JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

9 beznadziejnych rzeczy, które ty też robisz (i nie chcesz się przyznać nawet przed samym sobą)

151 374  
192   44  
Są takie rzeczy, którym trudno się oprzeć. Drobne kłamstwa, głupie myśli, codzienne „uprzejmości”. Zdarzają się nam wszystkim - tak jak wszyscy, niczym rasowi uzależnieni, zgodnie im zaprzeczamy.

#1. Koloryzujesz swoje historyjki


Kto jest bez winy, niech pierwszy opowie swoją historię… Naprawdę wyprzedziłeś wczoraj Lamborghini? Naprawdę laska 10/10 sama dosiadła się do ciebie w barze? Naprawdę zaliczyłeś czworokąt - a może był to zwykły duet, ty i twoja ręka?

Człowiek lubi kłamać - to naturalna reakcja wynikająca z potrzeby uczynienia życia bardziej atrakcyjnym. Im mniejsze szanse przyłapania na kłamstwie, tym większe szanse, że opowiadający historię rozminie się z prawdą, tak aby postawić się w nieco lepszym świetle. Każdemu zależy na zainteresowaniu i podziwie innych. Nawet tym, którzy wydają się oczekiwać tylko własnego towarzystwa i wręcz pogardzać innymi zależy na uznaniu. Epatują swoją „innością” nie tylko dlatego, że to dla nich wygodne - ale w dużej mierze dlatego, że dzięki temu czują się lepsi od innych.

„Tuningowane” historie to jeden z elementów poprawiania własnego wizerunku. Stosunkowo niegroźny, przynajmniej na początku. Groźna staje się przesada. Coraz dalej idące kłamstwa w coraz bardziej absurdalnych sytuacjach. Złapany raz, drugi czy trzeci na kłamstwie, opowiadający staje się dla innych po prostu śmieszny i nudny - a tego obawia się najbardziej.

#2. Boisz się spojrzeć w oczy


Nie jesteśmy w Azji, nie wszyscy tu wyglądają tak samo. Jedni są wyżsi, niżsi, brzydsi czy ładniejsi. Jedni mają przebite uszy, inni szczypiorek ze śniadania pomiędzy zębami. Łączy nas wiele rzeczy - na przykład to, że wszyscy mamy oczy, których używamy do patrzenia. Także na siebie nawzajem. Coś w tym złego? Oczywiście, że nie. Dlaczego więc ciągle próbujesz obserwować kogoś ukradkiem, a gdy tylko wasze spojrzenia spotkają się, gwałtownie odwracasz wzrok, licząc, że nie zauważy?

O co w tym chodzi, co to za popieprzona gra?! W zamierzchłych czasach przed wynalezieniem SMS-ów i Tindera, ludzie najpierw patrzyli na siebie, potem uśmiechali się do siebie i zaczynali rozmawiać. Potem umawiali się na kolejne spotkanie lub nie. Kiedy ktoś zauważy, że na niego patrzysz - uśmiechnij się. Jeśli odpowie uśmiechem - przywitaj się. Zamieńcie kilka zdań, to jeszcze do niczego nie zobowiązuje. Jedyne, co ryzykujesz, to to, że rozmówca/rozmówczyni spróbuje ci sprzedać garnek albo nakłonić do zmiany wyznania.

#3. Masz wrażenie, że tylko ty jeden nie masz pojęcia co i po co robisz


Ktoś kiedyś wymyślił, że wszyscy powinniśmy mieć w życiu jakiś określony cel i do niego dążyć. Najlepiej świadomie. Dobrze jest wiedzieć, co się robi ze swoim życiem. Dobrze jest wiedzieć, co się robi w ogóle. Ale to jeszcze nie koniec świata. Brak pewności siebie czy zaniżone poczucie własnej wartości prowadzi do destrukcyjnego porównywania się z innymi. Do błędnego założenia, że jeśli ty nie wiesz co robisz, to prawdopodobnie jesteś w tym zupełnie sam - podczas gdy inni wiedzą doskonale.

Zaczynasz czuć się jak jedyny facet na zebraniu klasowym, jak starszy brat na imprezie młodszego rodzeństwa, jak przyzwoitka na randce dwójki znajomych. Wydaje ci się, że jesteś czarną owcą - i owszem, wydaje ci się. Jeśli ty tak masz, to istnieje duża szansa, że inni czują się dokładnie tak samo. I tak samo jak ty robią dobrą minę do złej gry. Jesteśmy bardziej przeciętni, niż byśmy chcieli - patrz punkt 1.

#4. Innym razem masz wrażenie, że ty jeden masz pojęcie co i po co robisz


Ludzka natura ma skłonność do wpadania w skrajności. Białe albo czarne, nic pośrodku - mimo że cały świat to w rzeczywistości jedno wielkie „pośrodku”. Kiedy już wydaje ci się, że wiesz co robisz, zaczynasz utwierdzać się w przekonaniu, że znowu jesteś w tym sam jeden. Tylko ty wiesz o co chodzi w życiu, tylko ty masz na wszystko sposób, tylko ty doskonale sobie radzisz. Inni - nie są godni nawet by wysłuchać od ciebie rady.

Zazwyczaj prawdziwe w tym wszystkim jest tylko to, że wtedy zaczynasz zachowywać się jak złamany kutas.

#5. Zapominasz, że przecież nikt nie ma pojęcia


Życie to gra pozorów, „twardym trza być, nie miętkim” i te sprawy. Wszyscy wszystko wiedzą, wszyscy do czegoś dążą, mają swoje cele, swoje wakacje nad Balatonem i małego fiata. Stabilną pracę w zagranicznej korporacji, stałe godziny od 8 do 20 i relaks w Starbucksie. A ty tak siedzisz sobie sam, dziwnie czując się z tym, że jako jedyny donikąd nie biegniesz. Nigdzie się nie spieszysz - bo nie masz po co. I wtedy zaczynają się głupie myśli - a może jesteś gorszy? A może coś z tobą nie tak?

Wszystko w najlepszym porządku - masz tak samo jak wszyscy inni, tylko sam przed sobą nie jesteś w stanie zbudować pozorów. Porównujesz się do innych, biorąc pod lupę zupełnie różne elementy. Prawdę o sobie - i wyobrażenie o innych. Z tego nigdy nie wychodzi nic dobrego. Każdy ma swoje lepsze i gorsze strony, każdy ma własne cele, sposoby i pomysły, a zarazem każdy ma swoje słabe punkty ujawniające się w różnych miejscach i sytuacjach. I każdy robi wiele, żeby ukryć je przed innymi. Ty też.

#6. Zastanawiasz się, czy „to naprawdę wszystko?”


Rozczarowanie to normalny element codzienności, momenty zachwytu przeplatane gorzką refleksją nad marnością ludzkiego istnienia. Dawne ideały - dom, drzewo i syn - tracą na znaczeniu, ustępując miejsca nowym. Kawalerka w Warszawie, etat w korpo i wakacje na Kanarach. Niezależnie od tego, na którym etapie aktualnie jesteś, zdarzają ci się momenty, w których zastanawiasz się, czy to naprawdę wszystko, o co w życiu chodzi.

Zastanawiasz się nad upływającym czasem, rozpamiętujesz błędne decyzje popełnione przed laty, analizujesz dokonane zakupy i stracone przyjaźnie. Być może robisz jakieś plany, po czym… dochodzisz do wniosku, że przecież wszystko jest bez sensu. I tak wszyscy wkrótce umrzemy, więc po co właściwie się starać. Czym się cieszyć. Może nawet popłakujesz po nocach, rozczarowany przebiegiem ziemskiej wędrówki.

A potem, następnego dnia, wstajesz z uśmiechem i podążasz tą samą drogą. Zapytany, odpowiadasz, że przecież wszystko jest doskonale, choć wewnętrznie krwawisz z nienawiści do samego siebie. Rozczarowanie życiem nie jest niczym złym. Nierobienie niczego, by je zmienić - to prawdziwy problem.

#7. Cierpisz na wieczny niedosyt


Powinieneś więcej, prawda? Powinieneś wreszcie wziąć się za siebie. Zrzucić parę kilo, pójść na siłownię, wypożyczyć książkę z biblioteki, nadrobić zaległości filmowe. Odwiedzić rodzinę, umyć okna, zmienić opony, kupić nową kurtkę. Więcej pracować, wziąć dodatkowe zlecenie, zarobić na większy telewizor i jeszcze wyjechać na urlop - albo wyremontować mieszkanie domagające się odświeżenia. Tymczasem ty siedzisz przed biurkiem, przeglądając Facebooka tysięczny tego dnia raz, co chwilę zerkając na telefon i wyczekując SMS-a z powiadomieniem o nadejściu końca świata, który jak na złość wcale nie chce nadejść.

Wieczny niedosyt wywołuje rosnące niezadowolenie. Ciągłe dążenie do „więcej i więcej” sprawia, że droga staje się ważniejsza od celu, wywołuje patologiczne przekonanie, że lepsze jest gonienie marzeń, niż ich spełnienie. Czas pogodzić się z jednym faktem - i tak umrzesz. I tak umrzesz zanim zdołasz odhaczyć wszystkie pozycje na liście do zrobienia. Weź się w garść i pogódź się z tym. I zacznij cieszyć się życiem - tym, co chcesz, a nie tym, co powinieneś.

#8. Czy na pewno dobrze wyglądasz?


Kult piękna, targowisko próżności - stosy kosmetyków, crossfit i wizyta u fryzjera dwa razy w tygodniu. Jak często zdarza ci się upewniać, czy dobrze wyglądasz? Poprawiać krawat, uzupełniać makijaż, prostować włosy, a potem podziwiać swoje odbicie - w lustrach w sklepie, w witrynach przy ulicy, w kałuży na chodniku.

Przywiązanie do wyglądu leży w ludzkiej naturze, tak samo jak chęć podobania się innym. To wrodzona próżność. I nawet jeśli komukolwiek wydawałoby się, że jest inaczej, to ostentacyjna niedbałość o własny wygląd to dokładnie to samo. Identyczny rodzaj próżności - nachalne przekonanie o tym, że jest się lepszym, jest się „ponad”. To, że chodzisz brudny, nieuczesany i w łachmanach, wcale nie sprawi, że ludzie pomyślą, że jesteś lepszy, bo „nie zajmujesz się głupotami”. W drugą stronę to samo - idealne ubranie, doskonała fryzura i perfekcyjna sylwetka nie uczynią cię lepszym, a już na pewno nie w oczach innych.

Wygląd to kwestia estetyki, której poczucie się ma albo nie. Czyste ubranie i regularny prysznic - kwestia kultury, którą także się ma lub nie. Ale już wygląd zewnętrzny przekładający się na wewnętrzne postrzeganie siebie - to nic więcej jak kolejna postać zwyczajnej ludzkiej próżności.

#9. Wydaje ci się, że zawsze jesteś lepszy


Jakim jesteś kierowcą? Przeciętnym? Wolne żarty… 90% kierowców uważa się za lepszych niż średni, 80% ludzi wydaje się, że ma ponadprzeciętną inteligencję. Kolejne 70% jest przekonane o swoich wyjątkowych umiejętnościach przywódczych. A ty w czym jesteś najlepszy? No dobrze, skromność - zwłaszcza przesadna i fałszywa - wcale nie jest dobrą cechą. Ale idea, by zawsze i wszędzie wykazywać swoją wartość, też została ostatnimi czasy mocno wypaczona.

Powyższe statystyki dowodzą jednego - tego, że jakieś 95% społeczeństwa ma chorobliwie zawyżone mniemanie o sobie. Czy warto oszukiwać się dla podbudowania własnego ego? Pierwsza lepsza sytuacja na drodze czy w życiu skutecznie zweryfikuje szumne zapowiedzi - i na przykład pokaże, jak ponadprzeciętny kierowca z ponadprzeciętną kreatywnością na prostej drodze władował się do rowu. Ponadprzeciętny inteligent poległ na złożeniu stołka z Ikei, a ponadprzeciętny przywódca wysadził grupę w pięć minut od rozpoczęcia pracy. Im bliżej niej jesteś, tym mniej boli zderzenie z rzeczywistością.

Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 151374x | Komentarzy: 44 | Okejek: 192 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało