Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Co mnie najbardziej wkurza w feministkach

53 538  
342   107  
Próbowałem. Naprawdę próbowałem znaleźć jakiś większy sens w logice niezacietrzewionych feministek. I mimo że wciąż wierzę w to, że gdzieś w tym tłumie wrzeszczących pań jest kilka jednostek potrafiących przynajmniej swoim zachowaniem przekonać mnie do swych argumentów, to obraz współczesnych ruchów feministycznych jest komicznie wręcz rozpaczliwy.



Wywal na wierzch cycki na znak buntu przeciw gwałtom!

Tego nigdy chyba nie skumam. Grupa kobiet pragnie zwrócić uwagę na rzeczywisty problem seksualnych ataków, których ofiarami padają przedstawicielki płci pięknej. Nie ma tu znaczenia, czy sprawa dotyczy gwałtu, seksistowskiego komentarza jakiegoś menela czy faktu, że ktoś tam o ułamek sekundy za długo wlepiał wzrok w dekolt nie pozostawiający nic dla wyobraźni. O tym zagadnieniu zresztą pisałem kiedyś, o tu.



Dziwi mnie reakcja feministek, które z założenia protestują przeciw byciu dla facetów obiektami kojarzącymi się jedynie z ciupcianiem, a jednocześnie swoją niechęć do tego wyrażają paradując nago po ulicach, skandując hasła ze swoich transparentów czy teatralnie obnażając cycki w miejscach publicznych.
Gdzie tu sens? Gdzie logika? Czy wypinanie nieodzianego zadka z napisanym na pośladku hasłem „Nie jestem twoją suką!” nie da czasem zupełnie odwrotnego efektu? To trochę tak, jakbym w ramach protestu przeciw kierowcom nieszanującym pieszych celowo rzucał się pod koła każdego rozpędzonego samochodu. Patrzcie! Miałem rację! Potrącił mnie, kutas! Precz z blaszanymi mordercami!

Zawsze bądź ofiarą!

„Ofiara” - to słówko znajduje się już na pierwszej stronie wielkiej encyklopedii feminizmu. Każda kolejna dama, która zaczyna się interesować tym tematem, od samego początku przekonywana jest, że sam fakt urodzenia się bez pindola sprawia, że z góry skazana jest na bycie ofiarą. Mam wrażenie, że często to nie faceci robią z kobiet istoty upodlone i poniżane, ale one same - wmawiając sobie, że właśnie tak jest.
Dziewczyny, proszę – nie pozwólcie waszym dziwnym koleżankom wmawiać sobie, że jesteście gorsze niż my, że w zetknięciu z „męskim światem” będziecie musiały odrzucić wasze marzenia. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jak chujowe musi być życie w przekonaniu, że jest się jakimś niegodnym równego traktowania podludziem. Każdego dnia wychodzić z domu z przekonaniem, że spadnie mi na łeb doniczka z hiacyntem, czy że na przejściu dla pieszych jebnie we mnie rozpędzona Nysa.



Nie szukajcie wszędzie wymuszonej „równości”. Przecież tu nie chodzi o to, abyśmy wszyscy na siłę musieli wpasować się w jeden szablon. Prawdę mówiąc, kiedy widzę miejsce w autobusie zarezerwowane dla matki z dzieckiem, nie przychodzi mi do głowy wychodzić na ulicę z pomponem na wierzchu i domagać się wprowadzenia specjalnego, najlepiej podgrzewanego, fotela dla ojców z pociechami. Nie mam też zamiaru rzucać się do gardeł filmowcom za promowanie hasła „Najpierw kobiety i dzieci!” w filmach katastroficznych. Za to chętnie pomogę sąsiadce wnieść ciężkie zakupy do mieszkania, a i wylewnie podziękuję jej za pomoc w estetycznym załataniu dziury w namiocie. Niektóre rzeczy lepiej wychodzą nam, z innymi to wy sobie lepiej radzicie.

Pielęgnuj fałszywą „równość”!

Postawiona na krzywym stole kuleczka zawsze stoczy się na którąś ze stron. Największym wyzwaniem dla niej będzie utrzymać balans na środku. To bardzo ciężkie wyzwanie. Szczególnie, gdy jest się małą, bezmyślną kuleczką. Podobnie jak ona, także i my mamy tendencję do zbaczania w idiotyczne skrajności. Rozejrzyjmy się – wszędzie widzimy dwie zwaśnione strony, które w swoich poglądach popadają w przesadę. Również i pojęcie „równości” musiało paść ofiarą jakiejś dziwacznej mutacji i w ustach feministek straciło swe pierwotne znaczenie.



Skoro mówimy o równości, to zapomnijmy o faworyzowaniu którejkolwiek z płci. Weźmy za przykład medialną ostatnio falę seksualnych nadużyć ze strony znanych celebrytów. Czyż nie powinniśmy przyłożyć też równej wagi do nienagłaśnianych spraw mężczyzn, którzy na skutek fałszywych oskarżeń zostali na stałe nastygmatyzowani w społeczeństwie?

Przełamuj granice absurdu!

Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga! Nawet jeśli wyznaczony cel zakrawa o absurd. Ostatnio wiele kobiecych organizacji feministycznych radowało się z decyzji zarządu Formuły 1, który podjął decyzję o rezygnacji z tzw. „grid girls”, czyli ładnych dziewczyn, które od lat pracowały w formie modelek nieodłącznie związanych z tymi wyścigami. Uznano bowiem, że ich obecność to przykład szowinistycznego uprzedmiotawiania kobiet i zbędnego „erotyzowania” sportu.



I wszystko byłoby spoko, gdybyśmy nie żyli w świecie, gdzie z billboardów na każdym kroku zwisają cycki, co druga reklama musi zawierać jakiś drobny, pieprzny przekaz, w samolotach piękne, zgrabne stewardessy pokazują nam, jak założyć na mordkę maskę tlenową, a w supermarkecie odziane w kuse kiecki hostessy zachęcają nas do spróbowania nabitej na wykałaczkę kiełbasy podwawelskiej.
Czy te wszystkie stewardessy, modelki, hostessy i inne panie, wykorzystujące w swojej pracy niewątpliwe walory swych ciał, zostały zmuszone do tej niewolniczej roboty? Czy stoi nad nimi jakiś wąsaty, śmierdzący potem oraz tanimi fajkami chujek, który batoży wiotkie, kobiece ciałka za każdy gest niesubordynacji? Oczywiście, że nie. Te dziewczyny robią to z własnej woli i dostają za to niemały hajs. Wolność i równość polega też na tym, że mają one prawo decydować o swojej karierze. Tymczasem organizacje feministyczne postawiły sobie za punkt honoru wypowiadać się w imieniu wszystkich kobiet. W efekcie wspomniane „grid girls” pozbawione zostały źródła zarobku. Może to i dobrze? Teraz, z całą pewnością, będą mogły wreszcie rozwinąć skrzydła jako prawniczki, właścicielki międzynarodowych korporacji czy chociażby zasiąść za sterami wahadłowca!

Promuj niezdrowy tryb życia!

Kupujesz fajki, a na pudełku swym martwym okiem zerka na ciebie siny trup, który to ma przypomnieć ci o tym, jak chujową rzeczą jest palenie papierosów. Choroby serca, bezmyślny gnojku! Rak płuc, ty zapyziały capie! Brzydki zapach z ust, kutasiarzu nadęty!
Czy słyszeliście kiedyś o tym, żeby ktoś startował z hasłami typu „Palisz papierosy? To bardzo dobrze! I tak jesteś piękny! Najważniejsze, że kochasz siebie takim, jakim jesteś!”.
Idąc za tego typu logiką, ostrzeżenia o szkodliwości tuczącego, nafaszerowanego niezdrowymi składnikami żarcia powinno znajdować się na każdym opakowaniu czipsów, słodyczy i parówek.
Takich etykiet jednak tam nie ma. Są za to motywujące przemowy pań walczących z zakłamanym, lansowanym przez paskudnych przedstawicieli samczej zarazy wizerunkiem kobiety chudej jak szczypior.
Co robią feministki? Wspierają fundacje pomagające walkę z anoreksją? A może prowadzą edukacyjne spotkania na temat zbilansowanej diety i odcinania się od kiepskich, medialnych wzorców?
Nope. Feministki w typowej dla siebie drapieżnej retoryce przechodzą w skrajność, prezentując fotografie grubych kobiet okraszone hasłami o byciu pięknym i dobrze czującym się w swoim ciele. Ba, nawet uciekają się do nazywania zbędnych kilogramów i fałd tłuszczu wyznacznikami „kobiecości” czy „ponętnymi krągłościami”, zupełnie trywializując fakt, że w samej Europie otyłość jest powodem ok. miliona zgonów rocznie.
Ukuto nawet nowy zwrot - „fat shaming”, będący określeniem obrażania lub krytyki osób z nadwagą. W praktyce hasełko stało się świetnym orężem w rękach osób pragnących zrzucić odpowiedzialność za swoje zaniedbanie na osobę postronną.



Czujesz się dobrze w swoim opasłym ciałku? Super! Ale błagam, nie wmawiaj całemu światu, że nadwaga jest okej.

Ja, stary lewak borykający się z lekkim, ideologicznym kryzysem, ręcyma i nogami podpisuję się pod ideą równości ludzi wszystkich ras, płci i upodobań seksualnych. Jednakże wiedząc, że w oczach niektórych grup moja przynależność do samczej watahy z góry stygmatyzuje mnie jako wstrętną, szowinistyczną świnię stworzoną do gwałcenia, uciskania i pomiatania kobietami, muszę cichutko zaprotestować. Stąd też i ten mały wywód. Z chęcią posłucham kontrargumentów.

Oglądany: 53538x | Komentarzy: 107 | Okejek: 342 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało