Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Największe obciachy ostatnich dni - To przez nią Polacy odpadli z mundialu

118 131  
280   139  
W dzisiejszym odcinku o dziewczynie, której lepiej nie odmawiać seksu. Będzie też o pewnej 24-latce, która ma bardzo dziwny fetysz, oraz o głównej winowajczyni klęski Polaków na mundialu. To wszystko JEJ wina.

#1. 19-latka zaatakowała swojego byłego chłopaka maczetą i zmusiła go do seksu

Samantha Mears zakradła się do mieszkania swojego byłego partnera i czekała na jego powrót. Następnie napadła na niego z maczetą i rozkazała, by położył się na łóżku i zdjął ubranie. Gdy przerażony mężczyzna wykonał jej polecenie, 19-latka zrobiła to samo, a potem z maczetą w ręku zmusiła go do odbycia z nią stosunku. Po wszystkim ugryzła swojego ex w rękę i nasikała mu do łóżka. Teraz odpowie przed sądem za włamanie i napaść o charakterze seksualnym.

Najgorsza była dziewczyna świata.


#2. Mężczyzna nie mógł chodzić po tym, jak dwulitrowe kupsko zablokowało mu dopływ krwi do nogi

57-letni anonimowy mężczyzna przez trzy dni odczuwał silny ból w brzuchu i mdłości. Ostatniego dnia stracił czucie w nodze. Okazało się, że przyczyną jest silne zatwardzenie, w wyniku którego w jelitach mężczyzny zalegały ogromne ilości fekaliów. Naciskały one na tętnice i odcinały dopływ krwi do nogi. Lekarze z początku nie byli w stanie wyczuć pulsu w jego prawej nodze, która powoli nabierała sinego koloru i traciła temperaturę. Na szczęście w porę udało się im wypompować z pacjenta 2 litry kału i po kilku dniach spędzonych na oddziale intensywnej terapii mógł on wrócić do domu.


#3. Polscy turyści po raz kolejny pokazują, że czystość Tatr ich nie obchodzi

Pamiętacie Arka, który na początku roku zawstydził turystów i wjechał na wózku na Morskie Oko? Jego historię opisał na Facebooku portal Tatromaniak. Zdjęcia 5-latka polubiło ponad 40 tys. osób.




Niedawno chłopiec i jego mama wzięli udział w akcji Czyste Tatry. Niestety było to dla nich okrutnie zderzenie ze smutną prawdą o polskich turystach, którzy za nic mają sobie dobro środowiska naturalnego...
My o godzinie 11.20 wyruszyliśmy w drogę. Przed wejściem na szlak, każdy kto chciał mógł się zarejestrować w mobilnym punkcie. Dostał pakiet startowy (podkoszulek, identyfikator, wodę, worki, rękawiczki) i spacerując mógł zbierać śmieci.

Jestem zaszokowana tym co wczoraj doświadczyłam. Niektóre osoby przechodzące obok nas chciały abyśmy zabrali ich śmieci, bo skończyli np. jeść czy pić i czemu on ma to znosić w swoim plecaku jak może nam dać. Przecież ma Pani worek, może to Pani zabrać. A gdybym go nie miała to co by się z tymi śmieciami stało?

Nie rozumiem jak można świadomie wyrzucać papierek po czekoladzie, lodach, batonie itp. i jeszcze usprawiedliwiać się: „ooo wypadło, a tam nie chce mi się wracać”. Niestety taka sytuacja zdarzyła się na naszych oczach. Pani po zwróceniu uwagi wróciła się po papierek, ale bardzo była z tego powodu niezadowolona i nie jestem pewna czy kiedy zniknęliśmy jej z pola widzenia nie pozbyła się go, już bez usprawiedliwiania.

Cały wpis do przeczytania na blogu "Na kółkach".


#4. Fan piłki nożnej z Anglii poleciał na mundial do Rosji. Na miejscu zdał sobie sprawę, że zapomniał wziąć z domu biletów na mecze

Douglas Moreton przeleciał ponad 3000 km do Niżnego Nowogrodu, by obejrzeć mecz Anglików z Panamczykami. W hotelu dotarło do niego, że bilety zostały w szufladzie w jego pokoju w Bristolu. Mężczyzna miał dużo szczęścia, bo w tym samym budynku zatrzymał się Dan Howells, pracownik TV News.

Mężczyzna natychmiast zamieścił na Twitterze wpis z pytaniem o bilety na zbyciu. Już następnego dnia udało mu się załatwić Douglasowi wejściówki.

I wtedy pojawił się kolejny problem. Douglas zniknął. Wymeldował się z hotelu i mimo poszukiwań, dziennikarzowi nie udało się odnaleźć mężczyzny. Prawdopodobnie nie zobaczył on zwycięskiego meczu swojej ukochanej drużyny.


#5. Polacy kontra NFZ. Pani Renata opisała na jednym z portali swoją niemiłą przygodę w przychodni. Oto jak długo czeka się na wizytę u onkologa

Po porodzie okazało się, że mam guzka. Myślałam, że to nic poważnego, ale po wizycie prywatnej, na którą udało mi się zebrać pieniądze, dowiedziałam się, że trzeba raczej operować. W styczniu dostałam skierowanie na biopsję. Poszłam się wyznaczyć i usłyszałam termin: marzec. Pomyślałam, że tak musi być i tego dnia stawiłam się po kilku tygodniach w szpitalnej przychodni. Przy okazji postanowiłam wyznaczyć się do onkologa, u którego byłam prywatnie, ponieważ biopsja wykazała niepokojące zmiany. Od pani w okienku usłyszałam: „Proszę przyjść we wrześniu i zobaczymy, czy doktor będzie mieć w ogóle wolne terminy w tym roku”. ZAMUROWAŁO mnie. Wykrzyczałam: „Proszę pani, ja mam raka. Niech pani znajdzie termin”, na co ona niewzruszona powiedziała: „Większość pacjentów tutaj ma raka. Nie tylko pani. I jakoś reszta czeka”.

Naprawdę brak słów.


#6. Skandal w polskiej szkole. Chłopca nie wpuszczono na zakończenie roku szkolnego, ponieważ ma zespół Aspergera

Sytuację opisała jedna z czytelniczek bloga "Blog ojciec". Jej syna nie chciano na szkolnym apelu, a świadectwo wręczono mu od niechcenia na korytarzu.
Syn cieszył się, kupił sobie na tą okazję nowe spodnie, przymierzał marynarkę… Rozczarowanie było ogromne, a żadna z pań nawet nie zainteresowała się dlaczego przed salą mój syn płacze i krzyczy… widocznie się przyzwyczaiły…

Już w poniedziałek wychowawczyni poinformowała mnie bardziej niż zapytała „Pani syna oczywiście na apelu nie będzie?”. Powiedziałam jej, że będę razem z nim i będę koło niego siedzieć. „No, ale on przeszkadza w próbach!” powiedziała.

Nic dziwnego. Frustrował się, bo każde dziecko miało jakąś rolę, każde oprócz niego - też bym się wkurzała.

Płakać mi się chciało jak pani wyszła z apelu i dała mu świadectwo na korytarzu :-( Przecież mogli mu to dać w auli gdy dzieci już wyszły, jakoś na koniec, albo wyczytać nas i zawołać z tego korytarza…

Syn miał kwiatki dla swoich nauczycielek, ale dał je pani że świetlicy i pani od logopedii (jak sam stwierdził „mamo tylko one mnie w tej szkole traktowały z szacunkiem i miłością).

Oto co się dzieje w polskich szkołach.


#7. Poznaj Heidi, która ma dziwny fetysz. 24-latka przez kilka godzin dziennie udaje, że jest małym dzieckiem

Kobieta jest częścią społeczności "Little Space". Jej członkowie przebierają się w dziecięce ciuszki, piją mleko z butelki i generalnie zachowują się jak niemowlęta. Heidi przekonuje, że zawsze czuła w sobie potrzebę bycia wiecznym dzieckiem i odetchnęła z ulgą, gdy uświadomiła sobie, że na świecie są podobni ludzie do niej.


Mieszkanka Oregonu z początku zatajała swoje dziwne skłonności przed chłopakiem. Ostatecznie mężczyzna zaakceptował jej odmienność i to, że w ciągu dnia mówi do niego dziecięcym głosem "tatusiuuuu".


Heidi przynajmniej raz w miesiącu chodzi na spotkania z innymi dużymi dziećmi. Wszyscy razem noszą pieluchy, bawią się zabawkami i oglądają kreskówki.


24-latka jednocześnie zapewnia, że jej upodobania do bycia dzieckiem nie mają żadnego podtekstu seksualnego, a taki styl życia ma jedynie na celu zapewnienie sobie komfortu psychicznego w związku z powrotem do czasów dzieciństwa.

A myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy...


#8. To ona jest winna porażki Polaków na mundialu. O kim mowa?

A no o szczepionce. Artykuł pewnej profesor podbija Internet. Maria Dorota Majewska sugeruje w nim, że gdyby nasi piłkarze w młodości nie poddali się obowiązkowemu szczepieniu, to prawdopodobnie dziś z powodzeniem walczyliby o tytuł Mistrzów Świata.
Uważam, że główną przyczyną tej porażki jest biologiczne okaleczenie naszych piłkarzy nadmiernymi, toksycznymi (pełnymi rtęci i aluminium) szczepionkami, które musieli przyjmować od pierwszych godzin/ tygodni życia. Metale te poważnie uszkadzają mitochondria, których idealny stan jest warunkiem doskonałego zdrowia fizycznego i atletyzmu. Wskutek poszczepiennych uszkodzeń, nasi piłkarze byli wyraźnie spowolnieni i nieskoordynowani, więc nic dziwnego że przegrali z pełnymi wigoru Afrykanami, którzy pewnie nie przyjęli żadnej szczepionki, lub wzięli ich bardzo niewiele.

Czy tak było naprawdę, tego już nigdy się nie dowiemy...


#9. Opalająca się kobieta nie chciała się przesunąć, by nie wchodzić w kadr parze młodej, która akurat robiła sobie ślubne zdjęcia

Mark Ling i Mandy Cripwell wzięli ślub w Devon. Po ceremonii udali się do pobliskiego ogrodu, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie przy popularnej altance. Romantyczna sesja została jednak przerwana przez półnagą kobietę, która leżała na kocu i nie chciała zmienić miejsca.


Młoda para podeszła nawet do kobiety i osobiście poprosiła ją o przesunięcie się na tyle, by nie wchodzić nowożeńcom w kadr. Ta jednak udawała, że śpi. Otoczona przez gości weselnych, fotografa i świeżo upieczonych małżonków leżała obojętnie w centrum wydarzeń i korzystała z pięknej pogody. Po pewnym czasie została poproszona ponownie. Odeszła, jednak zostawiła na miejscu swoje rzeczy.


Zasmucona Mandy przyznała potem w jednym z wywiadów, że nie ma pewności, czy fotografowi udało się zrobić choć jedno dobre zdjęcie.

#10. A na koniec niecodzienna akcja w sklepie, którą zapoczątkowała niewinna kradzież...

1:20 to chyba najlepsze, co w ostatnim czasie zobaczyłem.



W poprzednim odcinku pisaliśmy o dziwnym zarządzeniu, jakie postanowili wprowadzić w życie radni z Rzeszowa. Dyskryminacja Polaków w ich własnym kraju?



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Oglądany: 118131x | Komentarzy: 139 | Okejek: 280 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało