Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Narzekalnia! > Jak zostałem konfidentem.
Thurgon
Thurgon Superbojownik od 11 stycznia 2010 | Gdz.
2018-04-12 18:37:06 Zgłoś
Kolejny cholernie ciężki dzień. W jego trakcie udało mi się chyba pierwszy raz w historii tak się pożreć z klientem, że musiałem wyjść. Wypić kawę, spalić dwie fajki i wrócić jak sobie pojedzie. Tego opisywać mi się nie chce, bo zabawnego nic nie znajduję. Za to w międzyczasie wydarzyła się perełka, która mnie wkurzyła chyba bardziej niż ten klient.

Słowem wstępu. Zmieniłem sprzedawcę energii. Tak ze 4 miesiące temu. W międzyczasie 3 razy był u mnie stary operator spisywać stany liczników. T-r-z-y r-a-z-y. Nadal nie dostałem faktury rozliczeniowej na koniec, zatem dzwoniłem już do nich z 4-5 razy. Za każdym razem pół godziny słuchania melodyjki, a potem próba dowiedzenia się czegokolwiek jak w domu, który czyni szalonym. Pisałem też, ale w odpowiedzi dostawałem tylko informację po 2 tygodniach "sprawa została zamknięta".

Dzisiaj przyszli kolejny raz spisać licznik. "Przyszli". Tak. Stwierdziłem, że złożę skargę na inkasenta zaraz po wejściu do domu. Na infolinii (po melodyjce) posłuchałem cyborga, z którym nie dało się rozmawiać, bo nie słuchał. Rzuciłem słuchawką i wziąłem się za skargę.

Praszam za błędy i te sprawy. Pisałem unisono. Jak skończyłem - dowiedziałem się, że nie mogę przekroczyć 1000 znaków. No to zrobiłem załącznik w .doc. Okazało się, że musi być w pdf. Przerobiłem. Potem standardowo - numer buta, imię panieńskie prababki. Łącznie wysyłałem "skargę" przez 30 minut, a pisałem przez 2...

Wklejam. Jak myślicie, zareagują?

Witam. Chciałbym zgłosić skargę na państwa inkasenta.
Dzień 12 kwietnia 2018 roku. Wspaniała pogoda, ptaki śpiewają, trawa rośnie - żadnego deszczu, powodzi, huraganu i innych niesprzyjających okoliczności, które mogłyby zakłócić spokojne oczekiwanie. Z racji, że prowadzę firmę przy tym samym adresie co liczniki, które miały zostać spisane - daleko nie miałem. Zatem od momentu dzwonka informującego o radosnym nadejściu inkasenta - do chwili w której pojawiłem się pod bramką nie minęła nawet minuta. Minęłoby może i 30 sekuknd, ale tak się jakoś złożyło, że musiałem dokończyć pasjonującą wymianę zdań z klientem o oponach letnich.
Wracając do tematu. Kiedy podszedłem do wspomnianej furtki - inkasent wrzucał właśnie awizo do skrzynki sąsiada, a zanim zdążyłem go zawołać, był już u trzeciego sąsiada. Oczywiście - nie nawoływałem, gdyż nie wiedziałem jeszcze, że to przedstawiciel państwa firmy z jakże ważnym zleceniem dotyczącym liczników. Pomyślałem naiwnie, że to sztafeta świadków jehowy z lekturą nowej strażnicy. Sprawę uznałem zatem za nieważną i wróciłem do pracy.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy zamiast zatroskanej twarzy naszego zbawiciela, czy tam innej strażniczej grafiki z pogranicza krzyżokiczu - zobaczyłem druczek informujący mnie o "niemożności odczytania stanu licznika". Cóż, sprytny jestem - od razu połączyłem fakty. Dotarło do mnie, że to nie długodystansowi fani końca świata, a państwa pracownik. Z racji, że na kartce był również magiczny numer do wspomnianego inkasenta - w te pędy zgodnie z instrukcją numer wykręciłem. Niestety tutaj spotkał mnie kolejny zawód. Spotkał kolejny zawód. Spotkał kolejny zawód. Spotkał... a, że się powtarzam? Przepraszam, dzwoniłem kilka razy, ale telefon milczał. Sprawę postanowiłem skonsultować na infolinii. Niestety. O ile w standardach zatrudnienia inkasentów decyduje szybkość ręki i korelacja oko-skrzynka pocztowa, to wnioskuję, że na słuchawce zatrudniają państwo tybetańskich mnichów. Kiedy opisywałem problem, kilkanaście razy usłyszałem tylko mantrę: "przez osiem ostatnich lat...", a nie przepraszam. To nie ta. Usłyszałem: "nie możemy przyjąć skargi na inkasenta i nie możemy przyjąć zgłoszenia do odczytu licznika". Twardy negocjator jestem, to próbowałem dowiedzieć się co mam zrobić, skoro Usain Bolt polskiej energetyki telefonu nie odbiera. Niestety, słuchawka zacięła się na wspomnianej mantrze. Zatem oto jestem ja. A no tak.
Dane pracownika: xxxxx numer telefonu: xxxx

.......................

Urwa. Pierwszy raz w życiu wysłałem na kogoś skargę, ale to była kropla, która przelała.

Dejcie sznur.

--
Próżnoś repliki się spodziewał. Nie dam ci prztyczka ani klapsa. Nie powiem nawet:"Pies cię j...ł"- Bo to mezalians byłby dla psa
szatkus
szatkus Superbojownik od 18 kwietnia 2006 | Tam, gdzie jeździ Tramino | GG: 19*443^2
2018-04-12 18:43:34 Zgłoś
[daje sznur]

--
nevya
nevya Bojownik od 18 grudnia 2015
2018-04-12 18:52:17 Zgłoś
U mnie listonosze wpierdalają śniadanie pod mieszkaniem (we trójkę, pogaduszki itp.), bo ładne, ustronne osiedle. Spotykam ich przynajmniej raz w tygodniu, ale w drzwiach jeszcze nigdy żadnego nie widziałem. Tylko awizo wyjmuję, choć w domu jestem cały czas... Gdy czekałem na ważną przesyłkę to dzień wcześniej skrzynka na listy pusta, a rano awizo. Poszedłem na pocztę, a tam babka mi powiedziała "ale to z dzisiaj awizo, pewnie listonosz ma paczkę przy sobie", jednak po kontakcie wzrokowym szybciutko pobiegła na zaplecze. To był jeden jedyny raz kiedy chciałem wzywać kierownika i rozpierdolić tę żałosną melinę zwaną urzędem. Ale paczka była i mi przeszło. Podejrzewam jednak, że w końcu przegną pałkę i już nigdy nie zjedzą śniadanka w ulubionej miejscówce.
Ostatnio edytowany: 2018-04-12 18:52:54

--
jakubfk
jakubfk Nieśmiały admin od 18 października 2006 | 8,5km na południowy zachód od kwatery głównej JoeMonster.org
2018-04-12 18:53:59 Zgłoś
:thurgon dzień w którym zaczniesz odróżniać sprzedawcę prądu od dystrybutora i zorientujesz się do kogo "należy" inkasent, będzie tym szczęśliwym dniem kiedy zrozumiesz, że zmarnowałeś kupę czasu na użeranie się nie z tymi ludźmi co trzeba

--
Klimatycznie
pies_kaflowy
pies_kaflowy Bęcwał Dnia od 2 czerwca 2008 | ni to miasto,ni to wieś,ni co kupić,ni co zjeść
2018-04-12 19:01:09 Zgłoś
:thurgon A dostałeś już fakturę od nowego sprzedawcy? To dopiero może być niespodzianka.

--
Thurgon
Thurgon Superbojownik od 11 stycznia 2010 | Gdz.
2018-04-12 19:01:16 Zgłoś
:jakubfk Napisałem do dystrybutora, nie do sprzedawcy. Chodzi o to, że dystrybutor przekazuje stan sprzedawcy. I zrobił to już 3 razy. Nie wiem po co był dzisiaj.

:pies_kaflowy - dostałem i pozytywnie się zaskoczyłem ;) Ostatni monit do starego sprzedawcy robiłem w piątek. Usłyszałem, że wszystko okej i teraz mają 40 dni od spisania liczników na wystawienie faktury.

Dlatego dystrybutor mnie dzisiaj wkurwił. Nie tyle samym spisaniem (ale po co?) co akcją z ucieczką. Patrzę na uja jak idzie i wpieprza te awiza do skrzynek... trochę mnie to jednak zdrażniło.
Ostatnio edytowany: 2018-04-12 19:04:01

--
Próżnoś repliki się spodziewał. Nie dam ci prztyczka ani klapsa. Nie powiem nawet:"Pies cię j...ł"- Bo to mezalians byłby dla psa
kashpir
kashpir Superbojownik od 11 lipca 2005 | Warszawa
2018-04-12 19:06:36 Zgłoś
Pdf-y są z automatu konwertowane na standardową formatkę z limitem 1000 znaków.
Więc pismo kończy się na "Sprawę uznałem zatem za nieważną".
Przyślą podziękowania za uwagę

--
Co tydzień te same cele: przeżyć do piątku, nie umrzeć do poniedziałku.
Thurgon
Thurgon Superbojownik od 11 stycznia 2010 | Gdz.
2018-04-12 19:58:39 Zgłoś
:kashpir Kuźwa, albo pdfa albo jpg chcieli. A konwertowałem sam :P Zresztą nie spodziewam się wiele, zwyczajnie musiałem sobie ulżyć. A im bardziej utrdniali mi możliwość złożenia skargi, tym moją chęć jej złożenia rosła.

Serio - myślałem, że tepsy, netii i orange nic nie przebije, ale Energa bije rekordy. Fretka mi świadkiem, bo przy niej odbyłem jedną "rozmowę". Dwa miesiące po złożeniu papierów o zmianę sprzedawcy - energa wysyła mi monity o zapłatę za liczniki. No to dzwonię do nich, żeby poinfomować, zapytać czy coś do nich doszło i dowiedzieć się, czy nie będzie jakichś magicznych odsetek z dupy. Pojechać nie mogłem - najbliższy punkt półtorej godziny drogi autem. Rozmowa wyglądała tak:

- Witam. Chcę się dowiedzieć, czy mają państwo wszystkie dokumenty o rezygnacji i zmianie sprzedawcy energii. Wysyłacie mi monity, a nowy sprzedawca wysłał dokumenty, że wszystko macie.
- Witam, proszę poczekać - sprawdzę.
*10 minut później*
- Nic nie mam w systemie...
- Rozumiem, ale wysyłacie monity. Ja muszę wiedzieć, czy dostaliście papiery.
- Nic nie mam w systemie...
- Dobrze. Pani nic nie ma, a może Pani powiedzieć kto ma?
- Nic nie mam w systemie...
- ...tak słyszałem. A teraz raz jeszcze. Kto może mi pomóc?
- U mnie w systemie nic nie ma...
- .... Czy może mnie pani przełączyć do kogoś, kto być może będzie miał coś w systemie?
- Może dział techniczny?
- Prosiłbym.
*10 minut i 8 symfonii Beethovena później*
- Blabablabla. Powtarzam to samo.
- Sprawdzę.
*10 minut później*
- Nie mam nic w systemie.
- Dobrze. Spokojnie. Zrozumiemy się. Zmieniłem sprzedawcę. Nowy sprzedawca wysłał mi kopie dokumentów od dystrybutora z informacją, że powinni mieć państwo zmianę w systemie. Wysyłacie mi monity do zapłaty rachunków, a ja zwyczajnie czekam na końcową fakturę od was...
- Nie mam nic w systemie.
- Więc co mam zrobić? Zaczniecie mi doliczać odsetki?
- Nie wiem, nie mam nic w systemie.
- Jak Pani nie wie? A kto wie? Czy ktokolwiek udzieli mi informacji, czy dostaliście informacje o tym, że rezygnuję z waszych usług?
- Nie mam nic w systemie.

No i tak to wyglądało. I ja urwa nie przesadzam. Zero próby komunikacji. Jakbym rozmawiał z syntezatorem mowy. Nic się nie dowiedziałem. Rozłączyłem się.

--
Próżnoś repliki się spodziewał. Nie dam ci prztyczka ani klapsa. Nie powiem nawet:"Pies cię j...ł"- Bo to mezalians byłby dla psa
szatkus
szatkus Superbojownik od 18 kwietnia 2006 | Tam, gdzie jeździ Tramino | GG: 19*443^2
2018-04-12 20:02:05 Zgłoś
:thurgon w ogóle czemu wysłanie pliku Worda wydało Ci się dobry pomysłem?

--
kashpir
kashpir Superbojownik od 11 lipca 2005 | Warszawa
2018-04-12 20:06:33 Zgłoś
Ja zmieniałem ostatnio z Innology na "Po prostu energia". Nowy sprzedawca podesłał druczek z upoważnieniem, podpisałem, zeskanowałem, odesłałem mailem. Tyle fatygi z mojej strony, właśnie dostałem fakturę od nowego sprzedawcy i umowę o dystrybucji od Innology
A licznik mam na korytarzu, więc nawet nie wiem kiedy spisywali.

--
Co tydzień te same cele: przeżyć do piątku, nie umrzeć do poniedziałku.
Thurgon
Thurgon Superbojownik od 11 stycznia 2010 | Gdz.
2018-04-12 20:13:31 Zgłoś
:szatkus A czemu miało nie wydać? 90% dokumentów jakie składałem do urzędów/na konkursy/studia/konferencje/inne miały być w .doc lub .pdf. Często tylko i wyłącznie w .doc. Ludzie zwłaszcza w starszych rocznikach używają tylko worda, w którym drukują dokumenty do wysyłki fizycznej, mejlowych załączników i innych. To raczej popularny format.
Dystrybutor, który jest państwowym kolosem powinien swoim użytkownikom ułatwiać takie rzeczy, a nie utrudniać. Grażyna, która ma tylko office, albo nawet i wordpada na laptopie powinna mieć możliwość jak najprostszego wysłania papieru - o ile ogarnie już takie formularze (Zwłaszcza, że centrale firmy są tylko w paru większych miastach, a dostarczają prąd na całe województwa).

--
Próżnoś repliki się spodziewał. Nie dam ci prztyczka ani klapsa. Nie powiem nawet:"Pies cię j...ł"- Bo to mezalians byłby dla psa
szatkus
szatkus Superbojownik od 18 kwietnia 2006 | Tam, gdzie jeździ Tramino | GG: 19*443^2
2018-04-12 20:35:36 Zgłoś
:thurgon ogólnie wysyłanie nie-PDFów to jest w biznesie widziane jako faux pas. Doci potrafią się różnie wyświetlać w różnych wersjach Worda, nie mówiąc o zamiennikach. W docach można też wcisnąć kod VB, więc to grozi naruszeniem bezpieczeństwa, bo pani Grażynka kliknie ok i niewinny pliczek zrówna firmę z ziemią

--
nevya
nevya Bojownik od 18 grudnia 2015
2018-04-12 20:53:09 Zgłoś
:thurgon , ludzie ze starszych roczników używają .doc, młodzi - .docx

Ale to co szatkus mówi to racja, czasami proszą mnie o wysłanie w wordzie i niemal zawsze dostaję odpowiedź, że plik jest "niechlujny" i ma wiele błędów to myślę sobie różne miłe rzeczy
Ostatnio edytowany: 2018-04-12 20:53:19

--
Thurgon
Thurgon Superbojownik od 11 stycznia 2010 | Gdz.
2018-04-12 20:56:17 Zgłoś
Kurde, ale ja nie jestem biznesy - ja jestem Janusz i chcem złożyć skargem

Zresztą serio. Ostatnio o czym myślę w korespondencji z tymi mającymi wszystkich w dupie pokomunistycznymi fagasami - to savour vivre

--
Próżnoś repliki się spodziewał. Nie dam ci prztyczka ani klapsa. Nie powiem nawet:"Pies cię j...ł"- Bo to mezalians byłby dla psa
Jez_z_lasu
Jez_z_lasu Bojownik od 14 stycznia 2013
2018-04-12 21:03:02 Zgłoś
U mnie jest wspaniały inkasent. Nawet życzenia sobie składamy. Ale gdyby odwalał takie numery to jego skrzynka smsowa i mailowa bylaby pełna spamu z losowych kont i numerów.

Btw. W jednej książce, w sieci można bylo zgodnie z prawem zadawac pytanie czy mamy do czynienia z osoba czy z marionetka. I kazdy musial odpowiedziec. Faux pas bylo wtedy jak sie okazywalo ze jednak jest czlowiekiem a nie automatem :/

--
pytacze
pytacze Bojownik od 22 lipca 2016 | Grudziądz
2018-04-12 21:21:41 Zgłoś

--
Zawsze odpisuję, ZAWSZE!!
happy
happy Wredziocha od 20 marca 2003 | niemal doskonale wszystko jedno...
2018-04-12 21:29:37 Zgłoś
Mam dziwne wrażenie, że satysfakcja z napisania tego posta będzie jedyną satysfakcją jaka w tej sprawie Cię dotyczy

--
Skoro Martwi się nie żywią to po co Żywi się martwią?
ufo84
ufo84 Superbojownik od 13 listopada 2004 | Kato / Żory
2018-04-12 21:52:45 Zgłoś
swego czasu pracowałem na infolini i wiesz co się działo jak przychodziła taka fajna skarga ?


kierownik osobiście ją drukował a potem z pracownikami w rytualnej procesji przy dzięku trąbek zanosił ją do niszczarki



najpierw sie zastanów kogo chcesz bzlugać, potem czy masz racje, potem czemu dałeś się wrobić w to że masz prąd od jednego a opłate przesyłową od drugiego

a potem zastanów czy nie lepiej zblugać ich w social media gdzie wiecej osob to zobaczy niz pisemnie gdzie odrazu oleją




--
oh yeah!!! they will come for me
hubbabubba
hubbabubba Robi dobrze nawet przez telefon od 25 kwietnia 2003 | Oława
2018-04-12 21:55:57 Zgłoś
:thurgon metod jest kilka.
1. Udajesz się osobiście do przedstawicielstwa dotychczasowego dystrybutora, na dzień dobry prosisz o kilkukrotne powtórzenie nazwiska osobę Cię obsługującą. Zapisujesz. Składasz dokumenty, bierzesz potwierdzenie, najlepiej imienne od osoby przyjmującej, na kopiach. Wypinasz się na wszelkie późniejsze monity z ich strony.
2. Dzwonisz. Prosisz o kilkukrotne powtórzenie nazwiska osobę z drugiej strony kabla. Wyjaśniasz sprawę. Jeśli zaczyna się mantra, to domagasz się połączenia z osobą dyspozycyjną, kierownikiem. Z doświadczenia wiem, że oddzwaniają. W międzyczasie u osoby Cię obsługującej składasz na nią skargę i domagasz się podania numeru przyjętego zgłoszenia. Nawet smsem przyjdzie potwierdzenie.
3. Dzwonisz. Prosisz o kilkukrotne powtórzenie, a nawet przeliterowanie nazwiska osobę Cię obsługującą. Wyjaśniasz sprawę. Jak po drugiej stronie ignorancja i olewka, to zaczynasz wyzywać. Ostro i namiętnie. Kurwy, szmaty, dziwki i chuje, to najlżejsze, co może być. Choć lepiej inteligentnie. Ja pytam, czy ich firma, to zakład pracy chronionej. Bo osoby upośledzone umysłowo pracują właśnie w takich, a odnoszę wrażenie, że rozmawiam z osobą głęboko upośledzoną. Kiedyś też poprosiłem konsultanta, by mnie przełączył do kogoś o ilorazie inteligencji wyższym, niż dolnopłuk sedesowy, bo nie masz ochoty dyskutować z idiotą. Jak Ci zagrozi procesem o zniesławienie, to oświadcz, że bardzo o to prosisz, nawet podaj swoje dane kolejny raz, ale zaznacz że zapis rozmowy ma być dowodem w sprawie, to wtedy się wyjaśni, kto kogo obrażał mocniej, robiąc z niego idiotę.
Pokonałem tak Polsat, Orange, Netię. Da się
Prąd Ci wyłączą? To ich zaskarżysz. O grube pieniądze, bo nie mogłeś prowadzić działalności.

A w ogóle, to trzeba było wyciągnąć telefon i zacząć nagrywać uciekającego inkasenta. W tle powinno być słychać Twoje nawoływania. I wysłać to do firmy matki tego człowieka.
Ostatnio edytowany: 2018-04-12 21:58:01

--
Praca nie zając. Zastrzelić nie można...
Thurgon
Thurgon Superbojownik od 11 stycznia 2010 | Gdz.
2018-04-12 22:04:07 Zgłoś
:ufo84

Czej. Stop. Hammertime. Wut?

1. Z czym mam sprawdzać rację. Z tym, że inkasent wrzucił mi do skrzynki awizo, po czym przebiegł się ulicą wrzucając awiza do wszystkich domów?

I teraz ja mam dzwonić, pisać, interesować się? Bo chłopaczek miał wyjebane na swoją pracę?

2. Wiem kogo bluzgam. W tym wypadku Dystrybutora. Wiesz jak to się powinno odbyć? Tak jak opisał to :Kashpir. Problem w tym, że Energa jest dystrybutorem (którego zmienić nie możesz) i sprzedawcą (którego zmienić możesz). Utrudniają zmianę sprzedawcy jak mogą. Mają Cię w dupie. Usuwają fizyczne punkty kontaktu z klientem. W 100 i 200 tysięcznych miastach pokasowali punkty. Zostawili po jednym. Na województwo. Wiesz w jakiej sytuacji są ludzie, którzy mają problem? W ciemnej dupie.

Infolinia to przedłużenie tej parodii. Gehenna i od 40 minut do godziny wiszenia na telefonie, żeby usłyszeć, że nic nie da się zrobić. Proszę pisać.

Pisałem maile? Jakaś odpowiedź? Nie. Po 2 tygodniach sucha informacja "sprawa zamknięta". Bez przeczytania, bez pocałuj mnie w dupę.

Sprawa powinna być zamknięta dwa miesiące temu. Niestety energa ma burdel, który przerasta pojęcie, albo zwyczajnie jest złośliwa.

Także odpowiadając na pytania. Mam rację i wiem kogo bluzgam.

I raz jeszcze - ta wiadomość to był efekt naprawdę potężnego wkurwu po ciężkim dniu. Wątpię żeby potraktowali to poważnie, ale niech się chociaż w jakikolwiek sposób ustosunkują. Nie dość, że chuj wie po co czwarty raz chcą spisywać mój licznik - mimo, że w piątek poinformowali mnie, że wszystko gra - to jeszcze przysyłają gościa, który ucieka i zostawia mi list - w którym zobowiązuje mnie do biegania za nim, dzwonienia i pisania.

Edek: hubba - teraz to już po ptokach Trzymam się wersji z piątku. Wszystko załatwione. Faktura końcowa dojdzie w przeciągu 40 dni. A inkasenta niech sami przyślą, będę pisał skargi po robocie, bo serioserio - z mojej strony żadnej złej woli nie było
Ostatnio edytowany: 2018-04-12 22:09:23

--
Próżnoś repliki się spodziewał. Nie dam ci prztyczka ani klapsa. Nie powiem nawet:"Pies cię j...ł"- Bo to mezalians byłby dla psa
Jez_z_lasu
Jez_z_lasu Bojownik od 14 stycznia 2013
2018-04-12 22:14:36 Zgłoś
Kurde, ale już irytuje mnie mnóstwo nietechnicznych na stanowiskach wymagających chociaż odrobiny znajomości jak funkcjonuje przyroda i technika. Nie_Mistrzowie nawet kontaktów międzyludzkich, a co dopiero technologii A czasami najzabawniejsze jest to, że jesteś wobec nich uczciwy i w porządku, a oni w to nie wierzą, bo żeby przeżyć sami muszą kręcić. I jak tu spodziewać się partnerskich stosunków? Nawet muchy w kiblu nie idzie ubić wspólnie z takimi menago i dyro.
Ostatnio edytowany: 2018-04-12 22:16:31

--
dugy
dugy Superbojownik od 3 marca 2004 | Kościerzyna
2018-04-12 23:02:34 Zgłoś
A mnie ciekawi o co tak pożarleś się z klientem. Nie, żeby coś tam, ale dobrze się zapowiadało...

--
hubbabubba
hubbabubba Robi dobrze nawet przez telefon od 25 kwietnia 2003 | Oława
2018-04-12 23:05:22 Zgłoś
:thurgon a w ogóle, to mogłeś wysłać papiery do nich poleconym z potwierdzeniem odbioru. Dostajesz podpisaną zwrotkę, masz wysrane. Amen.

--
Praca nie zając. Zastrzelić nie można...
madzialena82
madzialena82 Superbojowniczka od 10 lutego 2006 | Polska A - ta cywilizowana czesc kraju
2018-04-12 23:25:19 Zgłoś
:ufo84 taaaaaaa......? Bo odpowiedzi na skargi czy reklamacje wcale a wcale nie sa usankcjonowane prawnie i wcale nie ma zaaadnych konsekwecji w przypadku braku udzielenia klientowi odpowiedzi pisemnej badz udzielenia jej po uplywie 30 dni...... wcaaaaale

--
Ponizej pojawi sie komentarz serwina nawiazujacy do mojej wypowiedzi.
gen_Italia
gen_Italia Amator trójkątów od 10 stycznia 2005 |
2018-04-13 18:34:57 Zgłoś
zialena82 jak ktoś złoży skargę na inkasenta i nie dostanie odpowiedzi to co się stanie? Przecież to nie jest tak, że w takiej skardze klient przedstawia jakiekolwiek żądania (np. że mają inkasentowi obić ryja). Ot - napisał co mu na sercu leżało, przeczytali, pośmiali się i tyle.
Jak złożysz reklamację to trochę inna bajka, ale takie skargi są niewiele warte.

:thurgon tak zupełnie poważnie - gdybyś dostał takie pisemko, w którym klient na coś tam marudzi i próbuje być zabawny, to co byś zrobił? Zapewne byś coś odpowiedział o tym, co najbardziej lubisz - czyli o bujaniu wora, nie?
Szkoda twojego czasu na pisanie tej epistoły, ich reakcja zapewne będzie dokładnie taka sama.

Poza tym - tera się mówi "sygnalista"
Ostatnio edytowany: 2018-04-13 18:41:24

--
nevya
nevya Bojownik od 18 grudnia 2015
2018-04-13 18:50:49 Zgłoś
A to nie jest karma za nierozpatrzenie reklamacji klienta?

--
Thurgon
Thurgon Superbojownik od 11 stycznia 2010 | Gdz.
2018-04-13 21:13:56 Zgłoś
:gen_italia

Zadzwonili dzisiaj. Sami. Przeprosili, umówili się na godzinę

Przyszedł młody, który wczoraj hasał. Spisał. Za dużo nie mówił, a ja nie miałem czasu - zapierdol nie z tej ziemi.

--
Próżnoś repliki się spodziewał. Nie dam ci prztyczka ani klapsa. Nie powiem nawet:"Pies cię j...ł"- Bo to mezalians byłby dla psa
mariolpin
mariolpin Bojowniczka od 3 listopada 2015
2018-04-13 21:43:29 Zgłoś
Przeczytałam tylko połowę bo mi się dalej nie chciało i powiem Ci jak zareaguja, bo się składa, że obsługuje takie reklamację otóż przeczytają do połowy i nic ich nie ruszy bo dostają takich dziwnych pism 5 dziennie, potem ci ładnie odpiszą metoda aikido i odklikaja w systemie, że obsłużyly reklamację

--
stw
stw Bojownik od 27 lipca 2005 | Mysłowice
2018-04-13 22:28:37 Zgłoś
Ja mieszkam w Anglii
Internet mam, ale taką wersję demo
Jak coś wysyłam (nie ważne czy 3 zdjęcia na messenger czy 100gb wideo na YT) to nie moge nic pobrać, download 0.4 mb, ping 3000...

zadzwoniłem zatem na infolinię EE (bo tak się ten dostawca demonetu nazywa) i po prawie godzinie tłumaczenia dowiedziałem się, że coś jest nie tak i że pan Inżynier przyjdzie zbadać sprawę. Jeśli stwierdzi że moja wina to 50 funa kary. No cóż takie zasady

w dniu umówionym lekko spóźniony inżynier raczył zaszczycić me progi
Otworzyłem mu drzwi i od progu walę, że miło widzieć i że już tłumaczę oso cho...

Koleś (czarny jak górnik co szychte skończył ) mówi

"I don't care, I have my tablet. Im here to check your line, please do not disturb me !!!"
dla osób co w lingłiczu nie są władne - koleś powiedział coś w stylu
w dupie mam co masz nie tak, ja mam tableta i chce sprawdzić co jest nie tak z twoją linią...

hmm

no jest to jakiś sposób, bo w sumie to nie jego robota sprawdzać mój komputer etc etc
ale jak można tak się odzywać do klienta ?

skończył po pół godzinie, powiedział że problem jest gdzies tam i kazał się podpisać
poszedł

ja odrazu telefon na infolinię, i opowiadam co koleś nawywijał

oczywiście przepraszali, i że tak nie powinno być zapewniali

koleś wysłuchał mnie i powiedział tak:
Też mam internet z EE, to tak działa, nic z tym nie zrobisz, przejdź do innego operatora i Ci się poprawi...


i tak to już w UK wygląda


miałem podobne przygody z ubezpieczycielami, dostawcami TV etc etc
wiec nie narzekajcie na firmy w PL ;)


pozdro

--
Linux jest dla leniwych. Raz zainstalowny działa wiecznie
gen_Italia
gen_Italia Amator trójkątów od 10 stycznia 2005 |
2018-04-13 23:07:29 Zgłoś
Wyobrażam sobie, że od strony pracownika infolinii rozmowy wyglądają mniej-więcej tak:

https://www.youtube.com/watch?v=rj0p7s-y7_Q

--
Forum > Narzekalnia! > Jak zostałem konfidentem.
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj