JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

20 rzeczy, które mnie zaskoczyły po przylocie do Nowej Zelandii

101 195  
640   47  
Mieszkając „do góry nogami” trzeba przywyknąć, że rzeczy, do których przyzwyczaiłeś się w Polsce przez 25 lat tu są co najmniej egzotyczne. Lipiec i sierpień to dwa najzimniejsze miesiące w roku, gdy temperatura spada nawet poniżej 10 stopni. Wielkanoc w marcu, czyli jesienią, Boże Narodzenie w grudniu, czyli w środku lata, więc i Sylwester na krótki rękawek to dopiero początek. Kiwi, czyli potocznie mieszkańcy Nowej Zelandii, zaskakują.


#1. Dekoracje świąteczne we wrześniu


W zeszłym roku dziwiły mnie dekoracje świąteczne w centrach handlowych już we wrześniu. Rozumiem, że kolorowe wystawy i wyprzedaże mają zachęcać ludzi do wydawania więcej, ale jak dla mnie świąteczna szopka już w sierpniu wywołuje przeciwny efekt! Mimo że Christmas i Boxing Day obchodzimy dopiero 25-26 grudnia, już teraz każdy możliwy centymetr w centrach handlowych jest upstrzony dekoracjami, a kalendarze adwentowe i czekoladowe mikołaje już są na wyprzedaży – w końcu coraz bliżej święta!

#2. Wiara w ludzi

Przydrożna sprzedaż towarów. U nas sprzedaje się w ten sposób grzyby czy jagody, tutaj pomarańcze. Podchodzisz do„stoiska” bez sprzedawcy, czyli plastikowego stolika, na którym leżą 3 worki pomarańczy, w każdym po 2 kilogramy. Na stoliku karteczka „2 kilo=2$ or 6 kilo=5$. I’m fair and I know you’re fair too” (2 kilogramy kosztują 2 dolary lub 6 kilo za 5$. Ja jestem uczciwy i wiem, że Ty też jesteś). Obok karteczki stoi słoik na pieniądze.

#3. Kolorowe skrzynki elektryczne



#4. Czystość

Mentalność polegająca na tym, że wszystko jest „nasze”, więc trzeba to szanować i o to dbać. „Nasze plaże, nasze ulice, nasze miasto”. Sprzątanie plaży w weekend ze śmieci, które wyrzucił ocean to nie tylko zadanie ludzi do tego zatrudnionych, ale nas wszystkich, dlatego poświęcenie godzinki w weekend to nic nadzwyczajnego.

#5. Spektakularne krajobrazy i nieziemskie kolory!


#6. Hojność


Jesteś głodny? Poczęstuj się, tylko proszę, utrzymaj to miejsce w czystości. Darmowe owoce dla twojego dziecka w supermarketach. Ludzie dzielą się tym co mają, czasami widuję wystawione reklamówki z kabaczkiem lub cytryny z czyjegoś ogrodu…

#7. Zapachy


W miastach położonych w pobliżu aktywnych gejzerów w powietrzu unosi się siarkowodór. Dla wielu jest to smród zgniłego jaja. Najbliższym od Auckland przykładem jest Rotorua. Całe miasto wygląda jakby dosłownie parowało, siarkowodór unosi się zewsząd, włącznie ze studzienkami kanalizacyjnymi.

#8. Poczucie humoru


Robale giganty na dachu, domy budowane na wzór chatki Baby Jagi z Jasia i Małgosi czy skrzat z wystawionym środkowym palcem uprzejmie cię informujący, że restauracja jest zamknięta.

#9. Spokój


Jazda dużo poniżej dozwolonej prędkości, w końcu „spieszy się gdzieś?”. Życiowy spokój podobny do australijskiego „no worries” (brak zmartwień). Spalił ci się dom? Nie przejmuj się, zawsze możesz zamieszkać u mnie. Spójrz, jaki dzisiaj piękny mamy dzień. Potrzebujesz pilnie coś załatwić? Przede wszystkim wyluzuj. Czym się przejmujesz? Jak nie dziś, to jutro, albo za tydzień. Ewentualnie za miesiąc. Uśmiechnij się.

#10. Kupowanie „zawieszonej kawy” (suspended coffee)

Czyli anonimowa dobroczynność. Miły gest, który przywędrował z Neapolu i powoli obiega cały świat. Płacisz za dwie kawy, a dostajesz jedną, to samo dotyczy np. kanapek czy śniadań. Rzecz, za którą zapłaciłeś dostanie człowiek, który przyjdzie do lokalu z prośbą o pomoc.

#11. Duma narodowa

Jesteśmy Nowozelandczykami i jesteśmy z tego dumni - to widać wszędzie. Paproć, czyli jeden z trzech symboli narodowych jest widoczna na każdym kroku, od tapicerki w autobusach po śmietniki. Ciastka nie są wyprodukowane gdzieś tam. Są zawsze dumnie wyprodukowane w Nowej Zelandii. Jesteś Polakiem? Nie ma problemu, bylebyś mówił o swojej ojczyźnie z dumą.

#12. Całkowity brak kleszczy i węży...


...i tylko jeden jadowity gatunek pająka. Brzmi ekstra w porównaniu z sąsiadującą Australią, gdzie przelatująca mucha może okazać się „tą ostatnią”.

#13. Przyjaźni i zawsze uśmiechnięci ludzie

Kiwi chodzą po ulicy uśmiechnięci i nie muszą mieć do tego powodu. Każdy dzień jest tym nowym, pięknym, wyjątkowym dniem, więc uśmiechnij się i witaj się na ulicy z innymi ludźmi, bez względu, czy ich znasz czy nie.

#14. Błotniste plaże


Nie doświadczysz tu białego piaseczku, do którego tak łatwo było się przyzwyczaić w Australii. Przynajmniej nie poza parkami narodowymi. Tym niezrażonym upieprzeniem się błotem po łydki nadal chętnym na spacer po plaży zostaje dostosować się do odpływów/przypływów.

#15. Dziura ozonowa


Jest tuż nad nami, więc nie musi świecić słońce, żebyś wrócił do domu ze spalonym karkiem. W całkowicie pochmurny dzień możesz liczyć na podobny efekt.

#16. Transport publiczny jest kiepski i drogi

Jeździ rzadko i w niewiele miejsc dociera. W Auckland za przejażdżkę autobusem miejskim (!) na lotnisko w tę i z powrotem zapłacisz 36 dol. za osobę.

#17. Internet to przywilej

Prędzej usłyszysz w radiu, że w Wellington znowu było trzęsienie ziemi, niż że sąsiadowi w końcu podłączyli internet. Nazwisko znajomego po przeprowadzce do nowego domu widniało miesiąc na liście oczekujących na podłączenie do „okna na świat”. Doczekał się.

#18. Drogi wyglądają trochę inaczej…


Chodzenie po ulicach przypomina wspinaczkę alpejską. Idąc gdzieś wybierasz trasę nie „na skróty”, ale „gdzie dostanę mniejszej zadyszki”. Nachylenie 30 stopni.

#19. Tak samo jak znaki drogowe...



#20. Jedzenie również wygląda trochę inaczej!



Oglądany: 101195x | Komentarzy: 47 | Okejek: 640 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało