JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Lodowe królestwo. Jak wygląda życie na biegunie południowym?

53 418  
258   27  
Wybija północ. Pierwsza z północy tej doby. Toast szampanem zimniejszym niż gdziekolwiek indziej, a potem kilka kroków i oczekiwanie. Na kolejny Nowy Rok tej doby. Życie na biegunie południowym bywa zwariowane!

Najbardziej wytrwali polarnicy potrafią świętować przez 24 godziny, obchodząc Nowy Rok we wszystkich strefach czasowych świata. 15 stopni długości geograficznej dzielące jedną strefę od drugiej, na równiku odpowiada 111 kilometrom. Wokół bieguna to zaledwie kilka kroków. Na samym „wierzchołku Ziemi” wystarczy obracać się w miejscu, by spojrzeć w inną strefę czasową i „inną godzinę”. W praktyce nie zmienia to absolutnie niczego, ale w takim miejscu jak to, nawet z niczego można zrobić święto. A takie święto jak Nowy Rok to wyjątkowa okazja do zabawy.


Ponieważ na Antarktydzie przeważnie brakuje rozrywek, ci, którzy zostają tu na dłużej, umilają sobie czas jak tylko mogą. I dwadzieścia cztery imprezy sylwestrowe jednej doby to tylko jeden z popularnych, choć wyczerpujących pomysłów.


Miłośnicy sportu mają tu niebywałą okazję, by obiec świat dookoła. Na biegunie to jakieś dwadzieścia kroków, ale trzeba uczciwie przyznać, że nie brakuje też osób, które angażują się w bardziej poważne zawody. Dla nich organizowany jest doroczny wyścig na 5 kilometrów. Może i wciąż daleko stąd do maratonu, ale w warunkach przeraźliwego zimna to i tak nie lada wyzwanie. Dla normalnej osoby bieg przy kilku stopniach Celsjusza „na plusie” to wielki wysiłek, co więc powiedzieć o bieganiu przy kilkudziesięciu stopniach poniżej zera?

Klub 300


Większość osób słyszała zapewne o „Klubie 10 000 metrów” (znanym bardziej jako Mile High Club), do którego dołącza się uprawiając seks w samolocie (w oryginale lecącym na wysokości ponad 10 kilometrów). Podobny klub istnieje na biegunie południowym… No dobra, nie do końca podobny (większość osób stacjonujących na Antarktydzie to przecież szanowani naukowcy!), ale również dość ekstremalny. To klub 300 - pokazujący skądinąd, że większość rozrywek dostępnych na biegunie południowym ostatecznie i tak sprowadza się do nabawiania się odmrożeń.

Stacja, w której mieszkają badacze, posiada wśród niewielu w sumie udogodnień saunę rozgrzewającą się do 93 stopni Celsjusza bądź 200 stopni Fahrenheita. Kiedy zaś za oknem temperatura spada poniżej -73°C (-100° F; co wbrew pozorom zdarza się naprawdę rzadko), pojawia się okazja, by dołączyć do klubu, czyli doświadczyć na sobie 300-stopniowej różnicy temperatur.


Stateczni na co dzień polarnicy wchodzą do sauny, a gdy wszyscy zdążą porządnie się spocić, wybiegają na dwór w samych tylko butach. Zanim dobiegną do znacznika pokazującego miejsce, w którym znajduje się biegun, ich ciała pokryte są szczelną, lodową warstewką z zamrożonego potu. Przystąpienie do Klubu 300 zazwyczaj dokumentuje się pamiątkowym zdjęciem (i odmrożeniem klejnotów…).

Pogoń za biegunem


Warto wspomnieć, że znacznik wskazujący biegun - w sumie dość niepozorny słupek - i faktyczny biegun nie do końca się pokrywają. Biegun geograficzny wypada na 3-kilometrowej tafli lodu, który non stop się przemieszcza - o jakieś 2,5 centymetra dziennie. Wraz z lodem przesuwa się również znacznik oraz wszystkie obiekty ulokowane wokół. Różnica nie jest duża, jednak w skali roku znacznik potrafi odjechać od bieguna nawet o 9 metrów. Dlatego raz w roku następuje uroczyste, komisyjne osadzenie nowego znacznika na właściwej, zaktualizowanej pozycji... by już dzień później mieć świadomość, że znacznik znów wskazuje błędną pozycję.


* * *

Mieszkanie na biegunie południowym wydaje się niezłą zabawą. Do niskich temperatur da się przecież przyzwyczaić, nie ma żadnych pająków, na sąsiadów też trudno narzekać, zawsze jest dokąd wybrać się na narty... Żyć nie umierać!

Ale łatwo oszaleć.


Pierwsza niespodzianka pojawia się chwilę po wylądowaniu, kiedy trzeba zabrać bagaże z samolotu i dostarczyć je do bazy. Początkowa ekscytacja ustępuje zaskoczeniu szybkim zmęczeniem. Mimo że lód pod nogami jest twardy i zupełnie dobrze się po nim chodzi, każdy krok wymaga więcej wysiłku. To wina wysokości. Choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, stacja badawcza Amundsen-Scott ulokowana jest na wysokości ponad 2800 m n.p.m. Powietrze jest rozrzedzone i oddycha się ciężko.


Ze względu na cieńszą warstwę atmosfery wydaje się, że „niebo jest niżej”, a 3 kilometry to niemal wysokie góry. Wspięcie się na kilkaset metrów więcej w tej szerokości geograficznej porównywane jest do wycieczki w Himalaje. Potrzeba czasu, by przyzwyczaić się do ekstremalnych warunków. Atakują ze wszystkich stron.

Zima na biegunie


Kiedy ostatni samolot odlatuje z Antarktydy około połowy lutego, w stacji na biegunie południowym pozostaje około 50 osób. To niewielka załoga, której przychodzi spędzić w swoim towarzystwie całą zimę. Do czasu, aż pod koniec października lub na początku listopada warunki pogodowe poprawią się na tyle, by można było wznowić loty bez obawy o zamarzanie płynów eksploatacyjnych w samolocie.


To ekstremalna definicja izolacji na krańcu świata. Wokół morze lodu i ciemność trwającej pół roku nocy polarnej. Długi czas, przez który nie ogląda się Słońca, rzutuje na psychikę. Choć nie jest całkowicie ciemno, to brak Słońca mocno odbija się na zdrowiu tych, którzy postanowili na Antarktydzie spędzić zimę.

Nawet najmilsi na co dzień ludzie stają się oschli, a byle drobiazg jest w stanie wyprowadzić ich z równowagi. Zamknięcie w niedużej grupie ciągle tych samych osób robi swoje, więc pierwsze promienie słońca zwiastujące nadejście dnia polarnego witane są z prawdziwą ulgą. Podobnie jak wznowienie lotów.


Bo choć biegun południowy to miejsce wyjątkowe i warte zobaczenia, to tylko nieliczni są w stanie zadomowić się tu na dłużej. Większość wyjeżdża bogatsza o nowe doświadczenia, niezapomniane przeżycia, historie, które nie mogłyby wydarzyć się nigdzie indziej. Ale bogatsza też o ulgę związaną z perspektywą ujrzenia cywilizacji i opuszczenia lodowego więzienia - najchętniej raz na zawsze.

Źródła: 1, 2, 3, 4

Oglądany: 53418x | Komentarzy: 27 | Okejek: 258 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało