Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Aktorzy, którzy prawie stracili życie na planie

242 014  
912   43  
Nigdy nie wiesz kiedy Ponury Żniwiarz uzna, że już wystarczająco długo cieszysz się życiem i że najwyższy czas tę labę zakończyć za pomocą jednego, szybkiego cięcia piekielnie ostrą kosą. Czasem jednak da się oszukać przeznaczenie i jakimś cudem wywinąć się Zegarmistrzowi Światła. Oto kilku znanych i lubianych szczęśliwców, którzy stanęli ze śmiercią twarzą w twarz.

Michael J.Fox

Aktor, którzy zasłynął z roli Marty'ego – bohatera trylogii „Powrót do przyszłości” prawie został zabity przez ekipę filmową podczas kręcenia sceny, w której bandyci z Dzikiego Zachodu usiłowali go powiesić. Przez kilka pierwszych prób, aktor stał na skrzynce i symulował zachowanie dyndającego na stryczku wisielca. Mimo że ujęcie przewidywało pokazanie jedynie górnej części ciała aktora, ten po szóstej próbie stwierdził, że bardziej wiarygodnie odegra cenę jeśli usunie mu się spod nóg skrzynkę. Przecież nie udusi się, bo zgodnie z wizją reżysera, ręka bohatera znajdzie się pomiędzy jego szyją a sznurem...

Scena wyszła pierwszorzędnie. Michael J. Fox wyglądał jak autentyczny wisielec walczący o ostatni łyk powietrza. Pewnie dlatego, że biedak faktycznie konał. Kiedy po 30 sekundach stracił przytomność, twórca filmu - Robert Zemeckis uznał, że najwyższy czas zrobić cięcie. Po latach Fox wspominał, że reżyserowi wydawało się dziwne, że średnio utalentowany aktor tak doskonale poradził sobie z tą sceną.


Zdjęcia zawieszono (hehe) na jakiś czas, aby pozwolić Michaelowi dojść do siebie. Podobno po tym incydencie aktor chętniej zgadzał się na bycie zastępowanym przez kaskaderów.

Bruce Campbell

Kto nie widział klasycznego już „Martwego Zła” niech koniecznie nadrobi tę stratę. To kawał zabawnego horroru z wyśmienitą rolą charyzmatycznego Bruce'a Campbella. Reżyser filmu – Sam Raimi chcąc nakręcić znaną wszystkim miłośnikom kina grozy scenę pogoni niewidocznego Zła za głównym bohaterem filmu, zdecydował się na najprostsze, powiedzmy, że wręcz – prostackie, rozwiązanie. Filmowiec wgramolił się na motor i trzymając w jednej ręce kamerę, a w drugiej kierownicę, rozpędził się i przyrżnął z pełnym impetem w aktora. Campbell miał kupę szczęścia, że jakimś cudem wyszedł z tego żywy. Dosłownie kilka centymetrów brakowało, aby aktor skończył swój żywot w wyniku zmiażdżenia czaszki przez ciężki jednoślad. Bruce pewnie też ucieszył się, że scena wyszła idealnie i została wykorzystana w filmie.

Isla Fisher

„Now You See Me” to film opowiadający o grupie iluzjonistów wykonujących finansowe „magiczne” przekręty na wielką skalę. Mimo że krytycy nie zostawili na tej produkcji suchej nitki, jakimś cudem to nijakie filmidło zarobiło sporo kasy. Może to dzięki bardzo dobrej obsadzie, w której oprócz Woody'ego Harrelsona znalazł się m.in. Mark Ruffalo, Morgan Freeman i Isla Fisher?
Ta ostatnia przeżyła na planie pewną groźną przygodę. W jednej ze scen, aktorka miała odegrać scenę topienia się w zbiorniku wypełnionym wodą. Jak przystało na iluzjonistkę pokroju Houdiniego, artystka skrępowana została łańcuchami. Podczas któregoś z kolei ujęć, jeden z łańcuchów zaczepił się o kostium Fisher. Ta próbując uwolnić się z opresji nieco się podtopiła. Isla miotała się przez 4 minuty. Dopiero po tym czasie ktoś uznał, że efektowny, podwodny „taniec” przez nią odegrany może być czymś innym niż popisem aktorskiego talentu.
Oczywiście ujęcie było tak dobre, że pozostawiono je w filmie.

Ed Harris

Podobny wypadek miał na planie „Otchłani” Ed Harris. Ubrany w strój płetwonurka aktor miał odegrać pod wodą scenę, w której kończy mu się powietrze w butli. Oczywiście gwiazdor nie martwił się tym, że może go naprawdę zabraknąć. Za to pomyślał o takiej możliwości James Cammeron, który w tajemnicy przed Harrisem kazał uszczuplić zapasy tego cennego gazu. Reżyser doszedł do wniosku, że tylko podtapiając aktora uda się uzyskać zadowalający efekt.


Martin Sheen

Skoro mówimy o reżyserze, który potrafi zaserwować aktorom prawdziwe piekło, to grzechem by było ominąć postać Francisa Forda Coppoli, który w 1979 roku tworzył dzieło swojego życia, czyli film „Czas Apokalipsy”. Zabójczy perfekcjonizm tego człowieka sprawił, że ekipa filmowa spędziła w filipińskiej dżungli pięć lat. Większość z filmowców i aktorów nabawiła się jakichś „obrażeń” – od poważnego zatrucia pokarmowego, przez malarię, czerwonkę, zapalenie płuc na poważnych złamaniach skończywszy. Najbardziej dostało się Martinowi Sheenowi, który był w tym okresie alkoholikiem i narkomanem jednocześnie (najwyraźniej jego syn – Charlie odziedziczył swoje hobby po ojcu). W połowie zdjęć aktor dostał zawału serca. Biedak musiał przepełznąć prawie dwa kilometry zanim natrafił na kogoś, kto mu pomógł.


Sylvester Stallone

W 2010 roku 64-letni gwiazdor kina akcji zebrał ekipę równie starych, aczkolwiek trzymających formę, zakapiorów i nakręcił pierwszą część filmu „Niezniszczalni”. Mało brakowało, a byłaby to również i ostatnia odsłona serii. Sly chyba nie docenił zapaśniczych możliwości słynnego wrestlera – Stone'a Colda, który w jednej ze scen z tak ogromną siłą cisnął aktorem, że temu wyskoczyły dwa kręgi szyjne. Stallone nawet nie poczuł tych obrażeń (wiadomo – twardziel). Sprawa wyszła na jaw dopiero po tygodniu, kiedy aktor stawił się na rutynowym badaniu lekarskim. Gdyby poczekał jeszcze trochę, to prawdopodobnie w najlepszym wypadku skończyłby na wózku inwalidzkim. Na szczęście dzięki szybkiej interwencji specjalistów udało się nie tylko nastawić kręgosłup filmowego Barney'a, ale także i usunąć płyn, który zebrał się pomiędzy kręgowymi rozstępami.
Również i ta „karkołomna” scena znalazła się w gotowym filmie.

Sylvester Stallone (znowu)

To nie jedyna przygoda, która mogła dla Sylvestra skończyć się trwałym kalectwem. Ćwierć wieku wcześniej aktor po raz czwarty przyodział bokserskie rękawice, aby wcielić się w rolę Rocky'ego. Tym razem jego przeciwnikiem miał być wielki, radziecki brutal o twarzy Dolpha Lungrena. Stallone, który był także scenarzystą i reżyserem tego filmu pragnął, aby sceny walk były tak bardzo dramatyczne, żeby widzowie aż namacalnie czuli siłę potężnego oponenta głównego bohatera. Dlatego też obaj aktorzy zgodzili się na to, by nie markować ciosów i urządzić sobie prawdziwy sparring przed kamerą. Sly domagał się też, aby ostatni - decydujący cios Dolph zadał mu jak najmocniej – w ten sposób scena jeszcze bardziej zyskałaby na autentyczności.
I tak też się stało. Lungren tak mocno przyłożył Sylvestrowi, że ten pofrunął na deski, a stamtąd bezpośrednio na oddział intensywnej terapii, gdzie dochodził do siebie przez osiem długich dni.


Po pierwszych oględzinach nieprzytomnego aktora, lekarze doszli do wniosku, że ten został potrącony przez rozpędzony samochód...



Źródła: 1, 2

Oglądany: 242014x | Komentarzy: 43 | Okejek: 912 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

19.02

18.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało