Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Ludwik XIV - jak nietypowy fetysz francuskiego monarchy wpłynął na... współczesne położnictwo

69 951  
209   22  
Od zarania dziejów kobiety wydawały na świat swoje potomstwo w sposób najbardziej wygodny i naturalny z anatomicznego punktu widzenia – kucając. Ten oczywisty stan rzeczy istniałby pewnie do dziś, gdyby nie osobista interwencja bardzo wpływowej osoby, która miała pewien dość niecodzienny fetysz. Otóż Ludwik XIV, słynny „Król Słońce”, czerpał niebywałą wręcz rozkosz z podglądania przyszłych matek podczas porodu.


Wstąpił na tron w wieku 4 lat!

Kiedy w 1643 roku zmarł Ludwik XIII, tron należał się jego synowi. Problem w tym, że ten miał nieco ponad cztery lata! W tej sytuacji faktyczne rządy, do osiągnięcia przez dzieciaka trzynastego roku życia, sprawowała jego matka Anna Austriaczka oraz Julez Mazarin – kardynał i późniejszy minister.
Ludwik XIV dokonał żywota w 1715 roku, więc łączny czas jego rządów trwał 72 lata! To prawdziwy rekord – w historii Europy nie było ani wcześniej, ani później monarchy, który zasiadałby na tronie przez tak długi czas.



Miał więcej dzieci z kochanką niż z własną żoną

Król słynął z potężnego libido i niezliczonej ilości partnerek seksualnych. Oprócz szóstki dzieci z pierwszą żoną Marią Teresą, jego wysokość „wyprodukował” siódemkę pociech ze swoją wieloletnią kochanką – Markizą Montespan. Oprócz tego miał jeszcze sporo nieoficjalnych pacholąt z różnymi innymi kobietami.



Początkowo nic jednak nie wskazywało, że jego wysokość będzie tak wielkim amatorem kobiecych wdzięków. Kiedy monarcha liczył sobie 17 wiosen, jego matka Anna Austriaczka nakłoniła pewną damę, baronównę Catherine Bellier, aby ta uwiodła małolata i pokazała mu to i owo. Po tym doświadczeniu Ludwik mocno się rozbrykał. Szybko znalazł sobie kolejne dwie kochanki, obie będące siostrzenicami późniejszego ministra Francji Julesa Mazarina.

Król Słońce – monarcha o boskich korzeniach

Już samo przyjście na świat małego Ludwika uważane było za efekt boskiej interwencji. Jego rodzice starali się o dziecko przez 23 lata! W tym czasie Anna Austriaczka czterokrotnie poroniła. Siedem miesięcy przed narodzeniem się następcy tronu Francja oddana została przez króla we „władanie” Matki Boskiej. Oczywiście wiele osób połączyło fakt cudownego przyjścia na świat małego monarchy z interwencją Niebios.



Sam Ludwik XIV deklarował później, że jest bezpośrednim reprezentantem Boga na Ziemi i z tegoż względu ma pełne prawo do obejmowania władzy absolutnej. Za swój symbol uważał Słońce, co z punktu widzenia autopromocji było strzałem w dziesiątkę. Król często porównywany był przez to do Apolla – greckiego boga, który zgodnie z mitologią przejął zadania Heliosa, boga Słońca.

Nieco przebudował zamek myśliwski swojego taty

Las położony koło miejscowości Wersal pełen był wszelkiej maści zwierząt. A że tradycja myśliwska wśród francuskich władców była dość mocna, Ludwik XIII postanowił zbudować tam skromny zameczek, w którym mógłby spać po wyczerpującym dniu łowów (wcześniej zdarzało mu się zdrzemnąć w lokalnych gospodach, co w oczach wielu możnych było absolutnie niegodne królewskiego majestatu).



Mały zamek za panowania Ludwika XIV został rozbudowany z ogromnym wręcz rozmachem. Miała być to siedziba władcy i jego dworzan, straży oraz oczywiście służby. Wersal stał się „pałacem słońca” - pełnym kiczowatego wręcz przepychu budynkiem z 700 pokojami, kunsztownymi wykończeniami, pięknymi ogrodami, dziesiątkami fontann i absolutnym brakiem… toalet. Nie było kanalizacji – nie było i kibli. Nie ma co drążyć tematu. Ci nieco lepiej wychowani dworzanie załatwiali swoje fizjologiczne potrzeby do specjalnych nocników (których zawartości pozbywano się w okolicznych dołach), inni szczali po kątach, w kominkach, czy nieco dyskretniej – za kotarami. Jako że w pałacu mieszkało też sporo psów, do zapachu odchodów wszyscy byli przyzwyczajeni. Podobnie zresztą jak i do pcheł, pluskiew i wszelkiej maści innego robactwa.

Był zagorzałym katolem

Ludwik nie należał do specjalnie tolerancyjnych władców i jako gorliwego katolika bardzo uwierał go fakt, że w jego królestwie panoszyli się protestanci. W 1598 roku dziadek monarchy wydał tzw. edykt nantejski, na mocy którego wprowadzono we Francji wolność wyznania. Było to mądre posunięcie, które zakończyło dekady religijnych wojen. Hugenoci odbudowali swoje świątynie i na prawie sto lat mieli spokój od upierdliwych katolików.
Tymczasem w 1685 roku Król Słońce unieważnił dziadkowy edykt. Protestantyzm tym samym uznany został za religię nielegalną, a większość ewangelickich kościołów zdemolowano lub zburzono. Dodatkowo decyzja monarchy zmusiła protestantów do niezwłocznego opuszczenia Francji. Mówi się, że z kraju uciekło wówczas od 200 tysięcy do nawet 900 tysięcy wyznawców zakazanego wyznania. W efekcie na tym nieprzemyślanym posunięciu monarchy mocno ucierpiała gospodarka państwa…



Królewskie porodowe zboczenie

Najstarsze dowody na to, że kobiety rodziły w pozycji kucającej, pochodzą ze starożytnego Egiptu. Świadczyć o tym ma chociażby znaleziona na jednej ze ścian świątyni w Esneh płaskorzeźba przedstawiająca samą Kleopatrę wydającą na świat swojego potomka.
W taki sposób rodzili także i dawni Grecy. Ba, nawet skonstruowali do tego celu specjalny gadżet – stolik z dziurą, nad którą kucała sobie kobieta, a niemowlak wlatywał w otwór wprost na ręce położnej. Chociaż wiele wskazuje na to, że z takich wynalazków korzystali już wcześniej (bo jakieś 4000 lat temu) Babilończycy.



Praktycznie w każdej mniej lub bardziej rozwiniętej kulturze kobiety zawsze skłaniały się ku tzw. pozycjom wertykalnym i wydawały na świat dzieci kucając, siedząc lub klęcząc. To najbardziej naturalne, instynktowne wręcz ułożenie ciała. Oprócz prawidłowego otwarcia się dróg rodnych działa tu też siła grawitacji, dzięki temu poród jest krótszy, skurcze – mniej bolesne, a parcie łatwiejsze.
Czemu więc sprawa tak bardzo się skomplikowała w cywilizowanej Europie, gdzieś okolicach XVII wieku? Wielu historyków uważa, że winę za to, że kobiety wstały z kolan i przesiadły się na ginekologiczne łoża ponosił Król Słońce, a pierwszą odnotowaną w historii damą, która w ten sposób urodziła dziecko, była Louise de la Vallière – jedna z wielu kochanek tegoż monarchy. Miało to miejsce w 1663 roku.
Powodem ułożenia nieszczęsnej kobiety w pozycji horyzontalnej nie była bynajmniej decyzja lekarzy, ale życzenie samego Ludwika XIV, który bardzo chciał być przy porodzie i obejrzeć sobie jego przebieg w najdrobniejszych detalach. A co mógł władca zobaczyć, gdy kucająca pani zasłania cały widok?



Zblazowany władca miał więc sporo okazji do uczestniczenia w porodach i zawsze kategorycznie domagał się, aby kobiety robiły to na leżąco, z rozwartymi szeroko udami. Również na jego życzenie skonstruowano do tego celu specjalne łoże unieruchamiające nogi pacjentki. Nie ma żadnych wątpliwości, że królewskie porodowe rewolucje miały tylko i wyłącznie przyczynę w zrytej bani jego wysokości. Władca posunął się nawet do tego, że wydał specjalne rozporządzenie, na mocy którego rodzenie w pozycji horyzontalnej stało się jedyną akceptowalną formą wydawania francuskich dzieci na świat. Król Słońce wygrał szybką potyczkę z naturą, grawitacją i zdrowym rozsądkiem.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 69951x | Komentarzy: 22 | Okejek: 209 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało