JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Jak ludzie chronili się przed złymi urokami

29 488  
78   7  
Do dziś ludzie boją się uroków, chociaż niekoniecznie wierzą, że istnieją – na zasadzie chuchania na zimne. Ale kiedy wiara w nie była dużo większa, ludzie kombinowali na milion sposobów, żeby nikt ich nie przeklął.

Suchy Pimpuś



Żeby odgonić od siebie złe czary, a może nawet zaczerpnąć nieco szczęścia do nowo wybudowanego domostwa, umieszczano między ścianami zmumifikowanego kota. Najwięcej zwierzaków odkryto w domach na północy Europy. Kilka lat temu w niewielkim mieście w Wielkiej Brytanii znaleziono ciało kota, który tkwił tam przez 400 lat i nie wyglądał na zadowolonego. Ale działał - żadne czarownice do domu się nie zbliżyły.

Często koty stoją w pozach bojowych, a bywa też tak, że otaczają je wysuszone szczury czy ptaki. Szczęśliwie badania wykazały, że nie były one pochowane żywcem.
Niektórzy historycy mówią, że kocury służyły jedynie jako strach na myszy. Ale bywało, że jednocześnie ludzie w budynkach chowali także końskie czaszki, a to już trudno tak sensownie wyjaśnić.

Sól


Podobnie jak zasuszony kocur, sól też miała przynosić szczęście i chronić przed złymi siłami. Okazuje się, że czarownice nie przepadają za solą, nawet w jedzeniu. Dlatego test na wiedźmę był prosty – jeśli po słonym jedzeniu, po którym nie dostanie wody, kobieta nie będzie w pełni sił, jest wiedźmą. Ci, którzy mieli z nimi często styczność, nosili poświęcony amulet z soli. Jeśli się zdarzyło, że czarownicy tak czy siak udało się rzucić na człowieka urok, trzeba było ukraść kafelek z jej dachu, nasiusiać na niego, obficie posolić, a potem podpalić.

W wielu miejscach w Europie, na przykład Niemczech czy Szkocji, sól sypano wokół maselnicy, żeby wiedźmy nie dostały się do masła i go nie zepsuły, czy żeby nie przeklęły krowy, dzięki której masło mogło powstać. W Irlandii sypano sól przy modlitwie, żeby odczarować tych, którzy byli pod wpływem uroku.

Kule na czarownice


Kolorowe szklane kule, najczęściej zielone lub niebieskie, zależnie od czasów, zmieniały swój wygląd. Średniowiecze wolało, żeby były mniej kuliste, następne epoki już chciały perfekcyjnego kształtu. Zwykle wieszano je na oknach ze wschodniej strony, czasem nawet wypełniano wodą święconą. Swoimi kolorami kule miały przyciągać czarownice. Kiedy te tylko się zbliżyły, ich dusze były zabierane do środka, skąd nie mogły już nikomu zrobić krzywdy. Jeszcze inna wersja jest taka, że czarownica widząc w kuli swoje odbicie uciekała, bo nie mogła znieść tego widoku.

Jednak początki kul wcale nie były takie złowieszcze – miały one co prawda wabić czarownice, ale po to, żeby użyły swojej magii i chroniły dom przez złem za pomocą tego przedmiotu.

Zamknięcie bramy


W japońskich wierzeniach złe duchy pochodzą z kimon, czyli diabelskiej bramy, która znajduje się na północnym-wschodzie. Według różnych źródeł ma to związek z wiatrami albo niestabilną energią, która w tym miejscu powinna być uspokajana. Dlatego budynki w Japonii są zbudowane tak, żeby zasłonięte było wejście zła do domu.

Co ciekawe, zwyczaj ten przetrwał do dziś i są ludzie, którzy budują swoje domy z uwzględnieniem diabelskiej bramy. Jak się okazuje, nie jest to dobre miejsce na łazienkę czy kuchnię. Nic, co wiąże się z wodą czy ogniem nie jest wskazane, bo ten sposób duchy mogą przejść. Dobrym zabezpieczeniem jest szafa. A jeśli ktoś wstawi sobie tam drzwi, ma przechlapane. Łatwo wtedy o podupadnięcie na zdrowiu czy ogólną serię nieszczęść. Istnieją za to specjalne kompasy, pozwalające mieć pewność, że zastawia się odpowiednie miejsce.

Czerwone wstążki


W dzisiejszych czasach strach przed czarami wciąż jest żywy, a co za tym idzie, istnieją także bardziej odświeżone metody ochrony. Nawet u nas praktykowana jest ochrona dzieci przed złymi urokami. W końcu nigdy nie wiadomo, kto nachylając się nad naszym berbeciem nie będzie chciał życzyć mu wszystkiego najgorszego. Dlatego mamy i babcie przywiązują do wózka czerwoną wstążkę, która ma temu zapobiec. Zwykle wstążka wystarcza do momentu chrztu, czasem mamy trzymają ją dłużej, dopóki dziecko jeszcze jest w wózku.

Oglądany: 29488x | Komentarzy: 7 | Okejek: 78 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało