Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Dlaczego nie warto studiować pielęgniarstwa

78 099  
381   144  
Niewiele osób wie, jak naprawdę wyglądają te studia. Jak to kiedyś powiedział mój tata: "Pani Stasia w wieku 54 lat mogła zrobić magistra z pielęgniarstwa, to chyba nie jest wielkim wyczynem skończyć te studia", po czym oznajmił mi, że to kierunek dla każdego debila. Czy oby na pewno?


Pierwsze skojarzenia związane z pielęgniarkami:
- ciągle protestują, że im mało hajsu,
- ciągle przesiadują na ciasteczku,
- ogromna strzykawa w lewej łapie, w prawej wielka butla "szpirytusu".
Chyba tłumaczyć, że to nie jest do końca prawdą nie muszę, ale chciałabym w kilku punktach pokazać, jak te studia wyglądają.

#1. Student lekarskiego ma w ciągu 6 lat wyrobić ok. 5700 godzin na uczelni, student pielęgniarstwa w ciągu 3 lat około 4700 godzin

Co sprawia, że na uczelni spędzasz ok. 12-15 godzin dziennie... Przez 5 dni w tygodniu. Nie, to nie jest przesada. Rano praktyki (które zaczynają się niemal natychmiast po rozpoczęciu studiów), popołudniem praktyki w kolejnym szpitalu, wieczorem wykład. Taki rozkład zajęć sprawia, że przez pierwsze pół roku wracasz do pokoju ledwo żywy, potem się przyzwyczajasz i możesz jeszcze iść po wszystkim na imprezę (a rano znowu na oddział).

#2. W ciągu pół roku masz opanować zakres anatomii i farmakologii, na który lekarski ma 6 lat

I w zasadzie materiał powinien być trochę dla pielęgniarek okrojony. Jednak zależy to tylko od prowadzącego. O ile na anatomii trafił mi się fajny, młody lekarzyna, który nie wymagał od nas cudów (w dosłownym słowa znaczeniu), to na farmakologii nie było już tak kolorowo. Około 70-letnia kobieta z początkiem zespołu Alzheimera powiedziała wprost: macie umieć wszystko. Może dlatego też na kolokwium z leków nasercowych pojawiły się leki działające na układ nerwowy. Być może wychodziło to z wcześniej przedstawionych zaleceń babci, a być może z postępującej choroby. Po miesiącu od skończenia tychże przedmiotów i tak już nic nie pamiętasz.

#3. Pielęgniarka z sercem na dłoni to skarb... i gatunek na wymarciu

"Wzorzec" ukazany w szpitalach zdecydowanie zbyt często odbiega od ideału Florencji Nightingale (prekursorki pielęgniarstwa), który wtłaczali nam na każdych zajęciach na pierwszym roku (do porzygu). Jestem w stanie zrozumieć zmęczenie tych kobiet (a coraz częściej też i mężczyzn), wypalenie zawodowe i niechęć do ludzi. No sorry, po tylu latach czeka to większość z nas. Ale nie zrozumiem chamstwa. Pielęgniarka śmiejąca się z młodej mamy, która nie ma pokarmu, tekst: "Niech pani popatrzy, jak mama obok trzyma swoje dziecko, ona to umie pokazać, jak je kocha" adresowane do 20-latki z depresją poporodową, czy zawiść prowadzących o młodsze koleżanki i błędne pokazywanie czynności pielęgniarskich (a niech obleją, s*ki, ten egzamin) to tylko kropla w morzu tego, co można zobaczyć na studiach. Dziękuję jednak za możliwość poznania osób z tak zwanym "powołaniem", które pokazały mi, że można robić coś dokładnie i nie na "odpierdol" i jeszcze czuć z tego satysfakcję.

#4. Nie ma kiedy chorować!

Średnia nieobecności na zajęciach to 1 na 2 semestry. W momencie kiedy zachorujecie, jesteście w dupie. Odrobić potem często nie ma jak, bo przecież zaraz są następne zajęcia. A iść chorym na oddział to w niektórych przypadkach bawienie się w mordercę (dla osoby po chemioterapii to nie będzie "zwykła" grypa). A niektóre rzeczy po prostu od nas nie zależą. Wspominałam o tym, że wykłady są obowiązkowe?

#5. Raj dla lekomanów

Wchodzisz na oddział i możesz wyjąć z szafy co tylko zechcesz. Nic dodać, nic ująć.

#6. Nawet nie chcecie wiedzieć, ile razy fartem nie zabiłam pacjenta

Bo matronie nie chciało się ruszyć dupy z kanapy w dyżurce. Jedni prowadzący chodzą za nami krok w krok przy mierzeniu cukrów. Inni czasem ruszą się, jak mamy robić wkłucie. Jeszcze innych nie zobaczymy na oczy do końca praktyk. Podrzucają tylko studentów jakiejś pielęgniarce, która z litości zgarnie nas, a grosza za to nie dostanie.

Z chęcią uchylę przed Wami rąbka tajemnicy i opowiem o historiach, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego, zarówno z moich praktyk, jak i już z pracy zawodowej. Mam nadzieję, że uratuje to parę osób przed pójściem w moje ślady i po części zmarnowaniem sobie paru dobrych lat życia.

Oglądany: 78099x | Komentarzy: 144 | Okejek: 381 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało