< > wszystkie blogi

Najebany ojciec

14 styczeń 2018 ·
Najebany ojciec zaczal sie rozwodzic nad sensem zycia...

Najebany ojciec zaczal sie rozwodzic nad sensem zycia, to ja mu na to, ze go znalazlem, ze tylko dlatego nie skazalbym ludzkosci na wymarcie, na co on, ze to moja czysto subiektywna, trzeciorzedna opinia, wypociny po prostu. Pytam, czy ktos jest go jeszcze w stanie sluchac jak sie nawali. Mowi ze wiele osob, pyta mnie o to samo, to mowie, ze juz na szczescie nikt. Pytam, czy zdaje sobie sprawe, ze jego chlanie swiadczy, ze jest slaby - a gdzie tam, pije, bo lubi. Mowie mu, ze nie potrafi przestac, on na to, ze niedawno udalo mu sie wytrzymac caly tydzien - brawo. Mowi, ze moje teksty o jego piciu i reszta wypocin to marne prowokacje pod jego adresem, ja na to, ze jestem jak maly ratlerek, ktory probuje mu obszczac nogawke i ugryzc w lydke. Wystawia noge i mowi: masz, gryz. I patrzymy na siebie przez jakies 15 sekund, ja na niego z zakamuflowanym strachem i politowaniem, on na mnie z szyderczym usmieszkiem, ktory schodzi mu z twarzy po kliku sekundach. Odwracam wzrok, pochylam sie przecieram oczy. Krotka wymiana zdan na koniec, nie zadal zadnego pytania wiec mu wyjasniam, ze nie ma co czekac na odpowiedz. Z szyderczym usmiechem zyczy dobrej nocy i odchodzi. To byla druga czesc rozmowy. W trakcie pierwszej zwierzyl sie, ze sinieja mu palce, tak jak jego ojcu przed smiercia. Do lekarza nie pojdzie, bo ma wyjebane na smierc. Byle tylko umarl tak samo - we snie. Mowi ze to piekna smierc i smieje sie radosnie. Po mieszkaniu przechadza sie matka, na granicy paniki, zszarpane nerwy, silnie drzy jej reka. W kuchni mowi mi placzliwym glosem, ze juz powoli sie oboje na tamten swiat wybieraja. Mowie jej, zeby sprobowala sie uspokoic, zeby przestala sie tak bac, bo slysze strach w jej glosie. Doslyszal tez ojciec. Matce pojechal tak, ze slabo mi sie zrobilo. I wtedy zaczal o sensie zycia. Ot, dzien jak co dzien.
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi