Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Nie całkiem poważnie o seksie 3 - zażarta rywalizacja wśród kobiet

95 181  
173   25  
Jaką rolę mają w tym wszystkim mężczyźni?


P.I.: Zanim przejdziemy do pytania o kobiece porno, które chodzi mi po głowie od naszej pierwszej rozmowy, chciałbym, żebyś powiedział mi, dlaczego kobiety tak chętnie wchodzą między sobą w tryb konkurencji? Nie od dziś wiadomo, że dwie (w szczególności te piękne) kobiety nie mogą się ze sobą szczerze przyjaźnić i za plecami będą się mniej czy bardziej obgadywać (choć pewnie zaprzeczą).

M.L.: Zaprzeczą? Być może, aczkolwiek zarówno z badań, które znam, jak i na podstawie własnych wywiadów mogę stwierdzić, że kobiety pytane wprost o intraseksualną konkurencję (bo tak to się fachowo nazywa) odpowiadają bez ogródek i zgodnie z prawdą – inne kobiety są najbardziej mizoginistycznymi rywalkami z jakimi jest im dane się ścierać na ringu seksualnej autopromocji.

P.I.: Czyli sugerujesz, że kobiety czują, że inne kobiety są ich bezpośrednim
zagrożeniem i będą ze sobą rywalizować bez honoru i godności człowieka?

M.L.: Dokładnie! W interseksualnej rywalizacji (o to, kto będzie najatrakcyjniejszy dla płci przeciwnej) reguły są proste – mężczyźni preferują młode, piękne kobiety, więc „wystarczy” odpowiedni strój i makijaż, żeby wypadać lepiej na tle innych kobiet.

P.I.: Ciężko zaprzeczyć. Niektórzy żartują sobie nawet, że dziewczyna może mieć i 16 lat, byle tylko młodo wyglądała.

M.L.: To oczywiście przerysowane, ale o to właśnie chodzi. Ta wewnętrzna rywalizacja między kobietami to prawdziwa wojna domowa, w której dzięki wykorzystywaniu subtelnych gestów, słów i zachowań, bardzo często zrozumiałych tylko przez inne kobiety, toczy się nieustanny bój o być albo nie być i na rynku matrymonialnym, i w grupie kobiet.

P.I.: Ciekawie to wyglądało na szkolnych korytarzach. Nieszczególnie lubiana dziewczyna była często traktowana przez inne jak powietrze. Wymowne niewitanie się, odwracanie plecami, szepty „na ucho” wymieniane między jej „przeciwniczkami”, kiedy tylko pojawiała się w zasięgu wzroku. Podczas gdy chłopcy dali sobie po ryju i przeważnie było po sprawie.

M.L.: Rzeczywiście, bronią wykorzystywaną w kobiecych potyczkach są różnorodne formy agresji pośredniej: dyskredytowanie wyglądu i stroju, wykluczanie z grupy, subtelny ostracyzm, „ciche traktowanie”, używanie mimiki i gestów mających na celu obniżenie poczucia własnej wartości rywalki, przewracanie oczami itd. Innymi słowy, arsenał, z którego zauważeniem przeciętny facet miałby nie lada problem, tymczasem przeciętna kobieta wykrywa jego użycie lepiej niż nieśmiertelni wojownicy siebie nawzajem w „Nieśmiertelnym” tudzież rycerze Jedi Sithów w Gwiezdnych Wojnach.

P.I.: OK, wiemy o co chodzi, to teraz przejdźmy do konkretów. Poproszę twardsze dane na temat zjawiska.

M.L.: Zarówno duże metaanalizy literatury i badań na ten temat [26], jak i ciekawie przeprowadzane plany eksperymentalne [27] dają nam wgląd w to co się dzieje na międzykobiecym froncie. Kobiety nie tolerują przede wszystkim wyzywająco ubranych kobiet, uważając, że to wyraźna oznaka ich otwartości seksualnej i rozwiązłości.


P.I.: Czują się zagrożone przez te drapieżne wampy – ma to sens, ale tylko w pewnym zakresie. Mężczyźni są w tym przypadku traktowani jak towar, który trzeba kupić (strojem, zachowaniem etc.), ale nie są czynnymi uczestnikami aukcji.

M.L.: Badacze twierdzą, że za trzymanie kobiet w seksualnych ryzach, tworzenie norm ograniczających ich zachowanie i strój, odpowiedzialne są przede wszystkim inne kobiety. Obecność rywalek oferujących łatwy seks oznacza potencjalną stratę obecnego albo przyszłego partnera, a co za tym idzie prawdopodobną śmierć zarówno dosłowną (brak wsparcia, ochrony, opieki i zasobów mężczyzny), jak i tę z ewolucyjnego punktu widzenia (nieprzekazanie genów).

P.I.: Z pierwszej rozmowy dowiedzieliśmy się, że mężczyźni też konkurują między sobą i starają się dyskredytować tych, którzy mogliby mieć potencjalnie największe powodzenie u kobiet. Wygląda to o tyle śmiesznie, że tego, który skupia wokół siebie najwięcej kobiet, oceniamy jako „pedalskiego”. Nieważne, że ma 190 cm wzrostu, 100 kg mięśni i nienaganny look, dla nas będzie „ciotą i chu*”, jeśli dziewczyny będą go lubić bardziej od nas. Jak oceniają się kobiety?

M.L.: Równie ostro. W przytoczonym eksperymencie badano reakcje kobiet w dwóch grupach (2 przyjaciółek albo 2 nieznajomych) na tę samą kobietę w dwóch „wersjach” (ubranej w grzeczny strój formalny albo w wyzywającą mini i makijaż). Reakcje na tę „grzeczną” były nijakie albo przyjazne, nie wymieniano też żadnych komentarzy na jej temat za jej plecami ani po opuszczeniu przez nią pomieszczenia. Prawdziwe piekło rozpętywało się w drugiej grupie, gdzie zarówno przyjaciółki, jak i nieznajome reagowały w bardzo nieprzyjazny sposób na obecność seksi (wampa) eksperymentatorki, obgadywały ją, prychały, przewracały oczami, mimiką i gestykulacją wyrażały pogardę, a po opuszczeniu przez nią pomieszczenia wymieniały mnóstwo kąśliwych uwag na jej temat, osiągając wysokie wyniki w „Bitchy rating”(„Rankingu sukowatości” po polsku), stosowanym przez eksperymentatorów. Dwie kobiety były najbardziej „bitchy”, jeśli się znały.

P.I.: Chciałoby się zakrzyknąć, że „to brzmi nieprawdopodobnie!”, ale się nie zakrzyknie, bo chyba wszyscy mieliśmy okazję być tego świadkami. Co dalej?

M.L.: W innym eksperymencie tych badaczy pokazywano kobietom jedno z 3 zdjęć tej samej kobiety:


Pytano je, czy chętnie przedstawiłyby tę kobietę swojemu chłopakowi, zostawiły ją z nim sam na sam, zaprzyjaźniły się z nią, jak bardzo jest seksowna i jak bardzo jest urocza.

Co ciekawe, badane, pomimo oceniania wersji C jako najmniej seksownej i najmniej uroczej, nadal nie wyrażały najmniejszej chęci do pozostawiania swojego chłopaka z nią sam na sam czy nawet przedstawienia ich sobie! Co do pozostałych odpowiedzi to nie odkryję Ameryki mówiąc, że wersja B otrzymała najgorsze noty jeśli chodzi o bycie uroczą, zostanie przyjaciółką (kobiety nie chciały żadnych asocjacji z „łatwą zdzirą”) i przede wszystkim przedstawienie partnerowi i pozostawienie go z nią samego.

P.I.: Brzmi logicznie, ale czy walka wśród kobiet jest aż tak zażarta?

M.L.: Nieważne, jak wyglądasz, zacznij ubierać się wyzywająco, a inne kobiety przemaglują cię za twoimi plecami na wszelkie możliwe sposoby i nie pozwolą swojemu partnerowi na jakikolwiek z tobą kontakt. No i jako nawiązanie do naszej pierwszej rozmowy, najbardziej wrogo nastawione do skąpo ubranych „rywalek” są kobiety w czasie owulacji.

P.I.: Life is brutal. Jak widać bycie „seksowną laską” to przy okazji złoty sposób na pozbycie się prawdziwych przyjaciółek.

Jest w tym tylko jeden dysonans. Bo w dalszym ciągu w całej tej grze nie ma mężczyzn, wszystko odbywa się między kobietami – ale często to właśnie mężczyzn oskarża się o to, że świadomie i z pełną pogardą wytworzyli kobiecy świat takim, jaki jest. Że w jakiś sposób uciskają kobiecą naturę, wytwarzają nienaturalną potrzebę bycia seksowną itd. To prowadzi do przeróżnych manifestów i marszów, które na celu mają uświadomienie mężczyzn, że kobiety same mogą decydować o tym w jaki sposób się ubierają, co robią i że nie muszą być dla nas „seksi”. Wszystko potencjalnie brzmi fajnie, tylko z tego o czym mówiliśmy wcześniej wynika, że w dalszym ciągu mężczyźni w kreowaniu tych potrzeb są całkowicie bierni.

M.L.: Tak, zgadza się, kobiety biorące udział w tych marszach rzeczywiście używają takiej argumentacji. Jak ma się ona do rzeczywistości i kto rzeczywiście uciska kobiecą seksualność, pokazałem powyżej. W mniej naukowy i bardziej „joemonsterowy” sposób ten paradoks opisał kanadyjski komik Gavin McInes, twierdząc, że zarówno ruch palenia staników z lat 70., jak i dzisiejszy ruch „Slut Walks” to dzieło jakiegoś męskiego geniusza zła, który przekonał kobiety, że najlepszym sposobem pokazania facetom „kto tu rządzi” będzie paradowanie w kusych strojach eksponujących wszystko lub prawie wszystko. „Tak, drogie panie, zrobicie wszystkim facetom na złość, kiedy zaczniecie się publicznie rozbierać! Oni nie ścierpią łamania przez was norm obyczajowych i tym samym zniszczycie odwieczny system uprzedmiotawiania kobiet jako obiektów seksualnych!”, parafrazując jego słowa.

W niektórych przypadkach można przyznać Gavinowi rację:


W innych zaiste ciężko powiedzieć…


P.I.: O jakim ty jesteś podłym, mizoginistycznym seksistą!

M.L.: Bo uważam pierwsze zdjęcie za ładniejsze od drugiego? Masz rację, straszny ze mnie seksista, ale chyba nie mizogin, a raczej mizoandryk w tym kontekście :). A bardziej poważnie, to Slut Walks walczące z „kulturą gwałtu” na Zachodzie (a nie Bliskim Wschodzie) i z normami ubioru narzucanymi kobietom przez patriarchat (a nie inne kobiety, o tym też nigdy się nie wspomina) to na pewno temat na dłuższą analizę. Powiedziałbym nawet, że reprezentują one klasyczną batalię pomiędzy kobiecością i męskością, naturą i kulturą, archetypicznymi Matką i Ojcem, batalię strasznie pomieszaną w dzisiejszych czasach (co najmniej od lat 60.).

P.I.: Opowiadałeś mi kiedyś (poza kulisami) o bardzo ciekawym eksperymencie, który pokazuje pewne różnice między kobietami i mężczyznami i z którego wynika, że mężczyzn po prostu bardzo łatwo skusić cyckami czy perspektywą szybkiego numerku. Myślę, że poświęcimy temu kolejną rozmowę.

M.L.: Bardzo chętnie. Odpowiemy też w końcu na pytanie, dlaczego w kobiecym porno taką popularność mają Wilkołak, Wampir, Chirurg, Milioner i Pirat (jakby kogokolwiek mogło to zdziwić, że właśnie te postacie!).
P.I.: Brzmi zachęcająco, tak więc do zobaczenia w kolejnym odcinku!

Zobacz <<< poprzedni odcinek <<<

Źródła: 26, 27

Oglądany: 95181x | Komentarzy: 25 | Okejek: 173 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało