JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

"Obcy z penisem na głowie" - jak powstał najbardziej znany kosmiczny oprawca?

71 493  
382   70  
Potwór ten pomimo prawie czterech dekad na karku trzyma się świetnie i w dalszym ciągu autentycznie przeraża.



Najpierw była "Diuna"... Napisana przez Franka Herberta, jedna z najdoskonalszych powieści SF szybko doczekała się planów jej filmowej adaptacji. Zadania tego miał się podjąć nie kto inny, jak sam Alejandro Jodorowski – kontrowersyjny chilijski reżyser, który zasłynął jako twórca sponsorowanego przez Johna Lennona psychodelicznego majstersztyku pt. „Święta góra”.


„Diuna” Jodorowskiego planowana była jako dziesięciogodzinne dzieło, w którym główne role zagrać mieli Salvador Dali, Mick Jagger i Orson Welles. Ścieżkę dźwiękową do tego filmu obiecał nagrać zespół Pink Floyd. Jodorowski zadbał też o zatrudnienie znakomitych artystów, których zadaniem było stworzenie m.in. klimatycznych budowli. Jedną z osób odpowiedzialnych za projekty budynków był Hans Ruedi Giger – szwajcarski malarz znany ze swego niepowtarzalnego, mrocznego stylu.


To właśnie podczas prac nad tym filmem dziełami Gigera zachwycił się Dan O'Bannon – młody scenarzysta, który aż za mocno związał się z przedsięwzięciem Jodorowskiego. Kiedy więc cały ten projekt szlag trafił, O’Bannon z objawami silnej depresji wylądował w szpitalu psychiatrycznym.
Kiedy scenarzysta trochę się pozbierał, postanowił rzucić się w wir pracy. Razem ze swym przyjacielem Ronaldem Shusette napisał całkiem pomysłową historię łączącą w sobie cechy horroru, SF i... międzygatunkowego porno. Według wizji twórców tego scenariusza (który to początkowo nosił tytuł "Star Beast"), przyszły film opowiadał o załodze statku kosmicznego Nostromo, na pokładzie którego grasuje agresywny kosmita. Bestia narodzić się miała w wyniku… „oralnego, homoseksualnego gwałtu” zadanego przez obcą formę życia jednemu z członków kosmicznej drużyny. O’Bannon uważał, że taki przekaz uderzy widzów w najczulszy punkt, wywoła obrzydzenie i silny dyskomfort.


Scenarzysta przypomniał też sobie o Gigerze, który podczas spotkania przy okazji prac nad „Diuną” podarował mu swój album „Necronomicon”. Dzieła, które tam się znalazły pełne były upiornych, monumentalnych tworów, z jednej strony łączących w sobie szpetotę, a z drugiej piękno i niekiedy bardzo ostrą dawkę erotyki (najostrzejsze prace Gigera zobaczycie tutaj).




Szczególną uwagę O’Bannona przykuła postać podpisana jako Necronom IV. Humanoidalny twór, który mógł być zarówno mężczyzną, jak i kobietą, epatował seksualnością i odrazą. Scenarzysta stwierdził wręcz, że postać ta „Mogłaby cię wyruchać przed zabiciem!”.


Wytwórnia Fox, która zainteresowana była projektem filmu o kosmicznym zabójcy, początkowo nawet nie chciała słyszeć, aby przesiąknięte pornografią dzieła Gigera gwałciły oczy zniesmaczonych widzów. Szefostwo Fox ostatecznie jednak zgodziło się na udział szwajcarskiego artysty przy tworzeniu wizerunku zarówno obcego we wszystkich stadiach rozwoju, jak i jego jaj oraz statku kosmicznego, w którym te zostały przez załogę Nostromo odkryte.


Obcy według pomysłu Gigera pozbawiony był oczu. Sam autor przekonywał wszystkich, że dzięki temu postać ta jeszcze bardziej przeraża, bo ofiara nigdy nie wie, czy kosmita ją widzi, czy nie. Może i jest w tym tłumaczeniu coś z prawdy, ale kiedy rzucimy okiem na kartki albumów tego artysty, to zdamy sobie sprawę, że praktycznie w niejednej pracy Szwajcara ukryty jest jakiś odbyt, wagina czy dorodny, biomechaniczny kutas…


Freud z całą pewnością piszczałby z radości, patrząc na protoplastę filmowego obcego z obrazu „Necronom IV”, który spokojnie mógłby mieć na imię Chujogłowy. Giger początkowo zaproponował, że na potrzeby produkcji stworzy tę postać od podstaw, jednak filmowcy wiedząc, że zajmie mu to sporo czasu, poprosili, aby jedynie nieco przerobił postać ze swego obrazu. Artysta poprawił więc kształt łba potwora tak, aby nie budził on oczywistego skojarzenia z penisem. Kolejnym krokiem zmian w początkowych projektach było jajko, z którego miał wykluwać się tzw. „facehugger”, czyli prymitywny stwór, co to przykleja się do twarzy ofiary i umieszcza w jej ciele embrion kosmity.


Początkowo jajko zaopatrzone było w imponującą, ludzką waginę. O’Bannon wiedząc, że taki motyw nie spodoba się cenzorom, od razu poprosił Gigera o zmianę tego drobnego szczegółu. Szwajcar, mając już dość ciągłego „zmiękczania” swoich wizji, trochę się zirytował i otwór w jajku przerobił tak, aby przypominał on krzyż.


Po dokonaniu tych poprawek zasiadł do prac nad wyglądem „chestbustera” - młodej wersji kosmity, czyli stwora, który wydostaje się z ciała swego żywiciela wygryzając dziurę w jego klatce piersiowej. Giger postanowił zakpić z cenzorów i mając już gotowy wizerunek tej istoty, naniósł na projekt kilka poprawek, tak aby stworek wyglądał jak (uwaga, uwaga!) kutas! A to ci niespodzianka…


Mała ciekawostka - podczas kręcenia sceny, w której małe ksenomorfiątko wyłazi z ciała nieszczęsnego członka Nostromo, większość gwiazd filmu znała jedynie ogólny zarys tego, co miało nastąpić. Bryzgająca krew i fruwające flaki były dla wszystkich niespodzianką. Dzięki temu udało się zarejestrować prawdziwe reakcje przerażonych aktorów.
Kolejna mała ciekawostka - inspiracją dla stworzenia istoty, która rozwija się w ciele swojego żywiciela, była dla Dana O'Bannona choroba, na którą cierpiał. Mowa o zapaleniu jelit, czyli chorobie Leśniowskiego-Crohna. Scenarzysta miał wówczas wrażenie, że coś rusza się w jego jelitach i usiłuje wydostać się na zewnątrz.


Wracając do powodu, dla którego filmowy obcy nie posiada oczu – aż trudno uwierzyć, że wymyślone na poczekaniu tłumaczenie artysty zostało tak łatwo przez wszystkich łyknięte. To przecież oczywiste, że nie chodziło tu o nadanie maszkarze dodatkowej szczypty grozy, ale fakt, że jeszcze nikt nie widział fiuta ze ślepiami!

Sam Giger we współpracy ze specjalistą od efektów specjalnych Carlo Rambaldim zbudował efektowny model obcego. Biomechaniczny wygląd kosmity uzyskano łącząc części od starego Rolls Royce’a ze zwierzęcymi żebrami oraz kręgosłupem "pożyczonym" od węża. Całość pokryto plasteliną. Sama głowa stwora posiadała aż 900 ruchomych elementów!


Kiedy za sterami realizacji tego projektu zasiadł Ridley Scott, podjęto decyzję, że postać obcego musi zostać zagrana przez człowieka ubranego w specjalny kombinezon. Próbowano różnych pomysłów – początkowo filmowcy testowali takie rozwiązanie przebierając za kosmitę cyrkowych akrobatów, później stworzono prototypowy kombinezon, w którym mieściło się dwóch aktorów naraz. Jednak żadne z tych rozwiązań nie dawało zamierzonego efektu. Dopiero kiedy Scott zobaczył starą fotografię przedstawiającą Leni Riefenstahl stojącą u boku wysokiego Nubijczyka, reżyser doszedł do wniosku, że właśnie taki chudy i bardzo wysoki człowiek byłby idealnym kandydatem do tytułowej roli w filmie.


Wkrótce na planie pojawił się pochodzący z Nigerii Bolaji Badejo - mierzący sobie 2,04 metra czarnoskóry grafik, którego jeden z członków ekipy namierzył w jakiejś knajpie. Zanim padł pierwszy klaps „Obcego”, Badejo musiał przyswoić podstawy tai-chi oraz nauczyć się ruchów granej przez siebie postaci.


Tak prezentował się Bolaji podczas wstępnych testów - wówczas jeszcze nie miał na sobie kostiumu, a jedynie prostą atrapę łba obcego.


I na koniec dwa słowa o ksywce naszego bohatera. Mimo że kosmita o fallicznej czaszce zwykł być określany mianem obcego lub aliena, to fachowa nazwa tego gatunku istot zamieszkujących kosmos brzmi ksenomorf i pada ona z ust jednego z bohaterów dopiero w drugiej części filmu, która wyszła spod ręki Jamesa Camerona.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 71493x | Komentarzy: 70 | Okejek: 382 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało