JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Tak wygląda hotel, w którym Stephen King wpadł na pomysł napisania "Lśnienia"

35 397  
115   6  
Nazywa się Hotel Stanley i o tym, że jest nawiedzony osobiście przekonał się sam pisarz podczas jednej ze swoich podróży.

Od czego się zaczęło


138-pokojowy hotel postawiono w 1909 roku w Estes Park w Kolorado, u podnóża Gór Skalistych. Jego właścicielem był Freelan Oscar Stanley, wynalazca, który skonstruował samochód parowy – Stanley Steamer. Mężczyzna kupił miejsce po tym, jak jego lekarz zalecił mu, żeby przeprowadził się ze swoją gruźlicą w góry.
Był to niezwykle ekskluzywny obiekt, bo nie dość, że położony w pięknym miejscu, to na dodatek każdy pokój zaopatrzony był w telefon i łazienkę, co w tamych czasach było zupełną nowością. Nic dziwnego, że goście przyjeżdżali tu na dłuższy czas.

Nawiedzony?

Każdy porządny hotel ma przynajmniej jednego ducha. A ten jest wyjątkowo porządny, bo zjaw w nim nie brakuje. Nawiedza go nawet sam właściciel, pan Stanley, z żoną. Chodzi i obserwuje, a Flora gra na fortepianie; czasem widziano, jak klawisze naciskają się same.


Grasujące tam duchy robią to, co duchy robić powinny. Bawią się światłem, przesuwają meble, a czasem nawet się odezwą, szepną coś do ucha, a może złapią za rękę.
Są to uczynne zjawy. No, może czasem trochę nieporadne - wielu gości skarżyło się, że w nocy ściągano z nich kołdry i składano obok łóżka. Nie ma co narzekać, przynajmniej się starały.
Jeśli ma się wyjątkowe szczęście, można usłyszeć odgłosy zabawy dochodzące z sali balowej akurat wtedy, kiedy jest ona pusta. Właściwie rzadko kiedy można zjawę zobaczyć; może uda się ją uchwycić na zdjęciu. Jednak prędzej się widma usłyszy.

Są trzy najbardziej nawiedzone pokoje – 217, 407 i 418.

W 1911 roku, czyli świeżo po otwarciu przybytku, przyszła straszna burza. Prąd wysiadł, trzeba było polegać na lampach gazowych. Kiedy szefowa pokojówek zapalała jedną z nich w pokoju 217, ta wybuchła. Kobieta przeżyła, chociaż proste to nie było. Umarła dopiero w 1950 roku i mówi się, że to ona wróciła do tego pokoju. Nie dlatego, że nawet po śmierci nie przestała do niego żywić urazy. Wygląda na to, że podczas wypadku zostawiła przypadkiem kawałek swojej duszy i teraz, tak jak przed wieloma laty, dba o gości – rozpakowuje ich bagaże, ścieli łóżka, nalewa wody do wanny. Jeśli nie ma się problemu z obecnością ducha, pokój jest podwójnie atrakcyjny, bo niewiele trzeba robić.
Za to w 407 nie jest już tak miło. Tutaj nocował właściciel ziemi, hrabia Dunraven, od którego Stanley ją odkupił. Był wielkim miłośnikiem fajek, dlatego jeśli ktoś interesuje się duchami, ich zapach nie powinien już nikogo dziwić. Samego hrabiego można zobaczyć, ale nie jest to spotkanie, którego można wyczekiwać. Facet zabiera gościom ich rzeczy i chowa się z nimi w szafie.


Najgorszy jest pokój 418. Bo tak jak żywe małe dzieci potrafią być niezwykle denerwujące, to co można powiedzieć o martwych, które nie potrzebują robić sobie przerwy na sen czy jedzenie? Podobno biegające po pokoju i korytarzu dzieci to syn i córka pewnej pokojówki, które ulubiły sobie noc i wtedy hałasują najbardziej. I mimo tej niedogodności za ten pokój trzeba zapłacić więcej.


Żeby nie było, że duchy w tym hotelu są zbyt grzeczne – wystarczy pójść do Manor House, znajdującego się obok głównego budynku. Potem skierować się na trzecie piętro, gdzie każdy pokój jest nawiedzony. Jednak najbardziej 1302. Pokojówka tam pracująca powiedziała, że wyszła na moment, żeby zamienić dwa słowa z koleżanką. Kiedy z powrotem weszła do pomieszczenia, wszystko było poprzewracane - wredny duch nawet zrzucił obrazy ze ścian. Kobieta była jednocześnie zdziwiona i przerażona, bo przecież stała tuż obok i nic nie słyszała.
Ci, którzy rozmawiają z duchami, różnej maści media i łowcy duchów, twierdzą, że większość zjaw tutaj wróciła, bo tak im się to miejsce podobało za życia. Ale nie wszystkie. Trzeba by być naprawdę wrednym człowiekiem, żeby w swoim ulubionym miejscu rzucać meblami na prawo i lewo.

Powstanie „Lśnienia”


W 1974 roku Stephen King przejeżdżał ze swoją żoną przez Estes Park, gdzie natknęli się na ten piękny hotel, w którym postanowili spędzić noc. Szybko okazało się, że są tam jedynymi gośćmi, bo właśnie zamykano go na zimę (ogrzewanie zamontowano dopiero 5 lat później).
Zjedli obiad w wielkiej i opustoszałej jadalni, po czym udali się do swojego pokoju na drugim piętrze – 217. King obudził się w nocy, zmęczony koszmarem, w którym jego 3-letni syn przerażony ucieka przed czymś po korytarzu. Kiedy palił na balkonie papierosa, fabuła „Lśnienia” właśnie zaczynała się formować. Co prawda nie zaszczyciła go obecnością plejada miejscowych duchów, ale słyszał głos jakiejś dziewczynki.

Film Kubricka kręcony był w studiu i innych hotelach. Dopiero miniserial, w tworzeniu którego King brał czynny udział, został nagrany częściowo w Stanleyu.

Dzisiaj

Hotel stał się kurą znoszącą nawiedzone jaja, zarabiając na potęgę na miłośnikach zjawisk paranormalnych. Zatrudniono nawet medium na pełny etat, Madame Verę, która nie tylko rozmawia z ludźmi, rozwiązując ich nadprzyrodzone problemy, ale i pełni rolę konserwatora zabytków, dbając o dobro duchów. W zeszłym roku co nieco się w hotelu pozmieniało i ograniczono paranormalne widowiska, żeby skupić się na innych wydarzeniach - ale Halloween jak było wyprawiane z pompą, tak wciąż jest.


Organizowano kilkugodzinne wycieczki, podczas których rozdawano narzędzia do mierzenia pola elektromagnetycznego. Ale wciąż można spać w bardzo nawiedzonym pokoju, gdzie podobno niemal niemożliwe jest, żeby jakiś duch się nie pojawił. Oprócz tego amerykańskim zwyczajem można nabyć firmowe produkty – kubki, koszulki i inne gadżety, też powiązane ze Lśnieniem. Sam film wyświetlano w pokoju, w którym King nocował.


Ceny pokoi się różnią – za noc trzeba zapłacić przynajmniej 743 złote, cena rośnie w zależności od wielkości pokoju i tego, czy jest nawiedzony.

Oglądany: 35397x | Komentarzy: 6 | Okejek: 115 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało