JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Półmisek Literata > Pozostało tylko czekać cz.2
C47
C47 Superbojownik od 8 grudnia 2005
2017-03-18 23:03:58 Zgłoś



Spieprzyli sprawę. Najpewniej nie zebrali wystarczającej ilości danych o mojej przeszłości. Mógł im wystarczyć ledwie jeszcze jeden, dodatkowy dzień. Widocznie nie chcieli jednak czekać, zbytnio zależało im na szybkim zdobyciu pojemnika.
Do mieszkania wtargnęło ich pięciu, i w tym samym miejscu znajdzie ich później policja.

Informacja jest jedną z najważniejszych rzeczy w dzisiejszym świecie. Bez niej większość spraw jest utrudnionych, a część wręcz niemożliwa do zrobienia. Jej niedobór zgubił te pięć osób.
Na pewno dowiedzieli się, że nie mają do czynienia ze zwykłym biurowym szczurem. Co zresztą musiał im już wcześniej przekazać ich jedyny pozostawiony przy życiu człowiek - w razie, gdyby samo zabicie dwóch zawodowych morderców nie było wystarczające. Nie wiedzieli jednak czym dokładniej się zajmowałem kilka lat temu.
Po tej wczorajszej akcji zabrałem się do odpowiedniego przygotowania mieszkania. Pojechałem najpierw do dawno nieotwieranego garażu i wziąłem z niego cały sprzęt. Na początku zająłem się bronią, która wymagała czyszczenia i oliwienia - podstawa, dzięki której minimalizuje się ryzyko zacięcia, co może kończyć się szybką śmiercią. W następnej kolejności zająłem się kilkoma mniej lub bardziej wymyślnymi pułapkami, starając się przewidzieć ruchy napastników, ale też pilnując, by zminimalizować ryzyko pożaru, który mógł być zgubny zarówno dla mnie jak i pozostałych mieszkańców bloku - altruizm to jedno z zachowań, których nauczyłem się przez 4 lata normalnego życia, i muszę się bronić przed jego utraceniem. Dobrym pomysłem było wytłumienie całego mieszkania, zrobiłem je niedługo po wprowadzeniu się tutaj, trudniej było z zewnątrz usłyszeć i zlokalizować gdzie i co się dzieje - dało mi to więcej czasu na ucieczkę po ataku, który miał nadejść już tej nocy.

Nie próbowali wejścia od klatki schodowej, antywłamaniowe drzwi zbyt długo się wyważa, nie mówiąc już o hałasie. Za to dwie grupy pojawiły się na balkonie i przy oknie drugiego pokoju. Starali się działać cicho, ale specjalnie się nie kryli, w goglach termowizyjnych widzieli ciepło wydobywające się spod kołdry. Po minucie mogli już spokojnie wchodzić do środka. Po przełączeniu na noktowizję zauważyli jeszcze diody czujnika ruchu - nietrudno było im to ominąć. Gdy jedna grupa pobieżnie przeszukiwała pomieszczenia, druga zajęła pozycje w sypialni. Skoro nikogo więcej nie znaleźli w mieszkaniu mogli mieć pewność, że śpiącą osobą muszę być ja. W ciszy rozległy się przytłumione odgłosy strzałów wymierzonych w łóżko. Jak tylko skończyli strzelać rozpętało się małe piekło.
O ich przybyciu wiedziałem już wcześniej. Mała kamera, ustawiona na biurku i skierowana na okno, wysyłała sygnał do cichego alarmu już w chwili gdy pojawili się za szybą. Od tej pory byłem już w pełnej gotowości do ataku, czekałem tylko na odpowiedni moment. Gdy napastnicy rozprawili się już z moim nowo zakupionym kocem termicznym zostali oślepieni przez granaty błyskowe, przygotowane pod żyrandolem. W chwilę później otworzyłem drzwi szafy i rozpocząłem eliminację wroga za pomocą niezawodnego mp9. Jeden z ludzi spanikował i zaczął strzelać wokół na oślep. Na jego nieszczęście kilkoma pociskami powalił swojego kolegę na ziemię. To była jego jedyna ofiara, sam skończył z przestrzelonym okiem. Przed nim rozprawiłem się jeszcze z jednym zamachowcem, stojącym bliżej mnie, a na koniec przeniosłem ogień na czwartą osobę, która jeszcze była mocno zdezorientowana. Nie zauważyłem nikogo więcej, ale wiedziałem, że gdzieś jest jeszcze jeden. Kątem oka dostrzegłem, w wejściu z kuchni, wymierzony we mnie pistolet maszynowy. Na celny strzał nie miałem już czasu, ale zdążyłem szybko szarpnąć drzwi i je zamknąć. W tej chwili długa seria przestrzeliła drewno na wylot.
Wyłożenie środka kamizelkami kuloodpornymi było dobrym pomysłem. Jednak nawet to nie uchroniło mnie przed obrażeniami. Jeden z pocisków musiał trafić w lukę w prowizorycznej osłonie i przebił mi mięsień ręki na wylot, na szczęście ocierając się tylko o kość. Drugą ręką nacisnąłem kolejny przycisk detonatora i ponownie było słychać pociski uderzające o szafę. Tym razem był to śrut wystrzelony przy wybuchu małego ładunku umieszczonego w mikrofalówce. Usłyszałem krzyk bólu i ciało padające na ziemię. Po wyjściu zza osłony uciąłem jego jęki strzałem w głowę, chwilę przed tym nim ponownie sięgnął po broń. Tym razem nie zależało mi na żywym świadku.

Pospiesznie przeszukałem każdego z napastników. Każdy z nich miał przy sobie moje zdjęcie z krótkimi informacjami, a przy jednym znalazłem jeszcze komórkę, wziąłem ją ze sobą. Skorzystałem też z ich uprzęży i lin zawieszonych na zewnątrz, dzięki nim znalazłem się dość szybko na dole - na korytarzu mógł ktoś jeszcze czekać. Wcześniej zabrałem też swoją torbę z bronią i apteczką, między innymi z przygotowanym zawczasu sporym zestawem opatrunków. Jak znajdę się w bezpiecznym miejscu muszę jak najszybciej oczyścić i opatrzyć ranę, którą w tej chwili ciasno obwiązałem tylko kawałkiem płótna.
Nie zapomniałem też oczywiście o małej paczce z tajemniczą zawartością, chociaż przez przygotowania do obrony nie pomyślałem nawet o sprawdzeniu co jest w środku. Może przyjdzie na to czas później.
Teraz nie zamierzałem już czekać na ich kolejny atak. Muszę tylko ponownie uruchomić swoje dawne kontakty. Rozpocznie się sezon polowań, i to nie ja, tym razem, mam robić za zwierzynę.

2017.03.17


--
guerra, guerra nunca cambia
Zahty
Zahty Bojownik od 31 marca 2016
2017-04-19 00:55:12 Zgłoś
Będziesz pisał następne części?

--
Forum > Półmisek Literata > Pozostało tylko czekać cz.2


Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj