< > wszystkie blogi

Czy bycie niepijącym coś zmienia w naszym życiu?

28 luty 2018 ·

Jako, że od 2 lat i 2 miesięcy nie miałem alkoholu w ustach to postanowiłem się podzielić moimi spostrzeżeniami na temat tego jak to jest być abstynentem wśród pijących (od razu może zaznaczę, że nie chwalę się tym jak weganie czy studenci prawa oraz nie czuję się przez to lepszy, jak ktoś chce to niech pije i chwała mu za to pod warunkiem, że nikogo tym nie krzywdzi).

Zacznę może dość ogólnikowo od tego w jakich okolicznościach i dlaczego postanowiłem przestać pić alkohol, było to na imprezie sylwestrowej (chociaż w sumie to już była impreza noworoczna bardziej) u dobrej przyjaciółki jeszcze z czasów podstawówki. Nie będę ukrywał, że to był mój pierwszy raz kiedy wypiłem na tyle dużo by być pijanym, wyszło na jaw, że upijam się na smutno i pijany ja stwierdził, że już nigdy więcej alkoholu (wiedząc, że bycie pijanym było moim najgorszym wspomnieniem uznałem to za dobry pomysł). Jak na ironie nie minęło nawet pół roku po moich 18 urodzinach a ja już zostałem abstynentem.

To wiemy czemu nie piję to może zacznijmy omawiać czy to serio ma jakiś wpływ na nasze życie. Nigdy nie piłem regularnie i jeszcze przestałem pić dość wcześnie więc ciężko mi mówić o tym czy jakoś drastycznie to wpływa na nasz organizm, żadnych super mocy nie mam niestety ani niczego podobnego. Chociaż w sumie spadła mi ocena z matmy w technikum w tamtym okresie, więc drodzy uczniowie i studenci, dla waszego dobra wypijcie sobie jedno piwko dzień przed egzaminem, przynajmniej się zrelaksujecie. Jednak wracając na poważnie do tematu to osoba, która piła regularnie na pewno może odczuć odstawienie alkoholu w swojej wadze pod warunkiem, że był to alkohol kaloryczny (np. piwo).

Jedyne co zmienia alkohol (a raczej jego brak) w naszym życiu to relacje społeczne. Chodzi mi tutaj głównie o sposób w jaki ludzie podchodzą do tego, że ktoś postanowił nie pić, zdecydowanie częściej faceci (1/2) stawiają sobie za punkt honoru namówić mnie w szelaki sposób do powrotu do picia niż kobiety (1/5) i pewnie duży związek z tym ma też płeć osoby niepijącej jednak płci nie zmieniałem i nie zamierzam by zdobyć bardziej szczegółowe informacje (chociaż w moim wypadku wystarczy ubrać kieckę, zgolić brodę i znowu zapuścić włosy, więc jeżeli nie znajdzie się chętna do abstynencji na rzecz nauki bojowniczka to może założę kieckę dla wyników). Mnie to osobiście śmieszy (w sensie próby nawrócenia mnie a nie to, że częściej robią to faceci) a po za tekstami typu "ze mną się nie napijesz?" czy też "nie było wtedy z tobą aż tak źle" padają takie perełki jak "życie sobie marnujesz" albo "weź sobie jaj nie rób, a jak jutro cię samochód potrąci to będziesz żałować, że nie korzystałeś póki mogłeś" czy też "powiedz chociaż, że zioło palisz". Jak wspomniałem mnie to śmieszy ale też trochę irytuję bo ciężko wyjść gdzieś by nie trafił się pajac co cały czas będzie miał problem z tym, że nie piję, jak ktoś ma słabą wolę to ciężko będzie takiej osobie pozostać w abstynencji a przy okazji nie izolować się od społeczeństwa.

Abstynencja jest jednak ciekawym sposobem na poznaniu rozmówcy, oczywiście nie należy każdemu od razu obwieszczać, że od alkoholu stronimy (no chyba, że chcemy być traktowani jak weganie albo skoro już się chwalimy, że studiujemy prawo to ukradkiem można też powiedzieć, że również nie pijemy) tylko by wyszło to w trakcie rozmowy, wtedy albo nasz rozmówca uszanuje nasz wybór albo będzie pośrednio lub bezpośrednio namawiać nas do napicia się.

Tak podsumowując to ja osobiście jakoś nie odczuwam braku alkoholu w moim życiu, może za kilka lub kilkanaście lat albo dopiero na starość będzie widać tego efekt w porównaniu do osób, które piją. Jedynie w życiu społecznym można odczuć jakąś różnicę ale to zależy od ludzi z jakimi się zadajemy my oraz nasi znajomi. Jak ktoś chce to zachęcam spróbować by sprawdzić samego siebie czy też jak silną mamy wolę, jednak nie odradzam też picia tym, którzy chcą i potrafią się przy tym dobrze bawić, mało tego zachęcam też do picia bo czasem jest to też dobre dla zdrowia jeśli pijemy w rozsądnych ilościach (przykładowo czerwone wino działa dobrze na serce) jednak mnie o radę w tym nie pytajcie.
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi