< > wszystkie blogi

SYSTEM ERORR...

...czyli proszę o niezabardzo śmiech!

Jak prawidłowo nie dawać się wyprzedzać. Kierunkowskaz.

1 marzec 2018 ·
W poprzedniej części opisałem jak profesjonalnie nie dać się wyprzedzić przyspieszając. Nadszedł więc czas, aby opisać drugi, według mnie łatwiejszy sposób, abyś to Ty pozostał "tym gościem z przodu". Zapraszam do lektury :)

1. Do wykonania tego manewru nie potrzebujesz w zasadzie żadnego mocnego samochodu. Wystarczy, że w ogóle posiadasz auto i ma ono sprawne lewe kierunkowskazy. To wystarczy, aby móc zacząć się bawić :)

2. Jak wykonujesz manewr? Najpierw musisz w lusterku wstecznym wyhaczyć szybko zbliżający się do Ciebie pojazd - to Twoja ofiara. Kiedy ów delikwent się do Ciebie zbliży i widzisz/czujesz, że już ma zamiar Cię "połknąć" swym "krążownikiem szos", wrzucasz lewy kierunkowskaz. Oczywiście tylko udajesz, że chcesz skręcić, a naprawdę jedziesz sobie dalej prosto. Delikwent sądząc, że będziesz skręcał w lewo, powinien zaniechać manewru wyprzedzania i potulnie schować się za Twój samochód, choć zdarzają się wyjątki mające w czterech literach twój migacz.

3. Najtrudniejsze jest wyczucie tego właściwego momentu kiedy delikwent będzie chciał rozpocząć manewr wyprzedzania, bo musisz go uprzedzić o ułamek sekundy. Wymaga to trochę wprawy, ale przy odrobinie treningu w zasadzie z zamkniętymi oczyma będziesz dawał radę wyczuwać tę właściwą chwilę.

4. Dobrze, żebyś jechał z prędkością trochę poniżej maksymalnej dopuszczalnej. Dlaczego? Ano dlatego, że masz wiarygodnie udawać gościa chcącego skręcić w lewo, a przed skrętem nie dodajesz przecież gazu, nie? :D

5. Jedną ofiarę możesz nabrać nawet kilkukrotnie. Po prostu udajesz, że się rozmyśliłeś z tym skręceniem w lewo, wyłączasz kierunkowskaz, po czym dodajesz gazu, jedziesz chwilę normalnie i kiedy gościu znowu będzie chciał Cię wyprzedzić, powtarzasz to co stoi w punkcie 2.

6. Oczywiście szalejącymi emocjami w samochodzie za Tobą się nie przejmuj. To normalne, że będą tam latać jakieś rzeczy po kabinie, klakson będzie płonął, a ofiary będą Cię "pozdrawiać" wyszukanymi epitetami, wymachując przy tym łapami. Przyjmij to ze spokojem i radością :) Bądź jednak czujny! Nigdy nie wiesz kiedy "mistrz kierownicy" jadący za Tobą "zaatakuje" ponownie :)

7. Miłej zabawy ;)


 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi