Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Doskonale znasz każde z tych uczuć. Czas, abyś poznał ich fachowe nazwy

64 806  
163   41  
Tych uczuć każdy z nas doświadczył już wiele razy, a ich obecność jest dla nas czymś zupełnie naturalnym. Prawdopodobnie nigdy nie próbowaliśmy nawet rozmyślać nad tym nagłym poczuciem ekstatycznej wręcz błogości, gdy siedzimy w ciepłym, przytulnym domu, a za oknem właśnie trwa potężna burza. Najwyższy czas pomówić o tych ulotnych, aczkolwiek powtarzalnych momentach serwowanych nam przez nasze mózgi.



Barabant

W 1984 roku angielski pisarz i satyryk Douglas Adams wraz z producentem komediowych programów telewizyjnych Johnem Lloydem napisali książkę pt. „Słownik rzeczy, które jeszcze nie mają swojej nazwy, ale bardzo powinny ją mieć”. Jednym z haseł było słowo „barabant”. Zgodnie z wolą autorów tej publikacji, należy je stosować do określenia uczucia, które każe nam złośliwie dokuczać komuś tylko po to, aby sprawdzić, jak daleko możemy posunąć się zanim nasz rozmówca zostanie wyprowadzony z równowagi. Ten stan znają prawdopodobnie wszyscy, którzy wychowali się pod jednym dachem z młodszym rodzeństwem…



Opia

Nie każdy lubi utrzymywać z drugą osobą kontakt wzrokowy. Niektórzy patrząc komuś w oczy czują dziwny niepokój lub pobudzenie. Ten stan nazywa się mianem „opia” i warto dodać, że w zależności od sytuacji uczucie, którego doświadczamy, może być nieprzyjemne, ale także i bardzo zmysłowe i wręcz podniecające – szczególnie jeśli gapimy się w oczy osoby, która jest nam szczególnie bliska.



Onism

Życie mamy jedno. I jest już ono zapełnione po korek. Wiadomo – praca, rodzina, dwa psy, kredyt na mieszkanie… Codziennie oglądasz podróżniczy program Cejrowskiego i dorzucasz do swojej długiej listy kolejne piękne miejsca, których nigdy w życiu nie odwiedzisz. Te miliardy drzwi, których nie otworzysz, ryzyka, których nigdy nie podejmiesz, te wszystkie alternatywne ścieżki, z których zrezygnowałeś, fantazje, które nigdy nie wyszły poza ramy twojej głowy… Czujesz smutek i głęboką frustrację – tak jakbyś był niewolnikiem swojego ciała i miejsca, z którego raczej nigdy się nie wydostaniesz. To jest właśnie „onism”.



Chrysalism

Oj, to uczucie zna chyba każdy. To ten stan radosnego pobudzenia, ale i głębokiego relaksu i poczucia bezpieczeństwa, gdy siedzisz sobie w ciepłej, suchej chatce, podczas gdy na dworze szaleje wichura i burza połączona z gradobiciem. Psychologowie uważają, że źródłem tych przyjemnych emocji jest podświadomy powrót do początku naszego życia, czyli czasu, gdy byliśmy w brzuchu matki.



Liberosis

Mianem „liberosis” określa się silną chęć rzucenia wszystkiego w piździec i natychmiastowego wyjechania w Bieszczady. Tak w skrócie. Nieco uściślając – to ten moment, w którym zdajemy sobie sprawę, że pewne rzeczy nas przerastają i zbyt dużo czasu oraz energii poświęcamy na samo martwienie się i myślenie o naszych obowiązkach. „Liberosis” to po prostu pragnienie mniejszego przejmowania się sprawami, które nas dobijają i męczą.



Jouska

Wdajesz się z kimś w dyskusję. Facet okazuje się mistrzem subtelnej techniki mielenia ozorem i szybko sprowadza cię do parteru. Mimo mocnych argumentów czujesz się zaorany niczym pole ziemniaków przed nadejściem zimy. Interesujące, że w chwili kiedy najbardziej potrzebowałeś szybkiego i błyskotliwego myślenia, twój mózg zrobił sobie przerwę na fajkę. Ale spoko – nie przejmuj się. To tylko falstart – kiedy już będzie po wszystkim, w twojej głowie zaczną układać się wszystkie alternatywne scenariusze, z których nie skorzystałeś podczas kłótni. Ba, wyświetli ci się nawet cała dyskusja, w której ty zgrabnie i z polotem odbijasz piłeczkę i wychodzisz z tej słownej potyczki jako zwycięzca. To właśnie „jouska” - te myśli, które zazwyczaj zaczynają się od słów „Mogłem mu wtedy odpowiedzieć tak...”.



Exulansis

Jesteś w towarzystwie i wreszcie dochodzisz do głosu. Chcesz się podzielić ze wszystkimi czymś bardzo ważnym. Może to być dowcip, jakaś osobista historia, którą ostatnio przeżyłeś, czy anegdota z pracy. W toku swojego monologu widzisz jednak, że wszyscy zgromadzeni albo nie rozumieją o czym mówisz, twoja historia ich nie obchodzi, albo w żaden sposób nie są w stanie się do niej odnieść. Jedni zaczynają rozmawiać ze sobą, ktoś gapi się w komórkę, inna osoba idzie do kibla. Przerywasz swój słowotok w połowie zdania i nawet nikt nie zdaje sobie sprawy, że nagle urwałeś wątek… To upokorzenie i związaną z nim frustrację, smutek i brak zrozumienia nazywamy mianem „exulansis”.



Vemödalen

Uczucie zwane „Vemödalen” jest typowe dla osób, które lubią podróżować. Powiedzmy, że od lat marzysz o wizycie w Gizie. Chcesz zobaczyć piramidy, przybić piątkę śfinksowi i przez moment poczuć się jak reporter „National Geographic”. Robisz dziesiątki fotek tylko po to, aby później przekonać się, że takich samych obrazków jest już tysiące – zdjęć dokładnie tego samego miejsca, fotografowanego z każdej możliwej strony, pod każdym kątem, przy identycznym świetle. Czujesz się jak kolejny trybik w machinie produkującej identyczne, tanie jak barszcz pamiątki z podróży, które każdy turysta kupuje za ćwierć dolca.



Anemoia

Lata 80. - Ech, to były czasy. Te filmy, ta muzyka, ten smak taniej oranżady ze sklepiku szkolnego… Tyle że ja nigdy w tych czasach nie żyłem, bo na świat przyszedłem dopiero szesnaście lat temu! Czemu więc wydarzenia i realia sprzed trzech dekad powodują, że łezka mi się w oku kręci? "Aneomia" to właśnie nostalgia za czasami, których nigdy nie doświadczyliśmy. Czasem objawia się to też na poziomie różnych zmysłów, na przykład słuchając Hendrixa masz wrażenie, że jako zaćpany kwasem hippis byłeś na Woodstocku w 1969 roku i tańcowałeś jak poje#any do „Purple Haze”.



Źródła: 1, 2, 3, 4

Oglądany: 64806x | Komentarzy: 41 | Okejek: 163 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało