JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Jak oszukać system? Oni znaleźli na to sposób! V

83 437  
297   139  
Czy wiesz jak trudno jest oszukać system w wojsku, gdzie trzeba zrobić wszystko zgodnie z procedurą? Nie wiesz? Czytaj!


Było tak:
Już od dłuższego czasu szukałem "idealnej" torby do nowego laptopa i nawet znalazłem już ciekawy model, ale chciałem ją najpierw zobaczyć na żywo, przez co zakupy przez internet odpadały. Na całe szczęście po jakimś czasie zobaczyłem, że torba jest dostępna w Saturnie niedaleko mnie, więc czym prędzej udałem się do sklepu. Na miejscu dokładnie obejrzałem produkt i stwierdziłem, że mi się podoba, więc poszedłem do kasy, a tam... cena o 30 złotych wyższa niż w sklepie internetowym. Pytam się kasjerkę co to ma znaczyć, a ona, że nie wie i że ceny internetowe bla bla bla - znana historia.
Wracam, żeby odłożyć torbę na półkę, a przy okazji uknułem plan. Podszedłem do jednego z laptopów, które stały na wystawie i można je było wypróbować, otworzyłem przeglądarkę internetową i wszedłem na stronę Saturna. Tam znalazłem torbę i dowiedziałem się, że mogę ją zamówić z odbiorem w sklepie fizycznym w ciągu 60 minut. Tak też zrobiłem - korzystając z ich komputera zamówiłem torbę po niższej cenie, stwierdziłem "czas start" i poszedłem na kawę. Po 35 minutach dostałem maila z informacją, że mogę odebrać produkt, kolejne 5 minut później stałem przy punkcie informacji.
A teraz najlepsze - mimo że mogłem zapłacić przez internet, to specjalnie wybrałem opcję płatności przy odbiorze, tylko po to, żeby pójść do tej samej kasy i zobaczyć minę pani kasjerki. A mina ta zaiste była warta całego zachodu.

* * * * *

Automatyczne bramki parkingowe - podjeżdżamy, bramka proponuje bilet, przed wyjazdem opłata w automacie biletowym i opuszczamy spokojnie parking. Wszyscy to znamy. Przy godzinie parkowania to prawie żaden koszt, ale zostawiając auto na dwa tygodnie na parkingu lotniskowym, to może być 100€ albo i więcej. Chyba że po powrocie z wakacji podjedziesz walizką na pętlę indukcyjną przy wjeździe. Bramka znów zaproponuje bilet i stajesz przed dylematem: który bilet opłacić w kasie parkingowej?

* * * * *

Akcja w USA. Victoria Secret, sklep z bielizną dla kobiet, robi co pół roku wyprzedaż. Wtedy biustonosze można kupić po przecenie: Body by Victoria $50 kosztuje $15. Kobiety wiedzą, że ten styl jest bardzo wygodny. Moja lepsza połowa związku małżeńskiego ma nietypowy rozmiar: 32DD. W normalnych sklepach ciężko kupić. Więc kupiłem jej 2 biustonosze online w podobnym rozmiarze na przecenie i w dziwnych kolorach, ważne, że z serii Body by Victoria, poczekaliśmy na koniec wyprzedaży i nową dostawę i udaliśmy się do sklepu. Zapytałem się pracownicy, gdzie można znaleźć te biustonosze dla mojej żony. Ona uprzejmie ją zmierzyła, pomogła wybrać właściwe i poszliśmy do kasy. Kasjerka najpierw wzięła za zwrot te dwa z przeceny i policzyła nowe: do zapłaty jakieś $76. Wtedy powiedziałem, że ja nie zwracam starych i kupuję nowe, tylko wymieniam stare na nowe. I że rozmawiałem o tym z pracownicą z tyłu sklepu. Więc OK. Do zwrotu był jeden cent.

* * * * *

Kupiłem kran do kuchni w Obi. Rachunek oczywiście gdzieś zgubiłem. Po roku kran się zepsuł. Podumałem i kupiłem taki sam (identyczny), poczekałem miesiąc i w kartonie od tego nowego zareklamowałem stary. Teraz czekam, gdy ten się popsuje, zrobię to samo.
Niechcący stałem się niewolnikiem kranu z Obi.

* * * * *

Każdy diler ma okresy rozliczeniowe, za które dostaje bonusy od sprzedaży od producenta. Bo tak naprawdę z tego żyją. Trzeba dowiedzieć się kiedy taki okres się kończy i na kilka dni przed pójść i wybadać sprawę. Czasami zdarza się, że brakuje im sprzedaży jednego - dwóch aut, by osiągnąć jakiś kolejny próg bonusa i wtedy są zdolni sprzedać auto z bardzo dużą zniżką. W ciągu ostatnich 7 lat kupiłem tak trzy auta, a najlepsza zniżka jaką udało mi się zgarnąć to ponad 25% od ceny katalogowej! Jedyny minus to taki, że bierze się auto, które mają już w salonie albo u importera, a nie zamawia się wymarzonej konfiguracji od podstaw.
Druga opcja to mieć znajomego w takim salonie i dogadać się z nim, żeby zamówił auto jakie się chce na demo i po kilku miesiącach kupuje się jako eksdemo z kilkoma tysiącami przebiegu, ale dużą zniżką.

* * * * *

Parę lat temu, kiedy urządzaliśmy z mężem mieszkanie, bardzo podobały mi się witrynki ze szklanymi, podświetlanymi półkami. Wybrana przeze mnie witrynka miała opcję zamontowania oświetlenia LED pod półki, ale za to trzeba było dopłacić chyba z 200 złotych. Mąż wymyślił więc, że kupimy taśmę LED i sami zrobimy. Wszystko pięknie, ale nie zmierzyliśmy odległości pomiędzy półkami i kabelki łączące poszczególne taśmy okazały się za krótkie. Poszłam więc do Brico Depot (już nie istnieje, więc chyba mnie nie wsadzą) i odnalazłam te kabelki, ale nie było przy nich ceny. Okazało się, że nie można ich kupić ot tak, dołączają je za darmo do całego zestawu. Czyli jak kupujesz taśmę LED z zasilaczem, to możesz tych kabelków wziąć ile chcesz, ale osobno ni dy rydy. Wzięłam więc te trzy kabelki, odnalazłam jakieś inne kable w woreczkach z kodem kreskowym za 3 zł, przepakowałam do jednego z woreczków swoje kabelki i poszłam do kasy. Pani dość długo wpatrywała się w mój towar (dla niepoznaki wzięłam jeszcze żarówkę), ale ostatecznie nabiła, skasowała i wypuściła na wolność. Tym sposobem do dziś mam podświetlaną szafkę kosztem ok. 50 zł.

* * * * *


* * * * *

Będąc na mieście, lubimy stołować się wraz z żoną w niewielkiej, ale urokliwej restauracji. Jesteśmy tam stałymi bywalcami, więc dla zaoszczędzenie czasu dzwonimy wcześniej w celu zamówienia obiadu. Tak było i tym razem. Połóweczka moja dzwoni i chce złożyć zamówienie, jednak słyszy, że dzisiaj nie ma możliwości zjedzenia na miejscu, gdyż przygotowują tylko catering. OK, miło było. Nie ma problemu. Dzwonię ja tym razem. Dzień dobry itd. Poproszę dwa razy danie dnia na wynos - OK, nie ma problemu. Jedzenie zamówione, docieramy na miejsce, wchodzimy do bistro, odbieramy posiłki, grzecznie płacę, po czym mówię, że zjemy w środku. Szach-mat. Na miejscu dziś nie wolno było zjeść, ale zamówić na wynos i zjeść na miejscu już tak. System pokonany, dziękuję, dobranoc.

* * * * *

Studia inżynierskie, kierunek: Informatyka. Mieliśmy taki śmieszny przedmiot zwany antropologia kulturowa, który nazywaliśmy "patologia kulturowa". Przedmiot był prowadzony przez leciwego już profesora. Do zaliczenia wymagana była obecność na ponad połowie wykładów - ja byłem tylko na ostatnim. Trwał on ponad 2 godziny, pan profesor opowiadał o Bronisławie Malinowskim, a po jego zakończeniu pan profesor odczytał listę osób, które muszą podejść do egzaminu, aby ów przedmiot zaliczyć, bo nie mieli wymaganej ilości obecności. Ja oczywiście byłem na tej liście. Gdy doszło do mnie, profesor wyczytał "Malinowski" - ja korzystając z okazji rzuciłem tekst - "Ależ panie profesorze, od 2 godzin pan o mnie opowiada, a ja mam jeszcze egzamin pisać?". Na sali wybuchł śmiech i brawa, na twarzy profesora pojawił się wyraźny uśmiech sugerujący wielką poprawę humoru - a takowy nie był zbyt dobry, sądząc po tonie głosu profesora i długości listy zdających. Gdy śmiech i brawa ucichły, profesor poprosił mnie o pozostanie w sali, gdy wszyscy wyjdą. Po krótkiej rozmowie z profesorem, 2 prostych pytaniach i pochwale za "sprytne wybrnięcie z sytuacji" przedmiot został zaliczony.

* * * * *

Nie jest to żadna wielka ambitna sprawa, ale może ułatwić życie wielu amatorów piwa butelkowanego.
Zapewne każdy wie, że takich szkieł szkoda wyrzucać (no bo środowisko i wreszcie kaucja - jak w jednym mieszkaniu mieszka 3 facetów między 25-30, to potrafi się nazbierać). Niestety jak próbujesz oddać w sklepie znaczną ilość, to z reguły zaczynają się problemy i wołanie o paragony. Kto przy zdrowych zmysłach kolekcjonuje paragony przy drobnych zakupach spożywczych?
Nie inaczej było tym razem. To akurat było ostatniego lata, wieczorny grill i lecę do pobliskiego monopola. W kartonie krata butelek.
- Dzień dobry, poproszę piwo Y x 10 i kratę butelek oddajemy.
- Na wymianę mogę panu przyjąć 10, ale więcej tylko za okazaniem paragonu.
No trudno, myślę sobie, wyprowadziłem 10 butelek na spacer.
Zapłaciłem, schowałem drobne do kieszeni, piwa do plecaka i pani wręcza mi paragon.
Ona patrzy na mnie. Ja na nią, a potem ja na paragon. Następnie oddałem jej paragon i pozostałe 10 butelek :D
Innym, starszym patentem było oddawanie wiecznie na ten sam paragon (duże zakupy typu 50 piw przed dużą imprezą i noszenie go w portfelu - parę lat temu oddawaliśmy na jednym paragonie w Żabce przez blisko półtora roku, ale dzisiaj często go zabierają).

* * * * *

Play w ofercie na kartę dawał 1 min na połączenia wychodzące za 2 min połączenia przychodzącego z innej sieci. Pracując dla jednego z dużych producentów telefonów komórkowych, jako tester ich urządzeń. wykorzystywałem tą samą sztuczkę (1 min za 2 min połączenia przychodzącego). Tyle że wykorzystywałem coś, co nazywa się połączeniem konferencyjnym, dzwoniłem z 4 innych, oczywiście służbowych telefonów testowych na mój telefon. Za 2 minuty takiego połączenia otrzymywałem 4 minuty na połączenia wychodzące z mojego numeru. Robiłem tak tylko przez jeden dzień w miesiącu przez 4h pracy, co dawało mi 16h na połączenia wychodzące. A co najlepsze, dostawałem jeszcze pochwałę od przełożonych za wyjątkowo efektywną pracę i testy połączeń konferencyjnych.

* * * * *

Rzecz się miała w jednostce wojskowej, gdzie pracowałem jako podporucznik, oficer ds. informatyki.
Pewnego słonecznego poranka szef sztabu wstał lewą nogą i uznał, że trzeba dzisiaj dokręcić śrubę. Na dzień dobry zabrał się sprawdzenie, czy wszyscy korzystają z elektronicznych kart, które były wówczas nowinką. Wejście automatyczne nie przepuszczało bez karty, a przy drugim, "zwyczajnym", przeznaczonym dla gości, postawił młodego żołnierza, któremu absolutnie zabronił wpuszczać kogokolwiek bez przepustki jednorazowej na wejście. Na tym polegała chytrość planu, bo normalnie stał tam dyżurny biura przepustek, żołnierz zawodowy, który znał kadrę i wpuściłby znajomych. Młodego, bo się boi i postraszony będzie służbistą, zwłaszcza jak się odeśle chorążego, to nikt bez przepustki nie wejdzie. Tych, którzy nie mają kart żołnierz miał informować, że o 9 przyjdzie szef sztabu i wpuści ich osobiście. Oczywiście dowaliwszy jakąś karą, opieprzem i co tam mu jeszcze wyobraźnia podsunie.
Tutaj zjawiam się ja, jak zwykle bez karty, która leży w szufladzie biurka wewnątrz. Nie uśmiecha mi się służba poza kolejnością w ramach "nagrody", więc zdecydowałem się negocjować w okienku.
- Słuchaj, żołnierzu, ja tu pracuję.
- Proszę użyć kart elektronicznej przy drzwiach dla pracowników.
- Zapomniałem karty, ale patrz, mam legitymację oficerską, a w niej wbitą pieczątkę, że pracuję w JW1386. Dokument urzędowy - dodałem, nadając powagi.
- Hmm - chwila zawieszenia - sprawdzę, co mówi procedura - chłopak wyjmuje książkę, szuka i czyta. - Dokumentem upoważniającym do wejścia na teren jednostki jest: dla pracowników przepustka stała papierowa ze zdjęciem lub karta elektroniczna. - chwila zadumy - nie ma nic o legitymacji oficerskiej.
Noż k..., przecież papierowe oddaliśmy, aby dostać elektroniczne.
- Żołnierzu, ale przecież tutaj pracuję, mam inny dokument potwierdzający, to może przejdę wejściem dla gości i przyniosę z biurka ten plastik.
- Hmm - kartkowanie - wejściem dla gości mogą wejść tylko osoby z przepustką jednorazową dla gości, przepustkę jednorazową wystawia się...
- Dobra, wiem, wiem. Znam procedurę - ze służbistą nie przeskoczysz, wróciłem do poczekalni.

Tłumek w poczekalni, który mi kibicował licząc, że jak zrobię wyłom, to inni też przejdą, jęknął z zawodu. Ale wówczas mnie olśniło.
- Żołnierzu, przyszedłem w odwiedziny do por. Dabana - popatrzył na mnie jak na idiotę. - Co jest, nie znasz procedury, mam zawiadomić oficera dyżurnego, że nie wypełniasz swoich obowiązków? - huknąłem. - Co się robi, jak przyjdzie gość?
- Eeee - konsternacja i pospieszne kartkowanie - należy sprawdzić, czy wskazana osoba ma prawo do przyjmowania gości - kartowanie - sprawdzaaaaam, por. Daban... Tak, może przyjmować gości. - Owszem, miałem takie uprawnienie, dość rzadkie, ale jak kładli sieć w jednostce, to szefowi sztabu znudziło się potwierdzanie wejść instalatorów i zrzucił to na mnie.
- No szybciej, żołnierzu, bo się spóźnię, procedura - pospieszałem, bo szef mógł się zjawić w każdej chwili.
- Po zweryfikowaniu uprawnień, należy zadzwonić do odwiedzanego i poprosić o przyjście i odebranie gościa - kartkowanie, szukanie numeru, dzwoni, dzwoni, dzwoni. - Nikt nie odbiera, panie poruczniku.
- No dziwne, bo przecież tu stoję - mina żołnierza bezcenna. - Masz szczęście, przechodziłem akurat i zauważyłem gościa, więc skoro jestem na miejscu, to jedziemy z tą procedurą.
- Hmm - chwila zawieszenia, sprawdza w instrukcji. - Należy zweryfikować tożsamość osoby odwiedzanej i gościa - patrzy na mnie - ale pan nie ma przepustki, jak mam zweryfikować.
- PROCEDURA, CZYTAJ - warknął sierżant, stojący za mną.
- Dokumentami potwierdzającymi tożsamość są: - czyta z językiem na wierzchu - .... o, jest legitymacja oficerska - uśmiecha się tryumfalnie.
- Tutaj mam legitymację. To wystaw przepustkę jednorazową dla pana Dabana.
- Pan Daban do por. Dabana - żołnierz chwilowo się zawiesił.
- Procedura, żołnierzu - niemal pieszczotliwie rzucił sierżant.
- A tak, tak, wszystko się zgadza - mina wyrażała co innego. - W celu?
- Informacja niejawna, a ty masz książkę jawną - ulubione hasło szyfrantów z pokoju obok.
- Eeeee...
- Wpisz: informacja niejawna jako cel wizyty, do 15:30 - przyspieszałem.
- Proszę - niepewnie podał mi dokument.
- To teraz mogę przejść? - zapytałem z uśmiechem.
- Tak, panie poruczniku, tym przejściem mogę przechodzić osoby z przepustkami jednorazowymi - zerknął do procedury. - Czy zawołać łącznika, aby pana zaprowadził...? - zawiesił się.
- Nie, dziękuję, sam trafię - odpowiedziałem z uśmiechem.
- Panie poruczniku - znajomy sierżant poprosił, a za nim z 10 innych wywabionych z poczekalni.
- Żołnierzu, i ci panowie też do mnie, potwierdzam, proszę wydać przepustki i ich wpuścić, zgodnie z...
- PROCEDURĄ - gromko dopowiedzieli wybawieni.

System oszukiwali: hauru22, taciak, dust_puppy, gruberto, nevman1, Joanmo, adrianol, Stingear, SB, Hans, Daban

Oszukałeś system? Opisz sytuację i wyślij do mnie. Jeśli posiadasz aktywne konto - wyślij mi Cześka, a jeśli nie masz konta - napisz do mnie maila na charakterek@joemonster.org

W poprzednim odcinku


Oglądany: 83437x | Komentarzy: 139 | Okejek: 297 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało