Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Moje Życie Jest Wspaniałe! - dziś poznamy prawdziwego bohatera

55 614  
264   36  
Kolejne szczęśliwe chwile naszych Bojowników. Nic, tylko zazdrościć, ale tak zdrowo.

#1. Wilk z ul. Murowanej

Dostałem już zwrot podatku!

#2. Spryciarz

Pierwszego dnia w nowej pracy spotkałem się z jakimś problemem z komputerami. Dało się z tym żyć, ale spytałem szefa "a nie można zrobić tak i tak?" - okazało się, że z głupia frant rozwiązałem problem, z którym firma informatyczna nie mogła sobie poradzić od pół roku i dostałem sowitą premię. Nie jestem nawet informatykiem, zatrudniłem się tam jako "sekretarka".

#3. Kucharz

Zjadłem wprost idealnie wysmażony stek i sam go usmażyłem!

#4. Wygodnicki

Przeprowadziłem się ostatnio do wynajętego mieszkania. Pierwsze co zrobiłem, to wycieczka do sklepu po parę gratów i swój własny, nowiutki komplet pościeli. Po paru latach w ciągłej podróży wreszcie położyłem się spać w swoich prywatnych betach. Nie żadnych hotelowych, apartamentowych, nie u znajomych, nie u rodziny, tylko w swoich własnych. Głupia rzecz, niby tylko kołdra i tak dalej, ale poczucie tego, że wreszcie śpię w swoich prywatnych rzeczach, jest naprawdę świetne!

#5. Uparty

Codziennie rano sobie ćwiczę. Trochę rozciągania, parę pompek, trochę brzuszków... rok temu lekarze mówili, że nie będę nawet chodzić!

#6. Farciarz

Zupełnie zapomniałem o kupnie biletu i w pociągu złapała mnie "renoma". Byłem tak beznadziejnie zagubiony w moich tłumaczeniach, że kiedy kontrolerka wypisywała mi mandat i spytała o adres, to ja po chwili spytałem się o jej adres. Bo niby tak grzecznie, ktoś cię pyta, co u ciebie, to ty pytasz, co u niego... Próbuję się teraz tłumaczyć, ale tak naprawdę to po prostu zachowałem się wyjątkowo głupio. W każdym razie tak ją to rozbawiło, że podała mi adres i powiedziała, żebym był o 20:00. To był adres do jej ulubionej restauracji. I tak, drogie dzieci... umówiłem się na pierwszą randkę z waszą mamą.

#7. Uczciwy

Znalazłem na chodniku portfel. W jednym z dokumentów był adres, a że było to niedaleko, to poszedłem od razu w to miejsce. Wdzięczność i mina właściciela zguby - bezcenne.

#8. Bohater

Wezwano mnie do szkoły mojego syna. Odkąd jego ojciec zginął, nie jest taki znowu grzeczny i ciężko jest mu się odnaleźć, więc zastanawiałam się, co też znowu nawywijał w gimnazjum mój młody gniewny. Okazało się, że sprawa była naprawdę gruba. W trakcie szkolnej wycieczki dzieciaki były świadkami wypadku, a mój młody absolutnie zdominował sytuację i pokierował akcją ratowniczą jak prawdziwy profesjonalista. Wiedział, co trzeba robić i jak trzeba robić. Z miejsca przydzielił ludzi do zadań i sam ruszył na pomoc. Zimno, chłodno, metodycznie "nikt nie panikował, wszyscy byli spokojni" - powiedziała mi nauczycielka, która była wtedy z dziećmi na miejscu. Po chwili do gabinetu wszedł policjant z moim młodym, spytał, czy jestem matką i powiedział "Pani syn uratował dzisiaj komuś życie, może być pani z niego dumna". Dalsze pochwały przerwał mój syn słowami "Nie ma co gadać i chwalić, to żadne bohaterstwo. Zrobiłem, co musiałem".
- Musiałeś?
- Tak, musiałem im pomóc.
- Dlaczego?
- Tacie nikt nie pomógł...
Łzy zaczęły mi napływać do oczu...
- Tacie nikt nie pomógł, ja pomogłem, musiałem. Teraz jestem ze śmiercią jeden do jednego i to nie jest moje ostatnie słowo. Będziemy grać dalej. A teraz kończmy już tę szopkę, chcę wrócić do domu i zjeść porządny obiad, bo jestem potężnie głodny.

Kiedy to mówił, zobaczyłam w nim swojego męża. Młody stał w tamtej chwili twardo na nogach i był niezwykle silny psychicznie. Gesty, mimika, ton, dobór słów, zupełnie jak jego ojciec.

Od tamtego dnia mam w domu prawdziwego bohatera, w życiu więcej spokoju ducha, a w sercu mniej pustki po mężu.

#9. Ciamajda

Ja, największa ciamajda z całej szkoły, ożeniłem się z najfajniejszą dziewczyną w całej szkole! Zaraz po maturze coś nas ku sobie pchnęło i jesteśmy razem już kilka ładnych lat, a ja nadal nie mogę uwierzyć w to, jakie mam szczęście.

#10. Don Wasyl

Po zmarłym dziadku odziedziczyłem starego dużego Fiata. W bagażniku była brudna skrzynka, w której znalazłem zawiniątko. W środku były złote łańcuszki, bransoletki i pierścionki. Już się ucieszyłem ze znalezionego skarbu, bo wiedziałem, że dziadek handlował takimi rzeczami, ale później sprawdziłem w internecie, co to jest "tombak", bo w zawiniątku była też karteczka z właśnie takim dopiskiem dziadka. Radość minęła... Mimo wszystko poszedłem do znajomego z kantoru, w którym skupują też złoto i mu to pokazałem. To nie był tombak, a ja stałem się bogatszy o 23 tysiące złotych! Dlaczego dziadek trzymał złoto w brudnej skrzynce w starym Fiacie? Do dziś nie wiem, ale zamiast sprzedać samochód za 500 zł, to za zgarniętą kasę go naprawdę solidnie odremontowałem i jeżdżę nim do dziś.

---
Swoją historię możesz wysłać w wiadomości prywatnej,
na anonimowe.opowiesci@gmail.com
albo na Facebooka MŻJDD

Zobacz poprzednie odcinki

Oglądany: 55614x | Komentarzy: 36 | Okejek: 264 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało