JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Gdyby wierzyć poniższym odkryciom, historia świata wyglądałaby zupełnie inaczej

96 332  
242   36  
Część odkryć archeologicznych potwierdza znane teorie, część odrzuca się jako prawdopodobne mistyfikacje. Części jednak nie da się zakwalifikować ani do jednej, ani do drugiej kategorii.


Rzymianie w Kanadzie

Jest wiele miejsc, do których mógłby trafić starożytny rzymski miecz z ok. 200 r. n.e. i nie wzbudzić niczyich podejrzeń, jednak Oak Island w Kanadzie nie jest jednym z nich. Wiadomo już, że podróż Kolumba do Ameryki nie była żadnym epokowym wydarzeniem, że w Ameryce Północnej znacznie wcześniej byli m.in wikingowie, jednak obecność Rzymian w tym miejscu i czasie to pewna nowość - przynajmniej dla naukowców.


„Jeden miecz Rzymian nie czyni”, jak głosi znane powiedzenie, ale nie tylko miecz trafił na listę znalezionych osobliwości. Zaskoczeniem było też odnalezienie strzały wbitej w drzewo, pochówku w rzymskim stylu, kartagińskich monet czy kamienia z rzymską inskrypcją sprzed co najmniej 1800 lat. Rzecz w tym, że - jak na złość - o ewentualnej wyprawie Rzymian czy Kartagińczyków na Wyspę Dębów nic nie wiadomo. Pojawiła się teoria, że faktycznie wyruszyła wspólna wyprawa rzymskich i kartagińskich badaczy, którzy dotarli na terytorium dzisiejszej Kanady, ale nigdy nie wrócili do domu. Pozostali na wyspie, co tłumaczyłoby ślady pochówku oraz brak jakichkolwiek przekazów w źródłach w Europie.

Mimo wszystko znaleziska na Oak Island otoczone są zbyt wieloma kontrowersjami, by na ich podstawie pisać od nowa historię ludzkości. Po pierwsze, trafiła na nie ekipa telewizyjna przygotowująca wieloodcinkowy program o nietypowych znaleziskach - nie archeolodzy. To oczywiście jeszcze nic zdrożnego, ale zastanawia fakt, dlaczego konsultant merytoryczny odpowiadający za weryfikację wartości poszczególnych informacji wkrótce potem odszedł z pracy. Odszedł z własnej woli czy ktoś go zachęcił?


Zastanawiają też rozbieżności w badaniach znalezisk - wyniki przedstawione przez ekspertów wynajętych przez stację telewizyjną oraz wyniki badań odrębnie działających ośrodków naukowych istotnie się różnią. Zarówno pod kątem przyjętych metod analizy, jak i wyników, które dały. Oficjalnego potwierdzenia prawdziwości odkryć nie ma - ale nie ma też oficjalnego i jednoznacznego zaprzeczenia. Dlatego na ostateczną ocenę znalezisk z Wyspy Dębów trzeba będzie jeszcze poczekać. Kto wie, być może powody zaistnienia wspomnianych kontrowersji okażą się finalnie inne niż ten nasuwający się jako pierwszy.

Egipcjanie w Indiach


Wiele wskazuje też na to, że nie tylko Rzymianie przemierzali świat w stopniu znacznie większym, niż podejrzewaliśmy. Być może podobne aspiracje podróżnicze towarzyszyły też Egipcjanom.

Zachodnie wybrzeże Indii. Ruiny jednej z wielu świątyń poświęconych bogini Pattini. Czczona zarówno przez buddystów, jak i hinduistów Pattini była boginią zdrowia i płodności, zrodzoną według wierzeń… z owocu mango. Świątynie Pattini nie są w Indiach niczym niezwykłym - to popularna, ceniona bogini, której poświęcono niejedno dzieło. W tym przypadku znamienne jest to, co znalazło się poniżej tej właśnie świątyni. To, co odnaleziono w ukrytej pod podłogą komnacie. Nie przypominało to niczego, co do tej pory odkrywano w Indiach.

Pod świątynią Pattini ukryta była dodatkowa komnata, a w niej… wszystko wskazuje na to, że druga, tajemnicza świątynia. Nie była to jednak świątynia Pattini - ani żadnego z hinduskich bóstw. Była to świątynia… egipskiej bogini Izydy, która z kulturą Hindusów nie miała przecież nic wspólnego. Chyba że…?


Uwagę zwracają podobieństwa pomiędzy mitami opowiadającymi o Izydzie i o Pattini - kobietach oddzielonych od mężów. Kobietach, które ukształtowały brutalne morderstwa. Wreszcie boginiach „do spraw tych samych”. Podobieństw jest tak wiele, że trudno uznać je za przypadek.

Podejrzewa się więc, że egipscy podróżnicy udali się na wschód i dotarli do Indii. Na miejscu założyli nieduży kult, który miejscowi następnie zaadaptowali do własnych potrzeb. W ten sposób kult Isis przeniknąć miał do hinduizmu. Chyba że w rzeczywistości było zupełnie inaczej - tylko jak? I jak inaczej wytłumaczyć dokonane w Indiach odkrycie?

Giganci w Peru

Po co kłamać? Naukowcom zdarza się kłamać z różnych powodów - dla sławy, dla pieniędzy, dla obrony tezy, której nie da się obronić w inny sposób. Dlaczego kłamać miałby hiszpański konkwistador Pedro Cieza de Leon? Na to pytanie dobrej odpowiedzi nie ma - tym bardziej że w swoich opowieściach zazwyczaj nie mijał się z prawdą. Ale czy to oznacza, że jego doniesienia o wiosce gigantów w Peru także należy uznać za prawdę?


Kiedy Leon dotarł do Peru, spisywał wszystkie uzyskane informacje w kronice. Utrwalał wszystkie szczegóły, jakby wiedział, jak wiekopomne dzieło tworzy i jak istotny każdy detal może być dla późniejszych badań. Opisywał kulturę, zachowania Indian i ich zwyczaje. Opisywał też ich wierzenia - między innymi te o gigantach, których rozmiar wielokrotnie przekraczał rozmiar normalnych ludzi. Według podań, od kolana do stopy giganci mieli mieć tyle, ile normalni ludzie mają całego wzrostu.

W tym jednak wypadku Leon nie ograniczył się wyłącznie do przytoczenia legendy. Napisał bowiem, że osobiście widział jedną z rzekomych wiosek gigantów, wystarczająco dużą, by dać wiarę legendzie. W niej studnie zbyt wielkie, by mogły powstać rękami zwyczajnych ludzi. Twierdził też, że widział ogromną czaszkę i kość udową, a także ząb, który ważyć musiał niemal ćwierć kilograma.

Ile w tym prawdy - nad tym zastanawiają się naukowcy. Z całą pewnością wiadomo, że to nie jedyny przypadek, kiedy wiarygodni ludzie donoszą o gigantach zamieszkujących niegdyś Ziemię. Kim byli i co się z nimi stało? Nie wiadomo. Indianie, z którymi rozmawiał Leon, twierdzą, że zginęli w pożarze. Czy wymyślili całą historię, by oszukać konkwistadora? Jeśli tak, to dlaczego akurat historią o olbrzymach, pojawiającą się raz po raz w różnych częściach świata?


A jeśli oszustem miałby być sam Leon, to dlaczego? Co miałoby kierować szanowanym podróżnikiem, by wymyślił tak nieprawdopodobną historię, narażając na szwank własną reputację? Trudno dzisiaj wyrokować, czy doniesienia pokrywają się z prawdą, czy zostały wymyślone - i przez kogo. Równie trudno jak znaleźć dowody na potwierdzenie teorii o istnieniu olbrzymów jest znaleźć powody, dla których Pedro Cieza de Leon miałby w swojej kronice skłamać.

Kolejne odkrycia pokazują, jak niewiele wciąż wiemy o historii własnej planety. Mimo że na wszystko, wydawałoby się, mamy już racjonalne wytłumaczenie, raz po raz pojawiają się elementy, które do ewolucyjnej układanki nijak nie pasują. Oczywiście - 99% z nich to mistyfikacja, ale brakujący 1% każe się zastanowić, czy to, co wiemy, to naprawdę wszystko. Wnioski mogłyby zaskoczyć jeszcze niejednego!


Źródła:
1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 96332x | Komentarzy: 36 | Okejek: 242 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.12

13.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało