JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Seks w godzinach pracy – przypadek naukowców Mastersa i Johnson

98 467  
296   45  
William Masters i Virginia Johnson stworzyli nietypową, ale niezwykle dobraną parę. Rewolucyjne badania na temat ludzkiej seksualności przeprowadzali obserwując ochotników, a ponieważ traktowali swoją pracę poważnie, sami też brali w tym udział.

Zanim Johnson dołączyła do Mastersa


Urodzona w 1925 roku w małym mieście w Stanach Zjednoczonych, Virginia Eshelman nie przypuszczała, że będzie zawodowo zajmować się seksem. Pochodziła z bardzo religijnej rodziny, gdzie nikt nie wtajemniczał nikogo w „te sprawy”. Może właśnie dlatego tak szybko zdobyła pierwsze seksualne doświadczenia z chłopakiem, dla którego była wielką miłością. Niestety, on planował zostać w rodzinnym mieście, ona od życia pragnęła czegoś więcej. Kiedy miała zaledwie szesnaście lat, wyprowadziła się z domu.
Podczas wojny uczyła się śpiewu i często używała swojego głosu na występach dla żołnierzy. Następnie została sekretarką, a dzięki łatwości w nawiązywaniu kontaktów, często była zapraszana na różne przyjęcia. Tak poznała pewnego kapitana, z którym połączył ją płomienny romans. Mimo że ten wspomniał na początku znajomości, że ma narzeczoną, kontynuowali miłosną znajomość. Wszyscy znajomi mężczyzny o tym wiedzieli i bardzo lubili Virginię, spodziewając się niedługo zaręczyn. Byli zdziwieni, kiedy po pewnym czasie okazało się, że ten jednak odchodzi, żeby poślubić tamtą dziewczynę. To wstrząsnęło Virginią na tyle, że nie zamierzała już nikogo pokochać.
Kiedy skończyła trzydzieści jeden lat, była już dwukrotną rozwódką z dwójką dzieci. Miała zamiar studiować, ale musiała jednocześnie utrzymać siebie i potomstwo. Szczęście się do niej uśmiechnęło, właśnie szukano asystentki w Szkole Medycznej Uniwersytetu Waszyngtońskiego. Tam Virginia poznała starszego o dziesięć lat Williama Mastersa.

Masters i podglądanie przez dziurkę


Zanim William Masters został lekarzem, był świetnym uczniem i poszedł do liceum już w wieku dwunastu lat. Nie był to dobry pomysł, bo starsi koledzy go bardzo prześladowali. Wracał przestraszony do domu, gdzie jak zwykle czekał na niego ojciec z pasem. Pewnego dnia, niedługo przed piętnastymi urodzinami, wybrał się ze swoim tatą na męski wypad. Ojciec pokazywał mu swoje ulubione miejsca, kupował łakocie, opowiadał o świecie, żeby pod koniec dnia oznajmić mu, że nie będzie się już nim zajmować. Bill miał niedługo jechać do nowej szkoły, którą opłacała jego krewna, dlatego jego ojciec uznał, że to czas, żeby Bill sam się o siebie troszczył. Mimo to matka wysyłała mu po cichu jakieś pieniądze. Ostatecznie William dał sobie radę i wkrótce zaczął studiować medycynę.
Masters nigdy nie był specjalnie wylewny – ani w młodości, ani w dorosłym życiu. W ten sposób zaprzepaścił szansę na poślubienie swojej miłości, Dody. Kiedy trafiła do szpitala, wysłał jej kwiaty z propozycją małżeństwa. Jakiś czas później przyszedł ją odwiedzić, ale że Dody nic o kwiatach nie powiedziała, uznał, że go odrzuciła. Tak naprawdę ona ich po prostu nie dostała.
Ich drogi się rozeszły. Wkrótce ożenił się z Betty Ellis, uroczą dziewczyną, szaleńczo w nim zakochaną. Jednak od Betty wolał swoją pracę. W szpitalu w St. Louis pracował jako ginekolog, którego specjalizacją były zaburzenia płodności. W swoim fachu nie miał sobie równych.


W końcu doszedł do wniosku, że wszystko co robi jest wtórne i musi odkryć coś nowego. Wcześniej Masters stworzył sztuczne waginy dla kobiet, które ich nie miały. Kiedy jedna z obdarowanych podziękowała mu za to, bo mogła wreszcie czerpać przyjemność ze stosunku, w jego głowie zaczęła kiełkować myśl, że seks jest ważniejszy, niż się wydaje i warto się na nim skupić.
Do tej pory w temacie seksu brylował Kinsey, jednak on wszystko opracowywał teoretycznie, z użyciem kwestionariusza. I chociaż te badania były nieocenione, to Masters chciał samodzielnie analizować każdą chwilę stosunku, skupiając się w dużej mierze na seksualności kobiet. W owych czasach niewiele o niej było wiadomo. Rewelacją dla Williama było odkrycie, że kobiety czasem udają orgazm.
Uzyskawszy aprobatę komisarza policji, arcybiskupa i kanclerza Uniwersytetu Waszyngtońskiego, Bill rozpoczął swoje badania. Robił to w burdelu, gdzie w zamian za oglądanie pracy prostytutek, oferował im darmowe badania lekarskie. Przez dziurkę od klucza podglądał ich spotkania z klientami. Analizował jak długo trwa stosunek; w jaki sposób się zaczyna i w jaki kończy. W końcu naukowiec uznał, że prostytutki nie są wystarczająco reprezentatywne, jeśli chodzi o populację amerykańskich kobiet. Dlatego zaczął przyjmować ochotników u siebie w gabinecie. Tam mógł ich podłączyć do aparatur mierzących chociażby ich tętno.


Początkowo Virginia zajmowała się papierami, jak myślała, pacjentów leczących niepłodność. Jednak trochę pocztą pantoflową dowiedziała się, czym naprawdę zajmuje się Masters. A on właśnie potrzebował partnerki, która pomogłaby mu zrozumieć badane przez niego kobiety. Wolał lekarkę, ale ponieważ płeć żeńska miała w tych czasach pod górkę, żadna nie zaryzykowałaby swojej pozycji dla kontrowersyjnych badań. A Virginia była pod ręką, dogadywała się z ludźmi, a do tego miała „to coś”, co od razu Mastersa zaintrygowało. Nie bez znaczenia był fakt, że Johnson wiedziała, z czym to się je; sama później wyznała, że z każdym mężczyzną, z którym się spotykała, szła do łóżka.

Wspólne badania


Badanie przebiegało w następujący sposób: para uczestników wchodziła do pokoju, w którym wisiało lustro weneckie, zza którego za moment mieli być obserwowani. Badani mieli zasłonięte twarze, żeby zapewnić sobie całkowitą anonimowość. Jeszcze przed rozpoczęciem działania przypinano im elektrody. W końcu to nauka, nie peep-show. Mierzono im ciśnienie, tętno, oddechy i w jaki sposób każdy reaguje na podniecenie. Zwracano uwagę na reakcje seksualne podczas stosunku kobiety i mężczyzny, masturbację samodzielną i masturbację za pomocą przyrządów. Dildo, Odyseusz, z którego korzystały kobiety, wyposażone było w kamerę, dzięki której naukowcy mieli dokładny ogląd, co w jej pochwie się zmienia - od momentu rozpoczęcia masturbacji, do orgazmu.


I jak to porządni naukowcy powinni, Johnson i Masters postanowili przeprowadzać badania na sobie. Właściwie była to decyzja Williama – Virginia przystała na propozycję, chociaż ciężko stwierdzić, czy miała wyjście. Ich badania nie były jeszcze na takim etapie, że obecność Virginii była niezbędna. Masters mógł znaleźć kolejną kandydatkę na jej miejsce, a ona wróciłaby do punktu wyjścia. Jednak później okazało się, że nie każda kobieta nadawałaby się na to stanowisko. Virginia wnosiła wiele pomysłów, umiała sprawić, że ludzie czuli się lepiej i bezpieczniej, organizowała badania i napędzała całą machinę związaną z ich działaniami. Teraz wszyscy są zgodni, że Masters sam nie zaszedłby tak daleko.
A o „romansie” wiedziało kilka osób, ale przez domysły i przypadek, bo Masters i Johnson nie chcieli zniweczyć swojej pracy skandalem. Żona Williama, i jednocześnie przyjaciółka Virginii, miała swoje podejrzenia, ale za bardzo zależało jej na stabilnej sytuacji rodzinnej, żeby w to wnikać.

Co się okazało


Książki Mastersa i Johnson nie opisywały czynników psychologicznych. Był to specjalny zabieg, bo chcieli skupić się na reakcjach organizmu i biologicznych dysfunkcjach. Przykładowo, udało im się podzielić stosunek na cztery fazy: pobudzenie, plateau, orgazm i odprężenie. Swoją pracą para odpowiadała na pytania, na które wszyscy chcieli znać odpowiedź, ale nie mieli kogo zapytać. Wykazali, że długość penisa nie ma znaczenia – długi w stanie spoczynku nie oznacza giganta w stanie wzwodu, a do tego pochwa potrafi dostosować się do przyjmowanego właśnie członka. Opisali także istnienie okresu refrakcji: u mężczyzn jeden orgazm powoduje potrzebę krótszego lub dłuższego odpoczynku, co u kobiet wygląda inaczej – orgazm może występować jeden za drugim. Do tego wykazali, że ludzie po siedemdziesiątce wciąż są zdolni do prowadzenia udanego życia intymnego.
Oprócz tego opracowali metody leczenia dysfunkcji seksualnych z 80% powodzeniem, co było niewyobrażalnie wysokim wynikiem. A to tylko część dorobku pary, która działała przez ponad trzydzieści lat.

Co dalej?


Masters i Johnson stali się sensacją. Starali się propagować wartościową wiedzę o seksie i wyjaśniać naukowe zjawiska w przystępny dla pacjentów sposób. Jednak w książkach musieli używać naukowych terminów, żeby traktowano je poważnie, nie zaś jak zwykłą pornografię. Po sukcesie dwóch książek nawiązali nawet współpracę z Playboyem, który w latach sześćdziesiątych zaczął publikować artykuły związane z edukacją seksualną.
Mimo zasług, nie chciano przyznać Virginii tytułu naukowego. W związku z tym William przemianował ją na swoją partnerkę, chcąc pokazać jej wartość w całym przedsięwzięciu.
W 1971 roku rozwiódł się ze swoją żoną i chwilę później ożenił z Virginią, co już całkowicie podniosło jej status. W końcu nie była postrzegana jako rozwódka wieszająca się na żonatym mężczyźnie.Pozbawione głębszych uczuć małżeństwo skończyło się po dwudziestu latach. Pod koniec swojego życia Masters zdążył się ożenić ze swoją pierwszą miłością, Dody.
Virginia i William zaczęli prowadzić swoją klinikę. Na powodzenie nie narzekali, mimo wysokich cen. Za terapię trzeba było zapłacić trzy tysiące dolarów, a zanim to się stało, odczekać pół roku.


A mimo że na początku analizowano tylko pary heteroseksualne, w latach 1968-1971 przyjrzano się także homoseksualistom. Jednak te badania są do wyrzucenia. Opisano, że udało się większość homoseksualistów „naprostować” w ciągu sześciu miesięcy. Później wydało się, że Masters mocno podkoloryzował wyniki, a reputacja Williama coraz częściej cierpiała przez jego chęć do osiągnięcia jeszcze więcej za wszelką cenę.
Zespół Masters i Johnson łącznie zbadał 382 kobiety i 312 mężczyzn, dochodząc w ten sposób do 10 000 orgazmów, z czego zdecydowana większość, bo 7500, należała do kobiet.


W 2013 roku powstał serial na podstawie historii badaczy, Masters of Sex, nieco słodzący opowieść o życiu badaczy.

Oglądany: 98467x | Komentarzy: 45 | Okejek: 296 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało