Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Czy weganka może pracować w sklepie mięsnym?

50 467  
76   146  
Kiedy byłem gówniarzem, po nasłuchaniu się „Pierwszego razu” Dezertera i „Zjedz dziecko” Włochatego postanowiłem nie wspierać przemysłu opartego na śmierci i cierpieniu i przerzucić się na roślinki. Niestety, dość szybko (bo w okolicach matury) podczas jednej z imprez wróciłem do mięsożerstwa – i taki stan rzeczy trwa do dziś.



Nadal jednak ciepło patrzę na tę, będącą przecież bardziej stylem życia, dietę. Nie da się też nie zauważyć, że hype na wegetarianizm/weganizm zatacza coraz szersze kręgi – i bardzo dobrze. Nic dodać, po prostu należy cieszyć się, że wzrasta świadomość i coraz mniej osób uważa, jakoby kotlety miały rosnąć na drzewach.

Gdy jednak ideologia, nawet ta najbardziej szczytna, styka się z prozą życia, nie może obejść się bez ofiar. Podobnie jest w przypadku Baśki – weganki, która pracuje w sklepie mięsnym. Jakie były powody pójścia do tak niewdzięcznej z jej perspektywy roboty i czy nie stoi to w opozycji do wyznawanych przez nią zasad?

Dlaczego weganizm?
Weganizm jest zgodny z moim sumieniem, bo bardzo kocham wszystkie zwierzęta – nie tylko ładne, małe kotki ze śmiesznych filmików. Dawniej jednak kojarzył mi się głównie z abstrakcją i czymś, co kompletnie nie ma sensu, lecz informacje i fakty kompletnie temu przeczą. To po prostu zdrowe i racjonalne, żeby nie brać udziału w wielkiej szopce producentów mięsa i nabiału.

Skoro pracujesz w mięsnym, to czy nie czujesz, że w pewnym stopniu bierzesz udział w tej – jak sama powiedziałaś – szopce?
Niezupełnie. Czy sprzedawcę broni można winić za to, że jakiś psychopata kogoś postrzelił? Jestem tylko ostatnim, zupełnie nieistotnym ogniwem łańcucha w tym biznesie.

Jak trafiłaś do tej pracy?
Jak każdy normalny człowiek, który nie ma kasy na podstawowe potrzeby. Potrzebowałam czegoś na szybko i pojawiła się ta opcja. Wszyscy, którzy uważają, że weganizm to tylko lans oparty na śmiesznych hashtagach w stylu „trawaikamienie” na Instagramie i chcieliby mnie krytykować, powinni postawić się na moim miejscu. To tylko praca, nic więcej.

Czy znajomi ze sklepu wiedzą o twoim weganizmie?
Staram się nie uzewnętrzniać i nie zwierzać z życia osobistego. Tylko jedna osoba, z którą załapałam najlepszy kontakt, o tym wie. To wyszło całkiem naturalnie i na szczęście nie dostałam wykładu o „odwiecznym pożywieniu człowieka” i „niezbędnej ilości żelaza i białka w mięsie”. Na szczęście!

Często spotykasz się ze stereotypowym myśleniem?
Szczerze? Non stop. Pięknym przykładem jest fakt, że moi najbliżsi przyjaciele dopiero niedawno przestali wszczynać dyskusje o weganizmie podczas wypadów na piwo. Oczywiście, z jednej strony chcę tłumaczyć ludziom dlaczego to słuszne, ale jednocześnie wiem, że często i tak nie chodzi o siłę argumentów, a jedynie o opinię czy domniemane fakty. Co ciekawe, ludzie bardziej zdziwieni są informacją, że nie jem żadnych produktów odzwierzęcych niż faktem, że nie jem mięsa jednocześnie je sprzedając.

Nie czujesz obrzydzenia, krojąc chociażby łopatkę?
Czuję. Ale sama przecież kiedyś jadłam mięso, karmię psa mięsem, a mój chłopak to zdeklarowany mięsożerca. Potrafię więc wziąć ten dyskomfort w nawias i zdystansować się od niego.

Jesteś w stanie jeść w pracy?
Nie mam innego wyjścia, pracując po 10 godzin dziennie. Na szczęście mamy na zapleczu coś w stylu pokoju socjalnego, gdzie można napić się kawy albo właśnie coś zjeść – średnio wyobrażam sobie drugie śniadanie pośród widoku i zapachu boczków czy golonek.

A które z mięs jest najbardziej obrzydliwe - jest coś, co Cię maksymalnie odrzuca?
Oprócz zwykłych łopatek wieprzowych, szynek, piersi indyka czy polędwiczek mamy w ofercie też serca wołowe, drobiowe albo kurze łapki – to okrutne i okropne zarazem. Wiesz, to nie jest nawet już odrzucenie, bardziej po prostu robi mi się przykro, bo ludzie gdy kupują te podroby zazwyczaj zdrabniają i omijają totalnie gdzieś w swoich głowach realne pochodzenie malutkich kurzych serc czy języków świń.

Zdarza ci się polecać klientom mięso?
Nigdy nie robię tego sama z siebie, bo nie mam takiej potrzeby. Całkiem inaczej to wygląda w sytuacji, gdy klient prosi mnie o opinię. W skrócie wygląda to tak, że polecam coś tylko wtedy, kiedy ludzie chcą wiedzieć, które mięso jest lepsze, albo jak przystępnej wybrać. Traktuję to dosyć przedmiotowo i bazuję na opiniach moich współpracowników czy znajomych i cenach, bo te też sporo mówią o jakości.

Nie uważasz, że to trochę hipokryzja?
Wychodzę z założenia, że każdy jest w większym lub mniejszym stopniu hipokrytą. Jeśli będę miała możliwość zmiany pracy na taką, która bardziej mi odpowiada, zrobię to bez zastanowienia. Na ten moment, i ciężki okres, w którym się znalazłam, to jest jedyne realne źródło zarobku.

Czy w związku ze swoim weganizmem widzisz jakieś prace, których zdecydowanie nie mogłabyś podjąć?
Na pewno nie mogłabym też pracować bezpośrednio przy produkcji mleka czy na kurzej fermie, rzeźnia również odpada. Każda forma wspierania tego okrutnego biznesu wydaje mi się niezwykle słaba. Mam też nadzieję, że jak najszybciej uda mi się kiedyś zmienić swoją teraźniejszą robotę na bardziej przystępną i odpowiednią dla mnie.

Oglądany: 50467x | Komentarzy: 146 | Okejek: 76 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało