Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Pięć średniowiecznych fenomenów, o których mogłeś nie wiedzieć

94 946  
192   33  
Smród płonącej na stosie kobieciny, bezpański pies leniwie żujący nogę trędowatego kloszarda, rycerz defekujący w swoją zbroję i średniej urody białogłowa z rdzewiejącym pasem cnoty na zadzie.


Tak, tak – wiemy, średniowiecze nie było wcale tak mroczne i brudne, jak nam się wydaje. Nie zmienia to jednak faktu, że w tym okresie na świat przyszło też sporo bardzo oryginalnych dziwactw, o których bardzo chcielibyśmy wam opowiedzieć.

Świńscy agresorzy i zwierzęce sądy

W średniowieczu ludzie mieli znacznie większy kontakt z trzodą chlewną, niż ci żyjący współcześnie. Świnie często wypasały się w lasach lub na miejskich ulicach, gdzie np. regularnie wyżerały resztki porzuconego przez handlarzy żarcia.

Odnotowano wiele przypadków świńskich ataków na obywateli. Rozwścieczony wieprz, mimo swych niewielkich rozmiarów (średniowieczne świnie bywały znacznie mniejsze niż współczesne), potrafił poważnie okaleczyć dorosłego mężczyznę, a nawet posilić się dzieckiem.


W XIII wieku niektóre kraje wprowadziły zwyczaj stawiania zwierząt przed sądem. Świnia, która dopuściła się zbrodni, zazwyczaj skazywana była na śmierć. Cóż za straszny los dla zwierza, który i tak przeznaczony był na mięso… Najwięcej tego typu rozpraw miało miejsce w Paryżu.

Ludzie przyjmowali LSD

Ale jak to? Przecież „kwas” to wynalazek XX wieku! Najważniejszym substratem dzieła Alberta Hofmanna jest ergotamina – alkaloid występujący w pasożytniczym grzybie atakującym zboża. Zatrucie się takim cholerstwem nie było niestety równie przyjemne jak kilkugodzinna sesja z ulubionym psychodelikiem hippisów. Sporysz, oprócz silnych halucynacji, prowadzi też do niedokrwienia kończyn, co często kończy się ich martwicą. Do tego dochodziła sraczka, bóle głowy i konwulsje.


W średniowieczu często dochodziło do tego, że jakiś mało rozgarnięty piekarz produkował chleb z mąki wytworzonej z zainfekowanego sporyszem zboża. W efekcie całe wsie potrafiły wpaść w obłęd lub doznać zbiorowej, mistycznej wizji.
Ze sporyszem nie było żartów – to prawdziwy masowy zabójca. W 944 roku we Francji wybuchła wielka epidemia zatruć, która posłała do piachu 40 tysięcy osób. Zaczęto więc budować szpitale wyspecjalizowane w leczeniu tylko i wyłącznie osób, których dotknęła grzybowa zaraza. Psychodeliczny grzyb znany był jako „ogień świętego Antoniego”. Do tej właśnie chrześcijańskiej postaci zwykli modlić się zatruci obywatele.

Piłka nożna została zdelegalizowana

Rozgrywki piłki nożnej w średniowieczu wyglądały nieco inaczej niż współcześnie. Na boisku znajdowała się zazwyczaj duża ilość zawodników, a zasady gry były znacznie uboższe niż te, które znamy dzisiaj. Faule, wypadki i bójki były prawdopodobnie integralną częścią zabawy, bo sport ten zbierał żniwo w postaci wszelkiej maści stłuczeń, zwichnięć i złamań kruchych kości uczestników meczu. Ponadto ludzie często zaniedbywali swoje obowiązki, aby poharatać w gałę.


W 1314 roku angielski król Edward II postanowił zrobić porządek z tym problematycznym sportem, ponieważ „(...) w mieście panuje wielki hałas powodowany przez uganianie się za wielkimi piłkami, z których to wiele diabłów może powstać, czemu sprzeciwia się sam Bóg!”.
Władca oficjalnie zdelegalizował futbol, a nieposłusznych obywateli, którzy wbrew jego woli decydowali się na rozgrywanie piłkarskich meczów, czekało więzienie.

Można było umrzeć z przetańczenia

I to wcale nie dlatego, że średniowieczni wodzireje potrafili zaskoczyć skocznym bitem. W XIII-XIV wieku często dokumentowano przypadki spontanicznych „imprez”, podczas których ludzie wpadali w taneczny szał. W 1374 roku wszyscy mieszkańcy niemieckiego miasta Aachen nagle zaczęli pląsać bez opamiętania. Setki ludzi gibało się i podskakiwało na ulicach przez wiele dni. Sporo imprezowiczów podczas takich tańców umierało z wycieńczenia.


Jeszcze efektowniej wyglądało to we Francji, gdzie plagi roztańczonych żabojadów nikt nie był w stanie zatrzymać przez wiele lat. Co i rusz w jakiejś części kraju całe społeczności ni z gruchy, ni z pietruchy wpadały w szał wściekłego hop-siupu. Równie nagle fenomen ten zniknął i już długo nikt nie odnotował przypadków tego niecodziennego zachowania wśród francuskich obywateli. Do czasu.
W 1518 roku mieszkająca w Strasbourgu dama o nazwisku Troffea zaczęła tańczyć. Gibała się przez kilka dni bez przerwy. W ciągu tygodnia dołączyły do niej 34 osoby, a pod koniec miesiąca hulało już 400 imprezowiczów, którzy jeden po drugim padali martwi ze zmęczenia.
Do dziś nie ustalono, co było przyczyną tych tanecznych plag. Niektórzy sugerują, że mógł być to rodzaj masowej histerii, czyli zbiorowych urojeń, kiedy to duża grupa ludzi wierzy, że ma tę samą przypadłość. Inni badacze historii twierdzą, że spontaniczny taniec musiał być efektem zatrucia wspomnianym sporyszem.

A na drzewach zamiast liści wisieć będą… pindole w pełnym wzwodzie

Pod koniec XV wieku dominikański inkwizytor Heinrich Kramer napisał dzieło swego życia, czyli „Malleus Maleficarum” - podręcznik zawierający zbiór całej wiedzy na temat czarów, sił nieczystych i metod, za pomocą których wiedźmy wchodzą w kontakt z Szatanem. Jednym z ciekawszych fragmentów tej księgi był pewien stary, średniowieczny przesąd.
Otóż czarownice miały obcinać mężczyznom przyrodzenia i składować je w gniazdach dla ptaków lub zamykać po 20-30 sztuk w pudełkach. Pozbawione reszty ciała kutasiątka miały zachowywać się niczym zwierzęta domowe. „Chodzą sobie, jak żywe istoty, a wielu ludzi widziało, jak posilają się owsem i kukurydzą” - twierdził Kramer.


Legenda o nawiedzonych kobietach ukrywających penisy na drzewach jest w rzeczywistości jednym z najstarszych doniesień o działalności czarownic. W 2000 roku archeolodzy odkryli na ścianie pewnego leciwego toskańskiego budynku efektowny mural przedstawiający drzewo, na którym pięknie zakwitły dorodne penisy w stanie wzwodu. Ten malunek nie był jedynym zobrazowaniem legendy o wiedźmach parających się wykradaniem przyrodzeń. To prawdziwy średniowieczny fenomen. Najwyraźniej wizja utracenia pindola za sprawą niecnych czarów szczególnie działała na wyobraźnię bogobojnych mężów...


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Oglądany: 94946x | Komentarzy: 33 | Okejek: 192 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało