JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Rogale świętomarcińskie - które najlepsze? Ranking 2016

50 411  
220   85  
Dzisiaj będzie bardzo „nie podróżniczo” by nie powiedzieć do bólu regionalnie.


W czasie październikowego, poznańskiego mini-zlotu kilkoro Bojowników spoza Poznania, postanowiło spróbować jak smakują nasze słynne świętomarcińskie rogale i widziałem, że miny mieli raczej takie sobie. No kuwa, ale czego oczekiwaliście? W październiku chcieliście żeby Wam ktoś dobrze zrobił? Rogalem znaczy? Sezon zaczyna się na początku i kończy w połowie listopada, kiedy ruszają lokalne sezonowe cukiernie, kiedy wszyscy zaczynają się serio przykładać do pracy i wtedy, i tylko wtedy, powstają legendarne wypieki.

#1. Dobry ziomek, Marcin

 
Skąd same rogale się wzięły? Zasadniczo legenda, ta właściwa legenda o pochodzeniu rogali jest dość mętna. Ich patron, Marcin z Tours, o Wielkopolskę nawet się nie otarł, a sama nazwa wzięła się od nazwy ulicy, która wzięła nazwę od dawnej nazwy miejscowości, która zapożyczyła ją od patrona trzynastowiecznego kościoła zlokalizowanego w obecnym centrum Poznania. Podług podań przyszły święty jechał konno i podkowa cośtam, bohaterstwo bardzo, Marcin taki dzielny. Ni cholery to się w nic nie układa, ale z racji faktu, że ów święty Marcin z Tours był za życia znanym altruistą, a podkowa przypomina rogal, więc łącząc dwa do dwóch mamy jakieśtam kulawe, bo kulawe, ale zawsze cztery*.
Na terenie Wielkopolski, rogale świętomarcińskie były pierwotnie symbolem wsparcia ubogich. Przed wojną ich cena była celowo zawyżana - bogaci świadomie przepłacali zakup po to, by biedni mogli otrzymywać je za darmo.
Zwyczaj przetrwał połowicznie - cena rogali nadal jest zawyżana :)

#2. Skład

Świętomarciński rogal powinien składać się z czterech elementów:
  1. Półfrancuskiego ciasta uformowanego w charakterystyczny kształt.
  2. Wypełnienia, czyli nadzienia bazującego na białym maku, zdrowo upchanego bakaliami.
  3. Certyfikatu jakiejś kapituły o niewymawialnej nazwie.
  4. Potężnej dawki zajebistości.
Liczba cukierni posiadających certyfikat ważny na rok 2016, wynosi sto sześć. Wypiekają sto sześć rodzajów rogali, które zgodnie z powyższym opisem niby posiadają wspólne cechy, ale które często łączy jedynie nazwa.

#3. Kryteria

Kierując się ceną (im wyższa tym lepiej), rankingami (często na zamówienie), dostępnością, kolejkami (im dłuższa tym lepsze), łatwo wleźć na minę. Dlatego jeśli wybieracie się do Poznania, specjalnie dla Was, ułożyłem subiektywne do bólu, ale niesponsorowane zestawienie o tym, co warto kupić, by wywieźć stąd możliwe najlepsze wrażenie.
Zakupiłem po jednym rogalu z ośmiu najbardziej znanych certyfikowanych poznańskich cukierni i poddałem je testowi. Pomagała mi moja żona, Asia, jej przyjaciółka, Danka oraz mój starszy synek, Pawełek, który jakimś cudem nigdy wcześniej, NIGDY, żadnego rogala nawet nie próbował.


Kryteria były proste. Oceniamy trzy walory: wygląd, zapach, smak. Każdy rogal, przez każdą osobę był oceniany w malejącej skali od 8 do 1 (im wyżej tym lepiej). Żaden nie mógł nie zostać oceniony, oceny ex aequo były wykluczone. Rogale zostały rozmieszczone na talerzykach do których spodu były przyklejone nazwy poszczególnych cukierni. Następnie talerzyki zostały pomieszane, a na wierzch losowo nakleiliśmy numery.

#4. Test

Test 1. Wygląd


Technicznie najprostszy. Patrzysz, klasyfikujesz i oceniasz. Podoba się, nie podoba? Odpowiada czy odbiega od Twojego wyobrażenia o rogalu idealnym?

Co wy byście wybrali?

Test 2: Zapach


Każdy rogal został przekrojony na pół. Pierwsze zaskoczenie. Kryterium było niepunktowane, ale zawartość (wizualnie) poszczególnych rogali różniła się bardzo mocno. Sam zapach był niesamowicie zróżnicowany: od mocnego, wręcz plastycznego aromatu, w którym wyczuwalne były chyba wszystkie składniki, po produkty kompletnie „płaskie” zapachowo, można by rzec bezwonne.

Test 3: Smak


Rogale zostały tak pokrojone, aby każdy mógł spróbować tej najfajniejszej części, blisko środka. Zaskoczenie drugie. W kilku przypadkach, wygląd, a nawet zapach, kompletnie nie przekładał się na smak. To co wyglądało niesamowicie apetycznie i pachniało że mmmm… w smaku okazywało się jakimś wysuszonym, przypalonym, bliżej nieokreślonym czymś, co po spróbowaniu trzeba było możliwie szybko zapić kawą, herbatą czy winem, bo stawało w gardle.

#5. Wyniki

Osiem cukierni, cztery całkowicie niezależne opinie.
Niezależne, ale …zaskakująco zgodne.


Pierwsze trzy linijki: zsumowane głosy na poszczególne kategorie u wszystkich oceniających.
Kolejne cztery linijki: zsumowane punkty za wszystkie kategorie u każdego z oceniających z osobna.

#6. Wnioski z testu:

  • Najłatwiejszy okazał się wybór najlepszego rogala. Wypiek z cukierni Karpicko wygrał każde kryterium zbiorczo i dodatkowo niezależnie wygrał u każdego oceniającego jako produkt. Jego przewaga nad pozostałymi była przytłaczająca. Czy to najlepszy rogal ever? Nie mam pojęcia, na pewno najlepszy jaki tego dnia jadłem i mogę, czy raczej możemy z pełną odpowiedzialnością go polecić.
  • Najsłabiej choć już nie tak jednoznacznie, został oceniony wypiek cukierni Elite. Również w niemal każdej kategorii. Co ciekawe, były to najdroższe rogale spośród wszystkich i czekałem po nie w najdłuższej kolejce. Dlaczego? Nie mam pojęcia.
  • Bardzo, wręcz kosmicznie poprawiła się jakość jedynej w zestawieniu „masówki”. Drugie miejsce Fawora, było dla mnie cholernym zaskoczeniem. Dobrze, że test był w ciemno, bo gdybym miał świadomość co się kryje za numerem 7, możliwe że obniżyłbym ocenę na bazie dawnych doświadczeń. Dla mnie – pełna rehabilitacja sezonu!
  • Zaskakująco słaby wynik lidera wielu prasowych rankingów, cukierni Liczbańscy. Nie wiem dlaczego, ale podejrzewam, że trafił się jakiś felerny rogal. Dwa dni wcześniej jedliśmy z Asią dwa „liczbańskie” do kawy i poooooszły jak złoto, z pytaniem o więcej.

#7. Korowód

Przyjeżdżajcie do Poznania. Świętomarciński korowód czeka, impreza z roku na rok się rozkręca i nabiera naprawdę ciekawego charakteru, a rogale w żaden inny dzień tak „nie wchodzą” jak właśnie w Święto Niepodległości.

*Legenda, historia i proces wypieku w połączeniu z nauką gwary poznańskiej jest w fantastyczny sposób prezentowane w Muzeum Rogala na Starym Rynku. Naprawdę polecam.


Oglądany: 50411x | Komentarzy: 85 | Okejek: 220 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało