JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Uniwersalny wzór rządzący światem istnieje i dobrze go znasz. To przez niego nie jesteś człowiekiem sukcesu

134 370  
591   106  
Wiemy, jak wygląda i jak z niego korzystać i Ty też zaraz się dowiesz...


Zacznijmy od zupełnych i całkiem wrednych podstaw. Już dawno wszyscy zauważyliśmy, że na świecie nie ma równości, a niektórzy ludzie dysponują takimi zasobami, że my możemy sobie o nich najwyżej pomarzyć. Przeważnie chodzi o wielkie pieniądze, których nigdy nie będziemy mieli, chociaż przeważnie wydaje nam się, że moglibyśmy to osiągnąć, choćby naginając trochę reguły i wygrywając w totka. Jeśli jakiś źle pojęty ideowy socjalizm siedzi w nas jeszcze głęboko, to w jakiś sprytny sposób chcielibyśmy ich okraść zmieniając reguły gry i żądać, by nam oddali część swojego tortu.

Gdzieś tam dalej dociera do nas, że przecież mamy znajomych, którzy potrafią śpiewać, grać na różnych instrumentach czy mają jakieś inne talenty, a choć niektórzy robią to naprawdę dobrze, to po czasie okazuje się, że żaden z nich nie rozwija takiej kariery jak Doda czy Maryla Rodowicz.
Dlaczego?

Na to jest wzór

Sprawa w podstawie jest bajecznie prosta. Wyobraźmy sobie zupełnie nowe społeczeństwo minionów, w którym każdy ma banana, kamienia i patyk. Podział dóbr będzie w tym wypadku wyglądał tak:


Może nam to odpowiadać i możemy zostawić to tak jak jest, ale po jakimś czasie patyki się połamią, banany zostaną zjedzone, a kamienie się pogubią, więc stan majątkowy naszego społeczeństwa będzie zerowy. Regres. Kiepsko. Nie idźmy tą drogą.


Wybaczcie, że jest tak łopatologicznie. Oczywiście wszyscy rozumiemy jak to działa, ale zawsze trafi się jakiś minion Hood, który będzie chciał zabierać bogatym i dawać biednym, żeby każdy miał swój zasłużony regres i złamany patyk. Bo to przecież takie "logiczne".

Rozwój społeczeństwa

Jest też opcja rozwojowa, w której uczymy się pozyskiwać i produkować towary. Niektórzy wolą kamienie, inni patyki, a choć absolutnie wszyscy kochają banany, to jest parę takich minionów, którzy je kolekcjonują i układają na półkach, dlatego teraz podział dóbr majątkowych wygląda tak:


Jak widać, mamy tutaj już wyraźny podział na tych, którzy mają więcej i na tych, którzy mają mniej. Ważne jest to, że tych, którzy mają mniej - zawsze jest i będzie więcej! To zupełnie naturalna rzecz, choć wiele osób często o tym zapomina. Pierwszą regułą tego świata jest to, że podział dąży do spełnienia reguły 20/80, to znaczy, że 20% społeczeństwa posiada aż 80% dostępnych dóbr. Oczywiście może wystąpić kilka procent różnicy w tę czy tamtą stronę.

W naszym przypadku te górne i bogate 20% to minion Pracuś, Sknerus, Geniusz i Papa Minion, któremu trzeba odpalać swoją działkę, żeby wilk nas nie zjadł i żeby słońce codziennie wschodziło.

Rzeczą, której na pierwszy rzut oka nie widzimy, kiedy patrzymy na ten wykres jest to, że w obecnej sytuacji każdy ma więcej dóbr niż miał wcześniej. Tylko minion Fajtłapa kamienia zgubił, patyk złamał, a banana oddał Papie, żeby wyleczyć się z żabiej kiły.

Zobaczmy co się stanie, kiedy topowe miniony założą fabryki kamieni i patyków, a reszta się przez parę pokoleń rozmnoży.


Choć Papa został już dawno zaciukany kamieniem i obecnie najbogatszym minionem jest Andrzej (Geniusz wtopił na złotej inwestycji w nawóz do kamieni, ale Ciamajda wypracował niezłą pozycję, bo rzucają w niego patykami na stand-upach), to podział na obrzydliwie bogatych i resztę jest tutaj jeszcze bardziej "okrutny" niż poprzednio i widać to gołym okiem. To czego nie widać, to że w dalszym ciągu zasada 20/80 jest zachowana. Kiedy patrzymy na to jak bardzo pogłębiła się różnica i jak wykres zmienił kształt, to wydaje się zupełnie nielogiczne, ale liczby nie kłamią:


Kolejną ciekawostką jest to, że górny 1% minionów ma w posiadaniu aż 20% dóbr.


I to jest kolejna z reguł rządzących tym światem.

No ale nie jesteśmy minionami, nikt nie chce być minionem

Ależ oczywiście, że nimi jesteśmy. Znając statystykę mógłbym z łatwością zaskarbić sobie sympatię 80% z czytelników ujawniając moje średnie zarobki, tak byśmy się poczuli jak jedna polska rodzina, bo do górnych 20% bez wątpienia się nie zaliczam. To absolutnie nic złego i żaden powód do wstydu. To w sumie nawet fajnie, że jest coś, co nas łączy. Podoba mi się ta myśl.

Przyszłość

Im większa skala, tym różnica jest głębsza. Jako większą skalę możemy uznać większą społeczność bądź posunięcie się do przodu w czasie. I z czasem wcięcie na naszym wykresie minionów będzie się pogłębiać. Jest więc tylko jedna prognoza na przyszłość: coraz mniejsza grupa ludzi będzie w posiadaniu coraz większej ilości dóbr naszego świata. To nie żadne teorie spiskowe, to...


Pamiętając o możliwości rozszerzania wykresu na większe populacje - gdybyśmy brali pod uwagę populację całego świata, a nie tylko Polski, to naprawdę jest spora szansa, że i ja i Ty znajdujemy się w topowych 20%. Chyba coraz bardziej Cię lubię, sporo rzeczy nas łączy.

Czy to wszystko duży problem?

W przyszłościowej perspektywie pewnie tak, bo każde działanie ma jakieś granice, a ten wykres można wyskalować do horrendalnej wręcz formy, jednak jeśli reguła 20/80 nie zostanie złamana, to nic strasznego nam nie powinno grozić. O całość zjawiska opiera się też pojęcie stratyfikacji społecznej. Stratyfikacja społeczna to nic innego, jak podział całości społeczeństwa na klasy - występuje on w absolutnie każdej społeczności. Pogłębiona stratyfikacja będzie w skrócie sytuacją, w której będziemy mieli klasę wysoce uprzywilejowaną i klasę nic. Jak w wielu państwach totalitarnych.

Czy zjawisko dotyczy tylko ekonomii?

Nie, co ciekawe, zasadę 20/80 możemy przyłożyć do wielu, wielu różnych obserwacji, jak np.:

- 80% wypadków powodowanych jest przez 20% kierowców.
- Przez 80% czasu nosimy tylko 20% ubrań z naszej szafy.
- Na 20% powierzchni dywanu przypada 80% jego zużycia.
- Inne tego rodzaju pierdoły...

Zasada 20/80 nazywana jest zasadą Pareto, ale istnieje też coś takiego jak rozkład Pareto. W dużym skrócie chodzi o to, że wśród badanych danych z największym prawdopodobieństwem będzie istniało mało "silnych" (dużych) pozycji i dużo "słabych" (małych), np.:

- Częstości występowania słów w długich tekstach (kilka słów jest używanych często, wiele słów rzadko).
- Rozmiary osiedli ludzkich (mało dużych miast, dużo małych wsi)
- Wielkości plików przesyłanych protokołem TCP w internecie (dużo małych plików, mało dużych plików).

Nawet na Joe Monster

Poniżej przedstawiam tabelę artykułów z Joe Monster z grudnia 2015 (losowo dobrany okres). Mieliśmy tutaj 290 artykułów wysłanych przez 29 osób. Rozkład wygląda następująco:


Nawet na tak małej próbie widzimy, że:
6 autorów (21%) wysłało 209 artów, co stanowi 72% całości
23 autorów (79%) wysłało 81 artów, co stanowi 28% całości.

Sprawa dotyczy przede wszystkim płaszczyzn opierających się o kreatywność

Za zachowanie kreatywne uznajmy więc takie, w którym dana osoba jest w stanie wymyślić i wykonać rzecz nową, której nie potrafi zrobić nikt inny lub nikt inny jeszcze na to nie wpadł.

Lubimy o sobie myśleć jak o osobach kreatywnych, bo kiedy ktoś powie "Podaj mi jak najwięcej zastosowań dla butelki", to z miejsca znajdziemy ze 3, w tym 2 niestandardowe. Mi przyszły na myśl: "pieprznąć kogoś butelką w łeb" czy "użyć butelki jako wazonu".


Zła wiadomość jest taka, że 80% z nas będzie miało mniej więcej te same pomysły. 20% z nas wpadnie jeszcze na kilka dodatkowych, jak np. "użycie butelki jak wałka do ciasta", ale znajdzie się jeden taki koleś, który wpadnie na cały szereg pomysłów, na które my byśmy nigdy nie wpadli. To jest dopiero ten kreatywny.

Niestety, to że wymyślił sposób produkowania energii z pomocą butelki nie sprawia z miejsca, że jego kariera potoczy się jak ta Elona Muska. Bynajmniej. Do osiągnięcia sukcesu potrzeba jeszcze ogromnej ilości czynników pobocznych, bo trzeba umieć to przeliczyć, zaprojektować, wykonać, zareklamować, sprzedać, no i w końcu: zarobić pieniądze. Do tego przyda się inteligencja, spryt, wiedza, zdolności, charyzma i cały szereg innych rzeczy. Och, zapomniałbym o talencie, ale cóż, okazało się, że w tym równaniu wcale nie jest aż tak bardzo istotny.

Sukces to bardzo złożone równanie, dlatego nawet największy talent i chęci go nie zagwarantują

Dlatego właśnie 20% zespołów muzycznych generuje 80% odsłuchań czy sprzedaży biletów. A na takim YouTube jest tylko kilka kanałów, które wygenerowały miliardy wyświetleń i miliony kanałów, które mają wyświetlenia tylko od mamy, cioci i autora.

Nie tylko muzyka i sztuka

Muzyka to łatwa do zrozumienia płaszczyzna, bo wszyscy jej słuchamy i widzimy jak to działa, ale kreatywność to nie tylko artyzm i sztuka. Kreatywność to też wynalazki, produkty, usługi i firmy, które potrafią na nich zarabiać. Dlatego właśnie te reguły tak świetnie sprawdzają się we wszelakiej ekonomii.

Statystyka, pheh

Pierwszy zarzut pod każdym takim artykułem: "Statystycznie rzecz ujmując, jak wychodzę z psem na spacer, to mamy po 3 nogi, hue hue hue".

Dokładnie tak jest. Jeśli chciałbym policzyć średnią z ilości naszych nóg, to taki bym wynik otrzymał. Na szczęście statystyką zajmują się nieco mądrzejsi ode mnie ludzie i raczej nie zajmują się takimi bzdurami, chyba że dla rozrywki.

Ludzie sukcesu

"Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia" i pamiętając o miarze sukcesu i kreatywności, pochylmy się nad moją skromną osobą (bo przecież nie będę obgadywał kolegów) i zauważmy, że na 90 000 osób odwiedzających średnio każdy z moich artykułów, to właśnie ja jestem tym, który jest na górze strony i wydawać by się mogło, że jestem przez to albo specjalnie uprzywilejowany, albo specjalnie kreatywny.

Myślę, że jestem co najwyżej "specjalny". Mógłbym co prawda rozciągać tutaj piękne tabele i stawiać się na szczycie jak jakiś mistrz sukcesu, ale prawda jest nieco bardziej brutalna.

Na około 300 wysłanych przeze mnie artykułów dokładnie 0 (słownie: zero, null, nic) było efektem mojej kreatywności. Ja tego wszystkiego nie wymyślam, ja tylko staram się wybierać najlepsze dostępne, sprawdzone dane i je przetwarzać. Nie jestem więc mistrzem w zakresie kreatywności, nie piszę i nie publikuję artykułów w duchu fantasy. Wiem, że Ty też nie i coraz bardziej Cię lubię.

Każda z osób wysyłających artykuły do JM ma też zbliżone do moich szanse na ich publikację. Ja staram się po prostu wysyłać tylko te, które się nadają, dlatego procent odrzuconych jest niewielki, ale wciąż jakiś jest. Ciężko więc mówić o mojej "władzy" w tym miejscu. Nie mam żadnego monopolu i nie jestem szczególnie uprzywilejowany.

Już wyżej wspominałem o finansach.

Czy jestem więc człowiekiem klasycznie pojmowanego sukcesu? Nie

Fakty mówią same za siebie. Nie stoję na szczycie żadnego wykresu. Niby smutne, jak tak to sobie wszystko uświadomić - każdy chciałby mieć jakieś supermoce i myśleć o sobie jak o "zwycięzcy", ale bądźmy realistami i trzymajmy się chłodnej logiki. Bajka spektakularnego sukcesu po prostu dobrze się sprzedaje tylko dlatego, że zdecydowana większość z nas nigdy go nie osiągnie, ale bardzo byśmy chcieli.

Ludzie "sukcesu"

Zwracam na to wszystko uwagę, bo często wydaje nam się, że jeśli ktoś jest w jakimś lepiej widocznym punkcie, to możemy przypisać mu kilka dodatkowych cech. Dlatego czasem wydaje nam się, że jeśli ktoś jest np. aktorem czy redaktorem, to musi być obrzydliwie uprzywilejowany na wszelkich polach, a jeśli ktoś siedzi w jakimś zarządzie, to musi być obrzydliwie bogaty, a "za hajs z jutuba..." i tak dalej. Nie mieszajmy tych płaszczyzn, bo przez to przestajemy doceniać czyjeś rzeczywiste dokonania, a zaczynamy oceniać jego portfel czy życie seksualne jego matki. Nie tędy droga. Nie o to chodzi.

Czy każdy może być zwycięzcą?

Nie. I udowodniliśmy to już wyżej.

Zdecydowanie nie każdy, i właśnie to jest ta rzecz, której nie chce powiedzieć nam żaden mistrz od "sukcesowego" coachingu. Dlatego, że doskonale zdaje sobie z tego sprawę i wie, że to on w tej chwili stoi na szczycie tabeli (pomijam tych, którzy udają), a towar, który wytwarza, konsumowany jest przez dziesiątki tysięcy osób, które nigdy nie będą na jego miejscu. No dobra, mają szansę, ale nawet jeśli mają do tego talent, pozjadają wszystkie książki tego świata i "uwierzą w siebie", a do tego "zaczną działać", to wciąż ich szansa na osiągnięcie takiego sukcesu jaki osiągnął np. Mateusz Grzesiak, wynosi tyle co nic.

To w dalszym ciągu nic złego. Zły to może być moment, w którym zawiedziemy się porażkami, jeśli za bardzo uwierzyliśmy w to, że jesteśmy super kreatywnymi maszynami do odnoszenia sukcesów, że naprawdę zarobimy te miliony i że każdy członek naszego społeczeństwa może znajdować się w topowym procencie minionów. Oczywiście warto próbować, ale pamiętajmy jakie są szanse i że nie wystarczy "uwierzyć w siebie". Potrzebny jest jeszcze cały szereg cech, o których mówiliśmy wyżej.


Ostatecznie gdyby to było takie proste i każdy miałby równe możliwości i szanse, to wykres byłby zupełnie prosty, jak pierwszy wykres w tym artykule. Co jest zwyczajnie niemożliwe. Znamy już przecież "wzór na wszystko" i wiemy, ile czynników jest potrzebnych do odniesienia ogromnego sukcesu.

Sukces to nie tylko pieniądze, głównie chodzi też o pieniądze

Jesteśmy ludźmi XXI wieku i żyjemy w świecie XXI wieku, więc nie oszukujmy się - sukces kojarzy nam się głównie z pieniędzmi. To jest bardzo ładnie ograne na mowach motywacyjnych wcześniej wspomnianych "coachów". Z jednej strony mówią, żeby nie definiować poziomu swojego życiowego sukcesu ilością pieniędzy, bo przecież wszystko może być naszym osobistym sukcesem, nawet to, że rano umyliśmy zęby (ja wciąż nie zmyślam, to autentyk), ale...

W internecie sporo znajdziemy mów motywacyjnych zaczynających się od słów pokroju "Przyjechałem tutaj nowym Lamborghini. Kiedy byłem dzieciakiem, to nawet o tym nie marzyłem...", a w trakcie których padały słowa jak "Są ludzie, hejterzy, którzy mnie nienawidzą, bo mi zazdroszczą. Zazdroszczą mi mojego sukcesu, bo wiedzą, że nigdy takiego nie osiągną, a ja chcę, żebyś ty uwierzył..." i tak dalej, i dalej, i dalej.
Ładna pułapka, prawda?

1. "Nie definiuj swojego sukcesu pieniędzmi"
2. "Bądź zwycięzcą jak ja"
3. "Przypomnij sobie, że mam Lamborghini"
4. "Definiuj swój sukces pieniędzmi".

Bo przecież każdy był w stanie wyobrazić sobie to Lamborghini już na samym początku i zanotował, że coach mu powie, jak takie zdobyć. Ten silny wizualny obraz działa na nas jak złoto, a my jesteśmy ludźmi XXI wieku: lubimy ładne samochody, zwycięstwa i złoto.

Coach - stojący na szczycie naszego wykresu - lubi też statystykę, naukę i logikę, a do tego jest sprytny i inteligentny, więc wie, że szansa, że też sobie kupimy nowe Lamborghini, wynosi jakieś plus/minus 0%, a więc szansa na to, że chcielibyśmy, żeby było nas stać na nowe Lamborghini, wynosi jakieś plus/minus 100%.

Proste, prawda?

Cały ten "sukces" to kłamstwo. I nie chodzi o to, że to jest kłamstwo konkretnie coachów i rynku motywacyjnego. To jest kłamstwo całych dzisiejszych czasów.

Nie oszukujmy się

"Wzór na sukces" to wcale nie jest "uwierz w siebie", wzór na sukces wygląda jak jakiś koszmar:


I efektem tego wzoru jest ta właśnie tabela z rozkładem prawdopodobieństwa na odniesienie tego mitycznego i niewyobrażalnego sukcesu:


I choć niektórzy próbują nam wmówić, że nasze szanse wyglądają tak...


...to Ty już wiesz, że szansa na nasz niewyobrażalny sukces wygląda raczej tak:


I to w dalszym ciągu nic złego. Wiem, że nie masz Lamborghini. Ja też nie. Moglibyśmy normalnie usiąść przy piwie czy kawie i pogadać jak swój ze swoim o tym zimnioczku. Ja w ogóle lubię zimnioczki.

A po co ja to wszystko...

Mogłem wykorzystać całą tę wiedzę i obiecać wszystkim złote góry, o których dziś rano nawet nie marzyli. Miałbym wtedy pewnie tysiące udostępnień w internecie, bo to by było takie piękne i "wszyscy" chcieliby w to wierzyć i przekazywać tę wiarę innym, choćby na Facebooku.

Dlaczego tego nie zrobiłem? Bo moim zdaniem nauka i logika, która za tym wszystkim stoi, jest jeszcze lepsza niż iluzoryczne złote góry i sukcesy. Właśnie tym chciałem się podzielić. Prawda, choć brutalna, jest naprawdę piękna, mam nadzieję, że i Tobie się podoba.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Oglądany: 134370x | Komentarzy: 106 | Okejek: 591 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało