< > wszystkie blogi

SYSTEM ERORR...

...czyli proszę o niezabardzo śmiech!

Saunowe rozmówki 4

1 September 2017 ·
Czas na kolejną część "saunowych rozmówek". Dziś tylko jedna, ale za to dłuższa historyjka :)

1. Słowo wyjaśnienia.

Zanim przejdę do narracji właściwej trzeba troszkę wyjaśnić sytuację. Otóż u mojej mamy w perfumerii autentycznie zdarzyła się pewna historia, którą w saunie przerobiłem trochę tak, jakby to wszystko przydarzyło się mnie. Taka historyjka, którą opowiadasz, żeby rozbawić towarzystwo, którą potem ktoś inny opowiada jakby to jemu się przytrafiło, albo jego kumplowi, albo kumplowi kumpla... itd. itp.

Druga rzecz jaką musisz zapamiętać, to fakt, że po śląsku "cera" oznacza "córka".

2. Narracja właściwa.

Wchodzę sobie do sauny i wśród kilku siedzących tam ludzi wyławiam znajomego - Adama. Na saunie cisza, nikt chyba nikogo nie zna, więc rozmowa się nie bardzo kleiła. Przysiadam się do Adama i po zwyczjowych, krótkich relacjach co tam u nas nowego słychać, gadam do niego.

- Słuchaj co mi się ostatnio przydarzyło. Ty, wchodzę sobie do perfumerii, żeby pomóc mamie, ale gdzieś poszła, to sobie zacząłem gadać z pracownicami. Nagle wchodzi do sklepu typowy hanys, lat może 55: "kredka" pod oczami, bo pewnie przed chwilą z "dołu" wyjechał, wąs, czarna saszetka pod pachą i od progu ciśnie po śląsku: "chca jakiś krem do moij cery". I zaczęła go obsługiwać Monika, która ni w ząb po śląsku nie rozumie...

Już się pojawiły pierwsze "heheszki". Wszyscy wiedzieli do czego to zmierza, ale czekali na ciąg dalszy :D

- Monika niczego nieświadoma prowadzi kolesia do półki z kremami i mówi, że może mu zaproponować krem do twarzy +50, który będzie idaelny dla jego cery. Koleś niczego nieświadomy wali tekstem: "co to pani wygaduje! Moja cera ni mo 50 lot!". Monika mu na to hasłem: "może na tyle nie wyglądać, ale rzeczywiście pana cera potrzebuje kremu +50".

Na saunie wszyscy już tak.



To jednak nie koniec.

- Monika dalej twardo "urabia" klienta: "proszę mi wierzyć, że to będzie idealny zakup". Facet trochę zdziwiony, ale widać, że chłop się na tym wszystkim nie zna, więc zaczyna kapitulować pod "ochami i achami" Moniki na temat omawianego kremu: "godo pani, że moja cera bydzie z tego kremu zadowolono?". Monia zrobiła trochę zdziwioną minę, że koleś personifikuje swoją cerę, ale twardo dokłada do pieca dalej: "Jasne! Zobaczy pan, że pana cera będzie wręcz lśniła i prosiła o więcej!". A gościu na to: "jak ona mnie zacznie mynczyć o wjyncyj, to chyba zbankrutuja... ale czego też człowiek nie zrobi dla cery!".

Na saunie wszyscy znowu.



- Na koniec - opowiadam dalej - chłop, już przy kasie, kazał sobie to zapakować na prezent. Monika pytająco do gościa, bo myślała, że kazał sam dla siebie zapakować prezent: "a to dla pana, tak?". Gościu też się dalej nie połapał i gada: "no a jak mom z tym do domu przijść!? Bez zapakowanego pudełka? To mi ta cera tam uschnie z zażenowania!"

Na saunie już całkiem wesoło, atmosferka sie poluźniła i wszyscy w dobrych humorach poszli do domu :)

3. Pointa.

Jakiś miesiąc później przychodzę znowu na saunę, ale tym razem nie zauważyłem żadnej znajomej twarzy. Po minucie ciszy wchodzi jakiś facet, poznaje swojego znajomego i zaczynają gadać "o dupie Maryni". Nagle jeden z nich gada:

- Ty, słuchaj co mi się przytrafiło. Przychodza do perfumerii kupić krem do cery...

lol


Jeśli chcesz przeczytać poprzednie części, wystarczy kliknąć w poniższe linki ;)
http://joemonster.org/blog/Rubby/14816/Saunowe_rozmowki_1
http://joemonster.org/blog/Rubby/14847/Saunowe_rozmowki_2
http://joemonster.org/blog/Rubby/14910/Saunowe_rozmowki_3

 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi