Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Czy piranie rzeczywiście są takie straszne?

60 889  
302   46  
Jest rok 1913. Małe, brazylijskie miasteczko położone w Amazonii odwiedza niecodzienny gość – były prezydent Stanów Zjednoczonych Theodore Roosevelt. Lokalsom bardzo zależy na tym, aby głowa mocarstwa miło zapamiętała tę wizytę. Organizują więc dla niego małe "przedstawienie".


Na oczach gościa do rzeki wrzucona zostaje krowa. Zwierzę zaczyna wierzgać i wyć wniebogłosy, żywcem pożerane przez mięsożerne bestie. Woda robi się czerwona, a kilka minut później z krowy zostaje jedynie szkielet. Roosevelt jest wyraźnie wstrząśnięty tą sceną.



Ex-prezydent długo nie może dojść do siebie – widok setek rozwścieczonych, mięsożernych ryb o zębach ostrych jak brzytwy nie daje mu spokoju. „Głowa z krótkim pyskiem, wyłupiaste, złośliwe oczy, okrutnie uzbrojone szczęki – to ucieleśnienie wrogiej zaciekłości, a zachowanie tych ryb bardzo dobrze pasuje do ich wyglądu” - polityk notuje w swoim pamiętniku. Wspomnienia z tej podróży zostają z czasem opublikowane, a Amerykanie dowiadują się o bestii z amazońskich głębi – piranii. Jeszcze sto lat później ryba ta nie może pozbyć się spieprzonego jej przez Roosevelta PR-u.

Prehistoryczna maszynka do obierania kości

Pirania piranii nierówna – rodzina tych południowoamerykańskich ryb liczy sobie 30 gatunków. Spotkać je można zarówno w wenezuelskich rzekach, jak i argentyńskich jeziorach. Zwierz ten żyje tam od niepamiętnych czasów – najstarsze skamieliny piranii liczą sobie 25 milionów lat, natomiast najbardziej zbliżony wyglądem do współczesnych gatunków okaz pływał w tamtejszych akwenach już 9 milionów lat temu!



Ile prawdy w filmowym wizerunku piranii?

Póki co skupmy się na wymiarach i sile szczęk tego amazońskiego zakapiora. Mimo że amerykańscy filmowcy bardzo lubią pokazywać piranie jako dość potężne ryby, to w rzeczywistości daleko im do tego wizerunku. Rzadko kiedy zwierz ten dorasta do 35 cm.
Warto jednak zwrócić uwagę, że ekranowe potwory, o których wspomnieliśmy, nie są do końca jedynie wymysłem Hollywood.



Jakieś 10 milionów lat temu rzeki Ameryki Południowej zamieszkiwał pradziadek dzisiejszych rybek – Megapiranha paranensis. I to był dopiero kawał sukinsyna! Rybka mogła mieć od 70 do nawet 130 cm długości! Jeśli do tego doliczyć liczące sobie 7 cm zęby i szczękę zaciskającą się z siłą 400 kilogramów (porównywalne wyniki osiąga żarłacz biały!), to chyba możemy powiedzieć sobie szczerze – cieszymy się, że to monstrum już wymarło.

Niektóre są też wegetarianami

Nie każda pirania ma fioła na punkcie świeżego mięsiwa. Istnieje kilka gatunków żywiących się jedynie roślinami. Szczególnie interesujący jest taki na przykład pacus czerwono-brzuszny, którego spotkać można w Orinoko i Amazonce. Mimo że wyglądem bardzo przypomina on swego mięsożernego kuzyna, to różni się on od niego zębami. A te są niemal identycznie jak ludzkie!



Zębowa rybka

Nazwa „pirania” wywodzi się z języka brazylijskiego plemienia Tupí i oznacza ona dosłownie „zębową rybę”. Zwierzęta te mają rząd ostrych kłów bardzo podobnych budową do tych, które posiadają rekiny. W ciągu swojego ośmioletniego życia pirania kilkukrotnie potrafi zmienić zestaw swego uzębienia. Co interesujące – w przeciwieństwie do innych zwierząt, w przypadku piranii wymieniane są od razu cztery zęby naraz.
Piranie mają bardzo mocne paszcze - to zasługa mięśni zwierających. Taka na przykład pirania czerwona - najbardziej agresywny przedstawiciel tego gatunku ryb - ma uścisk szczęk trzydziestokrotnie przekraczający wagę jej ciała!



Czy rzeczywiście tak bardzo gustują w ludzkim mięsie?

Piranie to takie amazońskie dresy – agresywne stają się dopiero w sporej grupie swych ziomeczków. Ich zaciekłość jest też napędzana przez apetyt – głodna pirania w dużej gromadzie rzuci się na ofiarę i będzie odrywała swoimi ostrymi zębami małe kawałki ciała, ostatecznie rozbierając nieszczęśnika do białej kości.
Zazwyczaj jednak podstawą menu tych drapieżników są inne wodne zwierzątka i naprawdę rzadko kiedy ryby te porywają się na atakowanie przypadkowych ssaków, które to zechciały zamoczyć nogę w rzece.



Większość odnotowanych przypadków spałaszowania przedstawiciela homo sapiens dotyczy przypadków, gdy ofiara była już martwa zanim zainteresowały się nią te mięsożerne bestie. Najczęściej ma to miejsce, kiedy np. ktoś się utopi lub padnie na zawał podczas kąpieli w rzece.
Teoretycznie, aby pożreć całego człowieka w pięć minut, potrzebnych by było 300-500 bardzo wygłodzonych piranii. Najbardziej agresywna z rodziny - wspomniana już pirania czerwona - porusza się w stadzie złożonym z 30-50 osobników, więc w najgorszym wypadku człowiek, który trafi na jakąś wybitnie wygłodniałą ekipę tych ryb, może zostać bardzo dotkliwie pokąsany, zanim uda mu się szybko wydostać z wody.



Nawet jednak pirania z tego gatunku prędzej spałaszuje jakiegoś skorupiaka, padlinkę czy przedstawiciela własnego stada (piranie mają tendencje kanibalistyczne), niż rzuci się do ogryzania łydki jakiegoś biednego turysty.

I jeszcze taka ciekawostka na temat piranii czerwonej – Mówi się, ze dzieci i ryby głosu nie mają. Tymczasem ten zwierz potrafi „szczekać” podobnie jak pies! Za pomocą takich dźwięków osobniki dają sobie znać np. o pojawieniu się pożywienia. Badacze zwrócili uwagę, że charakterystycznym szczekaniem ryby te porozumiewają się jedynie w małych grupach, natomiast duże stada przemieszczają się już w zupełnej ciszy.

Teddy Roosevelt został kapkę oszukany!

Jak sami widzicie, nie taka pirania straszna, jak mogłoby się wydawać. Czy zatem osoba odpowiedzialna za stworzenie paskudnego wizerunku tej ryby kłamała, zamieszczając w swoim pamiętniku pełne zgrozy opisy wszystkożernych, żądnych krwi potworów? Nie. Były prezydent USA został po prostu odrobinę oszukany. Wiele dni przed tym, jak polityk odwiedził amazońskie miasteczko, lokalni rybacy zaczęli wyławiać mięsożerne piranie i przenosić je do jednego, konkretnego miejsca na rzece. Ten niewielki obszar akwenu został oddzielony od reszty za pomocą gęstych sieci, więc wkrótce w tym sprytnie zaaranżowanym akwarium kłębiły się setki rozjuszonych piranii. Po kilku dniach ryby te były już nie tylko rozeźlone do czerwoności, ale i niebywale wręcz głodne. Kiedy więc do takiej „zupy rybnej” wrzucono krowę, zwierzęta te rzuciły się na ten kąsek bez większego kręcenia nosem, a Roosevelt nie miał zielonego pojęcia, że ten cały cyrk został wcześniej dobrze zaplanowany.



Na całej tej „demonstracji” najbardziej (poza krową) ucierpiały same piranie, które pan prezydent bezlitośnie obsmarował w swojej publikacji. Potem poszło już z górki, bo swoje trzy grosze dołożyło też amerykańskie kino, z lubością powielające mity na temat tych sympatycznych stworzonek.

Źródła: 1, 2, 3, 4

Oglądany: 60889x | Komentarzy: 46 | Okejek: 302 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało