JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Kim był gnijący trup, którego obraz zarejestrowała znaleziona w polu kukurydzy kamera?

118 252  
430   18  
Było lato 1989 roku. Amerykański farmer Robert Reed, jak co rano, wyszedł z domu, aby dokonać rutynowej kontroli pola kukurydzy. Kiedy zadowolony z wyjątkowego urodzaju rolnik podziwiał swoje uprawy, jego uwagę przykuł dziwny przedmiot lecący po nieboskłonie. Rzadko kiedy widywało się tu nad głową innych gości niż klucze rozwrzeszczanych dzikich kaczek…


Tajemniczy obiekt zdmuchnięty silnym tego dnia wiatrem zatoczył koło i gwałtownie obniżył swój pułap, a po kilku minutach runął wprost w gąszcz kukurydzianego pola. Zaintrygowany Reed, będący święcie przekonany, że właśnie stał się świadkiem katastrofy UFO, ruszył w pole zupełnie nie spodziewając się tego, co tam znajdzie.

Farmer szybko zlokalizował intruza. Trochę się zawiódł, kiedy jego oczom ukazał się niewielki przedmiot przymocowany do trzech okazałych balonów z helem. Była to niewielka, ręczna kamera Super-8. Mężczyzna domyślał się, co może zawierać umieszczone na niej nagranie. Jak by nie patrzeć, wśród pól w Michigan młodzi "ogrodnicy" często umieszczali swoje uprawy marihuany, więc z cała pewnością ktoś wpadł na pomysł, żeby za pomocą takiego latającego wynalazku zlokalizować poletko z konopiami, aby później, pod osłoną nocy, zebrać cudze plony.


Reed czym prędzej zadzwonił po stróżów prawa. Kamera z filmem trafiła do pobliskiego komisariatu. Policjanci myśleli, że na nagraniu nie zobaczą nic poza polami, łąkami i stadem rozleniwionych krów żujących kępy traw. Pudło! Seans był znacznie bardziej emocjonujący, niż mogli się tego spodziewać. Już w pierwszych minutach seansu czekał na nich widok… zwłok leżących w jakimś miejskim zaułku. Trupowi przyglądało się kilku odzianych na czarno mężczyzn. Wyglądało to na scenę zbrodni albo jakiegoś rytualnego mordu.
Pierwszą rzeczą, na którą śledczy zwrócili uwagę był wygląd nieboszczyka. Jego stan wskazywał na to, że ciało było w początkowym stadium rozkładu. Człowiek ten musiał zostać zabity 2-3 dni przed rejestracją materiału.


Dalsze badanie filmu pozwoliło określić miejsce akcji. Po wielokrotnym odtworzeniu nagrania policjanci zwrócili uwagę na widoczne przez ułamek sekundy szybko poruszające się światła jakiegoś dużego pojazdu. Mozolnie analizując każdą klatkę, detektywi uznali, że mają do czynienia z pociągiem poruszającym się po zawieszonej nad ziemią konstrukcji. Dokładnie takiej, jakie można zobaczyć w Chicago. Miasto to było oddalone od pola, na którym znaleziono kamerę, o grubo ponad 300 kilometrów!

Dalszą częścią śledztwa zajęli się chicagowscy policyjni detektywi, którzy po dokładnym odtworzeniu początkowego fragmentu nagrania odnaleźli przedstawioną na filmie lokację. Było nią ustronne przejście pomiędzy budynkami, dosłownie rzut beretem od znanego klubu heavy-metalowego.


Niestety detektywi nie znaleźli na miejscu ani jednej poszlaki, która pozwoliłaby określić kim był tajemniczy denat, ani tym bardziej przyglądający mu się ludzie. W dalszym więc ciągu nie było pewności, czy stróże prawa mieli do czynienia z napadem rabunkowym, samobójstwem czy może gangsterskimi porachunkami.
Rok po znalezieniu tajemniczej kamery sprawa została skierowana do specjalistów z laboratorium FBI. Ci uznali, że materiał zarejestrowany przez kamerę jest fragmentem amatorskiego filmu snuff, czyli dokumentacji sceny okrutnych tortur i śmierci porwanego człowieka. Biorąc pod uwagę sąsiedztwo klubu dla miłośników „piekielnej” muzyki, zabójstwo mogło mieć charakter satanistycznego obrzędu!


Śledczy wiedząc, że nic nie wskazuje, aby ciągnąca się już od ponad roku sprawa znalazła swój koniec, postanowili poprosić o pomoc obywateli. Wydrukowali więc ulotki z wizerunkiem nieboszczyka i dostarczyli je do chicagowskich szkół, licząc na to, że ktoś pomoże w identyfikacji denata.

Jedna z takich ulotek trafiła do rąk pewnego studenta sztuki. Chłopak początkowo nie zwrócił na ten świstek większej uwagi. Przypomniał sobie o nim dopiero parę tygodni później, kiedy zupełnie przypadkiem zauważył coś znajomego w jednym z teledysków emitowanych na antenie znanego programu muzycznego. Był to wideoklip mało znanego wówczas zespołu Nine Inch Nails. Z jakiegoś powodu w materiale znalazło się ujęcie niemal identyczne z tym, które było rozpowszechniane na ulotkach przez funkcjonariuszy FBI. Chłopak nie tracił czasu i od razu podzielił się swoim spostrzeżeniem z odpowiednimi organami.


Dzięki temu trafnemu spostrzeżeniu szybko udało się ustalić tożsamość trupa. Był to Trent Reznor – wokalista wspomnianej kapeli. Problem w tym, że denat, którego przez ostatni rok szukała policja oraz agenci FBI, był całkiem żywy. W każdym razie – na pewno bardziej niż jakikolwiek inny nieświeży trup zalegający w zaułku chicagowskiego blokowiska.
Reznor od razu został zatrzymany i zaprowadzony do sali przesłuchań. Oto co się okazało.


Dokładnie rok wcześniej on oraz jego istniejący od zaledwie kilkunastu miesięcy zespół szykowali się do wydania pierwszego singla. Kawałek zwał się „Down in it”. Muzycy, chcąc swoje dzieło wypromować, potrzebowali teledysku. Nakręceniem tego materiału zajął się Erick Zimmerman – młodziutki, bo zaledwie dziewiętnastoletni reżyser, któremu nie przeszkadzał fakt, że budżet, jakim Trent i jego koledzy dysponowali, był histerycznie wręcz niski.
Erick wymarzył sobie ujęcie leżącego na ziemi trupa, filmowanego z punktu widzenia oddalającej się od niego kamery. Aby taki efekt osiągnąć, trzeba by wykorzystać kamerę zamontowaną do specjalnego podnośnika. Filmowiec nie miał jednak ani profesjonalnego sprzętu do rejestracji obrazu, ani tym bardziej wykorzystywanego przez zawodowców podnośnika. Musiał więc improwizować. Kupił kilka balonów, napełnił je helem i przywiązał je do małej, leciwej kamerki, zapisującej obraz w formacie 8 mm.


Reznor utytłał sobie twarz rozmoczoną mąką kukurydzianą, aby jego skóra robiła wrażenie nieco przygniłej, i zaległ bez ruchu na ziemi. Koło „denata” ustawili się członkowie zespołu, a kamera poszybowała w górę. Założenie było takie, że w ostatecznej wersji ujęcie to zostanie odtworzone od tyłu.
Totalna amatorszczyzna tego zabiegu nie polegała jedynie na pomyśle wypuszczenia w przestworze baloników z helem, ale i na braku odpowiedniego zabezpieczenia tego protoplasty profesjonalnych dronów. Po którejś z prób żyłka służąca do ściągania sprzętu na ziemię odplątała się i kamera poszybowała w siną dal.

https://www.youtube.com/watch?v=QrrEo3hZABU

W ten sposób nieumiejętnie zawiązana pętelka sprawiła, że pewien farmer z Michigan był świadkiem kolizji latającego pojazdu należącego do obcej cywilizacji, a policjanci oraz funkcjonariusze FBI stracili ponad rok na badaniu sprawy rytualnego morderstwa w stylu snuff.
Muzycy nie mieli wyrzutów sumienia. Właściwie to uznali tę sprawę za całkiem zabawną. Tymczasem wokół tajemniczego nagrania narobiło się wystarczająco dużo szumu, aby mało znany undergroundowy zespół, grający mocną, industrialową muzykę, z dnia na dzień znalazł się w centrum medialnego zainteresowania.


Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 118252x | Komentarzy: 18 | Okejek: 430 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało