JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jim Carrey, John Cleese i inni - smutne życie znanych z ekranu komików, którzy rozśmieszają miliony

79 716  
189   47  
Zawód komika wydaje się być świetnym pomysłem na karierę. Pozbawione monotonii życie, rozpoznawalność i oddanie fanów, a do tego możliwość robienia sobie jaj z wszystkiego (i zgarnianie za to całkiem niezłej kasy) – któż by tak nie chciał?


Zanim jednak pozazdrościcie gościom, którzy utrzymują się z rozśmieszania innych, możecie zapoznać się z mało śmiesznymi historiami niezwykle rozpoznawalnych profesjonalnych jajcarzy. I nieważne, czy w głównej mierze zajmowali się stand-upem, rozbawiali tłumy głupkowatymi sitcomami czy też dorobili się statusu gwiazdy kina – ich biografie udowadniają, że czasami, wbrew pozorom, naprawdę nie ma się z czego śmiać, a oklepane powiedzenie „szewc bez butów chodzi” można dopasować również do współczesnych komediantów i ich życiowych doświadczeń.

Obserwując zatroskanego Stańczyka na obrazie Jana Matejki, nietrudno zauważyć sporo podobieństw do współczesnych trefnisiów, których dotykają bolączki znane zwykłym śmiertelnikom – jak chociażby choroby w rodzinie, wiszące niczym topór kata raty kredytu czy zwyczajnie gorszy nastrój. Jak z przyziemnymi problemami radzili sobie zatem wszyscy ci, którzy nierzadko musieli robić dobrą minę do złej gry i śmiać się przez łzy? Jak pokazuje przygotowany przez nas ranking – zwykle nie najlepiej. Mimo wszystko poniższe przykłady pokazują, że czasami da się przezwyciężyć przeciwności losu i wprowadzić w życie zasadę „Always look on the bright side of life”. Kontrowersyjny amerykański komik Bill Hicks po zdiagnozowaniu raka każdy swój stand-up rozpoczynał słowami „To może być mój ostatni występ” – a jak na nieszczęścia reagowali inni żartownisie?


Kojarzycie odcinek Jasia Fasoli, w którym główny bohater bardzo zasmucił się po stracie swojego auta przejechanego przez czołg? Macie prawo tego nie pamiętać, ponieważ grymas niezadowolenia na twarzy Rowana Atkinsona to na ekranie dość rzadka sytuacja. Utalentowany aktor (rozśmieszający publiczność również między innymi jako Johnny English i Edmund Czarna Żmija) w życiu prywatnym to jednak totalne zaprzeczenie kreowanych przez siebie postaci. Choć sam odcina się od medialnych plotek o swojej depresji (sprawa dotycząca rozpowszechniania takich informacji trafiła nawet do sądu), to jednak szczerze opisuje swoją skrytą naturę: Jestem raczej nudną, cichą osobą, która po prostu jest artystą. Humoru z pewnością nie poprawiły też mu doniesienia o jego rzekomej śmierci w wypadku samochodowym, które pojawiły się w sieci w 2016 roku – na Facebooku nabrało się na to prawie milion internautów.
Poziom bycia smutasem: 5


Jim Carrey to bez wątpienia największy komediowy bohater lat dziewięćdziesiątych, który przez długi czas swoje ekranowe triumfy okupował poważnymi problemami psychicznymi. Gwiazda „Głupiego i głupszego” przez lata rzeczywistość podkręcała Prozakiem, dziś jednak człowiek o gumowej twarzy radzi sobie bez tabletek. O trudnym charakterze tego wesołka może też świadczyć fakt, że dwukrotnie się rozwodził, a jego kolejne związki (między innymi z gwiazdą Playboya – Jenny McCarthy) rozpadały się po kilku latach. Życie nadal nie oszczędza podchodzącego z Kanady komika – ogromny cios spadł na Jima w 2015 roku, kiedy jego była (Carrey zerwał z nią zaledwie trzy dni przed śmiercią) dziewczyna, zaledwie trzydziestoletnia Cathriona White zmarła po przedawkowaniu lekarstw na receptę. Dramatyczne zdjęcia aktora niosącego trumnę oraz treść zaadresowanego do niego listu pożegnalnego obiegły cały świat. Były mąż Cathriony oskarżył nawet odtwórcę głównych ról w „Kłamcy, kłamcy” czy „Jestem na tak” o udostępnienie leków, które stały się powodem śmierci kobiety. W życiu zawodowym Carrey też nie ma ostatnio najlepszego czasu – jego rola w drugiej części „Głupiego i Głupszego” została (jak zresztą cały film) bezlitośnie zmiażdżona przez krytyków.
Poziom bycia smutasem: 9


Można śmiało stwierdzić, że bez Latającego Cyrku Monty Pythona nie byłoby współczesnej sceny komediowej. Jego najbardziej charakterystyczny członek, mierzący prawie dwa metry John Cleese, w życiu osobistym bardzo często jednak musiał ratować się swoim specyficznym poczuciem humoru, które pozwoliło mu przetrwać najtrudniejsze czasy. Już jako dzieciak wyszydzany był przez rówieśników z powodu swojego wzrostu – przekuł to w swój atut, stając się żartownisiem numer jeden w szkole. Zmęczenie prowadzące w konsekwencji do odejścia ze swojej trupy? Nie ma problemu, po kilku latach odpoczynku Cleese wrócił z nową energią do dawnych kolegów przy okazji kręcenia „Świętego Graala”, jednego z największych dzieł Pythonów. Rozwód, który kosztował go majątek? Wystarczy z przymrużeniem oka podsumować: Ostatni raz, kiedy zapłaciłem za seks, kosztowało mnie to 20 milionów dolarów. Pozazdrościć dystansu. Brytyjski geniusz komedii nigdy nie ukrywał ani problemów z depresją, ani swoich lęków, potrafił jednak znajdować w kopniakach od życia powód do śmiechu, a swoje pożegnalne występy zatytułował nawet „John Cleese 1939 – 201?: Ostatnia szansa, by zobaczyć mnie żywego”. To się nazywa stary, dobry angielski humor!
Poziom bycia smutasem: 6


Andy Kaufman to najbardziej nieszablonowa postać w tym zestawieniu. Do psychiatry trafił już jako czterolatek, uwielbiał prowokować, twierdził nawet, że nie jest komikiem i nigdy nie powiedział żadnego żartu – publiczność miała jednak na ten temat zupełnie inne zdanie. Milos Forman przedstawił pokręcone życie Kaufmana w przygnębiającym „Człowieku z Księżyca” (brawurowa rola Jima Carreya, innego smutnego wesołka). Życie prywatne gwiazdora Saturday Night Live nie było usłane różami. Już jako dwudziestolatek został ojcem (dziecko trafiło do adopcji), a jego ostatni, krótkotrwały związek z Lynne Margulies trudno traktować jako wielką miłość. Koniec Andy'ego był również niewesoły – zmarł na raka płuc w wieku zaledwie 35 lat, a ostatnie miesiące życia poświęcił na nierówną walkę z chorobą, nierzadko korzystając z wątpliwej medycyny naturalnej. Po trzydziestu latach od jego śmierci pojawiły się nawet spekulacje, jakoby Kaufman miał sfingować swój zgon. Trudno jednak uwierzyć w to, że ten jeden z najbardziej oryginalnych – i zarazem niezrozumianych – artystów komediowych w historii miałby spędzać swoją starość na oddalonej od cywilizacji wyspie z Elvisem Presleyem, Michaelem Jacksonem i Jimem Morrisonem.
Poziom bycia smutasem: 6


Chyba każdy Polak, niezależnie od wieku, zaśmiewał się podczas oglądania trylogii o Kargulu i Pawlaku. Tymczasem Wacław Kowalski – filmowy Kazimierz, zabawny raptus o gołębim sercu – przeżył tragedię, która w prostej konsekwencji doprowadziła go do załamania oraz zakończenia kariery artystycznej. W 1982 roku w wypadku samochodowym zginął jego dwudziestosześcioletni syn, student medycyny – po tym tragicznym wydarzeniu Kowalski już nigdy nie pojawił się na ekranie. To zresztą niejedyna śmierć w jego najbliższej rodzinie. Ojciec aktora zginął w wyniku nieszczęśliwego zdarzenia podczas pracy w kuźni, natomiast jego dwunastoletnia siostra utonęła w rzece. Ostatnie lata życia popularny Kazimierz Pawlak spędził w domu z dala od zainteresowania mediów. Zmarł w 1990 roku.
Poziom bycia smutasem: 7


Ze świecą szukać kogoś, kto nie kojarzy Gregory'ego House'a – kulejącego, cynicznego w swoim geniuszu i boleśnie zmagającego się ze smutkami dnia codziennego lekarza. Co ciekawe, odtwarzający jego rolę Hugh Laurie w życiu prywatnym ma bardzo wiele wspólnego z kreowanym przez siebie bohaterem. Już jako nastolatek zaczął zmagać się z depresją, jednak (w przeciwieństwie do granego przez siebie doktora uzależnionego od Vicodinu) nie zdecydował się wtedy na poprawianie nastroju tabletkami. Laurie nie przebiera w słowach – zmagania z chorobą nazwał nieszczęściem wagi ciężkiej, a o sobie z czasów depresji krytycznie mówił: byłem niczym ból w dupie. Podkreślał też, jak bardzo negatywny wpływ na jego rodzinę i znajomych miały jego problemy. Aktor przyznał, że tak naprawdę zdał sobie sprawę z depresji, gdy brał udział w charytatywnym autorodeo, a widok zderzających się ze sobą samochodów spowodował u niego jedynie znużenie. Serialowy House dodał jednak, że żałuje publicznego przyznania się do depresji – w jego opinii znani ludzie nie powinni nadmiernie epatować takimi tematami.
Poziom bycia smutasem: 7


Bohdan Smoleń był kolejną tragiczną postacią kojarzoną przede wszystkim z rozśmieszaniem milionów rodaków. Bo któż nie pamięta niskiego, zachrypniętego wąsacza z Kabaretu Tey czy nie mniej popularnego listonosza Edzia ze „Świata według Kiepskich”? Patrząc na wygłupy Smolenia (jak chociażby żartobliwy epizod z disco polo) i słysząc w głowie charakterystyczne „ale jaja”, nadużywane przez najpopularniejszego pracownika Poczty Polskiej, aż trudno wyobrazić sobie ogrom nieszczęść, jakie w międzyczasie spotkały aktora kreującego te wesołe postaci. W 1989 roku samobójstwo popełnił jego piętnastoletni syn, a zaledwie rok później życie odebrała sobie żona pana Bohdana, Teresa, która powiesiła się w ich mieszkaniu na biustonoszu. Smoleń pomimo depresji i bolesnych doświadczeń wrócił do życia artystycznego i do końca życia starał się pomagać innym – prowadził nawet swoją fundację. W ostatnich latach zdrowie pozwalało mu jednak na coraz mniej – przeszedł zawał oraz kilka wylewów, a ostatnie lata życia spędził na wózku inwalidzkim.
Poziom bycia smutasem: 9


David Walliams, gwiazda serialu „Mała Brytania” i juror brytyjskiego Mam Talent, w mediach prawie zawsze widziany jest z uśmiechem na twarzy. W błędzie byłby jednak każdy, kto utożsamiałby artystyczną działalność Walliamsa z jego życiem prywatnym. Komik w szczerej autobiografii zatytułowanej „Camp David” opisał swoje problemy psychiczne i walkę z chorobą dwubiegunową. Pierwszą próbę samobójczą artysta przeżył już w wieku dwunastu lat, próbował też kilkukrotnie pożegnać się ze światem już jako dorosły (między innymi po bolesnym rozstaniu) – ostatni raz miało to miejsce w 2003 roku. Współautor „Małej Brytanii” chwytał się różnych sposobów na zakończenie życia – przedawkował tabletki przeciwbólowe, podciął sobie żyły, rozważał też rzucenie się pod pociąg. Niestety, David nadal boryka się ze smutnymi doświadczeniami (głównie damsko – męskimi): jego małżeństwo z supermodelką Larą Stone zakończyło się rozwodem w 2015 roku.
Poziom bycia smutasem: 8


Robin Williams to decydowanie najsmutniejszy przykład w naszym zestawieniu. Kolejne pokolenia wychowywały się przecież na rolach urodzonego w 1953 roku aktora, a jego dobrotliwa, uśmiechnięta twarz kojarzona jest głównie z familijnymi filmami, takimi jak „Flubber”, „Pani Doubtfire” czy „Jumanji”. W życiu prywatnym jednak daleko było mu do hollywoodzkiej sielanki zwykle zakończonej happy endem. Robin Williams przez lata zmagał się z uzależnieniem od alkoholu i kokainy, walczył też z depresją. W 2014 roku zaszokował świat, popełniając samobójstwo – znaleziono go we własnym domu powieszonego na klamce, miał też podcięte nadgarstki. Policja na miejscu zgonu Williamsa znalazła dwa opakowania leków antydepresyjnych. Jako przyczynę odebrania sobie życia przez aktora jego żona wymieniła wcale nie depresję, a wczesne stadium neurologicznej choroby, która objawami przypominała Parkinsona i która coraz bardziej przeszkadzała filmowemu Piotrusiowi Panowi z filmu "Hook" nawet w codziennym funkcjonowaniu.
Poziom bycia smutasem: 10

KLASYKA

Aby lepiej zrozumieć historię ekranowych wesołków, których życia prywatne były mocno pokręcone, należałoby cofnąć się o ponad sto lat i sięgnąć do najbardziej znanych przedstawicieli filmowej klasyki kina niemego:


Charlie Chaplin, prawdziwa ikona i ojciec chrzestny komedii, wielokrotnie posądzany był o skłonności pedofilskie. Aktor, który niezwykle upodobał sobie nieletnie dziewczyny (trzy z czterech jego żon miały w momencie ślubu kolejno 17, 16 i 18 lat), przyznawał się do zaliczenia ponad dwóch tysięcy kobiet. Po latach odnaleziono też dokumenty, w których Lita Gray (była żona uwiedziona przez Chaplina jako piętnastolatka) opisywała bolesne życie z filmowym „Dyktatorem”, zmuszającym ją między innymi do trójkąta i innych praktyk seksualnych. Grey przyznała, że zachowania Charliego, który traktował ją niczym swoją własność, były odrażające i nieludzkie. Chaplin przyznał, że małżeństwo z Litą zawarte było tylko dla uniknięcia konsekwencji prawnych, a zdając sobie sprawę z braku miłości ze strony młodej żony, rozważał nawet samobójstwo.


Buster Keaton, kolejny z przedwojennych protoplastów komedii, nie potrafił przyjąć rzeczywistości na trzeźwo, a po procenty zaczął regularnie sięgać po rozpadzie małżeństwa i załamaniu kariery. Alkoholizm w pewnym momencie całkiem przejął jego życie – komik potrafił wpadać w wielotygodniowe ciągi, z czego nie pamiętał kompletnie niczego. Keaton wpadł w sidła nałogu tak mocno, że nie mógł przywołać w głowie nawet ślubu z Mae Scriven. Dodatkowym aspektem jego problematycznej codzienności były oskarżenia o rasizm, choć w pierwszej połowie dwudziestego wieku nie było to niestety nic nietypowego.


Roscoe Arbuckle, budzący sympatię „Grubasek” ze slapstickowych komedii, miał w życiu prywatnym także niewiele powodów do uśmiechu. Był uzależniony od morfiny, a jego karierę na dobre przerwał skandal z 1921 roku, kiedy to w pokoju hotelowym znaleziono będącą w ciężkim stanie aktorkę Virginię Rappe. Dziewczyna wkrótce zmarła, a jej śmierć powiązano z aktorem organizującym imprezę, na której bawiła się 26-latka. „Grubasek” miał rzekomo ją zgwałcić oraz podać jej truciznę, która w konsekwencji spowodowała zgon. I choć sąd po trzech bardzo głośnych sprawach uniewinnił komika, środowisko Hollywood podsycane ogniem prasy całkowicie odwróciło się od niego. Arbuckle w latach trzydziestych próbował jeszcze wrócić do biznesu filmowego, ale szyki pokrzyżowała mu nagła śmierć – aktor zmarł na atak serca w wieku zaledwie 46 lat.

Oglądany: 79716x | Komentarzy: 47 | Okejek: 189 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało