JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Mniej znane fakty o "Blade Runner" - jednym z największych dzieł SF. Mija już 35 lat od jego premiery!

66 810  
238   75  
Krytycy zachwycają się filmem, którego realizacja była ogromnym ryzykiem. No bo czy próba powtórzenia sukcesu produkcji uznawanej za dzieło idealne nie kończy się zazwyczaj sromotną klęską?


Tym razem udało się – nowy „Blade Runner” jest godnym następcą oryginału z 1982 roku i spokojnie mógłby znaleźć się w zestawieniu najlepszych obrazów SF XXI wieku.
Przed kinowym seansem warto sobie jednak odświeżyć film Ridleya Scotta. Mimo 35 lat na karku, pierwszy „Łowca androidów” w ogóle się nie zestarzał i w dalszym ciągu mocno wbija w fotel.

Ekranizacja książki czy może tylko luźna inspiracja?

„Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” - tak brzmi tytuł napisanego w 1968 roku opowiadania mistrza SF – Philipa K. Dicka. Na jej podstawie początkujący scenarzysta Hampton Fancher rozpisał fabułę filmu o dzielnym detektywie uganiającym się za zbuntowanymi androidami. Tekst trafił do rąk producenta – Michaela Deeleya, który będąc fanem dzieł Dicka uznał, że Fancher bardzo uprościł i strywializował wizję pisarza.

Plansza koncepcyjna jednej ze scen filmu. Autor - Syd Mead

Szalenie ambitny Hampton nie odpuścił i stworzył nowy scenariusz od podstaw. Tym razem, oprócz wspomnianego opowiadania, za inspirację posłużył mu komiks pt. „Machanismo”.
Deeley uznał, że tym razem tekst jest całkiem ciekawy i pod nazwą „Dangerous Days” trafił on do rąk Ridleya Scotta, który… z miejsca go odrzucił, uznając za mało interesujący. Reżyser zajęty był wówczas pracą nad ekranizacją innego dzieła SF - „Diuny”.
Jak wiadomo, ostatecznie na reżyserskim stołku filmowej interpretacji książki Franka Herberta zasiadł David Lynch. Scott, z chwilowego braku innych zleceń, zajął się realizacją telewizyjnych reklam. Podczas pracy nad jedną z nich jego przyjaciel producent Ivor Povell zainteresował się scenariuszem „Dangerous Days” i poprosił Scotta, aby ten przeczytał go jeszcze raz. Tym razem Ridley spojrzał na tekst nieco łaskawszym okiem. Skontaktował się z Deeleyem i zgodził na realizację filmu pod warunkiem naniesienia drastycznych zmian w scenariuszu.


Ku rozpaczy Fanchera zatrudniono nowego pisarza – Davida Peoplesa, który mocno przerobił treść jego napisanego w wielkich bólach tekstu.

Ile w gotowym skrypcie zostało z książki Philipa K. Dicka? Bardzo niewiele. Doszło nawet do tego, że Dick poproszony został o napisanie nowelizacji filmu, który przecież oparty był na jego własnym opowiadaniu. Autor odmówił. Po przeczytaniu scenariusza pisarz był ponoć wściekły, że jego głębokie, filozoficzne dzieło zostało tak bardzo spłycone.
Tymczasem Ridley Scott nawet nie przeczytał oryginału do końca, co wyszło na jaw, kiedy spotkał się z Dickiem. Reżyser miał mu wówczas powiedzieć: „Wiesz, twoje pisanie jest takie gęste... Już na 32 stronie opowiadania jest około 17 różnych fabuł!”.


Ostatecznie jednak pisarz chyba był zadowolony z ostatecznej wersji filmu. Po specjalnie przygotowanym dla niego seansie, autor opowiadania siedział nieruchomo przez 20 minut, a następnie odwrócił się do osoby obsługującej projektor i powiedział „Możesz to puścić jeszcze raz?”.

Blade Runner – skąd ten tytuł?


W 1978 roku pisarz Alan E. Nourse napisał książkę pt. „The Bladerunner”. Jej tytuł spodobał się Hamptonowi Fancherowi - autorowi pierwszych wersji scenariusza ekranizacji opowiadania Dicka, który „Blade Runnera” umieścił na liście alternatywnych nazw dla swojego tekstu. Scott wykupił później prawa do wykorzystania tego miana. Mimo że w filmie nie pada wyjaśnienie kim właściwie jest tajemniczy „Biegnący po ostrzu”, reżyser postanowił taki właśnie tytuł nadać swemu dziełu.


Dustin Hoffman bardzo NIE chciał zagrać w tym filmie

Fancher tworzył postać detektywa Ricka Deckarda, wyobrażając sobie w tej roli Roberta Mitchuma, Christophera Walkena, Tommy’ego Lee Jonesa albo Dustina Hoffmana. Ridley Scott szczególnie uparł się na tego ostatniego. Tymczasem aktor, który całkiem niedawno zgarnął Oscara za swoją rolę w „Sprawie Kramerów”, wcale nie palił się do tego, aby wcielić się w postać szorstkiego bohatera mrocznego dzieła SF.

Wczesny szkic przedstawiający Hoffmana jako Deckarda

Po pierwszym przeczytaniu scenariusza miał zapytać Scotta - „Czemu, do jasnej cholery, chciałbyś, abym zagrał jakiegoś macho?”. Przez wiele długich miesięcy reżyser, scenarzysta i producenci spotykali się z aktorem, usiłując przekonać go do udziału w tym przedsięwzięciu. Ostatecznie w 1980 roku Hoffman powiedział definitywne i niepodważalne „Nie!” swojemu występowi w „Blade Runnerze”. I wtedy na horyzoncie pojawił się Harrison Ford…

Seksowna Daryl Hannah też zagrała w zastępstwie innej gwiazdy

Daryl Hannah wcieliła się w rolę Pris – androida służącego do seksualnego zaspokajania swego posiadacza. „Podstawowy model rozrywkowy” miał mieć jednak twarz zupełnie innej osoby. Twórcy filmu wymarzyli sobie, aby Pris zagrana została przez Debbie Harry – wokalistkę zespołu „Blondie”. Artystka nie miała wówczas siły, aby przeciwstawić się wydawcy swoich nagrań, który kategorycznie zabronił jej brania udziału w innych, pozamuzycznych, projektach. Piosenkarka do dziś żałuje, że nie postawiła wtedy na swoim.


Podczas pierwszego spotkania ze Scottem Hannah zaproponowała mu, aby Pris była bardzo elastyczną i wysportowaną postacią. Reżyser nie wiedział, że młoda aktorka przez całe życie ćwiczyła gimnastykę. Tylko w jednej scenie, wymagającej od seksownej pani android wykonania serii energicznych salt, Daryl zastąpiona została przez dublera. Tak – mężczyznę, albowiem dublerka po kilkudziesięciu powtórkach nie miała już siły kontynuować swoich popisów.


Postać Pris wzorowana była na Klausie Kinskim

Jeszcze warto dodać parę słów o wizerunku postaci granej przez Daryl. Aktorka pojawiła się na próbnych zdjęciach w blond peruce i mocnym, czarnym makijażu na oczach. Artystka tworząc taki wizerunek swojej bohaterki mocno inspirowała się genialnym Klausem Kinskim i jego zabójczym spojrzeniem z filmu „Nosferatu – wampir”.


Scott nie miał absolutnie żadnych zastrzeżeń i pozwolił Hannah zachować taki wygląd.



I jeszcze taka mała ciekawostka – w jednej ze scen Pris dość brutalnie chwyta Deckarda za nozdrza. Harrison Ford upierał się, żeby aktorka naprawdę tak zrobiła, dzięki czemu wyglądałoby to autentycznie. Daryl ostatecznie zgodziła się, chociaż potem miała ogromne wyrzuty sumienia, bo kichawa aktora zaczęła krwawić…



Roy Batty – postać, która przeszła długą ewolucję


Grany przez Rutgera Hauera przywódca zbuntowanej bandy androidów – Roy Batty – miał pojawić się już w pierwszej scenie filmu. Według jednego ze scenariuszy produkcja miała rozpoczynać się ujęciem, w którym półżywy Batty pełznie po kopcu „usypanym” z martwych replikantów. W innej wersji skryptu postać ta ginęła w pierwszych minutach filmu.


Scott zatrudnił Hauera po obejrzeniu kilku filmów z jego udziałem. Spotkał się z aktorem już po podpisaniu z nim umowy. Początkowo artysta chciał, aby jego bohater wyglądał bardzo ekstrawagancko – na próbnych zdjęciach Hauer pojawił się odziany w nylonową bluzę i sweter z wizerunkiem liska na przodzie. Na nosie Hauer miał wielkie okulary – identyczne jak te, które zwykł nosić w tamtym okresie Elton John.
Razem z reżyserem aktor popracował jednak nad swym ostatecznym wizerunkiem.
Niektóre z pomysłów Hauera zachowały się jednak w ostatecznej wersji filmu. Na przykład biały gołąb, którego w ostatnich minutach filmu trzyma w dłoniach Batty – to jedna z wizji aktora.


Hauer jest też twórcą najbardziej chyba znanej improwizowanej kwestii w historii kina. Chodzi o wypowiadany przez umierającego bohatera fragment monologu: ”All those moments will be lost in time, like tears in rain”.



Jak powstał Hades?

Wizualna warstwa „Blande Runnera” nadal robi wrażenie, mimo że film realizowany był w czasach, gdy nikt jeszcze nie marzył o tym, że w przyszłości większość efektów specjalnych powstawać będzie w trzewiach superszybkich komputerów.



Szczególne wrażenie robi Hades – industrialna część miasta, w którym miejsce ma akcja filmu. Aby stworzyć izometryczne ujęcie ukazujące ogrom tej dzielnicy, cała ona, w formie miniatury, musiała od podstaw zostać zbudowana na stole ze sklejki.


Zadbano o każdy detal. W pomieszczeniu, gdzie kręcono tę scenę zamontowano czujnik dymu, który miał informować filmowców o odpowiedniej jego ilości, aby w każdym ujęciu było go tyle samo. Do rozświetlenia miniatur wykorzystano 20 tysięcy malutkich lamp. Niewielkie eksplozje zostały nakręcone osobno. Nałożono je potem na gotowe nagranie.


Wiele wersji jednego filmu

Istnieje siedem różnych wersji „Łowcy androidów”. Najstarsza, czyli tzw. „workprint”, znacznie różniła się od kolejnych. Wykorzystano ją podczas próbnych seansów, po których widzowie zgodnie uznali, że film ten ssie na całej linii.
Zatrudniono wówczas nowego scenarzystę Rolanda Kibbee’a, aby napisał monologi, które to Harrison Ford czytał z tzw. offu. Taki zabieg często pojawiał się w starych kryminałach noir. Narracja znacznie poprawiła odbiór dzieła przez widzów, ale znowu zdecydowanie nie podobała się filmowcom, wliczając w to samego Forda, który ponoć celowo dość niechlujnie czytał swój tekst, licząc na to, że ostatecznie Scott zrezygnuje z tego pomysłu.


W wersji z 1992 usunięto ten element. Dodano za to inny, nie mniej kontrowersyjny dla fanów „Blade Runnera” fragment – sekwencję snu Deckarda, w której pojawia się galopujący w zwolnionym tempie nieco kiczowaty jednorożec.



Czemu ta scena wywołała tyle zamieszania? Ano temu, że w połączeniu z kilkoma innymi motywami sugeruje ona, że wspomnienia głównego bohatera to nic innego jak wgrane mu obrazy, co oznaczałoby, że Rick Deckard, dzielny łowca androidów, sam jest replikantem!


W zależności od wersji, film ma też dwa różne zakończenia. Większość kinomanów zgodnie puszcza jednak w niepamięć dokręcony na siłę „happy end”, który wtłoczono do kinowej wersji „Łowcy androidów” przeznaczonej do emisji w amerykańskich kinach.
Wykorzystano wówczas lotnicze ujęcia ze „Lśnienia” Stanleya Kubricka i scenę, w której Deckard wraz z replikantką Rachael jedzie samochodem w nieznane. Z offu słyszymy głos głównego bohatera, który mówi, że jego ukochana jest nową wersją androida o znacznie przedłużonym czasie życia (w przeciwieństwie do innych ludzkich klonów, które umierają po przeżyciu czterech lat).



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Oglądany: 66810x | Komentarzy: 75 | Okejek: 238 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało