JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Mały krok dla NASA, wielki krok dla ludzkości. O historii badań kosmosu

32 897  
186   49  
Pierwszy człowiek na Księżycu, pierwsza sonda na Marsie. Wielkie sukcesy, których nie byłoby, gdyby nie dziesiątki lat wytężonej pracy najlepszych naukowców świata. Jak do tego wszystkiego doszło, jak udało nam się zajść tak daleko?


Siedziba NASA to jedno z niewielu miejsc na Ziemi, gdzie każdy dzień może zmienić świat - a przynajmniej sposób, w jaki go postrzegamy. Każdego dnia dzieją się tu rzeczy, o których przez lata czytaliśmy w komiksach science fiction. Czy jeszcze sto lat temu ktokolwiek spodziewał się, że człowiek postawi stopę na Księżycu? Wydawał się przecież tylko odległą, widoczną jedynie w nocy jasną plamą na niebie. Celem tak odległym, że niemożliwym do osiągnięcia.



Ale lądowanie na Księżycu - wbrew twierdzeniom miłośników teorii spiskowych - naprawdę miało miejsce. Stało się równie realne jak koło i ogień. Ale prawda jest też taka, że w historii NASA mało było rzeczy, które wydarzały się z dnia na dzień. To, co mamy dzisiaj, to efekt wielu lat pracy. Mniejszych i większych sukcesów, licznych porażek, nieprzespanych nocy i ofiar. Nie zapominajmy o tych, którzy oddali życie w imię nauki. I przyjrzyjmy się największym sukcesom w historii najsłynniejszej agencji kosmicznej Ziemi.

Apollo 8&11



Wysłanie sond poza Ziemię nie jest szczególnie ryzykowne. Najwyżej zmarnuje się kilka lat i kilkanaście miliardów dolarów - ale bez tego niemożliwy byłby jakikolwiek postęp. Inaczej sprawa ma się z misjami załogowymi i wysyłaniem ludzi w nieznane. Tutaj ryzyko maluje się zupełnie inaczej, a konsekwencje niepowodzenia są znacznie bardziej bolesne. Nic więc dziwnego, że z misją Apollo 8 wiązało się mnóstwo obaw.



Był rok 1968 i coraz mniej czasu na spełnienie obietnicy prezydenta Kennedy’ego, który zapowiedział, że jeszcze w tej dekadzie człowiek postawi stopę na Księżycu. Trwał prawdziwy wyścig z czasem, z Rosjanami, z technologią. Przestało się liczyć to, czy uda się zrealizować „niemożliwe”, a zaczęło liczyć się to, kto dokona tego pierwszy. To było prawdziwe szaleństwo. W przypadku Apollo 8 wystarczyła minimalna pomyłka, by zrealizował się któryś z dwóch niepożądanych scenariuszy. Albo statek kosmiczny z całą załogą roztrzaskałby się o powierzchnię Księżyca, albo nigdy nie trafił w jego stronę, a astronautom pozostałoby dryfować przed siebie w nieskończoność (tzn. w ich przypadku skończoność nadeszłaby całkiem szybko) bez szans na powrót na Ziemię.



A jednak Amerykanie dopięli swego. Misja Apollo 8 zakończyła się powodzeniem. Po raz pierwszy ludzie zdołali opuścić orbitę okołoziemską. Pozostało uczynić jeszcze jeden krok naprzód. Mały krok dla człowieka, a wielki krok dla ludzkości - jak go później zapamiętano.



500 milionów ludzi przed telewizorami, wydarzenie, jakiego nie było nigdy wcześniej ani nigdy później. Wydarzenie, o którym w zasadzie powiedziano już wszystko. Start Apollo 11 nastąpił 16 lipca 1969 roku. Trzej astronauci - Neil Armstrong, Buzz Aldrin i Mike Collins - wyruszyli zmienić świat. Do katastrofy mogło dojść na każdym etapie, włącznie z tym ostatnim, gdzie od powierzchni Srebrnego Globu astronautów dzieliły już tylko metry. Paliwa ledwo wystarczyło. Ale ryzyko się opłaciło. Amerykanie przeszli do historii, NASA osiągnęła ogromny sukces, a my otworzyliśmy zupełnie nowy rozdział badań Wszechświata. Niemożliwe stało się faktem.

Viking&Curiosity



Pierwszy raz wysłać coś na Marsa i nie roztrzaskać kompletnie o powierzchnię Czerwonej Planety naukowcom udało się w 1976 roku. Sondy Viking I i Viking II dotarły do celu, przetrwały lądowanie i zaczęły przesyłać na Ziemię dane. Między innymi te odpowiadające na nurtujące całą ludzkość pytanie - czy na Marsie istnieje lub mogło/mogłoby istnieć życie? Wniosek był jednoznacznie negatywny. Czy więcej było w tym ulgi czy zawodu - trudno powiedzieć. Prawdopodobnie każdy miał własne oczekiwania i za inną wersję trzymał kciuki.



Minęło trochę lat i odpowiedź dostarczona przez sondy Viking przestała być tak oczywista, jak się z początku wydawało. Łazik Curiosity wylądował na Marsie w sierpniu 2012 roku, a wraz z nim zdobycze technologii znacznie bardziej zaawansowane niż to, co udało się wysłać w kosmos 40 lat wcześniej. Chodziło o to, by zebrać jeszcze więcej informacji, pogłębiając to, co udało się ustalić sondom Viking. I wtedy pojawiło się zaskoczenie, bo misji Curiosity udało się znaleźć dowody na twierdzenie przeciwne do wcześniej przyjętego za słuszne. Z nowych danych wynikało bowiem, że na Marsie mogło niegdyś istnieć życie.



Badania trwają. Nowe światło na problem rzucić miał lądownik Schiaparelli. Niestety jednak podtrzymał on dawną tradycję i rozbił się na Marsie, dowodząc jedynie, że nad lądowaniem na obcych planetach musimy jeszcze solidnie popracować. Co będzie dalej - czas pokaże.

Voyager I&II



Sięgnąć tam, gdzie wzrok nie sięga, a i teleskopom nie było łatwo - takie zadanie postawiono przed sondami Voyager, które wystrzelono w kosmos późnym latem 1977 roku. Celem było dotarcie do najbardziej oddalonych, dotąd zupełnie niezbadanych planet Układu Słonecznego. Jowisz, Saturn, Uran i Neptun stanowiły jeszcze wówczas zagadkę. Pionierska misja miała rozwiać mroki i rzucić nieco światła na gazowe olbrzymy.



Misja początkowo zakończyła się powodzeniem… a potem przerosła najśmielsze oczekiwania jej autorów. Obie sondy, Voyager I i Voyager II, w dalszym ciągu znajdują się w przestrzeni kosmicznej i przesyłają na Ziemię dane. Dotarły znacznie dalej, niż się spodziewano - a Voyager I jest obecnie najdalej od Ziemi znajdującym się obiektem, jaki stworzył człowiek. Od planety, gdzie powstał, dzieli go już ponad 20 miliardów kilometrów! A jeśli tego byłoby mało, to zaledwie przed chwilą inżynierom NASA udało się zdalnie uruchomić zapasowe silniki sondy… nieużywane od 37 lat. Działają bez zarzutu, budząc zdumienie w samym NASA.

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna



Zamieszkać w kosmosie - marzenie wielu, ale wcale nie tak niemożliwe do spełnienia, jak się wydawało. To dzięki Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, prawdziwie ponadnarodowemu projektowi, który zdołał pogodzić nawet wiecznie konkurujących ze sobą Amerykanów i Rosjan. Pierwszy moduł wyniesiono na orbitę pod koniec lat 90. XX wieku, kilka lat później na stacji zameldowały się pierwsze załogi.



Od tego czasu trwa ciągła ewolucja ISS. Zmienia się sama stacja, zmieniają się zamieszkujący ją astronauci. Zmieniają się też prowadzone w niej badania. Każdego tygodnia na Ziemię docierają miliony danych pozwalających lepiej zrozumieć to, co dzieje się zaledwie 350 kilometrów nad naszymi głowami. „Zaledwie”, ponieważ 350 kilometrów to tyle, ile wynosi odległość pomiędzy Łodzią a Gdańskiem. Tylko że w pionie oznacza to już przejście do zupełnie innego świata.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oglądany: 32897x | Komentarzy: 49 | Okejek: 186 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.12

13.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało