JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Inteligentna jazda > Ja i wstrętne choróbsko vol. 2
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Indjana Bojownik od 9 marca 2012
2016-01-24 23:13:50 Zgłoś
Od czasów pierwszego tekstu minęły 4 lata. Niby mało, a mnie wydaje się, że to 40.
Czytając go, nie mogę się nadziwić jak byłem bardzo nastawiony optymistycznie, wierzyłem, że wszystko się ułoży, jak to, co mnie nie zabiło, mnie wzmocniło i inne takie pierdoły, których nawet Mateusza Grzesiak by sie nie powstydził, jak to świat stoi przede mną otworem.
To ostatnie okazało się jednak prawdą, tylko, szkoda, że tym otworem okazała się otwór w żopie.
Oj, jaki byłem naiwny.
Zdaję sobie sprawę, że powinienem się cieszyć z tego co mam, że całe te choróbsko mnie bardziej połaskotało niż cokolwiek mi wyrządziło konkretnego - ale chyba mogę sobie ponarzekać, skoro wszystkie moje marzenia poszły do rynsztoku?
Nie mam do nikogo pretensji. Przynajmniej nikogo personalnie (no bo - wiadomix, wszystko to sprawka żydokomuny/ilumantów, wybierzcie sobie co tam chcecie).
Stałem się niejako niewolnikiem systemu. Program lekowy, w którym jestem, dzięki któremu mogę prowadzić w miarę normalne życie, a przynajmniej na tyle normalne i bezproblemowe, że moja dziewczyna spokojnie pozwala sobie na fochy z okazji tego, ze nie kupiłem jej od dawna kwiatów. Albo, że dawno nie spędzaliśmy ze sobą czasu. Swoją drogą, co jest z tym, że żeby czas liczył się spędzony ze sobą, to trzeba gdzieś wyjść, a jak się siedzi w domu i segregując razem pranie to już nie?
Mam po tych lekach wysypkę na całym ciele, więc dzięki Boziu, ze znalazłem sobie kogoś przed tym wszystkim, bo teraz to mógłbym co najwyżej ślepe dupy wyrywać, ale z drugiej strony kij wie co one by z tych moim wyprysków wyczytały. Poza tym skoczyło mi ciśnienie jak u 50latka po 3 zawałach i wątroba mi kuleje, ale dobra, to wszystko da się przeżyć, zmusza mnie do dbania o siebie.
Leki, które biorę, kosztują niesamowite pieniądze. Nie ma takiej możliwości, żebym mógł kupować je sobie sam - po 3 miesiącach skończyłyby mi się organy do sprzedaży.
Czasami sobie tak siedzę i myślę, że żadna ze mnie wybitna jednostka, że te krocie, które wy, podatnicy, na mnie łożycie, wydajecie na średnio rozgarniętego, urodą zbliżonego bardziej do suszonej ćwikły niż do Brada Pitta, chłopaczka, którego ulubionym zajęciem jest czepianiem się pierdół w komentarzach na fejsie. Nie oszukujmy się, nie mam w garażu prototypu elektrowni działającej na dobre uczynki, nie zaczytuję się popołudniami Mrożkiem, ani nawet nie przeprowadzam babć na druga stronę ulicy. Wydaje mi się, że te pieniądze mogłyby zostać wydane lepiej niż po to, żebym ja mógł oglądać koty w internecie.
Dlatego mimo wszystko, jestem wdzięczny, że ten system istnieje. Ale jak padnie, raczej nie znajdziecie mnie w Uwadze.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że moje marzenia o podróżowaniu, o tym, że posmakuję mieszkania w innym kraju, o tym, że jak mi w życiu nie wyjdzie, to zawsze mogę wyjechać do Kiribati i poławiać krewetki, zostały pogrzebane.
Nie żebym się dziwił, że nikt poza UE nie za bardzo chce mnie przyjąć.
No siema, to Ja, chciałbym mieszkać w waszym kraju! Jeden szkopuł, siurka umiem jeszcze, musicie za mnie płacić rocznie tyle, ile wynoszą wydatki na zdrowie małego państwa w afryce, no ale weźcie mnie, robię super szarlotkę!
Więc niejako utknąłem tutaj. Wiem, wiem, dla chcącego nic trudnego, Mateusz Grzesiak, człowiek jest jak stolarz.
Prawda jest nieco inna, ja chętnie dałbym z siebie wszystko, ale sytuacja jest, jaka jest. Płaczem niczego nie załatwię, więc robię co muszę, co nie zmienia faktu, że jest mi przykro, że nie z mojej winy, nie mogę tego, co wszyscy. Zniknęła z mojego życia spontaniczność, uczucie wolności.
Poza tym, jestem całkiem pewien, że jakbym w pracy powiedział co dokładnie mi jest, to by się mnie pozbyli.
Moje wizyty w szpitalu to istny maraton absurdu.
Już abstrahując, że to wprowadzą jakąś modernizację w systemie, to kolejki i mój czas spędzony w poczekalni się wydłuża.
Naprawdę widać, że Ci, którzy to wszystko projektowali, wymyślali procedury, nigdy w życiu nie byli w tym miejscu.
Architektoniczne absurdy i nieposzanowanie swoich własnych przepisów może pominę, bo to temat na głębsza rozprawkę, której jednak nie dodam - za łatwo będzie dojść, kim jestem, jeszcze się ktoś obrazi, wyczyta wszystko na swój sposób i potem specjalnie w żyłę mi trafiać nie będzie.
Współczuje najbardziej personelowi, który musi się tych głupot trzymać i znosić niezadowolonych pacjentów. Fakt, zdarzają się niezbyt mili pracownicy i zupełnie nieczuli, najczęściej wśród lekarzy, ale to pojedyncze wypadki. Nikt nikogo nie karzę klepać po główce, ale lekcja empatii by się niektórym przydała.
Kłótnie o swoje widzimisie, zapisywanie się na następny termin, a na nóż się przyda, to już norma. Wydzieranie się przez telefon, rozprawy polityczne, pilnowanie kolejki przyjęć z gorliwością ss-mana. Mam czasami wrażenie, że dla niektórych dzień, w którym muszą przyjść na wizytę jest rozrywką.

Może to wszystko mnie rusza tylko dlatego, że jestem w końcu z pokolenia Y. Nie wiem.
Mimo wszystko, czuje się niesprawiedliwie potraktowany przez los.

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
niripas Superbojownik od 5 maja 2009
2016-05-31 14:35:37 Zgłoś
Przykro mi stary. Naprawdę. Ale życie nie jest sprawiedliwe i jeśli oczekujesz sprawiedliwości, to sobie odpuść. Poza tym - masz dosyć, chcesz się poddać, bo inni mają "normalne" życie? Taka miękka buła jesteś? Weź się w garść, jakbyś naprawdę miał dosyć takiego życia, to byś tak nie walczył przez te 4 lata - masz duszę wojownika i będziesz walczyć o przetrwanie do ostatniego tchu. A teraz dam Ci jeszcze jednego kopa. Chcesz być szczęśliwy? Spróbuj znaleźć szczęście w tym co masz - kochająca osoba, załapanie się na program lekowy - dużo osób nie ma takiego szczęścia. Wiele z nich już nie żyje. Więc tak - dużo osób ma łatwiejsze życie od Ciebie, ale dużo ma też trudniejsze. Może spróbujesz zmiany podejścia? Może podszkolisz się trochę w NLP a wykłócanie potraktujesz jak potyczki sprawdzające czego się nauczyłeś? Serio, nie stresuj się. Stres spowoduje conajwyżej osłabienie twojego organizmu, a to jest ostatnia rzecz, która chcesz, prawda? Piszesz, że nie możesz tego co wszyscy. Co to znaczy wszyscy? Większość ludzi nie potrafi nawet napisać takiego posta jak Twój, więc co, chcesz być gorszy niż jesteś? Nie rozumiem. Zawsze jest tak, że są dziedziny życia, w których jest ktoś od Ciebie lepszy, ba - część z nich jest dla Ciebie nieosiągalna. I co z tego? Są też dziedziny życia w których Ty się będziesz realizować lepiej niż inni. A Kiribati? Fajna wyspa, fajni ludzie, super miejsca (poczytaj co Daniken o niej pisał, teraz to się wszystko niestety zmieniło, ale ludzie są tak samo gościnni). Po 2 tygodniach masz i tak dosyć ze względu na klimat.Chcesz podróżować? Zwiedziłeś już całą Polskę? Nie? To zacznij. Nie wiem jak u Ciebie jest konkretnie ze stanem zdrowia (czy możesz wychodzić, jak często musisz być w szpitalu/na oddziale), ale zawsze coś da się znaleźć. Np. ja w szpitalu nauczyłem się latać modelem śmigłowca - najpierw na symulatorze na laptopie a potem na małym modelu. Więc, weź się w garść, nim odpowiesz pięćdziesięcioma bluzgami na mój wpis - weź 10 wolnych wdechów i wydechów i odpręż się. Z chęcią przeczytam co napiszesz.

--
Tynf
Tynf Superbojownik od 23 listopada 2005 | Jastrzębie Zdrój | GG: co to jest?
2016-07-14 16:29:12 Zgłoś
:indjana
:niripas ma rację. Ludzie chcą zwiedzać obce, dalekie lądy a często nie znają dobrze własnego kraju. Z tym wiąże się zabawna anegdota. Znajomy niedawno zatrudnił się w firmie transportowej i zaczął jeździć TIRami. W trakcie rozmowy telefonicznej zaczęliśmy rozmawiać o miastach w których pierwszy raz był i pyta: "byłeś kiedyś w Koninie?". Odpowiedziałem, że przejazdem byłem... ale nigdy nie miałem okazji by go zwiedzić a z pewnością są tam miejsca warte odwiedzenia (swoją drogą w Angorze jest fajny dział, który skrótowo opisuje ciekawe miejsca w Polsce). Później zaczęliśmy wymieniać miasta i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, jak wielu nie odwiedziłem nigdy. Zrób sobie taką listę, poszukaj ciekawych miejsc poprzez internet, połącz to ze swoimi pasjami; jeśli chciałbyś łowić krewetki w innym końcu świata, to zastanów się w czym gorsze jest łowienie okoni ( ) na Mazurach. Poza tym planowanie, poszukiwanie nowych, ciekawych miejsc do zwiedzania, oderwie myśli od innych, smutniejszych spraw. Naprawdę jest co zwiedzać w Polsce. Pozdrawiam.

Poza tym nie musi być drogo. Ja w zeszłym roku wracałem z Giżycka do Katowic za 80 PLN w ramach BlaBlaCar.

--
"Jesli potrafisz zadać własciwe pytanie - odpowiedź pojawia się samoistnie", Sin-Itiro Tomonaga.
Powierzchowny
Powierzchowny Bojownik od 10 października 2016
2016-10-26 00:01:57 Zgłoś
:indjana Przyjacielu, sam przewlekle choruję, może nie aż takie to drogie ale równie stresujące, upokarzające i moim zdaniem niesprawiedliwe. I również jestem z pokolenia Y.

I też mnie niechciane, acz nabyte upośledzenia boleśnie sprowadzały na ziemię co do planów. Grunt to sobie uzmysłowić, co ważne w życiu. Być silnym i nie przekuwać cierpienia w złe emocje. Służba zdrowia? Wiem o czym mówisz. I też tego doświadczam. Ale nie zmienimy tego nawet we dwójkę.

Ważne żeby spojrzeć w siebie i zastanowić się co jest źródłem naszego cierpienia. Czy sama choroba, czy jej konsekwencje, czy może nasze niespełnione nadzieje. Zajrzyj sobie w głowę, spójrz na wszystko z dystansu i doceń co masz i ciesz się tym czym możesz. Zastanów się czy sam nie generujesz lwiej części cierpienia. Z perspektywy czasu owe cierpienie to śmieć, o którym nie warto pamiętać, co najwyżej przestroga. Pozytywne rzeczy zawsze wracają i budzą choćby poczucie jakiegoś małego spełnienia, szczęścia.

Wiem z doświadczenia ile czasu zmarnowałem na odnajdywanie namiastki tego czego nie mogę robić. W końcu dałem sobie spokój i się cieszę, z tego co mogę robić i to robię, ba nawet lubię

Życzę odnalezienia radości i siły do ignorowania negatywnego ładunku emocjonalnego trudów codzienności. Trzymaj się brachu i fajnie, że napisałeś bo nie jesteś sam

Powodzenia!

--
http://joemonster.org/blog/Powierzchowny
Maciek_Cherokee
Maciek_Cherokee Aspirant Najmłodszy Maciek_Sklerotee od 12 kwietnia 2007 | Warszawa
2016-11-25 12:39:55 Zgłoś
Ja zawszę mówię, nie narzekaj są tacy co mają gorzej, ciesz się że możesz chodzić jeść i wyjść na spacer ze znajomymi lub psem do parku.

Sam choruję na niewydolność nerek co wiąże się z przebywanie trzy razy w tygodniu na stacji dializ i odbębnieniem tam każdorazowo 5 godzin.
Nie ma mowy o spontanicznym pojechaniu gdziekolwiek, bez wcześniejszego ustalenia czy jest tam stacja dializ i czy ma wolne miejsca, to dość mocno ogranicza mi pole manewru na wakacje.


Ty możesz wziąć ze sobą zapas leków na 3-4 miesiące i pojechać gdziekolwiek, ja muszę poczekać z takim luksusem aż będę miał przeszczep nerki, choć nadal będę brał leki.

Też się cieszę że żyję w takim a nie innym systemie, koszt jednej dializy to blisko 500 złotych, a tych jest 150 w roku daje to blisko 75 tysięcy rocznie. Też nikt mnie chętnie nie przyjmie do swojego kraju

Studiów nie skończyłem właśnie z powodu choroby, zmusiło to do zrewidowania planów życiowych na takie przy których będę mógł żyć i pracować tak by choroba mi nie przeszkadzała. W trakcie tego wszystkiego zdążyłem się nawet ożenić, więc nie jest źle


Stary wyszedłeś z nowotworu, bierzesz leki i jesteś w sumie wolnym człowiekiem, ja mam trzy razy w tygodniu wbijane w przedramię dwie igły o fi 2mm i 4,5 godziny z nimi siedzę na dupie, wracam do domu i jestem zmęczony jakbym cała noc balował.

W sumie zamieniłbym się z Tobą chętnie, jeśli masz tylko takie problemy jak wysypka czy zmęczenie i wysokie ciśnienie, ja mam do kompletu nadciśnienie tętnicze, anemię, dyslipidemię, nie mogę dużo pić bo nie sikałem od ponad roku ( cały nadmiar wody ściągają na dializie), kondycji żadnej, czasami jestem tak zmęczony że leżę cały dzień i nic nie robię.

To co masz teraz to bajka o której mogę pomarzyć, osiągalna dla mnie dopiero po przeszczepie na który czekam już ponad rok.

A starałeś się zmienić coś w życiu, pomyśleć o nowym zawodzie dopasowanym do zdrowia?
Sektor usług IT, wciąż szuka ludzi i często jest to praca zdalna więc wygląd i zdrowie nie ma znaczenia. Informatyka wcale nie jest taka trudna jak się wydaję i można się samemu wielu rzeczy nauczyć, i dorabiać.

Nie zabiło cię więc powinieneś wyjść z tego silniejszy, weź się w garść i zacznij korzystać z tego co możesz, na Kiribati nie pojedziesz, ale cała Europa stoi otworem.
Nie płacz że gdzieś nie pojedziesz daleko, bo 90% ludzi zdrowych nigdy tam nie pojedzie i ty też byś nie pojechał nawet jako 100% zdrowy człowiek.

To co piszesz brzmi trochę jakby niepiśmienny chłop usłyszał że niedowidzi i płakał że nigdy już nie będzie kosmonautą

Jeśli nadal nie jesteś przekonany to idź się przejdź do hospicjum dziecięcego popatrz jakim jesteś farciarzem że to nie Ty tam leżysz przykuty do łóżka do końca swojego w sumie krótkiego życia.

Dbaj o dziewczynę bo ona Ciebie kocha skoro nadal z Tobą jest, doceń to tak jak tylko potrafisz, zrób jej niespodziankę, posprzątaj dom, zabierz ją gdzieś, kup kwiatka ( albo zerwij z pola jak brak kasy doskwiera ), kup jakąś planszówkę/karciankę i zagrajcie wieczorem.






--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Indjana Bojownik od 9 marca 2012
2017-01-15 12:10:51 Zgłoś
Dzięki za odpowiedzi!
Nie zaglądałem tutaj i mile się zaskoczyłem, że ktokolwiek przeczytał moje wypociny.

W każdym razie wiem, że są tacy, którzy mają gorzej, wiem, że sytuacja mogłaby być jeszcze bardziej patowa. Chciałem anonimowo wylać swoje żale, jakoś mi od tego lepiej

Tak, czy inaczej, mam nadzieje, że każdy tutaj przejdzie przez swoje problemy bez szwanku, życzę Wam tego z całego serca.

--
Forum > Inteligentna jazda > Ja i wstrętne choróbsko vol. 2


Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj