JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Pięciu znanych artystów zabitych przez narkotyk zwany "speedballem"

140 518  
294   91  
Wśród nich John Belushi, Chris Farley i Dave Gahan z Depeche Mode. Czekaj... ten ostatni żyje, więc czemu jest na liście?


Heroina i kokaina – dwa narkotyki o zupełnie różnym działaniu na ludzki organizm i jednej wspólnej cesze – niesłychanie przyjemnym haju oraz dość przykrym „zejściu”. A gdyby tak obie substancje połączyć? Ktoś kiedyś wpadł na ten ryzykowny pomysł i stworzył całkiem nowy umilacz czasu – zabójcę, którego ochrzczono nazwą „speedball”. Taka mieszanka gwarantowała nie tylko wspaniałe doznania, ale i była niczym spacer na linie zawieszonej nad przepaścią.

Praktyka łączenia ze sobą pobudzającej układ nerwowy kokainy z silnym, działającym depresyjnie opioidem, pojawiła się już w latach 30. ubiegłego wieku. Mimo że sam pomysł mieszania dwóch tak różnych od siebie narkotyków wydaje się czystym szaleństwem, to w rzeczywistości przyświecał temu głębszy sens.


Kokaina ma to do siebie, że po krótkim, euforycznym haju jej użytkownicy odczuwają bardzo niekomfortowe „zejście”, fizyczne osłabienie oraz często też uczucie głębokiego smutku. I w tym momencie pomocna okazuje się heroina, która sprawia, że nieprzyjemne konsekwencje przyjmowania koksu zastąpione zostają uczuciem błogości i relaksu. Dodatkowo heroina potęguje działanie kokainy poprzez gwałtowny skok dopaminowy. Niektórzy narkomani zamiast po heroinę, sięgają po inny opioid, np. morfinę – efekt zażycia takiej mikstury jest bardzo podobny.


Niestety – nie ma nic za darmo. Ceną za tzw. speedballing jest możliwość pojawienia się całej gamy problemów zdrowotnych, ale przede wszystkim – łatwość śmiertelnego przedawkowania narkotyku. Użytkownik nie zdaje sobie sprawy, że przyjął już bardzo dużą dawkę substancji i jeszcze jedna, najmniejsza nawet porcja speedballu może wysłać takiego śmiałka do krainy wiecznych łowów.
O speedballu zrobiło się głośno w czasie, gdy narkotyk ten stał się popularny wśród hollywoodzkich gwiazd.

John Belushi

To jeden z najwybitniejszych amerykańskich komików, którego wszyscy pamiętamy z filmu „Blues Brothers” i kilku innych komediowych produkcji z lat 70. W marcu 1982 roku liczący sobie zaledwie 33 lata aktor zatrzymał się w jednym z hollywoodzkich hoteli, gdzie przez cały dzień przyjmował gości. Wpadł do niego wówczas Robin Williams, Robert De Niro oraz Cathy Smith.


Belushi od lat uzależniony był od kokainy, więc dość optymistycznie zareagował na propozycję Cathy, która chciała poczęstować go speedballem. Aktorka osobiście wykonała kumplowi zastrzyk, który zawierał zdecydowanie zbyt dużą dawkę narkotyku. Zwłoki artysty znalazł jego trener, który o umówionej godzinie stawił się w pokoju hotelowym.

Gryziona wyrzutami sumienia Cathy Smith przyznała się do nieumyślnego zabójstwa dopiero dwa miesiące później, podczas wywiadu dla magazynu National Enquirer. Została skazana na ponad rok więzienia.


River Phoenix

Młodziutki aktor, który po kilku swoich występach został ochrzczony Jamesem Deanem nowej ery, a ilości fanek mógł pozazdrościć mu niejeden rówieśnik z Hollywood. Za występ w „Moim własnym Idaho” River nominowany był nawet do Oscara. Zagrał też epizodyczną, ale bardzo ważną rolę młodego Indiany Jonesa w trzeciej części przygód słynnego archeologa.


Oprócz występów na ekranie Phoenix rozwijał też swoją karierę muzyczną – był wokalistą, kompozytorem i gitarzystą kapeli Aleka’s Attic.
W 1993 roku River i znany z Red Hot Chilli Peppers basista Flea mieli pojawić się na scenie w należącym do Johnny'ego Deppa klubie Viper Room. Młody artysta pracował wówczas na planie filmu „Dark Blood”, ale udało mu się znaleźć czas na muzyczny występ.
Podczas gdy Flea, Depp i ich ówczesny zespół dawali koncert, Phoenix leżał już siny przed klubem, zwijając się w konwulsjach. Wieść szybko rozniosła się po sali i już chwilę później Flea oraz reszta muzyków pognali do swojego kumpla. Nie było już jednak szans na ratunek.


Mimo prób reanimacji podjętych przez sanitariuszy, Phoenix zmarł. Autopsja wykazała w krwi denata śmiertelną dawkę mieszanki kokainy oraz morfiny.
Film „Dark Blood” ukończono wiele lat później. Ostatnia produkcja z udziałem Rivera weszła do kina dopiero w 2012 roku.

Chris Farley

Sympatyczny grubasek podobnie jak John Belushi stawiał swoje pierwsze kroki w „Saturday Night Live” i również zmarł w wieku 33 lat w dokładnie taki sam sposób, jak gwiazda „Blues Brothers”.


Farley, mimo że na ekranie wydawał się zdrowym, nieco tylko zaokrąglonym, tryskającym humorem artystą, w rzeczywistości miał duże problemy zdrowotne. Znany był z nadużywania alkoholu i wszelkiej maści narkotyków, co pod koniec jego życia było po nim bardzo widać. Dziennikarze z plotkarskich magazynów bardzo wnikliwie analizowali mizerny wygląd aktora, który aż 17 razy trafiał na odwyk i kuracje mające mu pomóc zwalczyć otyłość.
W grudniu 1997 roku zwłoki Farleya znalazł jego brat, który chciał odwiedzić go w hotelu. Przyczyną śmierci było przyjęcie końskiej dawki morfiny z kokainą.

Layne Staley

Layne to legendarny rockowy wokalista, bardzo ceniony ze względu na swój potężny, posiadający cztery oktawy głos. Najbardziej znanym zespołem, w którym Staley występował jest oczywiście Alice in Chains. Już od pierwszych lat kariery artysta był uzależnionym od heroiny ćpunem, który notorycznie odwiedzał centra odwykowe, a następnie ochoczo wracał do swojego nałogu. Heroina była też źródłem konfliktów pomiędzy Staleyem a resztą jego kumpli z zespołu. Z tego powodu kapela często zmuszona była rezygnować z grania tras koncertowych, a przyjaciele z Alice in Chains musieli pilnować Layne’a, który w efekcie długotrwałego ćpania i śmierci swojej ukochanej wielokrotnie usiłował popełnić samobójstwo.


W ostatnim okresie życia muzyk większość czasu spędzał siedząc w domu, ćpając i grając w gry komputerowe. Bardzo schudł, wypadła mu część zębów, a jego skóra przybrała ziemisto-żółty kolor. Kiedy kontakt Staleya z najbliższymi urwał się, do mieszkania wokalisty weszła policja i zastała dość makabryczny widok. Będące w zaawansowanym stanie rozkładu zwłoki Layne’a spoczywały na kanapie, otoczone strzykawkami i butelkami. W chwili śmierci artysta ważył ok. 40 kilogramów. Sekcja zwłok wykazała, że muzyk wpompował sobie w żyłę trochę za dużo helupy z koksem.

Dave Gahan

Wokalista Depeche Mode to stary ćpun, który czterokrotnie był o krok od pukania do nieba bram. W latach największych szaleństw Gahana sanitariusze, którzy mieli okazję stawiać artystę na nogi, nadali mu ksywkę „kot”, sugerując tym samym, że Dave ma więcej niż jedno życie.


Mimo że już raz muzyk przeżył zawał serca wywołany zbyt dużą ilością przyjętych przez siebie narkotyków, wokalista nie zrezygnował z ćpania, co skończyło się dla niego… śmiercią. W 1996 roku po przedawkowania speedballa serce Dave’a stanęło na dwie minuty. Funkcje życiowe przywrócili mu medycy, którzy szybko zjawili się przy stygnących zwłokach autora „Personal Jesus”. W czasach, gdy artysta znany był ze swojej słabości do silnych dragów, wielu obecnych na koncertach fanów muzyki Depeche Mode rzucało na scenę zawiniątka z narkotykami.

Źródła: 1, 2, 3, 4

Oglądany: 140518x | Komentarzy: 91 | Okejek: 294 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.12

13.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało