JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Hotel Cecil – miejsce, w którym pobyt kończysz razem z życiem

83 690  
241   23  
Hotel Cecil na swoją reputację pracuje już od kilkudziesięciu lat, a to dzięki gościom, którzy albo się w nim zabili, albo zostali zabici. Byli też tacy, którzy woleli zabijać. Dlaczego zwykły hotel tak przyciąga śmierć?


Gdy w 1942 roku w Los Angeles budowano hotel Cecil, zakładano, że klientami będą przede wszystkim pracownicy przebywający na wyjazdach służbowych i turyści. Budynek oferował siedemset pokoi w przystępnych cenach. Niestety, niemal od początku jego działalności zdarzały się w nim mniej lub bardziej niewyjaśnione tragedie. Oczywiście, nie ma hotelu, w którym uniknie się nieprzyjemnych zdarzeń, jednak historia tego, w tej kategorii, zajmuje pierwsze miejsce.

Samobójstwa przeplatane zabójstwami


19 listopada 1931 nastąpiło pierwsze zanotowane przez prasę samobójstwo. Wówczas 46-letni W.K. Norton, tydzień po zameldowaniu się w hotelu, połknął kapsułki z trucizną.
Rok później inny mężczyzna, 25-letni Benjamin Dodich zastrzelił się, nie pozostawiając listu tłumaczącego w jakikolwiek sposób swój czyn. W 1933 roku młody kierowca został przygwożdżony do ściany hotelu przez własną ciężarówkę. Kilka miesięcy później 53-latek poderżnął sobie w pokoju gardło.

W 1937 roku policja badała sprawę kobiety, która spadła z dziewiątego piętra budynku. Nie wiadomo, czy było to samobójstwo, wypadek, czy coś więcej. Spadając, kobieta zaplątała się w przewody elektryczne, które jedynie przedłużyły jej agonię i zamiast na miejscu, umarła w szpitalu.

A to tylko część wszystkich wydarzeń.

Często przyszli samobójcy meldowali się pod innym nazwiskiem, żeby kilka dni później ze sobą skończyć. Jednak nie był to tylko zagajnik dla ludzi chcących pozbawić się życia.
W 1944 roku pewna młoda kobieta, która przyjechała ze swoim partnerem, obudziła się w nocy z silnym bólem brzucha. Poszła do toalety na korytarzu, gdzie zorientowała się, że zaczyna rodzić. Wcześniej nie wiedziała, że jest w ciąży. Urodziła całkiem sama. Nie wzięła jednak noworodka ze sobą do pokoju, ale wyrzuciła przez okno. Później wyznała, że dziecko nie żyło, dlatego potraktowała je w ten sposób. Początkowo miała zostać skazana za zabójstwo, jednak ostatecznie uznano ją za niepoczytalną.

W 1962 roku 27-letnia Pauline Otton kłóciła się w pokoju ze swoim mężem. Ten w poszukiwaniu świętego spokoju wyszedł na obiad, głośno trzasnąwszy drzwiami. Rozgoryczona Pauline wyskoczyła z okna z dziewiątego piętra i tak nieszczęśliwie upadła na przechodnia, że oboje na miejscu zginęli.
Niektórzy goście tracili życie w samym hotelu, inni poza jego murami - pewien starszy pan zastrzelił się w parku niedaleko, ciało innego gościa zostało znalezione na brzegu oceanu.

Zdarzały się także częste próby rabunków zarówno samego hotelu Cecil, jak i przebywających tam nieszczęśników. Niektóre kończyły się śmiercią ofiary.
Podobno panował w tym miejscu taki chaos, że dilerzy narkotyków nie musieli ukrywać się z tym, co robią, a ciała ludzi, którzy przedawkowali, przez wiele dni zalegały w pokojach.


Hotel może także się szczycić kilkoma przypadkami głośnymi na cały świat. Serię można otworzyć zabójstwem Elizabeth Short, okrzykniętej Czarną Dalią, która krótko przed swoją śmiercią miała zajrzeć do hotelowego baru. Nie jest pewne, czy rzeczywiście tam była. Jednak brutalny sposób pozbawienia jej życia i tajemniczy morderca pozostający na wolności spowodował, że ludziom łatwo przyszło przypomnienie sobie jej obecności w tym miejscu.

Seryjny morderca


W latach 80. pokój na czternastym piętrze zajmował Richard Ramirez, seryjny morderca, który został nazwany Nocnym Prześladowcą. Mężczyzna nocami wychodził z hotelu na łowy. Włamywał się do mieszkań swoich ofiar i po długich torturach, czasem gwałtach, z przyjemnością zabijał wybrane osoby. Potem beztrosko wyrzucał w hotelowym śmietniku zakrwawione ubrania. Dopiero gdy został złapany, jego sąsiad przyznał, że widział, jak się ich pozbywa. Co dziwne, nikt nie był zdziwiony, a tym bardziej nie poinformował o tym policji, kiedy Ramirez wracał do swojego pokoju w samej bieliźnie, czasem nawet nago.
Za trzynaście morderstw, jedenaście gwałtów i czternaście włamań skazany został na śmierć, co skomentował radośnie: „do zobaczenia w Disneylandzie”. Umarł po 23 latach oczekiwania na wykonanie wyroku.

Zabójca prostytutek


Historia Austriaka Jacka Unterwegera jest niezwykła i przerażająca jednocześnie. Mimo wyroku dożywocia za morderstwo młodej kobiety, dzięki wpływowi tamtejszych elit Jack wyszedł na wolność, by zostać znanym pisarzem. Zapewniał, że jest już innym człowiekiem niż kiedyś i pragnie odkupienia. W rzeczywistości jednak ciągle mordował prostytutki i jako profesjonalny dziennikarz opisywał grasującego po Austrii mordercę. W 1991 roku wyjechał do Los Angeles, żeby zrobić reportaż o miejscowych paniach lekkich obyczajów. Nie trzeba chyba dodawać, gdzie się zatrzymał. Z prostytutkami spotykał się z w okolicy albo sprowadzał je do siebie. Ostatecznie zabił trzy kobiety. Zresztą wspominał, że w hotelu Cecil zatrzymał się ze względu na dziedzictwo, jakie zostawił Ramirez. Unterwegera w końcu złapano i ukarano. Niedługo później powiesił się w swojej celi.

Więcej o tej historii TUTAJ

Śmierć studentki


Elisa Lam była 21-letnią studentką z Kanady, która w 2013 roku zatrzymała się w hotelu, dwa lata wcześniej przemianowanym na Stay on Main. Pewnego dnia zaginęła. Odnaleziono ją po kilku tygodniach, kiedy goście hotelu zaczęli skarżyć się na dziwny posmak wody. Okazało się, że to jej rozkładające się ciało w zbiorniku na dachu było przyczyną nieprzyjemnego posmaku. Hitem Internetu stało się nagranie z windy, poprzedzające śmierć Elisy. Na wideo widać, jak przestraszona dziewczyna próbuje się ukryć, po czym rozmawia z kimś, kogo my nie widzimy, a do tego wykonuje dziwne ruchy rękami. Biorąc pod uwagę mroczną przeszłość hotelu, od razu pojawiły się teorie, że dziewczyna jest pod wpływem nadprzyrodzonej siły.


Początkowo podejrzewano samobójstwo, jednak nie miałaby wystarczająco dużo siły, żeby od środka zasunąć ciężką klapę zbiornika.
Co ciekawe, doszukano się podobieństw między sprawą Elisy, Elizabeth i amerykańską wersją filmu Dark Water z 2005 roku. Zarówno w filmie, jak i hotelu, z kranu leciała brudna woda i w zbiorniku wodnym znaleziono zwłoki dziewczyny. Główna bohaterka ma na imię Dahlia – jak pseudonim Elizabeth. Jej córka to Cecilia. Jedna z ostatnich scen przedstawia Dahlię trzymającą nieżyjącą dziewczynę w zalanej windzie. Jeśli Elisa została zabita, możliwe, że jej oprawca zainspirował się tym filmem.

Co jest z tym miejscem nie tak?


W 2011 roku nowi właściciele zmienili nazwę hotelu na Stay on Main. Ale mimo gruntownego remontu podkreślającego pierwotny styl art déco, nie jest łatwe wymazanie kłopotliwej historii i przywrócenie zainteresowania klientów. Kawiarnia jest niemal stale nieczynna, za rozrywkę w lobby służy ciągle wyłączony telewizor, a jeśli spotka się na korytarzu człowieka, nie jest do końca pewne, czy rzeczywiście jest on żywy.

Miejsce za to cieszy się powodzeniem u poszukiwaczy duchów. W końcu jeśli gdzieś nagminnie dochodzi do różnego rodzaju śmierci, trudno uniknąć posądzenia o nawiedzenie. Goście wielokrotnie twierdzili, że słyszeli różne szepty, temperatury w pokojach miały się nagle zmieniać, a niektórzy nawet mieli zobaczyć zjawę czy krew płynącą z kranu. Ktoś takiego ducha próbował uchwycić:


Albo po prostu każda śmierć napędza kolejną. Być może na początku działalności tej placówki, z uwagi na niskie ceny, meldowali się tu ludzie z problemami życiowymi, którzy nie widzieli przed sobą przyszłości. A potem każda kolejna tragiczna historia wzmacniała przekaz dotyczący hotelu Cecil i w ten sposób narodziła się legenda, która przyciąga kolejnych szaleńców, zbrodniarzy i życiowych rozbitków.

Oglądany: 83690x | Komentarzy: 23 | Okejek: 241 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało