Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Poszukiwany - Sknerus McKwacz, czyli jak wtopić 20 milionów dolarów w schwytanie przestępcy, którego kochają wszyscy ludzie

43 207  
205   18  
Niemcy - przełom lat 80. i 90. XX wieku. Po kraju grasuje tajemniczy przestępca, który podkłada ładunki wybuchowe, żądając wysokich okupów za zaprzestanie swojej działalności. Policja angażuje w poszukiwania bombiarza ogromne środki, sterroryzowane społeczeństwo umiera ze strachu śmiechu i trzyma za niego kciuki. Oto historia przestępcy znanego jako "Dagobert".


Arno Funke urodził się w marcu 1950 roku i żył sobie spokojnie aż do 1988 roku, kiedy zamarzył o własnym interesie. Jego plan zakładał sprzedaż kiełbasek z grilla na ulicach Berlina. Grill na kółkach kosztował jednak parę groszy, a Arno, który zajmował się na zmianę malowaniem szyldów i byciem bezrobotnym, pieniędzy nie posiadał. Banki nie były tak chętne do udzielania pożyczek jak dziś. Jeszcze nie istniały firmy oferujące kredyty "Nie masz siana? - zrób z siebie barana. Pożycz stówę, oddaj dwa tysiące", więc Arno postanowił wykorzystać swój talent do nowoczesnej techniki i zmajstrował ładunek wybuchowy, który podłożył w "Kaufhaus des Westens”, centrum handlowym w zachodnim Berlinie, po czym wykonał telefon z Berlina wschodniego z żądaniem okupu w wysokości 500 000 marek, które otrzymał. Mając taką sumę w kieszeni, Arno szybko zapomniał o kiełbasianym interesie i żył sobie wygodnie, dopóki pieniądze się nie skończyły.



Nastąpiło to w 1992 roku, niby tylko kilka lat, ale to był już zupełnie inny świat. Niemcy stały się jednym państwem, wcześniej policje obu państw nie współpracowały zbyt chętnie, co ułatwiło Funkemu pierwszą "robotę". Tym razem musiał się bardziej postarać, by zarobić i nie dać się złapać. Przybrał pseudonim "Dagobert", niemieckie imię disnejowskiej postaci, zwanej w naszym kraju jako "Sknerus McKwacz". Bombę podłożył w Hamburgu, a do odebrania okupu użył pojemnika, który był przymocowany na elektromagnes do pociągu. Policja śledziła pociąg, Arno użył pilota, by odczepić pojemnik i przejął go. Tym razem otrzymał tylko kilkaset marek i pocięte gazety, ale złapać się go nie udało. Dagobert postanowił kontynuować swój proceder do skutku, a policja postanowiła go szukać do skutku.



Kolejne próby schwytania przestępcy uczyniły z niego prawdziwą gwiazdę. Do odbierania pieniędzy często korzystał z wymyślonych przez siebie urządzeń. Kiedy się psuły, albo nie zdołał zjawić się na miejscu, wysyłał policji listy z przeprosinami. Pewnego razu policja, znając jego zamiłowanie do nowoczesnej technologii, obstawiła 2000 automatów telefonicznych, w których można było płacić kartą. Arno skorzystał z automatu na monety, znajdującego się naprzeciwko szkoły Walta Disneya. Innym razem zażądał, by pieniądze zostawiono w skrzynce na sól drogową. Po kilku godzinach obserwacji policja postanowiła sprawdzić skrzynię. Okazało się, że skrzynia stała na włazie do kanału, przez który Dagobert odebrał przesyłkę. Niestety dla niego, znów były to pocięte gazety. Arno często "rozpływał się w powietrzu" podczas pościgu, raz w ostatnim momencie umknął policjantowi, który poślizgnął się na mokrych liściach. Podjęto ponad 30 prób schwytania go, używano antyterrorystów, helikopterów, psów tropiących, jasnowidzów, sprawdzono ponad 3000 tropów i przesłuchano 100 podejrzanych. Policjanci zamiast patrolować ulice, czytali komiksy Disneya, by znaleźć jakiś trop. Nieuchwytny szantażysta spędzał policjantom sen z powiek, a ulice go pokochały. Pojawiły się koszulki z napisem "To ja jestem Dagobert" (tylko po niemiecku). Hitem stała się piosenka rapera, który użył nagranego głosu Dagoberta w swoim kawałku. Nawet ścigający go policjant przyznał, że śni mu się on po nocach, ale wciąż jest w stanie śmiać się z całej sytuacji.



Złapano go 22 kwietnia 1994 roku, Arno od razu przyznał się i powiedział, że dał się złapać, bo miał stresową sytuację, przez którą stał się nieostrożny. Swój pseudonim przybrał, bo chciał pływać w pieniądzach, jak Sknerus. Koszt policyjnej akcji wyniósł około 20 000 000 dolarów, kolejne 6 milionów to straty spowodowane przez 5 ładunków, które Arno odpalił. Jak sam mówił, dbał, by nikomu nie stała się krzywda, ale nie oszukujmy się, wystarczyłby niefortunny zbieg okoliczności, a Dagobert byłby odpowiedzialny za czyjąś śmierć lub kalectwo. Funke został skazany na 9 lat, z których odsiedział ponad 6. Społeczeństwo nie zapomniało o swoim bohaterze, został wypuszczony dzień wcześniej, by uniknąć zbiegowiska pod więzieniem. Arno wydał książkę, wystąpił w kilku filmach i programach telewizyjnych i, póki co, chyba nie ma zamiaru wracać do swojego procederu.

Oglądany: 43207x | Komentarzy: 18 | Okejek: 205 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało