JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Papier, nożyce, kamień - chiński wynalazek sprzed setek lat

86 339  
245   62  
To jedna z najlepszych, niewymagających przetrącania nikomu szczęki, metod rozwiązywania sporów. Pojedynek trwa dosłownie kilka sekund, a jego wynik jest czytelny i trudny do podważenia.


Świat byłby piękniejszy, gdyby za pomocą gry „Papier, nożyce, kamień” kończono wszelkie waśnie – od wojen, przez polityczne debaty, aż po gangsterskie porachunki.

Pewnie niewiele z was zdaje sobie sprawę, że ta znana nam wszystkim zabawa jest starsza niż dowcipy o Wąchocku, a jej rodowodu absolutnie nie należy szukać na naszych ziemiach, a w Chinach! Trudno dokładnie powiedzieć, kiedy ta gra się narodziła, ale pierwsze wiarygodne wzmianki o pojedynkach na gesty pochodzą z XVII wieku. Mówił o niech niejaki Xie Zhaozhi. Ten chiński pisarz twierdził, że zabawa zwana shoushiling pochodzi z czasów dynastii Han, czyli z początków II wieku naszej ery. Ówcześni japońscy turyści odwiedzający Chiny zainteresowali się tym niecodziennym sposobem zabijania nudy i poznawszy zasady, przywieźli grę na swój grunt.
Mimo że jej zasady były identyczne jak te, które wszyscy znamy, to same gesty wyglądały nieco inaczej.

W zabawie zwanej przez Japończyków mushi-ken zamiast kamienia, nożyc i papieru, mieliśmy "żabę" reprezentowaną przez kciuk, "robala", czyli najmniejszy z palców dłoni oraz "węża", czyli palec wskazujący. Żabę pokonuje robal, robala pożera wąż, a jego z kolei bije żaba. Oczywiście nie była to jedyna wersja gry. Spośród dziesiątek odmian warto chociażby przytoczyć kitsune-ken, gdzie do pojedynku staje wódz wioski, myśliwy oraz lis o nadprzyrodzonych mocach zwany kitsune.


Wersja, którą wszyscy kojarzymy zwie się jan-ken i została spopularyzowana w XVIII wieku. Pojawiły się w niej znane nam gesty, które jednak w tamtym czasie miały inne znaczenie, a dopiero sto lat później stały się kamieniem, nożycami i papierem.


W tymże czasie Japonia nawiązała sporo kontaktów handlowych z przedstawicielami świata zachodu. Rozwinęła się też turystyka i na tę azjatycką wyspę przybywało coraz więcej Brytyjczyków. Zaintrygował ich niecodzienny, zabawny zwyczaj, jakim Japończycy rozwiązywali drobne spory. To prawdopodobnie właśnie ci anglojęzyczni dżentelmeni przytaskali grę do swojej ojczyzny. Przy okazji, z jakiegoś powodu, zamienili nazwę jednego gestu. Odtąd nożyce nie cięły „tkaniny”, a pokonywały „papier”. Ot, taka tam nieznacząca modyfikacja. Nie pierwsza zresztą.;)



Prosta uliczna zabawa została potraktowana przez Brytyjczyków bardzo poważnie. Po tym, jak gra trafiła na salony, grupa entuzjastów japońskich pojedynków na gesty założyła w 1842 roku oficjalny klub, który gwarantował jego członkom „bezpieczne środowisko do gry”. No, bo przecież zasnute mgłą londyńskie ulice czy też cuchnące zwietrzałym piwem puby do tego absolutnie się nie nadawały!
W 1925 roku siedziba klubu przeniesiona została do Kanady. Miłośników zabawy było już tak wielu, że co roku organizowano nawet oficjalne mistrzostwa!


Wielu amatorów takich rozgrywek zastanawiało się, czy istnieje jakaś metoda, która pozwoli im w porę przewidzieć ruch przeciwnika. Cóż, wróżbita Maciej z całą pewnością nie musiałby specjalnie się tu wysilać. Niestety – nie każdy jest wróżbitą Maciejem lub też ma jego zdolności. Nie oznacza to jednak, że „Papier, nożyce, kamień” to gra czysto losowa. Statystyki połączone z obserwacjami psychologów pozwoliły stworzyć kilka często powtarzających się schematów, na podstawie których można zwiększyć swoje szanse na wygraną.

Jeśli pojedynkujesz się z niedoświadczonym mężczyzną, to prawdopodobnie wyrzuci on „kamień”

Kamień jest ciężki i twardy jak mój biceps, cieniasie!
Ktoś, kto dopiero poznał zasady będzie chciał od razu wytoczyć, jego zdaniem, najskuteczniejszą broń. Taką, którą jaskiniowcy ciskali podczas polowań na zwierzynę kopalną.


Kobieta tymczasem zacznie od papieru

Panie są z natury mniej agresywne i w przypadku swojego pierwszego kontaktu z grą raczej nie skuszą się na rzucanie ciężkim głazem. Takie osoby statystycznie najczęściej zaczynają od „papieru”.

Daj przeciwnikowi szansę na przemyślenie strategii, a zacznie od „nożyc”

- Dobra, ziomuś. Skoro nie możemy się dogadać kto dziś wyrzuca śmieci, zagrajmy o to w „Papier, nożyce, kamień”. Gotowy? 1, 2, 3… Hop!
Mimo że każdy z gestów ma takie same szanse na zwycięstwo, to w sytuacjach, gdy przeciwnik ma parę sekund na podjęcie decyzji, najprawdopodobniej sięgnie po środkowy znak uważając, że „kamień” jest atakiem zbyt agresywnym, natomiast „papier” to domena pasywnych tchórzy.


Kiedy ktoś przegrywa, częściej chwyta za „kamień”

I znowu ta sama zasada – kamień jest twardy, ciężki i trudny do zniszczenia. W chwilach zbliżającej się porażki instynkt każe nam sięgnąć po samcze metody siłowe. Statystyki mówią jasno – przegrywający znacznie częściej posłuży się „kamieniem” niż innymi gestami.
Równocześnie jednak zauważono, że osoby wygrywające chętniej atakują „nożycami”, więc twarde argumenty przegrywającego wcale nie są takim złym pomysłem…

Dwa razy z rzędu – tak! Trzeci raz – nigdy!

Często zdarza się też, że osoba, która wygrała ostatnią rundę chętnie drugi raz skorzysta z tego samego gestu, wierząc, że i tym razem ten przyniesie jej szczęście. Natomiast bardzo rzadko zdarza się, aby ktoś trzy razy z rzędu posłużył się tym samym znakiem, więc jeśli twój oponent dwukrotnie usiłował pobić cię nożyczkami, to wiedz, że już w kolejnej rundzie zaatakuje inną bronią.


Jak dotąd najdroższym pojedynkiem na gesty był ten, który odbył się w 2005 roku, kiedy to Takashi Hashiyama, prezydent japońskiej firmy Maspro Denkoh Corporation, nie mógł zdecydować się, któremu domowi aukcyjnemu oddać na sprzedaż swoją wartą dziesiątki milionów dolarów kolekcję obrazów. Wśród dzieł sztuki znalazły się m.in. płótna Picassa i Van Gogha. Zamiast podzielić swoje skarby na dwie części, Hashiyama zdecydował, że przedstawiciele obu firm powinni zmierzyć się w pojedynku na gesty. Jako że prowizja dla domu aukcyjnego to ok. 12% od sprzedanego obrazu, była to gra o naprawdę wysoką stawkę. „Nożyce” pokonały „papier”. A pierwszy z obrazów sprzedano za 12 milionów dolarów…


My tymczasem proponujemy, aby wprowadzić do tej gry nowy gest, który by zastępował kamień w przypadku pojedynków damsko-męskich.



Źródła: 1, 2, 3, 4

Oglądany: 86339x | Komentarzy: 62 | Okejek: 245 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało