JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI

7 ciekawostek o pilotach, samolotach i lotnictwie

55 538  
231   37  
Japońscy kamikaze mieli przyzwolenie na powrót do bazy, jeśli nie znaleźli odpowiedniego celu. Jeden z nich powrócił w ten sposób z dziewięciu samobójczych misji... więc go zastrzelono.

#1.


Japończycy nie lekceważyli ludzkiego życia. Nie postanowili nagle wysłać swoich najlepszych pilotów, by ci porozbijali się na okolicznych stodołach. Dlatego podręcznik kamikaze nakazywał powrót do bazy, jeżeli godnego celu - za którego zniszczenie warto byłoby poświęcić życie - nie udało się znaleźć lub osiągnąć. Większość pilotów śmierć za ojczyznę uznawała za smutny, ale honorowy obowiązek... choć nie wszyscy wybrani mieli wystarczająco odwagi. Jak pisze antropolog Emiko Ohnuki-Tierney, zapisał się w historii jeden pilot, który dziewięć razy wracał do bazy z niczym, aż wreszcie dowództwo straciło cierpliwość i nieszczęśnika zastrzelono. [1]

#2.


Zawód pilota to prestiż, wysokie pensje, ale też niemałe ryzyko i wielka odpowiedzialność... z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę. W 1986 roku jeden z rosyjskich pilotów założył się z kolegą (drugim pilotem) o to, że zdoła wylądować „na ślepo” - z zasłoniętymi oknami w kokpicie, posługując się wyłącznie wskazaniami przyrządów. Pilot zignorował komunikaty napływające z wieży kontroli lotów i samolot Tu-134A z 94 osobami na pokładzie rozbił się 20 października na pasie lotniska Samara. Zginęło wtedy 70 osób. Za spowodowanie katastrofy pilot został skazany na 15 lat więzienia, wyszedł po 6. Drugi pilot zmarł w drodze do szpitala. [2]

#3.


Jakie niebezpieczeństwa czyhają na pilotów paralotni? Wydawałoby się, że jeśli tylko dopilnuje się podstawowych kwestii, to niewiele może pójść źle. A jednak. Bardzo dotkliwie przekonali się o tym w 2007 roku Ewa Wiśnierska-Cieślewicz i He Zhongpin, których „wessała” ta sama chmura. Prąd wznoszący wciągnął Chińczyka na wysokość niemal 6 tys. metrów, gdzie zginął trafiony piorunem. Niemka polskiego pochodzenia została wciągnięta na wysokość niemal 10 tys. metrów. Straciła przytomność i ocknęła się dopiero pół godziny później, cała pokryta lodem, wciąż w powietrzu. Zdołała wylądować bezpiecznie po 3,5 h w powietrzu. [3]

#4.


8 grudnia 2005 roku na jednym ze skrzyżowań w Chicago rozbił się samolot. Ze względu na bardzo ciężkie warunki pogodowe, rozpędzona maszyna ześlizgnęła się z pasa startowego i zjechała na drogę. Zginęła wtedy jedna osoba - pasażer jednego z aut, w które trafił Boeing 737. O wypadku zrobiło się głośno z jeszcze jednego powodu. Rejestrator rozmów w kokpicie nagrał, jak na chwilę przed incydentem główny pilot stwierdza „wybrałem zły dzień, by przestać wąchać klej”. Była to aluzja do słynnej komedii „Czy leci z nami pilot?”. [4]

#5.


Pomiędzy Nowym Jorkiem a San Francisco, przez całą szerokość Stanów Zjednoczonych, ciągną się rozrzucone co 10 mil duże betonowe strzałki. Nie powstały przypadkowo. W czasach, gdy o systemie GPS i zaawansowanych urządzeniach pokładowych nikt jeszcze nie słyszał, piloci samolotów mieli znacznie trudniejsze zadanie. Widoczne z powietrza strzałki zostały zbudowane z myślą o pilotach samolotów amerykańskiej poczty, wskazywały im drogę do Kalifornii i z powrotem. Dzisiaj nikomu niepotrzebne, pozostały jako zapomniane świadectwo tego, jak radzono sobie dawniej. [5]

#6.


Od czasu do czasu bywa i tak, że pilot przestaje być potrzebny. Tak było 2 lutego 1970 roku, kiedy amerykański myśliwiec Convair F-106 wpadł w korkociąg. Niewiele myśląc, pilot pociągnął za dźwignię i katapultował się z maszyny. Dyndając radośnie na spadochronie, mógł tylko obserwować jak samolot zupełnie samodzielnie wyrównuje lot, a następnie ląduje nieco dalej na polu kukurydzy niemal bez szwanku. Nie doszło do uszkodzenia silników ani skrzydeł. Rozdarty został jedynie niewielki fragment poszycia. Samolot wkrótce potem naprawiono i nadano mu przydomek... „kukurydziany bombowiec”. [6]

#7.


Przeprowadzono niedawno (pomiędzy 2010 a 2012 rokiem) specyficzną ankietę, w której brytyjskim pilotom zadano szereg niewygodnych, a przynajmniej niestandardowych pytań. To właśnie badanie ujawniło między innymi, że 43% pilotów ma zwyczaj ucinać sobie drzemki podczas lotu. Co trzeci z nich przyznał też, że zdarzyło im się obudzić tylko po to, by zorientować się, że drugi pilot również drzemie w najlepsze. [7]

Oglądany: 55538x | Komentarzy: 37 | Okejek: 231 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało