Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jak poczuć się bogiem – ścieżkami biologicznej rzeczywistości wirtualnej

46 619  
167   82  
Długi i soczysty tekst na sobotę, dokładnie taki, jaki tygryski lubią najbardziej. Dziś o świadomym śnieniu i to z dwóch stron na raz. Zapraszamy!


Będzie trochę nietypowo. Enigmatycznie, z osobistą opowiastką, w formie 10 zagadnień o zjawisku rzeczywistości wirtualnej u ludzi. Ze szczyptą naukowego bełkotu. I z obrazkami, aby nie zabić ścianą tekstu, gdyż trochę mnie poniosło z ilością materiału. Historia pewnych 10 minut, w których człowiek może poczuć się istotą nadprzyrodzoną – Bogiem, Neo, supermanem… „you name it”. Zapraszam.

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

Pewnego razu wybrałam się do teatru na strasznie nudną sztukę. Gapiłam się częściej na stare fotele i czerwone kurtyny niż na samo przedstawienie. Miałam ze sobą butelkę wódki w torebce, nie wiem po co, i tak jej nie otworzyłam w czasie spektaklu. Myślenie może było jak w piosence, którą ostatnio usłyszałam: flaszkę swoją niesiemy, dobrze się bawimy, a stówa jest w kieszeni, z tym że ostatecznie zamiast knajpy padło na teatr, i to jedyny w swoim rodzaju.

Odkryłam to w łazience, w czasie przerwy. Analizowałam swój ruszający się ząb w odbiciu, kiedy nagle zauważyłam, że lustro można odsunąć i za nim kryło się przejście. Nie myśląc za wiele, po prostu tam poszłam. Ciemnym korytarzem dotarłam do jakiejś wielkiej hali bez okien.

W oddali białe kółka latarek skaczące po ścianach, bliżej żarówki dyndające z sufitu nad rzędami stołów, na których parowały białym dymem próbówki i zlewki z kolorowymi zawartościami. Walter White ma swój oddział tutaj? Ktoś przebił się z teatru przez kibel do jakiegoś starego parkingu podziemnego, w którym urządził sobie laboratorium?

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

Idąc dalej, natrafiłam na technika kryminalistyki, który zbierał ślady z blatu. Coraz lepiej. Technik, widząc po mojej minie, że ja nie wiem co tutaj robię, powiedział mi żebym stąd spadała, jeśli nie chcę spędzić kolejnych kilku godzin na przesłuchaniu. A co z ludźmi, którzy są na spektaklu? Gliniarze nie chcieli im przeszkadzać czy wszystko jest w porządku dopóki nie odkryje się przejścia w łazience? Wtedy nad tym właściwie wcale nie dumałam. Zapomniałam o teatrze, o wszystkim, skierowałam się do domu.

I tak sobie szłam, aż zorientowałam się, że w całym tym zamęcie zostawiłam gdzieś torebkę. Jak zwykle. Musiała to być albo łazienka, albo to laboratorium. Szkoda mi się zrobiło wódki, ale po chwili bardziej portfela. Jak pomyślałam, że mam od nowa wyrabiać dowód i prawo jazdy i blokować kartę…

Wróciłam na tyły budynku. Na parkingu stało już parę wozów policyjnych , ktoś ogradzał taśmą obszar wokół otwartych na oścież drzwi. W środku widać było kłębiących się ludzi. Nie będzie łatwo. W takich sytuacjach trzeba dobrze wtopić się w otoczenie, udawać, że wiesz gdzie jesteś i co tu robisz.

Podeszłam do jakiegoś gliniarza przy taśmie i powiedziałam, że ten pan tam mnie wzywał, wskazując jakiegoś gościa w środku budynku. Gdy poszłam z kolei do niego, powiedziałam mu, że facet sprzed drzwi mnie tu przysłał. Wypaliłam, że szukam biura rzeczy zaginionych. I zaraz pomyślałam, co ja wygaduję. Ta torebka to gdzieś po prostu tu leżała, na pewno jej nikt nie zdążył jeszcze nigdzie zanieść.

Pokręciłam się chwilę po tym laboratorium, ale szybko zauważyłam, że moja strategia wtapiania się w otoczenie przestaje działać, bo nagle policjanci zrobili się dziwnie poważni . Chyba pora na ewakuację, zanim mnie jeszcze aresztują.

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

Wyszłam na zewnątrz i zaczęłam kluczyć między taśmami , tamten dureń zrobił z nich labirynt, podobny do tych kolejek, jak dla bydła, do strefy bezpieczeństwa na lotnisku. W końcu się z nich wydostałam i cofnęłam się przed zbliżającymi się gliniarzami, aż natrafiłam na zewnętrzną ścianę budynku sąsiadującego z teatrem. Zauważyłam drabinkę z boku, zejście, dla mnie wejście, ewakuacyjne w przypadku pożaru, jak w filmie amerykańskim. Tam mogę uciec. Podeszłam do tej drabinki, już się wspinałam…

Zaraz… Coś tutaj było nie tak. Ja miałabym chodzić po ścianie, uciekając przed policją, która oklejała taśmą laboratorium znalezione na zapleczu teatru? Chwila, przecież ja śnię! Jestem teraz w tym teatrze i zasnęłam na spektaklu. A tak się chciałam ukulturalnić.

Nagle w głowie błysnął mi obraz siebie w łóżku, jak flesz. Jakbym była widzem samej siebie. Leżę, ale już uchylam powieki, zaraz się obudzę… Nie, nie, bez paniki! Tylko spokojnie… Nie mogę się teraz obudzić. Olać tę sztukę, i tak była kiepska. Ja wiem, że śnię! To nie dzieje się tak często. Trzeba skorzystać z okazji.

#1. Sen czy jawa?

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

Jestem w równie paradoksalnej sytuacji, co kot Schrödingera – śpię i nie śpię jednocześnie. Osiągnęłam stan hybrydowy snu i jawy. Uzyskanie świadomości w trakcie śnienia (a dokładnie w fazie REM – fazie ruchu gałek ocznych) prowadzi do zwiększenia częstotliwości fal gamma w czołowo-skroniowej części mózgu z 25 do 40 Hz. Przy mocy 40 Hz w głowie człowiek już się budzi. Dlatego jest to dość delikatny stan. Jeden niewłaściwy ruch, zbytnie podekscytowanie i wyląduję nie po tej stronie co trzeba (nieśpiącej).

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen
Taki ładny obrazek, jaki znalazłam à propos aktywności mózgu na jawie (wake), we śnie świadomym (lucid) i w zwykłej fazie REM, czyli śnie nieświadomym (REM)

Wdech i wydech… O ile ma to sens we śnie. Spokojnie… Dobra. Wciąż tu jestem, więc udało się. I teraz będę robić, co chcę. Żadnego uciekania przed kimś, ganiania za autobusem, gubienia torebki, wypadania zębów czy pojawiania się nago w miejscach publicznych.

#2. Sny jako walka z emocjami

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

Sytuacje powyżej są typowe dla snu. Większość badaczy skłania się ku tak zwanemu modelowi neurokognitywnemu, gdzie śnienie nie stanowi chaotycznych impulsów w korze zmysłowej i wzrokowej, które przypadkiem doprowadzają do tworzenia się jakichś obrazków z historyjką, lecz od samego początku ma swój cel. Uważa się, że jest to hartowanie organizmu, regulacja własnych emocji, zwłaszcza niepokoju, strachu i agresji. Trening na różne rodzaje stresu w izolowanym bezpiecznym środowisku. Organizm przerabia stresujące sytuacje, których może doświadczyć w rzeczywistości, aby być przygotowanym i skorym do dalszej życiowej walki. Samoświadomość celowo jest wyłączona, żeby w pełni skupić się na rozwiązywaniu problemu, na znalezieniu wyjścia z problematycznej sytuacji. Dzięki temu świat snu uznajemy za rzeczywisty i tak jak w realnym świecie angażujemy się, a ponieważ mamy zmniejszoną aktywność w płacie czołowym, brakuje nam krytycyzmu i dlatego kupujemy wszelką dziwność, jaką sen nam sprzedaje. Co wcale nie przeszkadza. Uważa się, że nie liczy się wynik naszych działań, ale same próby.

Uzyskanie świadomości w takim momencie pozornie niweczy wszelką formę nauki – w końcu zdajemy sobie sprawę, że nic nam się nie stanie i właściwie nic nie musimy robić. Czy świadomy sen miałby być zatem błędem natury? Niekoniecznie.

Dalej stałam przy budynku teatru, ale zeszłam już z tej ściany. Gliniarze coś tam mamrotali, chociaż mało mnie to interesowało. Czas zrobić to, co zawsze robię w takich sytuacjach. Wiem, że potrafię. Grunt to być pewnym swoich umiejętności.

Wyskoczyłam do góry i jak balon unosiłam się, trochę chwiejnie, ale wciąż coraz wyżej, nad policjantami, nad teatrem, między drzewami przy drodze, a potem ziuuu! Wystrzeliłam w niebo jak superman.

#3. Kontrola we śnie

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

Należy rozgraniczyć, że świadomy sen to nie zawsze uzyskanie kontroli. Częściej wiąże się tylko z uświadomieniem, że jesteśmy uczestnikami snu i od razu się kończy, najczęściej wybudzeniem. Statystyki występowania zjawiska świadomego snu są bardzo rozbieżne w zależności od badanej grupy. Niemniej większość badanych (nawet 91%) przyznaje, że kiedykolwiek w życiu odzyskała świadomość w czasie snu i najczęściej stało się to spontanicznie i miało miejsce w dzieciństwie lub wieku pokwitania. Znacznie mniejsza ilość (od 23 do 36%) uzyskała oprócz tego kontrolę we śnie lub kiedykolwiek próbowała sama wywołać samoświadomość. Większość tych, którym się to udało, uważała to zjawisko za pozytywne doświadczenie.

U weteranów z zespołem stresu pourazowego zauważono częste występowanie koszmarów. Niby nic dziwnego, ale w koszmarach tych badani wiele razy mieli świadomość, że śnią (widząc okropności wokoło w końcu myśleli, że to nie może być prawda, to musi być sen), jednak nie byli w stanie nic z tym zrobić i po prostu budzili się zlani potem. Przy terapii opanowywania świadomości w snach zauważono znaczne zmniejszenie liczby koszmarów w nocnym repertuarze. Potrafiąc wpływać na przebieg snu badany mógł zmieniać koszmar w znacznie przyjemniejszą historyjkę. Kontrolowany świadomy sen nie leczył weteranów z ich zaburzenia psychicznego, ale pomagał spokojnie przespać całą noc.

No to mam jakieś dziesięć minut zabawy. Skąd to wiem? Bo tyle zazwyczaj zapamiętuje się ze snu. A ponieważ wiem teraz co się dzieje, będę to pamiętać, pomimo że sama faza REM trwa dłużej. Chociaż może wcześniej, zanim zaczęłam pamiętać, myślałam podobnie, że skoro wiem teraz co się dzieje… Nieważne. Zakładam, że mam 10 minut.

Szybowałam sobie podziwiając panoramę toruniopodobnego miasta. Całą i dokładną. Jak realne jest to wszystko? Czy czuję chłodny podmuch powietrza i promienie słońca na rękach? Tak, czuję. Kiedy się na tym skupiam, to czuję wszystko, jak w rzeczywistości, nawet bardziej. Wyraźnie i bardzo żywo. Potrafię to sobie wyobrazić.

#4. Śniący świadomie versus śniący nieświadomie

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

Naukowcy zauważyli korelację między rozmarzeniem na jawie a częstotliwością doświadczania świadomych snów. Uważa się, że osoby z głową w chmurach potrafią w swojej rzeczywistości dostrzec szczegóły, które pomagają im zorientować się w śnie, że śnią. Ma to związek z umiejętnością wyobrażania sobie znalezienia się w jakiejś sytuacji. Zaobserwowano ponadto, że śniący świadomie są ciekawi świata, wrażliwi i chętnie eksplorują nowe pomysły .

Tyle z wniosków z ankiet. Jeśli chodzi o rezonans magnetyczny, to wykryto, że śniący świadomie mają więcej szarej masy m.in. w rejonach BA9/10 oraz w lewym hipokampie. Rejon BA10 związany jest ze zdolnością metapoznawczą w domenie wizualnej i aktywnością monitorującą. Co to w ogóle znaczy? Śniący świadomie są inaczej zaangażowani w monitorowanie myśli i tego, co widzą. Częściej myślą o myśleniu , np. zauważają, że czegoś nie pojmują umysłem lub sprawdzają coś zanim zaakceptują to jako fakt. Z kolei aktywność hipokampu zaobserwowano przy ocenie pewności siebie przy podejmowaniu decyzji , czyli intuicja kontra wcześniejsza znajomość problemu. Podejrzewa się, że dzięki temu taka osoba potrafi lepiej ocenić swój stan i pomaga jej to uzyskać pewność, że śni. Co ciekawe, większa objętość lewego hipokampu korelowała nie tylko z większą liczbą zapamiętanych snów, ale również z ich dziwnością i wyrazistością.

Uff… to jak to? Trzeba się z tym urodzić? Nie… Kwestia treningu w życiu. Mózg to też trochę jak mięsień. Trzeba ćwiczyć. Wystarczy chociażby czytać książki.

Zachciało mi się biegać. Zawsze mnie to denerwowało, że w śnie tak ciężko się ucieka. W spowolnionym tempie. Ale teraz ja mogłam decydować o snowych zasadach fizyki, więc jeśli chcę, to będę biec normalnie.

Wylądowałam między uliczkami i pobiegłam przed siebie, przez całe miasto, szybko, jak Forrest Gump, a nawet jeszcze szybciej, lekceważąc co się dzieje wokoło.

#5. Czas we śnie

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

W „Incepcji” Nolana w śnie potrafiło dziać się znacznie więcej niż w rzeczywistości, np. 5 minut czasu rzeczywistego odpowiadało godzinie we śnie. Pomysł ten nie był wzięty z sufitu. Już w drugiej połowie XIX wieku, Alfred Maury, a potem Edmond Goblot doszli do wniosku , że całe sny tworzą się w samym momencie obudzenia. Jako ciekawostkę dodam, że Maury wpadł na to po tym, jak śniło mu się, że został ścięty na gilotynie, a obudził się, ponieważ kawałek łóżka spadł mu na szyję (tak, to było łóżko z baldachimem).
I tak sobie myślano aż do odkrycia fazy REM w latach pięćdziesiątych. Potem zaczęto badać zależności między ruchami gałek ocznych a czasem snu . Naukowcy budzili uczestników badania po 5 albo 15 minutach snu i pytali ich, jak długo tamci sądzą, że śnili. W 83% przypadków badani odpowiadali poprawnie. To doprowadziło do tezy, że czas we śnie odpowiada czasowi rzeczywistemu. Dalsze badania pokazały jednak, że czas we śnie zależy od tego, co w nim robimy.


Można było to zbadać dzięki świadomym snom. Grupka profesjonalnych śniących świadomie (niesamowite, że tacy istnieją) została poproszona o wejście w świadomy sen podczas śnienia, a następnie o liczenie, chodzenie oraz robienie przysiadów we śnie. Akcja była identyfikowana elektrokulogramem (śniący świadomie używają specyficznego układu ruchu oka w trakcie fazy REM), a sen badaniem polisomnograficznym. Następnie porównano czasy tych czynności z czasami na jawie. Zauważono, że czas potrzebny na liczenie we śnie był albo taki sam albo do 27% wyższy niż w rzeczywistości, zaś wysiłek fizyczny zajmował 23-50% więcej czasu .

Czyli spowolniony bieg to standard? Wcale nie. Jedna sprawa to czy czynność we śnie zajmuje więcej czasu (w porównaniu do czasu rzeczywistego), a druga jak my ją odczuwamy. Psychologowie uważają, że spowolniony bieg, który niektórzy doświadczają, nie wynika z ograniczenia świata snu, ale z ograniczenia własnej świadomości. Może to oznaczać, że coś nas blokuje w prawdziwym świecie, zwyczajny brak wiary we własne możliwości. Wystarczy samouświadomienie i pewność, że można biec szybciej i będzie się biegło szybciej. A to że i tak może to zajmować więcej czasu niż w rzeczywistości, to już inna sprawa.

W końcu zatrzymałam się na ulicach miasta. Trochę pustawo, jakby mapa nie zdążyła się jeszcze załadować. I co teraz? Czekałam na dalszy przebieg wydarzeń. Zaingerowałam w sen, ale jeśli pozostawię go samemu sobie to coś chyba powinno dalej się dziać. Musi tu być przecież jakaś fabuła.

#6. Uczestnik i architekt snu

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

W czasie świadomego snu mamy bardzo interesującą sytuację. Takie małe rozdwojenie jaźni. Część z nas cały czas nieprzerwanie plecie otoczkę snu. Druga część, ta świadoma, ta, która się wybudziła, jest widzem. Ale widzem-uczestnikiem. Czasem zdarza się śnić z trzeciej osoby, jako obserwator, jakby się oglądało film. W świadomym śnie nie ma takiej opcji. Trzeba w nim uczestniczyć, albo biernie, pozwalając drugiemu/drugiej sobie, architektowi snu, prowadzić się za rękę, albo czynnie, zmieniając, co się chce.

I stało się. Zmiana lokacji, rozpoczyna się kolejny sen . Panorama miasta zgrzytnęła i odsunęła się w lewo, a z prawej przyszedł widok na las. Nie krzyży. Zielony, liściasty, z polanką i zachodem słońca na horyzoncie. Razem z nowym środowiskiem pojawiło się i domostwo, w którym nagle się znalazłam. Drewniane ściany wyrosły przede mną i już byłam w jakiejś góralskiej chałupie.

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

A, to tak to wygląda! Przy nowym śnie obraz się przesuwa jak przy zmianie scenografii w teatrze. Dobre! Chyba że po prostu widzę to tak, bo byłam w teatrze i mój mózg zapamiętał taki sposób na zmianę otoczenia i tak to przedstawia. Hm… we śnie można mieć niezłe rozkminy.

#7. Przejście z jednego snu w drugi

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

Podejrzewa się, że w sytuacji, gdy sen idzie w złym kierunku zmienia on się w sen świadomy, aby złagodzić nerwy, a następnie powraca do snu nieświadomego. Taka równowaga we śnie. Można tu powrócić do przykładu weteranów, którzy mieli mniejszą ilość koszmarów po nauczeniu się kontroli we śnie. Zatem świadomy sen zdaje się właśnie być specjalnie stworzony po to, aby zapobiec koszmarom. Żaden z nich zysk poza spapraną nocą. Potem po prostu tego nie pamiętamy.

Samo pamiętanie snów nie wydaje się istotne z punktu widzenia natury. Łatwo je przecież zapominamy, o ile sobie ich szybko nie powtórzymy. Sugeruje to, że nieważne jest to, co śnimy, tylko sam fakt, że śnimy. Jak już wspomniane było wcześniej – nie liczy się wynik naszych działań, ale same próby. Dlatego i logika jest na drugim miejscu.

Bacówka była wielka, miała otwarte półpiętro, a pod nim przytulny kominek, w którym trzaskał ogień. W chacie byli też moi znajomi, których nie widziałam od czasów studiów. No proszę. Kopę lat! Co tam u was nowego? Tyle, ile zdołam wymyślić, co?

Zachowywali się i wyglądali jak żywi, tak jak ich zapamiętałam. Ale bym sobie tak zobaczyła innych, których tyle już nie widziałam...

Nie wiem czy mój architekt snu to usłyszał, czy sam na to wpadł, ale nagle coraz więcej różnorakich ludzi zaczęło się schodzić do tej chaty. Ciotka, wujek, kuzyn, kumpela z liceum… Starzy znajomi i rodzina z drugiego końca Polski lub jeszcze dalej, z którymi próbuję się spotkać od iluś lat. No w końcu się udało. Dało radę spotkać się ze wszystkimi i to nie jest czyjś pogrzeb. Mało tego, nawet moja babcia z zaświatów wpadła.

Wszyscy tulili się do siebie i do mnie. Dobrze, dobrze, ja też za wami tęskniłam…
Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen
Z drzwi na półpiętrze wyskoczyły jakieś czarne charaktery rodem z filmu Seagala . Wskazali na mnie, jakby myśleli, że byłam przywódcą grupy, a to jakaś ustawka. I już pędzili po schodach w moim kierunku. O nie, panom podziękujemy. Proszę nie psuć mi imprezy.

Nawet nie musiałam wyciągać przed siebie otwartej ręki i stroić min. Wystarczyła sama myśl, że to mi się nie podoba i nie chcę ich tutaj. Podmuch powietrza pchnął ich do tyłu i drzwi zamknęły się z trzaskiem, więżąc ich po drugiej stronie.

Chyba za dużo gier i filmów akcji.

Skądś leciała muzyka. Miałam nadzieję, że to nie znak o nieuniknionej pobudce. To zdecydowanie nie było „Non, Je ne regrette rien”, ale coś znacznie bardziej żywego. Jakiś swing. A towarzystwo wesołe i chętne do zabawy. Kumpel zapraszał do tańca, wujek na kielicha. Ludzie tańczyli , kuzyn wywijał śrubę jak na lodowisku. Nieźle. Mój mózg dobrze zna moją słabość do łyżwiarstwa figurowego.

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen
Co za atmosfera. Sto razy lepiej niż na weselu. Mogłabym tu zostać na zawsze…

Co ja myślę, przecież to odliczanie do przebudzenia, a nie jakaś śpiączka. Zresztą nie otaczały mnie żadne racjonalne byty, ale zbitki wspomnień. To są tylko moje reminiscencje, imaginacje, jakieś losowe impulsy nerwowe tworzone przez mój mózg. Gadam sama ze sobą. I znowu to filozofowanie… Muszę się tym wszystkim cieszyć zamiast bezsensownie dywagować w swojej głowie. Czas leci.
– Jesteście bardzo wiarygodni, ale nie jesteście prawdziwi – powiedziałam gościom.
– Trudno, co zrobić – odparł beztrosko mój kuzyn.

#8. Postacie we śnie

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

Jak się okazuje, bohaterowie naszych snów to nie do końca pozbawione rozumu kopie wspomnień. Badacze z Uniwersytetu Liverpool John Moores, jak i Instytutu Psychologii we Frankfurcie, udowadniają, że powinno się je traktować jako racjonalne istoty . Postacie ze snów mają swój rozum. W badaniu na grupie śniących świadomym snem poproszono charaktery we śnie o rozwiązanie puzzli, zadania arytmetycznego, znalezienie rymu czy metafory. O ile w problemach logicznych byli mało zaradni (rozwiązywali zadania z błędami), o tyle w wymyślaniu odpowiednich zdań dobrze pomagali wielkiemu mistrzowi gry . Zważywszy, że, jak zauważono, w czasie świadomych snów dominuje prawa półkula mózgu, która odpowiada za kreatywność, taki wynik nie był zupełnie zaskakujący. I pokazał, że świadomy sen może służyć jako pomoc w rozwiązaniu problemów przy zadaniach wymagających kreatywności. Gadanie samemu ze sobą nie jest aż takie głupie, w końcu jest to jedna część mózgu dyskutująca z drugą. Obie mogą wpaść na inne rozwiązanie problemu.

Czas w końcu zleciał. Goście bawili się w najlepsze, a ja w pewnym momencie opuściłam przyjęcie po angielsku. Żadnego pożegnania. Jak na zakrapianej imprezie, po prostu nagle urwał mi się film.

I obudziłam się.
Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

Jednak nie byłam w teatrze. Wcześniejsze mignięcie mnie śpiącej w łóżku, tak jakbym na moment opuściła swoje ciało, było jak najbardziej prawdziwe. Leżałam pod kołdrą, z piszczącą komórką w ręce. Sama się zdziwiłam, że włączyłam drzemkę w odpowiedzi na alarm. Ze zmęczenia nawet tego nie pamiętałam. Rzeczywiście miałam równe 10 minut.

Były to jedne z najbogatszych w wydarzenia 10 minut, jakie przeżyłam . Skrupulatnie je od razu spisałam, tak jak powinno się właściwie robić, jeśli chce się zwiększyć prawdopodobieństwo nie tyle świadomego snu, co samego snu. Sennik pomaga.

Słowa w pełni nie oddają tego, co się wtedy działo. Te barwy, emocje, intensywność doznań i kontrola tego wszystkiego. Trochę jakby się było na haju, co wcale nie jest takie dalekie od prawdy.

#9. Świadomy sen = naturalne dragi

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

W trakcie snu świadomego zauważono zwiększoną aktywność w przedklinku, części płata ciemieniowego w obrębie półkul mózgu. Rejon ten odpowiada m.in. za samoświadomość, wyobrażenie przestrzenne, pamięć krótkotrwałą, a nawet podejrzewa się, że za powstawanie uczucia szczęścia. Uważa się, że aktywacja tego obszaru wpływa na zwiększoną jasność i intensywność kolorów otoczenia oraz klarowność wizji . Istnieją ponadto dowody, jakoby przy halucynacjach od psylocybiny czy LSD pobudzane są podobne rejony mózgu, co przy tworzeniu obrazów w trakcie świadomego snu – przedkoronowe obszary korowe lub skroniowe, które są znacznie mniej aktywne w trakcie zwykłej nieświadomej fazy REM. A wszystko to na trzeźwo, za darmo i bez wychodzenia z domu!

To jak to osiągnąć? Intensywność świadomych snów to sprawa indywidualna, ale można na nią wpływać, tak jak i na częstość pojawiania się świadomych snów.

#10. Sposoby na świadomy sen

Joe Monster, świadome śnienie, lucid dreaming, mózg, sen

Trochę rad już po drodze było, ale podsumowując. Trzeba czasem zatrzymać się w zgiełku dnia i zadać sobie pytanie: co ja właściwie robię? Tak przynajmniej mi się udało. Zaczęłam przyglądać się temu, co doświadczam i co jakiś czas pytałam siebie: czy to jest sen? Nie szczypałam się, po prostu analizowałam otoczenie, skupiałam się na tym, co czuję i robię, a także czy to jest logiczne być tam, gdzie jestem i tak dochodziłam do wniosku, że to rzeczywistość. Na tym polega też test refleksji Tholey’a. Ma nam wejść w nawyk jakaś czynność, która sprawi, że będziemy kwestionować naszą rzeczywistość. Ciągnęło się to przez jakiś czas, aż któregoś dnia udało mi się zadać sobie to pytanie, kiedy śniłam. I tak odkryłam, że to sen. Za pierwszym razem z podekscytowania od razu mnie wywaliło do rzeczywistości. Potem mi się udało opanować szok.

Inną metodą jest test rzeczywistości LaBerge. Podobnie jak w przypadku testu refleksji, i tutaj pewna czynność ma nam wejść w nawyk. Wybieramy sobie jakiś znak senny, który będzie inicjować nasz test, np. nasz zegarek. Za każdym razem, gdy sprawdzimy godzinę, musimy odwrócić się, a potem spojrzeć raz jeszcze, żeby zobaczyć czy godzina jest ta sama. Można też czytać jakiś napis na zegarku. Badania pokazują, że we śnie tekst/godzina zmienia się w 75% przypadków, gdy czyta się je ponownie i w 95%, gdy sprawdza się je jeszcze jeden raz. Test może też być zupełnie inny, np. przy kontroli godziny możemy sprawdzić czy potrafimy oddychać z zatkanym nosem. we śnie będziemy mogli dalej oddychać, gdyż tak naprawdę nie odcinamy sobie ręką dostępu powietrza.

A te osoby, które snów nie pamiętają, powinny wpierw to ogarnąć. Zacząć więcej rozmyślać przed walnięciem się spać. Czasem naprawdę wystarcza zwykła wola, chcieć pamiętać sny , taki przekaz do podświadomości. Można też obudzić się ciut wcześniej lub trochę później, aby zaskoczyć organizm w fazie REM. I prowadzić sennik, żeby od razu wszystkiego nie zapominać. No i oczywiście pobudzać wyobraźnię. Czytać książki!

-----

W tamtym śnie mogłam robić wszystko, jednak ja wolałam rzeczy bardziej przyziemne. Dobra, polatałam i pobiegałam sobie trochę, latanie to naprawdę fajna sprawa, ale potem po prostu cieszyłam się towarzystwem moich dalszych bliskich, tych, których los wywiał daleko lub których już nie ma. A co Wy byście robili? Doświadczaliście kiedyś świadomego snu, w którym mieliście kontrolę nad przebiegiem wydarzeń?

Sen skończony, alarm wyłączony, powrót do rzeczywistości. Czas wstawać do pracy, ale z uśmiechem na ustach. Miłego dnia życzę.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14

Oglądany: 46619x | Komentarzy: 82 | Okejek: 167 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało