Dobry na wieczór.

Intro
Przyznam się szczerze, że przed napisaniem tego posta zastanawiałem się, czy nie doczekam się linczu za jakiekolwiek choćby wspomnienie o mikrofalówce. Prawda jednak jest taka, że na chwile obecną nie mam najmniejszego pojęcia, czy potrawy przygotowywane od początku do końca w mikrofalówce są szkodliwe, uboższe w składniki odżywcze, gorzej przyswajalne, słowem - gorsze.
Zapytałem Pana Gugla, ale wyniki były bardzo skrajne; jedni twierdzą, że mikrofala jest tak samo zdrowa jak parowary i o niebo lepsza od gotowania na wodzie czy smażenia/pieczenia na tłuszczu, inni zaś (tu królują kobiety w ciąży) twierdzą, że w mikrofalówce można odgrzewać, rozmrażać i robić popcorn.
Spróbowałem zatem sam, a wynikiem obserwacji dzielę się oto z szanownym bojownictwem.

Składniki
Ponieważ w ramach eksperymentu próbowałem tylko na sobie, podam proporcje dla jednej osoby.
- ziemniak duży, sztuk 1 (słownie: jeden)
- kiełbasa toruńska, jakieś 5cm (nie mam bladego ile to może ważyć)
- marchewka średniej wielkości
- 3-4 różyczki brokuła
- ćwierć cukinii

Przygotowanie
1. Szorujemy szczoteczką ziemniaka, przecinamy wzdłuż, nakłuwamy wykałaczką "od skórki strony" i wkładamy do szklanej miski lub innego naczynia przeznaczonego do mikrofalówki. Przykrywamy (jeśli nie ma pokrywki do naczynia, można śmiało stosować folię do kuchenek mikrofalowych). Nastawiamy 800W, czas 13 minut.

2. Kroimy kiełbasę w plasterki cieńsze niż pół centymetra. Gdy tylko mikrofalowka z ziemniakami brzdąknie koniec grzania, dorzucamy do miski kiełbaskę, znów przykrywamy i nastawiamy 800W, 9 minut.

3. Dzielimy brokuła na różyczki, marchewę kroimy w grube słupki (dla ścisłowców 4x4x40mm), cukinę w plastry półcentymetrowej grubości. I znów - gdy tylko kartofelki z kiełbaską brzdąkną koniec grzania, dorzucamy do miski brokuła, marchew i cukinię i ustawiamy podgrzewanie na 800W, 6 minut.

I jak się skończy grzać, to wykładamy na talerz.
Prawda, że proste?

Z uwag moich własnych, zprzedchwilowych:
- nie stosujemy absolutnie żadnych przypraw. Lubię bardzo warzywa robione na parze, tam jednak czasem brakowało mi ociupinki soli, zwłaszcza w parowanych ziemniakach. Tutaj nie.
- nie dolewamy oliwy ani wody. W nielicznych mikrofalowych przepisach, jakie mi pan Gugl pokazał wspominano, że do gotowania warzyw w mikrofalówce dodaje się odrobinę (ćwierć szklanki) wody i skrapia warzywa oliwą. Ja mówię: nie trzeba. Sprawdziłem.
- U mnie ziemniaczki były położone w misce częścią płaską (przecięciem) do dołu, skórką do góry. Po tych 28 minutach grzania skórka była tak jakby przyrumieniona; zdecydowanie inna niż w przypadku ziemniaków gotowanych na parze lub pieczonych, trzeba to samemu zobaczyć. Nie przykleiły mi się ziemniaki do miski, nie przypaliły, nie wyschły.
- Przepisy wskazane przez Pana Gugla mówią, coby co jakiś czas grzane jedzonko przemieszać. Nie zrobiłem tego, ale zdrowy rozsądek podpowiada, że warto. Cóż, lenistwo...



Subiektywna ocena

Smak warzyw: dużo intensywniejszy niż gotowanych w wodzie, zbliżony do gotowanych na parze; różnica - ziemniaki, jak wspomniałem wyżej.
Jarzynki wyszły soczyste, nie przeschły, nic nie pryskało.

Czas przygotowania: najkrótszy z możliwych, pozostałe dwie metody (gotowanie w wodzie i na parze) wymagają zagotowania wody.



Inne uwagi

Potrzebny sprzęt: Deska do krojenia, nóż, szczoteczka do szorowania warzyw, naczynie żaroodporne

Dla dobra nauki włożyłem zaraz na początku gotowania, razem z ziemniakiem dwqa plasterki kiełbasy, żeby zobaczyć jak będzie wyglądała po pełnym cyklu (28 minutach) podgrzewania. Zdecydowanie za długo, wyszło coś w stylu chipsa kiełbaskowego; chrupiące, o smaku kiełbachy.

Z tego, co wyczytałem, po finalnym "brzdąknięciu" mikrofalówki warto jeszcze ze dwie minutki poczekać, bo przygotowywane potrawy jeszcze przez jakiś czas dochodzą.



Tyle, proszę Państwa.
Proszę o wszelkie uwagi i komentarze.
Jeżeli wiecie coś na temat szkodliwości (bądź nieszkodliwości) potraw gotowanych w mikrofalówce, bardzo proszę o wypowiedź.
Jeżeli znacie jakieś przepisy, również bardzo proszę.
Znalazłem wzmiankę, że ryby się wręcz idealnie nadają do mikrofalowania; będę musiał kiedyś sprawdzić. Zrobiłem swego czasu pstrąga na parze i gdyby nie brak chrupiącej skórki, byłby idealny. Nie wiem jak z mikrofalówką.

Pozdrawiam i odważnym (oraz studentom) życzę smacznego ;)
+ OK ·

--
Sygnatura ma grypę. Do odwołania.