JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

10 grubasów bez kompleksów, które odniosły sukces w showbiznesie

92 773  
107   84  
Jesteś gruby? Nic nie szkodzi, tak naprawdę nie powinieneś mieć z tego powodu kompleksów. Nawet w dobie przesadnej mody na bycie fit da się odnieść spektakularny sukces, mając solidny nadbagaż z przodu i z tyłu.


W poniższym zestawieniu przedstawiamy zarówno legendarne już postaci, które nic nie robiły sobie z nadprogramowej wagi, jak i tych, którzy popularność zdobyli w ostatnim czasie. Dzielą ich lata, kontynenty czy dziedziny, w których się spełniali, łączy jedno – zamiłowanie do jedzenia. Wszystkich, których poniższy tekst wzburzy (no bo jak to tak, promować otyłość?) zachęcamy do wyłączenia komputera i odsyłamy do jakże pysznej (… not!) dietetycznej sałatki – jedzonej koniecznie w trakcie napierniczania półmaratonu. I nie, wcale nie promujemy otyłości, a ten artykuł nie jest pisany na serio. Smacznego!

Aktywni konsumenci

Przedstawiamy znanych ludzi, którzy od wielu lat dumnie wypinają brzuch i pomimo bólu głowy dietetyków godnie reprezentują kastę grubasów:

Wojciech Mann



Pamiętacie niedzielne obiadki przy „Szansie na sukces”? To tak naprawdę pytanie retoryczne. Pan Wojciech (któremu w styczniu stuknie już siedemdziesiątka!) to legendarna postać radia (prawie pięćdziesiąt lat w Trójce) i telewizji. W swojej autobiografii do kwestii tuszy podchodził z odpowiednim dystansem, mówiąc, że kobiety zazwyczaj dziwiły się rozdźwiękowi pomiędzy jego głosem a wyglądem. Super Express trosce o jego zdrowie poświęcił nawet artykuł, w którym informator dziennika przedstawił dość mało optymistyczne fakty: Niestety, Wojciech jest uparty, nie chce przejść na żadną dietę. Obecnie po prostu przy poruszaniu się korzysta z pomocy osób trzecich. Pozostaje tylko życzyć dużo zdrowia!

Leh – Wojciech Mann
To nie szansa na sukces, to pewniak, zobacz jaką formę mam
Ja to ten grubas, co w tym programie pociąga za sznurki #Wojciech Mann


Shaquille O'Neal

Sportowcy zazwyczaj kojarzeni są z reżimem diety i nienaganną sylwetką. Tymczasem w najfajniejszej lidze świata wcale nie trzeba przesadnie liczyć kilogramów, a podwójny Whooper po treningu nie musi być traktowany jako grzech śmiertelny. Gdy Shaq z hukiem wbił do NBA (dosłownie, zrywał nawet kosze), był umięśnionym dwudziestolatkiem. Cztery mistrzostwa zdobywał już jednak jako zawodnik, którego waga oscylowała w granicach 150 kg (jego regularnie rosnąca waga rzekomo stała się powodem odejścia z Lakersów). Jednak tak naprawdę to w dużej mierze dzięki tej gargantuicznej posturze Shaq stał się prawdziwym postrachem na tablicach, centrem praktycznie nie do przesunięcia.



Tu w barwach Miami Heat, z którymi w sezonie 2005/06 zdobył pierścienie

Dwumetrowi goście, odbijający się od niego niczym kauczukowa piłeczka, musieli działać na wyobraźnię kibiców koszykówki na całym świecie. A tak walczyły (choć tym razem na żarty) najsłynniejsze grubasy NBA – Shaq vs Charles Barkley:


Michael Moore



Chyba najsłynniejszy krytyk prezydentury George'a W. Busha i reżyser hitowego „Fahrenheit 9/11” (za którego dostał nawet Złotą Palmę) przez jednych jest uwielbiany i traktowany jako odważny piewca niewygodnej prawdy, inni natomiast uważają go co najwyżej za pożytecznego idiotę (ja przede wszystkim mam do niego sentyment za teledyski do „Sleep now in the fire” i „Testify” Rage Against The Machine, na których się wychowałem). Wszyscy z pewnością jednak zgodzą się, że Moore fizycznie coraz bardziej przypomina rzygającego grubasa z „Sensu życia” Monty Pythona. Istotne są też pytania o hipokryzję – bo czy można budować antysystemowy, antyglobalistyczny, antykorporacyjny (anty... można mnożyć) przekaz, jednocześnie napychając swój brzuch coraz bardziej? W 2014 roku ukazała się nawet książka pod wiele mówiącym tytułem „Michael Moore jest wielkim, grubym, głupim białasem”, krytykująca jego dokonania.

Rihanna



Dobra, może to i spora przesada wrzucać niezwykle atrakcyjną Barbadoskę do jednego wora z O'Nealem czy Moorem, ale jej ostatnie „dokonania” w kwestii tycia świadczą przecież o niewątpliwym zamiłowaniu do jedzenia. Wykonawczyni przeboju „Umbrella” doskonale pokazuje, że nawet pomimo wrzucenia dodatkowych kilku(nastu) kilogramów, ładna kobieta pozostaje po prostu... ładna. Rihanna, której w zdobyciu wagowego nadbagażu z pewnością pomogło regularne jaranie zioła, potrafi spojrzeć na siebie z przymrużeniem oka – wokalistka wyśmiała wszystkich, którzy oburzyli się z powodu aktualizacji jej sylwetki, wrzucając nagranie, na którym bezceremonialnie kupuje chipsy. Brawo! Bo czy jakikolwiek z panów nie chciałby dziewczyny, z którą po meczu NBA można iść na jointa i pizzę?

Magda Gessler

Najsłynniejsza restauratorka w Polsce, delikatnie mówiąc, nie należy do osób najszczuplejszych. Czy powinna mieć z tego powodu jakieś kompleksy? Kolorowy styl ubierania sugerowałby raczej dość zdystansowany stosunek do siebie i swoich kilogramów, jednak niektóre medialne wystąpienia mogą świadczyć o nieco innym podejściu do wagi. O sobie mówiła, że „zawsze czuła się gruba”, zdarzyło jej się w „Kuchennych rewolucjach” dość bezlitośnie potraktować tuszę jednej z uczestniczek programu, innym razem internautę wytykającego jej kilogramy zripostowała tekstem o... „robieniu lasek konikom pony”. Pani Magdo, prosimy się nie gniewać za umieszczenie w zestawieniu, my też wybieramy goloneczkę zamiast musli czy batonów mocy!



Po drugiej stronie mocy:

Niektórzy przegrali z kilogramami, inni pożegnali się z tym światem w innych okolicznościach. Wspominamy nieobecnych zaokrąglonych:

Luciano Pavarotti



Włoski tenor swój niesamowicie potężny głos wydobywał z równie niesamowicie potężnych trzewi. Zmarły w 2007 roku niezwykle utalentowany śpiewak przy wzroście 180 centymetrów ważył ponad 160 kilo. Pavarotti doskonale jednak pokazywał, że nawet grubas może prezentować się z klasą – jego styl ubierania oparty na charakterystycznych smokingach inspirował wielu naśladowców. Tenor nigdy nie narzekał też na powodzenie u kobiet – był starszy od swojej drugiej żony o, bagatela, 34 lata. Choć pod koniec życia zrzucił nieco kilogramów, nadal imponował potężną posturą – sam zresztą uważał ją za swój znak rozpoznawczy. Powstał nawet naukowy artykuł dotyczący wagi wśród śpiewaków operowych – Pavarotti był w nim jednym z najbardziej oczywistych przykładów.

John Candy



Aktor, który nigdy nie został wielką hollywoodzką gwiazdą (może dlatego, że zmarł w wieku zaledwie 43 lat na atak serca), jednak swoimi (najczęściej) drugo- i trzecioplanowymi rolami rozśmieszał i budził sympatię. Filmy takie jak „Wujaszek Buck”, „Kevin sam w domu”, „Kosmiczne jaja” czy „Reggae na lodzie” zna każdy, kto wychowywał się w latach dziewięćdziesiątych. Candy żartował ze swojej wagi, mówiąc: „Doskonale wiem, jak schudnąć – zdrowo się odżywiać i ćwiczyć. Wszystko co muszę zrobić, to wcielić to w życie”. Niestety, finalnie to los okazał się bardzo ironiczny i zaśmiał się amerykańskiemu aktorowi w twarz w najbardziej złośliwy sposób.

Notorious B.I.G.



Christopher Wallace (znany również jako Biggie Smalls) to jeden z największych (dosłownie i w przenośni) raperów w historii gatunku, który został zastrzelony w bardzo młodym wieku (w chwili śmierci w 1997 roku był niedługo przed 25 urodzinami). Notorious nawet 20 lat po śmierci „wydaje” nowe rzeczy, pojawia się też na niezliczonej ilości gadżetów – to dziś postać, używając oklepanej nomenklatury, w pełni kultowa. Ogromny szacunek wśród kolejnych pokoleń hip-hopowców zadaje kłam tezie Kazika Staszewskiego, że „tylko wiarygodny jest artysta głodny” – Notorious był wiecznie najedzony (w chwili śmierci ważył 180 kilogramów), a czego jak czego, ale wiarygodności odmówić mu nie można było. Pomimo gigantycznego brzucha kobiety go kochały, a faceci szanowali. Portal Complex uznał go nawet za najbardziej stylowego grubasa wszech czasów. Szkoda tylko, że tak szybko to się skończyło...

Pablo Escobar, Al Capone

Nie trzeba w tym przypadku chyba niczego tłumaczyć. Przedstawiamy tych jegomościów razem, ponieważ w pewnym stopniu ich, hmm..., biznesowa działalność była zbieżna. To dowód na to, że czasami nie warto śmiać się z grubasów – szczególnie takich, którzy mogą zrobić solidną krzywdę (nawet jeśli nie wyglądają zbyt groźnie). I bynajmniej nie chodzi tu o zjedzenie żywcem...

Ala Capone, pomimo wagi, śmiało można uznać za ikonę stylu dwudziestolecia międzywojennego. Uwierzycie jednak, że zaokrąglony dżentelmen na poniższym zdjęciu ma zaledwie 32 lata?



Escobar był nieco mniej finezyjny w swoim tyciu – w pewnym momencie wyglądał bardziej jak kuzyn Borata niż jeden z najgroźniejszych gangsterów świata. Co nie zmienia faktu, że w twarz pewnie nikt by mu tego nie powiedział.



Elvis Presley



Choć największe sukcesy odnosił jako szczupły chłopak z gitarą, to umierał już jako mocno zatłuszczony i nieco przykurzony gwiazdor w przyciasnym ubranku z cekinami. Elvis w pewnym momencie życia zaczął zmagać się z depresją i zwrócił się ku narkotykom (także tym na receptę) oraz zaczął pochłaniać tony cholernie tłustego jedzenia (ponoć potrafił pochłonąć 15 kanapek z bekonem i masłem orzechowym naraz, nomen omen grubo!). The Analogs poświęcili mu nawet kilka boleśnie dosłownych wersów utworu „Idole”:

Pierwszy był Elvis, król krainy snów
Ale był tak tłusty, że ledwo stał
Zdychał w kiblu nocą, kiedy ty żeś spał.

Sami przyznacie, że na poniższym nagraniu Presley wygląda (niestety) bardziej jak parodysta swojego stylu niż on sam z dawnych lat. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet jako solidny grubas nie bał się wejść na scenę i walnąć „Jailhouse Rock”, za co szacunek.


Heretycy

Odnosili sukcesy jako grubasy, jednak zdecydowali się na ten dramatyczny krok i schudli:

Jonah Hill

Wagowe perypetie (choć lepiej byłoby użyć określenia rollercoaster) gwiazdora kojarzonego z takich filmów jak „Supersamiec”, „Moneyball”, „Wilk z Wall Street” czy „Straż sąsiedzka” są doskonale znane wszystkim miłośnikom kina. Poniższe zdjęcie najlepiej obrazuje jego liczne transformacje:



Przygodę z chudnięciem Jonah rozpoczął w 2011 roku, kiedy to przeszedł pierwszą efektowną metamorfozę, opierając się głównie na diecie złożonej z japońskich potraw. Potem (jak łatwo zauważyć, można nazwać go ekspertem od efektu jo-jo) bywało na skali różnie – w 2016 roku (więc całkiem niedawno) przytył prawie 20 kilogramów do roli w filmie „Rekiny wojny”. Hill dziś znów jest chudy (ponoć najchudszy w całym dorosłym życiu), jednak dla bezpieczeństwa swojego portfela lepiej nie obstawiać u bukmachera najbliższych zmian jego wagi.

Zach Galifianakis



Charakterystyczny brodacz z „Kac Vegas”, którego drugim ze znaków rozpoznawczych był okazały brzuch, w ostatnich latach dość drastycznie zmienił swój wygląd – zrzucił solidną ilość kilogramów ze swoich barków. Gdy reporterka spytała, jaki jest powód tej przemiany, Zach odpowiedział z kamienną twarzą w swoim stylu: „Umieram”. Do pytania o różnicę w wadze podszedł równie poważnie: „30 uncji”. Serio był tylko w podaniu sposobu na schudnięcie – w jego przypadku najlepszą dietą okazało się odstawienie starej, dobrej gorzały. Galifianakis nadal trzyma się reżimu – podczas niedawnego rozdania nagród Emmy nadal prezentował szczupłą sylwetkę.

Cezary Żak

Popularny Karol Krawczyk z „Miodowych lat” właśnie z wagi uczynił swój charakterystyczny znak, który dość konkretnie spozycjonował go w kwestii ról filmowych. Chyba wszyscy pamiętamy scenę, gdy zdenerwowany bramkarz drużyny FC Albatros rozciągał swoją (i tak już niezwykle szeroką) koszulkę. Pan Cezary dziś jest jednak znacznie szczuplejszy – schudł trzydzieści kilogramów, co było spowodowane problemami z nadciśnieniem. Kluczem do sukcesu miała być odpowiednio zbilansowana dieta. Cóż, pozostaje tylko z rozrzewnieniem wspominać czasy perypetii Karola i Tadzia Norka.

Tede

Jacek Graniecki w światku internetowych memów kilka lat temu znany był jako „wieprz” – sami przyznacie, to określenie nie brzmiało najlepiej.



Tede jednak w utworach śmiał się z tej ksywki, zapewniając, że waga mu w niczym nie przeszkadza (Ludzie czują złe tracki wieprza). Dziś jest jednak zupełnie inaczej – o nowym image'u Tedeefa pisał nawet Fakt, a lepsza technicznie połowa Warszafskiego Deszczu pozuje na Instagramie bez koszulki, pokazując odświeżoną sylwetkę. Czyżby następnym krokiem miało być robienie rzeźby, niczym inny mocno odchudzony raper – Nullo z Trzeciego Wymiaru?


Moda na chudnięcie wśród raperów może niepokoić – szczególnie tych, którzy na fali coraz bardziej obcisłych spodni nie mogą w skateshopach znaleźć swoich ulubionych baggów. Dziś najczęściej z nostalgią można wrócić do wersów z kawałka „G.R.U.B.Y.”:
Nasze T-shirty to dla was sukienki
jesteśmy szersi i nadal piękni
czuję się lekki, nie czuję tej wagi
reprezentuję kilogramami

Bedoes

Skoro jesteśmy w temacie nawijaczy, pojawić się też musi najmłodszy w zestawieniu (rocznik 1998) reprezentant SB Maffija. Borys Przybylski, bo tak naprawdę nazywa się zdobywający wielomilionowe odsłony na YouTube raper, od samego początku kariery kojarzony był z solidną nadwagą i całkowitym brakiem kompleksów. Sam zresztą w jednym z utworów przyznał: Jestem gruby, no i jestem piękny – brawo, postawa godna dumnego grubasa. Dziś jednak Bedoes jest chudszy o jakieś 20 kilogramów, więc plotki o zjedzeniu sceny okazały się chyba póki co przedwczesne.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12

Oglądany: 92773x | Komentarzy: 84 | Okejek: 107 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało