JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Historia Farinellego, który dzięki filmowi stał się najpopularniejszym kastratem na świecie

41 137  
95   11  
W poprzednich dwóch częściach podjęłam próbę opisania historii kastracji, jej wpływu na ciało i umysł oraz stosunku społeczeństwa do trzebieńców. Pora powiedzieć sobie o owych karierach, do których kastracja bywała przepustką.


Dzięki swoim niesamowitym głosom oraz pisanym dla siebie utworom (które były komponowane w taki sposób, by wyolbrzymić atuty i zamaskować niedociągnięcia danego śpiewaka), kastraci potrafili swoim śpiewem zawładnąć sercami, umysłami i sakiewkami słuchaczy. Lekcja na dziś: Jak śpiewem złagodzić obyczaje i wstrzymać toczone boje.

Pierwszym odnotowanym trzebieńcem, który odniósł prawdziwy międzynarodowy sukces był Baldassare Ferri i bez kozery możemy powiedzieć, że rozpoczął on swoją karierę... w Polsce. Jego ścieżka ku sławie rozpoczęła się dość banalnie – początkowo występował w chórze kościelnym, potem wysłano go na dalsze nauki do Rzymu, a następnie do Neapolu. Stamtąd został sprowadzony w 1625 r. do Polski przez późniejszego króla Władysława IV Wazę i służył na dworze królewskim przez następne 30 lat. Występy Balcerka (bo takie swojsko brzmiące przezwisko otrzymał Ferri w Polsce) wzbudzały wielki zachwyt u słuchaczy. Podziwiano zarówno brzmienie jego głosu, jak i umiejętności wokalne – nadzwyczajną długość oddechu, wibrację i intonację. W „Historia Musica” G. A. Bontempiego widnieje informacja, iż bezproblemowo był w stanie "zaśpiewać gamę chromatyczną ze wszystkimi półtonami przez dwie oktawy, dodając jeszcze, bez zaczerpnięcia oddechu, do każdego tonu tryl”. Niewiele to przeciętnemu człowiekowi mówi, ale robi wrażenie.

To NIE jest Baldassare Ferri. Powyższy osobnik jest po prostu łatwo dostępny. Nikt nie wrzucał fotek Ferriego do neta i teraz nie można nic znaleźć. Takie czasy.

Sława Balcerka przekroczyła granice Polski. Do legendy urosła jego wizyta w Sztokholmie w 1654 r., z powodu której, aby umożliwić śpiewakowi bezpieczną podróż, wstrzymano walki toczące się wówczas na terenie Litwy.
W 1655 r. Ferri trafił na dwór wiedeński, gdzie pozostał do końca swojej kariery. Jego występom towarzyszyły niezmiennie podziw i uwielbienie. Koncertował również na innych scenach europejskich – zachowała się m.in. informacja o jego wizycie w Londynie. Ferri swoją karierę zakończył w 1675 lub 1680 r. i powrócił do Włoch. Cesarz Leopold I, w dowód swojego uwielbienia dla jego talentu, przyznał mu dożywotnią rentę, a w swojej sypialni umieścił portret śpiewaka z podpisem „Baldassare Ferri, Rei Dei Musici”. Po powrocie Ferri osiadł w rodzinnej Perugii i tam zmarł 18 listopada 1680 r.

Panteon wybitnych rzezańców jest dość długi: Carestini, Caffarelli, Senesino, Porporino i wielu innych. Jednak zdecydowanie najlepszym przykładem oszałamiającej kariery kastrata jest historia najbardziej znanego z nich, po dziś dzień uznawanego za najwybitniejszego śpiewaka operowego wszech czasów - Farinellego.


Niektórzy z Was prawdopodobnie znają film "Farinelli, ostatni kastrat". Polskie tłumaczenie tytułu jest trochę nietrafione, bo w oryginale brzmi on po prostu "Farinelli il castrato", a sam bohater, mimo że jego kariera przypadła na zmierzch epoki śpiewu eunuszego (który paradoksalnie zbiegł się z okresem największych sukcesów kastratów), wcale ostatnim kastratem nie był. Sam film też traktuje tę postać w dość mocno odbiegający od rzeczywistości sposób, ale niewątpliwie ma dwie zalety. Pierwszą jest ciekawa muzyka, która powstała w wyniku komputerowego połączenia głosów sopranistki Ewy Małas-Godlewskiej i kontratenora Dereka Lee Ragina. Oczywiście tak banalny zabieg nie może w pełni oddać brzmienia głosu kastrata (mnie osobiście dziwi, że do udziału w filmie nie zaproszono Radu Mariana, o którym wspomniałam w poprzedniej części), ale efekt jest przyjemny dla ucha. Album ze ścieżką dźwiękową z filmu uzyskał status Złotej Płyty, a aria "Lascia Ch'io Pianga" trafiła na pierwsze miejsce francuskiej listy przebojów.

https://www.youtube.com/watch?v=WuSiuMuBLhM

Drugą zaletą filmu jest to, że wkurzył on znawcę tematu, Patricka Barbiera, w wyniku czego powstała książka "Farinelli. Prawdziwa historia genialnego kastrata". Autor bazował na dostępnej literaturze oraz materiałach źródłowych, w tym na testamencie Farinellego oraz zachowanej korespondencji. Z lektury wyłania się obraz człowieka niepozbawionego słabostek, ale nade wszystko wrażliwego, samotnego, skłonnego do melancholii i głodnego przyjaźni, a jednocześnie inteligentnego, świadomego swojej wartości i pogodzonego ze swym losem. Trudno nie poczuć do niego sympatii.


Nawet jeśli uświadomimy sobie, że czasem przebierał się w babskie ciuszki.

Farinelli, jako nie tylko najwybitniejszy kastrat, ale także najwspanialszy śpiewak wszech czasów, zasługuje na osobny tekst i to jemu będą poświęcone kolejne aż dwie części tej serii. Należy jednak pamiętać, że los rzezańców nie zawsze był tak wspaniały. Jak już wspomniałam na początku pierwszej części, według obecnych szacunków tylko około 10% trzebieńców był w stanie utrzymywać się ze śpiewu, a jedynie 1% robił wielką karierę. A mówi się nawet o czterech tysiącach wyrzezanych chłopców rocznie w samej tylko ojczyźnie kastratów – Włoszech. Często zdarzało się, że efekt finalny nie był tym, czego chciałyby słuchać tłumy, a kastracji nie dało się cofnąć. W takich przypadkach rzezańców szkolono zwykle w grze na jakimś instrumencie, powierzano im mało intratne posady nauczycieli (niekoniecznie muzyki) lub zatrudniano jako kościelnych. Zdarzało się też, że zostawali zakonnikami lub księżmi. Los takich mężczyzn był wyjątkowo ciężki, gdyż pozbawieni atutu w postaci oszałamiającego głosu, zwykle byli „obdarowani” wszystkimi skutkami ubocznymi kastracji, przez co szczególnie byli narażeni na kpiny i szyderstwa.
Cierpienia kastratów znajdowały też niekiedy wyraz w wykonywanych przez nich utworach. Możemy sobie wyobrazić, jak bardzo poruszały one serca wrażliwej publiki. Tę część zakończę właśnie taką arią, „Lamento del castrato", wykonaną przez znanego już Wam Radu Mariana. Miłego słuchania.

https://www.youtube.com/watch?v=RvZzc8s1Ipo

W poprzednim odcinku

Oglądany: 41137x | Komentarzy: 11 | Okejek: 95 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało