Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jak to się stało, że potężna flota Japonii przegrała wojnę o Pacyfik?

55 337  
359   53  
Odpowiedzi pewnie można by znaleźć wiele i pisać o nich doktoraty - od dostępu do zasobów naturalnych, przez pieniądze, sojuszników, politykę, po sprawy techniczne. Ale Susanna Vilijanen z Quory spojrzała na temat z kompletnie innej perspektywy.


Japończycy mieli jedną istotną wadę - filozoficzną - która przyczyniła się do ich porażki.

Pierwszy raz spotkałam się z tą wadą w kendo. Brzmi ona bougyo no tame no bougyo nashi ("Dla dobra obrony nie ma obrony"), co oznacza, że atak jest najważniejszy i ponad wszystko. Czasami to się sprawdza i przynosi rezultaty, ale nadal jest to ogromna wada.

Kiedy się z kimś pojedynkujesz, podstawowym celem jest niepozwolenie przeciwnikowi wygrać, a nie wygrać samemu za wszelką cenę. A jest tak dlatego, że jeśli będziesz próbował wygrać za wszelką cenę, przeciwnik może zbić twój atak i szybko go skontrować. A nawet jeśli początkowo atak się powiedzie, możesz polec wraz z przeciwnikiem, jeśli on wystarczająco szybko skontruje, co z twojego punktu widzenia też jest słabym wynikiem.



Porównajmy kendo do szermierki olimpijskiej i historycznej szermierki europejskiej - kendo nie ma rozbudowanych technik obrony i parowania ciosów, i choć istnieją techniki kaeshi, to obrona polega głównie na zwinności i unikach, a nie w pozbawieniu przeciwnika broni i ataku na niego, kiedy jest bezbronny.

I to dla Japończyków okazało się śmiertelną wadą. Byli przygotowani jedynie na szybką wojnę ofensywną, na bitwy jednego uderzenia. Nie byli gotowi na długotrwałą wojnę wielu bitew. Nie mieli planów awaryjnych. Ich okręty były zaprojektowane i zbudowane tak, aby dostarczały jednego niszczącego ciosu, rozstrzygającego starcie, a nie na przetrwanie.



Japończycy mieli całkowicie bezduszną postawę wobec swoich żołnierzy i ich wyposażenia. Tracili ludzi jak śmieci. W sytuacjach bez szans na wygraną woleli bezsensownie stracić wszystkie środki w ataku banzai niż się wycofać. Woleli nawet popełniać samobójstwa niż się poddać. A co za tym idzie, kompletnie nie rozumieli swojego przeciwnika.

Całkiem bezpiecznie można postawić tezę, że Japończycy mieli najgorsze lotniskowce drugiej wojny światowej, a ich krążowniki były jak beczki prochu. Swoich okrętów podwodnych nie używali wystarczająco agresywnie. A co najważniejsze - nigdy nie zrozumieli kluczowej roli logistyki. Japonia, tak jak Wielka Brytania, jest państwem wyspiarskim, a to oznacza uzależnienie od transportu morskiego. Przed wojną Japonia miała jedną z największych na świecie marynarek handlowych, ale zużyli ją jak element użytkowy, a nie kluczową część wymagającą silnej ochrony. Nigdy nie nauczyli się formowania konwojów ani zwalczania amerykańskich okrętów podwodnych. Skończyło się to tym, że US Navy osiągnęła cel, którego nie udało się zrealizować Kriegsmarine - Amerykanie odcięli dostawy morskie do wyspy za pomocą okrętów podwodnych. W wyniku tego w 1945 r. Japończycy głodowali.



Dlaczego mieli najgorsze lotniskowce? Ponieważ w dużym stopniu zignorowali kwestie walki z ogniem i techniki ograniczenia i likwidacji uszkodzeń. Dodatkowo błędy w założeniach konstrukcyjnych powodowały, że po trafieniu zamieniały się one w pływające piece krematoryjne. Japońskie lotniskowce szły na dno po trafieniach, które amerykańskie lotniskowce wysłałyby do suchego doku, a na brytyjskich spowodowałyby wysłanie ekip sprzątających. HMS Illustrious przyjął więcej i cięższych trafień od Stukasów niż cała japońska flota pod Midway... I odpłynął do Malty.

W Finlandii jest takie przysłowie "W dobrą pogodę każdy może być kapitanem", czyli prawdziwe umiejętności dowódcze można ocenić w naprawdę ciężkich sytuacjach. Japońscy dowódcy mieli skłonność do tracenia nerwów, kiedy sprawy nie układały się po ich myśli. Woleli się zabić niż próbować uratować to, co jeszcze da się uratować. Strach przed utratą honoru i porażką były tak silne w ich admiralicji, że tak naprawdę nigdy nie nauczyli się realnie oceniać szans na powodzenie. Japońscy dowódcy byli albo zbyt optymistyczni, albo zdesperowani do poziomu ataków banzai. Nie potrafili zaplanować i dowodzić obroną lub aktywnym opóźnianiem przeciwnika takiego jak USA.



Siły lądowe i lotnictwo marynarki wcale nie były lepsze. Nakajima Ki-43 Hayabusa i Mitsubishi A6M Zero - podstawowe myśliwce odpowiednio armii i marynarki - były skonstruowane według ideologii jak katana - świetnie dopracowane, precyzyjnie wykonane, zdolne do niszczących uderzeń, ale jednocześnie kruche, nieprzydatne wobec pancerza i podatne na porażkę wobec każdego nieprzestrzegającego ich zasad walki. Hayabusa i Zero były samolotami lekkimi, szybkimi, zwrotnymi i o ogromnym zasięgu. Ale były delikatne, nie miały opancerzenia czy samouszczelniających zbiorników. Podobnie wyglądała kwestia bombowców - były szybkie, miały duży udźwig, ale miały tendencję do palenia się od byle trafienia.

Po zaskakującym i wyniszczającym ataku w latach 1941-42 Japończycy stracili impet. Już pod koniec 1942 roku zostali zepchnięci do defensywy, a przecież nie potrafili się bronić. Nie mieli pojęcia, jak zapobiec zwycięstwu aliantów. Kolejne 3 lata były walką z przeciwnikiem, który wiedział jak powstrzymać Japończyków przed wygraniem i który wiedział, jak kontrować.



Ataki banzai i tokkótai (kamikaze) sprawdzały się wobec słabo wyposażonego przeciwnika z niskim morale i złym dowodzeniem. Przeciwko Amerykanom, Brytyjczykom i Australijczykom, którzy byli po prostu wkurzeni z powodu japońskich zbrodni wojennych i okrucieństwa, mieli okopy, drut kolczasty i karabiny maszynowe, było to po prostu bezsensowne marnotrawienie ludzkiego życia.

Dzięki temu alianci pozbawili Japonię wszelkich środków na wygranie wojny, a ponieważ ci byli nastawieni tylko na atak, nie potrafiąc się bronić - Japończycy nie potrafili zapobiec wygranej aliantów.

Źródło: Quora.

Oglądany: 55337x | Komentarzy: 53 | Okejek: 359 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało