Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Pięć przykładów wyjątkowo satysfakcjonującej zemsty

78 980  
282   55  
Kto nie lubi opowieści, w których bezlitośnie skrzywdzona przez złych ludzi ofiara magazynuje w sobie wściekłość, aby pewnego dnia dać jej upust i krwawo zemścić się na oprawcach? Większość mocnych filmów akcji opartych jest przecież na tym schemacie.



Jak wiadomo – życie pisze najlepsze scenariusze. Oto kilka prawdziwych i wyjątkowo satysfakcjonujących historii o krzywdzie i zemście wyegzekwowanej na katach przez samą ofiarę.

Alec Turner – murzyński niewolnik, który zainspirował samego Tarantino

„Django” to film idealny. Jest tam wszystko – skrzywdzony bohater, jego uprowadzona ukochana, zemsta, mnóstwo krwi, a nawet zatrudniony na plantacji bawełny „czarnuch”, który szczerze nienawidzi innych „czarnuchów”. Tarantino prawdopodobnie trochę zainspirował się prawdziwą historią dzieciaka, który w połowie XIX wieku przyszedł na świat jako dziecko niewolników pracujących na plantacji tytoniu w Virginii. Wnuczka właściciela tego miejsca zaprzyjaźniła się ze swoim pięcioletnim wówczas rówieśnikiem. Po kryjomu uczyła go czytać i pisać. Kiedy sprawa wyszła na jaw, Alec został skatowany przez innego czarnoskórego niewolnika, który pełnił tam funkcję nadzorcy.



W 1861 roku liczący już sobie kilkanaście wiosen Alec dał dyla z plantacji i wstąpił do armii Unii. Jakiś czas później mocno już zaprawiony w boju Turner przypomniał sobie o niezałatwionych sprawach ze swej młodości i odwiedził miejsce, w którym się wychował. Okazało się, że psychopatyczny nadzorca ciągle pełni tam swe obowiązki. To był jednak jego ostatni dzień w pracy. I ostatni dzień w ogóle. Alec wpakował mu kilka kulek w łeb i z poczuciem spełnienia oddalił się, pozostawiając za sobą stygnące, zakrwawione zwłoki oprawcy.
Po wojnie Turner kupił sobie farmę w Vermont, gdzie spędził kolejne 50 lat swego życia. Za zabójstwo nigdy nie odpowiedział.



Chrześcijańska święta – anioł krwawej zemsty

Wśród panteonu katolickich świętych znajduje się m.in. Olga Kijowska – żona Igora Rurykowycza, księcia z Rusi Kijowskiej. W 945 roku wkurzeni na wysokie daniny przedstawiciele słowiańskiego plemienia Drewlan podnieśli bunt, podczas którego brutalnie zamordowany został Igor.
Drewlanie zdali sobie sprawę, że trochę przesadzili, więc wysłali do wdowy po Rurykowyczu poselstwo, które miało babeczkę trochę udobruchać. Przy okazji przedstawiono jej księcia Mała jako kandydata na męża.



Olga, mimo wyrządzonej jej krzywdy, wydawała się nad wyraz miła dla swych gości, co trochę chyba uśpiło ich uwagę. Według niektórych doniesień – wdowa kazała wymordować posłów, gdy ci relaksowali się w łaźni. Inna wersja opisu tych wydarzeń mówi, że Olga kazała zakopać ich żywcem.
Na tym jednak się nie skończyło. Przyszła żona Mała udała się do grodu zwanego Iskorosteniem – stolicy państwa Drewlan, aby tam wziąć udział w tryźnie, czyli słowiańskim obrzędzie pogrzebowym zorganizowanym na cześć Igora. Nieodzowną częścią takich ceremonii jest picie na umór, więc kiedy Drewlanie byli już mocno zanietrzeźwieni, Olga kazała swoim żołnierzom poderżnąć im gardła, spalić żywcem i przekląć na wieczność.



Rok później krwawa wdowa wróciła na te tereny ze swoją potężną armią i wyrżnęła w pień tysiące ludzi. Z życiem pożegnał się też nieszczęsny Mał. Ziemie Drewlan zostały następnie wcielone do księstwa Rusi.

Jeanne de Clisson – pani, która wyszła z kuchni i została piratem

Jeanne-Louise de Belleville była żyjącą w XIV wieku wysoko urodzoną mieszkanką francuskiej Bretanii. Po śmierci swego pierwszego męża, z którym miała dwójkę dzieci, poślubiła szlachcica - Oliviera III de Clisson. To była prawdziwa miłość jej życia. Jeanne urodziła mu piątkę potomków!
Kiedy wybuchła trwająca sto lat wojna pomiędzy Anglią a Francją, Oliver miał pomóc w obronie Bretanii przed atakiem wojsk angielskich. Z jakiegoś powodu szlachcic został posądzony przez bretońskiego księcia Karola de Blois o zdradę i konszachty z wrogiem. W 1343 roku mężczyznę aresztowano i skazano na śmierć przez ścięcie.



Wieści o zabiciu męża mocno rozjuszyły Jeanne, która w porywie furii szybko sprzedała cały rodzinny dobytek. Za zarobiony hajs nabyła kilka statków, które wkrótce ochrzczono mianem „czarnej floty”. Jako „Lwica Bretanii” wściekła wdowa rozpoczęła ciągnącą się przez trzynaście lat krucjatę przeciw francuskiej arystokracji. Atakowała jednostki pływające pod francuską banderą i w wyjątkowo okrutny sposób mordowała każdego szlachcica, którego na swej drodze spotkała. Podobno miała zwyczaj osobistego ścinania swych ofiar za pomocą potężnego topora.
Po wyrżnięciu w pień niezliczonej ilości francuskich łbów, Jeanne przeprowadziła się do Anglii, gdzie po raz trzeci wyszła za mąż. Dopiero wiele lat później zdecydowała się na powrót do swej ojczyzny. Tam też dożyła swych ostatnich dni.

Jak się kończy zadzieranie z Czyngis-chanem

Władca mongolskiego imperium zdecydowanie nie należał do gości, z którymi chciałoby się zadzierać. Niestety wiele osób musiało się o tym boleśnie przekonać. Czyngis-chan miał zatargi z Mahomedem, władcą Chorezmu (krainy, która istniała na terenie współczesnego Uzbekistanu, Turkmenistanu i Iranu). Mahomed z jakiegoś powodu kazał zaatakować oddziały najstarszego syna mongolskiego władcy – Dżocziego, który zajęty był tłamszeniem rebelii jednego z podbitych plemion. Na domiar złego niedługo potem ten sam władca wydał rozkaz zatrzymania mongolskiej karawany. Kiedy poirytowany Chan wysłał poselstwo, aby sprawę wyjaśnić, Mahomed rozkazał swych gości zmasakrować. Na domiar złego jednemu z posłów wlano roztopione srebro do ust i oczodołów.



Wykazujący się dotąd iście anielską cierpliwością Czyngis-chan postanowił po męsku konflikt zakończyć i ruszył w głąb Chorezmu na czele armii złożonej z 200 tysięcy wojowników. Mongołowie zabili milion żołnierzy oraz trzy miliony cywilów. Podobno nie oszczędzono nawet psów i kotów. Mohamed miał szczęście - dał dyla. Schował się na jednej z wysepek Morza Kaspijskiego, gdzie niedługo potem zmarł.

Zemsta po izraelsku

W 1972 roku podczas igrzysk olimpijskich w Monachium złożona z Palestyńczyków grupa terrorystyczna Czarny Wrzesień wzięła za zakładników jedenastu izraelskich sportowców. Organizacja domagała się uwolnienia swych 234 rodaków przetrzymywanych przez Izrael pod zarzutem działań terrorystycznych. Ostatecznie zakładnicy zginęli. Czterech zmasakrowano serią z karabinu, kiedy wraz ze swoimi oprawcami trafili na lotnisko. Na koniec helikopter, w którym siedziały ofiary, został rozerwany wybuchem granatu wrzuconego do środka przez jednego z terrorystów. Resztę jeńców, jednego po drugim, rozstrzelano, a jedna z ofiar udusiła się dymem.



Do dziś uznaje się ten tragiczny incydent za wielką wtopę niemieckich władz, które bardzo nieudolnie przeprowadziły akcję odbicia zakładników.
Pięciu z ośmiu Palestyńczyków zginęło, natomiast pozostali trzej zostali zatrzymani. Szybko zwrócono im jednak wolność w następstwie spełnienia przez RFN żądań palestyńskich terrorystów, którzy jeszcze w tym samym roku uprowadzili samolot Lufthansy.
W tym momencie do akcji wszedł Mossad. Organizacja ta powołała do życia dwa programy - „Operację Wiosna Młodych” oraz następującą po nim „Operację Gniew Boży”. Ich celem było dobranie się do tyłków najważniejszych przywódców Organizacji Wyzwolenia Palestyny. Akcja trwała dwie dekady, a w jej czasie zginęły dziesiątki członków OWP, w tym i ci wysoko postawieni. Zanim wykonano na nich egzekucję, Mossad miał w zwyczaju wysyłać kwiaty do ich rodzin. Do bukietów przyczepione były małe, gustowne karteczki z napisem „Nie wybaczamy i nie zapominamy”.

Jeśli temat was zainteresował, to koniecznie przeczytajcie historię o tym, jak prawdziwe Bękarty Wojny prawie uśmierciły 6 milionów Niemców.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 78980x | Komentarzy: 55 | Okejek: 282 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało