JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Historia kochanki, która doprowadziła do wstydliwej śmierci prezydenta Francji

29 017  
115   12  
Zyskała przydomek "pompa pogrzebowa". Jeśli podejrzewacie, że ma on związek z jej hobby, to dobrze myślicie. Marguerite Steinheil niechcący wykończyła samego prezydenta Francji, ale to nie jedyne zwłoki, które za sobą zostawiła.

Dojście do zawodu


Steinheil urodziła się w 1869 roku we Francji. Jej ojciec pochodził z niezwykle zamożnej rodziny, jednak porzucił ją dla związku z córką właściciela zajazdu. Rodzinie najbardziej w jego wybrance nie podobało się to, że jest tak młoda – Emillie miała zaledwie 14 lat, kiedy Edouard się nią zainteresował. Po dwóch latach wzięli ślub i w końcu doczekali się małej Marguerite, nazywanej później Meg. Mimo wszystko ojciec dziewczyny nie był wyrozumiały, gdy ona w młodym wieku zaczęła interesować się starszymi mężczyznami. Ale wszystko to przestało być ważne, bo niedługo później umarł na zawał serca.
Załamana Meg tego samego roku pojechała na południe Francji, żeby odwiedzić swoją starszą siostrę, Juliette. Kobieta była już mężatką, miała liczne grono znajomych. Przedstawiła Meg swojemu przyjacielowi, malarzowi. Adolphe Steinheil był starszy od dziewczyny o 20 lat, ale mieli się ku sobie i w końcu namówił ją do ślubu. Meg przyznała później, że bardziej pociągało ją wystawne życie wśród towarzyskiej śmietanki niż sam Adolphe – w 1890 roku, chwilę po ślubie, przeprowadzili się do Paryża. Doczekali się dwójki dzieci, ale ich relacja sukcesywnie podupadała. W końcu zamieszkali oddzielnie, dzięki czemu życie towarzyskie Meg rozkwitło.

Atrakcyjna kochanka



Meg poznawała artystów, polityków i naukowców, których zapraszała do siebie na różnego rodzaju przyjęcia. A ponieważ była atrakcyjną kobietą, niezwykle pociągającą, to miała też wielu kochanków. Mężczyźni wspierali ją finansowo, kupując obrazy jej męża.
W końcu Marguerite zaczęła potajemnie widywać się z samym prezydentem Francji. Wyciągała z tej relacji wiele – i uciechę, i zapewnienie, że jej mąż będzie dostawał kolejne zlecenia. W zamian za jego milczenie. W 1899 roku wiele miało ulec zmianie.
Meg poszła odwiedzić prezydenta w jego rezydencji. Nie miała problemu z wejściem, wszyscy już wiedzieli, kim jest - to nie był jej pierwszy raz. Za to ostatni. Bo następnego dnia kraj obiegła przykra wiadomość - Felix Faure miał wylew, trzeba szukać nowego prezydenta.
Z prasą nie podzielono się małym szczegółem - co go spowodowało. Według jednej z osób, która pojawiła się na miejscu, ekhm, zbrodni, mężczyzna miał spuszczone spodnie do kostek, a Meg zastano poprawiającą swoje ubranie. W ciekawszej wersji, Meg była całkiem naga i obsługiwała prezydenta ustami. Jego palce, wcześniej w pełni namiętności wplecione w jej włosy, teraz nie mogły odpuścić i trzeba było przeciąć kosmyki. Tak czy inaczej, Steinheil szybko wyproszono, żeby nikt jej nie zauważył. Oczywiście prawda wyszła na jaw, ale jako że prezydent miał wiele kochanek, nie podejrzewano o to Marguerite. A ci, którzy wiedzieli, kto za tym stał, tylko nabrali większej ochoty na Meg. W końcu jeśli prezydent umarł pod wpływem rozkoszy, to warto tę kobietę bliżej poznać. Dopiero kilka lat później udało się powiązać jedno z drugim, Meg została nazwana "pompą pogrzebową". Tego typu żarcików było bez liku.
Niestety dobra passa nie trwała długo. W 1905 roku jej mąż zaczął gorzej zarabiać. Wtedy zaczęła spotykać się z Emilem Chouanardem, bogatym wdowcem. Wynajęli dom z dala od zgiełku miasta i przez kilka lat żyli jak w raju. Po tym czasie Emile zakończył związek, bo podobno Marguerite była zbyt zaborcza.
Ale kobieta wiedziała, jak sobie poradzić. Wypatrzyła szybko zamożnego arystokratę, przy którym udawała, że mdleje, żeby odprowadził ją do domu. Chciała żeby - tak jak inni kochankowie - zlecił jej mężowi namalowanie swojego portretu. Niestety, kiedy Emmanuel poznał Adolphe'a, zrobiło mu się go żal i zerwał z Meg.



Meg bała się, że to koniec jej wystawnego życia. Swoje lata miała, bo czterdzieste urodziny powoli się zbliżały, jej dorosła córka właśnie się zaręczyła. Szczęśliwie dla niej, zostało jeszcze trochę mężczyzn. Kolejny bogaty wdowiec, Pierre Buisson, był bardzo w niej zakochany, ze wzajemnością. Nie zgadzał się jednak na ślub, bo nie chciał, żeby rozwódka była macochą jego trójki dzieci.

Morderstwo i proces

W maju 1908 roku kamerdyner mieszkający u Adolphe'a Steinheila usłyszał stłumiony krzyk dochodzący z jednego pokoju. Znalazł tam Meg – nagą, z nogami i rękami przywiązanymi do łóżka. Powiedziała mu, że w domu są włamywacze, trzech mężczyzn i rudowłosa kobieta. Szybko udało się sprowadzić policję, która nikogo nie znalazła. Oprócz dwóch ciał, męża i matki Meg, zabitych w różnych pokojach.
Podobno włamywacze wymusili na niej wyznanie, gdzie są pieniądze. Potem dostała w głowę i nic już nie pamiętała. Próbowano jej uwierzyć, ale kilka rzeczy się nie kleiło – dlaczego oszczędzono Meg, a jej matki i męża już nie? Czemu nie zabrano różnych cennych rzeczy, np. biżuterii?
Potwierdzeniem jej słów były skradzione ubrania z teatru, dokładnie takie, jakie mieli na sobie opisani przez Meg włamywacze. Wskazała też na winnego jednego pracownika teatru, ale jak się okazało, on miał alibi. Skoro z nim nie wyszło, próbowała z kolejnymi. Oskarżała kogo się dało na podstawie znalezionych u nich błyskotek, podobno wcześniej ukradzionych. Jako że nikt ze wskazanych nie mógł być winny, w listopadzie aresztowano samą Meg. Podczas procesu, który rozpoczął się dopiero rok później, wydały się liczne romanse kobiety, przez co oskarżono ją o zabójstwo rodziny. W końcu jako wdowa mogłaby swojego kochanka bez problemu poślubić.
Przy okazji - uznano, że matka umarła przez zakrztuszenie się swoją protezą. Nie mogła zakładać jej do spania, a jako że została odnaleziona w łóżku, ktoś musiał ciało przenieść.



Proces Meg stał się wielką atrakcją. Miejsca w sądzie były ograniczone, więc trzeba było się o nie bardzo postarać. Wychodziły na jaw różne soczyste sekrety, które Marguerite świadomie przekazywała. Kłamała tam, gdzie potrzebowała, na przykład twierdząc, że jej mąż nie wiedział o korzystnych dla niego znajomościach żony.
Ostatecznie uznano Steinheil za niewinną. Wyprowadziła się do Londynu, gdzie jako Madame de Serignac unikała poprzednich znajomych. Jej młodsza córka została zabrana przez dalszą rodzinę i całkowicie od matki odcięta. W końcu się pogodziły, Meg napisała swoją autobiografię, jednak nie ujawniającą do końca prawdy (chociażby na temat śmierci prezydenta).
W 1925 roku pojawił się kryminolog, który przyniósł nową teorię. Według niego Meg miała jeszcze innego kochanka, którego nazwiska nie ujawniono podczas procesu, bo był spokrewniony z carem Rosji i chciano uniknąć skandalu. Miał on odwiedzić ją w domu i wdać się w sprzeczkę, a kiedy Adolphe przyszedł, żeby to zakończyć, dostał w gardło. Dosyć mocno, bo w efekcie było zmiażdżone i uniemożliwiło mężczyźnie oddychanie. Matka Meg, widząc całe zamieszanie, dostała zawału serca.
Jednak prawdy ostatecznie nie odkryto, kobieta zabrała tę tajemnicę ze sobą do grobu.

Oglądany: 29017x | Komentarzy: 12 | Okejek: 115 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.12

13.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało