JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Nowa grupa zawodowa z klauzulą sumienia - taksówkarze?

37 863  
114   74  
W internecie, także na JM, popularny ostatnio jest film o "patolach" w taksówce i dzielnym taksówkarzu, który odmówił przewozu dziecka bez fotelika. Wielu osobom umknął jednak jeden ważny szczegół – w taksówce nie ma obowiązku przewożenia dziecka w foteliku i tą kwestię postanowił dokładnie przeanalizować szybki_kazio. Czy faktycznie w każdym zawodzie można decydować kogo się obsłuży, a kogo nie?


Liczne grono komentujących film na moim ulubionym portalu nie szczędzi słów pogardy "patologicznej rodzinie" z pokolenia "pięćset plus" co o teraz "taksami się bujają". "Tępe ryje", "skurwiel", "twarze tęskniące za rozumem", "Ludzkie śmieci wykarmione i nachlane socjalem" z życzeniami rychłej śmierci ("Mam nadzieję, że ta rodzina umrze"), "nowobogackie wieśniaki", "chamy i buraki". To tylko mały procent tego, na co stać użytkowników Joe Monster. Na twarzoksiążce nastroje podobne. Wśród setek komentarzy znalazłem tylko jeden (co nie znaczy, że nie było ich więcej) wskazujący na to, że taksówkarz de facto może przewozić dziecko bez fotelika.

Łatwo ocenić, łatwo zwyzywać, łatwo krzyczeć gdy inni krzyczą. Trudno pomyśleć samemu.

Wygląda zatem na to, że taksówkarz, mimo iż prawo nie zabraniało mu tego, odmówił wykonania zlecenia. Nie wiem czy podpisywał odpowiednią klauzulę, ale sumienie go ruszyło.

Zaznaczę od razu, że nie mam zamiaru bronić rodziny, która zamówiła taksówkę i chciała się gdzieś przejechać. Zachowanie kobiety i mężczyzny jest nieodpowiednie: bluźnierstwa, groźby, szarpanie. Ale miejmy też na względzie, że nagranie zaczyna się już w środku kłótni – nie znamy dokładnych powodów ani przesłanek do takiego czy innego zachowania jednej bądź drugiej strony. Miejmy więc jasność – uważam że rodzina zachowuje się nieodpowiednio i ich nie bronię, ale dostanie się ode mnie taksówkarzowi.


Zakładam, że kierowca widoczny na nagraniu to faktycznie taksówkarz. Tzn osoba posiadająca licencję, jeżdżąca dla korporacji. Nie żaden przypadkowy kierowca, nie uberowiec, nie kolega kolegi. Przesłanek za tym jest wiele, jak choćby rozmowa o zamawianiu taksówki przez telefon, dyspozytorce, etc. Uważam zatem powyższe założenie za pewnik.

Od kierowcy taksówki, jako kierowcy zawodowego, osobiście wymagałbym ponadprzeciętnej znajomości przepisów i umiejętności jazdy. O tym, że z jednym i drugim jest w rzeczywistości różnie, przekonałem się kilka razy sam, poza tym koledzy opowiadali, a koledzy znajomych czytali w internecie. Mógłbym się pokusić o własną opinię, ale oprzyjmy się na faktach. Faktach i prawie, które taksówkarz znać musi.

Ustawa prawo o ruchu drogowym (PoRD) jasno definiuje (par.39, ust. 3), w jaki sposób w samochodzie mogą być przewożone dzieci. I tu też zaznaczę, że jestem wielkim fanem i orędownikiem zapewniania dzieciom możliwie najbezpieczniejszej formy transportu. Swoje dzieci w fotelikach wożę, do oporu jeżdżą w fotelikach tyłem do kierunku jazdy (choć PoRD w żaden sposób mnie do tego nie obliguje). Podobnie jak prawo pozwala mi jechać autostradą 140 km/h, rzadko jeżdżę tak szybko – bo nie czuję potrzeby, bo samochód pełen, bo deszcz. Mogę 140, jadę 120. Bo bezpieczniej. Mogę wozić dzieci w byle jakim foteliku – wożę tyłem, bo bezpieczniej. Opony mogą mieć 2 mm bieżnika – u mnie mają 4, bo bezpieczniej. Prawo definiuje jedynie pewne minimum wymagań, zachowań, które mają nam zapewnić bezpieczeństwo. Jadąc z głową, i Ty możesz to bezpieczeństwo zwiększyć.

Wróćmy do ustawy. Ten sam paragraf, który nakazuje dzieci wozić w fotelikach, w kolejnym ustępie wskazuje okoliczności, w których przewożenie dziecka w foteliku nie jest obowiązkowe. I zgadnijmy, co jest na pierwszym miejscu? Przewóz taksówką!

I przechodzimy do meritum sprawy – taksówkarz z filmu odmawia przewozu dziecka bez fotelika zasłaniając się przepisami prawa: "Nie chcę, żeby złapała mnie policja i zabrała mi prawo jazdy". Serio? Jeżeli samochód jedzie poprawnie, rzadko zdarza się by policja zatrzymywała do kontroli. By stwierdzić, że dziecko jest niepoprawnie przewożone, kierowca musiałby zatem zostać zatrzymany z innego powodu, bo z zewnątrz, gdy samochód się porusza, trudno stwierdzić czy dziecko jest przewożone poprawnie. Ale tak czy inaczej, w świetle obowiązujących przepisów, dziecko mogło być przewożone prawidłowo - przy założeniu, że miałoby zapięte pasy. Ale nawet jeśli samochód zostałby zatrzymany, a dziecko nie byłoby przewożone prawidłowo (jeśli to nie byłaby jednak taksówka), kierowca dostałby co najwyżej mandat – ciężko jest z biegu utracić uprawnienia do kierowania pojazdami. Argumenty złotówy są zatem z dupy choinki.


Czy kierowca miał zatem prawo odmówić przewozu? Wskazany przez niego powód odmowy jest łatwy do obalenia. Może miał inny powód? Może kurs w kiepską dzielnicę? Może kurs mało opłacalny? Może pasażer pod wpływem alkoholu? Cokolwiek by to nie było, decydując się na taki, a nie inny zawód musi liczyć się z różnymi zleceniami i różnymi typami pasażerów. Gdyby nie punkt zapalny w postaci braku fotelika, rodzina zapewne nie robiłaby problemów, zapłaciła według taryfikatora bez żadnego napiwku i poszła spać do domu. Ale nagranie nie trwa od początku całej sytuacji i nie wiemy czy tylko o to poszło. Jeśli ja, wielokrotnie jeżdżąc taryfą z dzieckiem bez fotelika nagle dowiedziałbym się, że ktoś odmawia mi z tego powodu wykonania zlecenia (a doczekiwanie na samochód pewnie trochę trwało, jak wnioskuję z rozmowy) to też bym się wkurwił. Po imprezie u znajomych, po kilku piwkach, chcąc jak najszybciej znaleźć się w swoim domu – nie przyjąłbym tej informacji z uśmiechem na ustach.

Powtórzę tutaj, że bezpieczeństwo pasażerów (małych i dużych) powinno być priorytetem dla każdego kierowcy. Ale skoro nie mogę zapewnić dziecku fotelika, a prawo nadal pozwala mi je przewieźć, to podejmuję inne kroki, mające na celu zapewnienie tegoż bezpieczeństwa: jadę wolniej, ostrożniej, ze wzmożoną czujnością. To nie uchroni nikogo w 100% przed wypadkiem, ale pozwoli zredukować ryzyko wystąpienia kolizji, a także zredukuje ewentualne jej skutki. Zupełnie tak jak przy zastosowaniu fotelika – fakt, że dziecko będzie w nim siedziało nie spowoduje, że nie będę miał wypadku, ale w razie czego zminimalizuje obrażenia pasażera.

Ale skoro aptekarz może odmówić sprzedaży środków antykoncepcyjnych w trosce o życie dziecka niespłodzonego, lekarz odmówić aborcji w trosce o zdrowie dziecka nienarodzonego, to widocznie taksówkarz może odmówić transportu w trosce o zdrowie dziecka już narodzonego. Mimo że drukarz już musi drukować wszystko jak leci, cokolwiek mu klienci podsuną do drukowania.

Oglądany: 37863x | Komentarzy: 74 | Okejek: 114 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało