JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jak to w końcu jest z tym życiem w kosmosie?

63 965  
513   118  
O obcych będących bohaterami teorii spiskowych, jak i naukowych hipotez, słyszał już chyba każdy. Jak więc w końcu to wygląda? Czy jest jakaś szansa, że gdzieś w przeogromnych odmętach kosmosu czai się życie?


Jest 15 sierpnia 1977 roku, dr Jerry R. Ehman przy użyciu radioteleskopu Big Ear w Ohio prowadzi nasłuch nieba w ramach programu SETI i raczej nie zdaje sobie sprawy, że ten dzień będzie w jego życiu wyjątkowy. O 22:15 czasu lokalnego aparatura odbiera niespotykany sygnał, noszący znamiona takiego, którego oczekiwalibyśmy od pozaziemskiej cywilizacji. Ehman bierze czerwony długopis, zakreśla zapis sygnału na wydruku i zapisuje obok wielkie "WOW!". Od tamtej pory sygnał ten nosi taką właśnie nazwę.

W mediach i środowisku naukowym rozbrzmiało, czy sygnał ten faktycznie pochodził od obcej cywilizacji? Pewności nie mamy do dzisiaj. Pojawiło się mnóstwo spekulacji, lecz żadna teoria nie jest zadowalająca. Mimo wielu prób sygnału nie udało wychwycić się nigdy więcej.


[1] Źródło sygnału znajduje się w konstelacji Strzelca, w pobliżu grupy Chi Sagitarii. W związku z konstrukcją użytego radioteleskopu i tego, w jaki sposób eksperyment był zaprojektowany, dokładna lokacja jest nieznana i może znajdować się w jednym z dwóch zaznaczonych na czerwono obszarów (zostały one jednak trochę horyzontalnie poszerzone dla lepszej widoczności). (KLIKNIJ ABY POWIĘKSZYĆ) [Autor: Benjamin Crowell]

Sygnał WOW! to jedna z kilku przesłanek o możliwości istnienia życia pozaziemskiego. Ostatnio w mediach głośno też było na temat gwiazdy KIC 8462852 (znana również jako gwiazda Tobby'ego) i jest ona związana z misją teleskopu Keplera.
Został on wypuszczony w przestrzeń kosmiczną w 2009 roku i ma za zadanie poszukiwać planet pozasłonecznych, z naciskiem na te podobne do Ziemi. Robi to w dość ciekawy sposób. Gwiazdy są obiektami tak jasnymi, że prawie niemożliwym jest ujrzenie znajdujących się w ich pobliżu planet, Kepler więc, zamiast fotografować planety bezpośrednio, bada okresowe ściemnianie się gwiazd (co oznacza, że przelatuje na jej tle jakaś planeta). Im gwiazda intensywniej się ściemnia, tym większa jest to planeta. Do tego bierze się pod uwagę różnego rodzaju dodatkowe informacje (czy np. gwiazdy danego typu nie mają tendencji do zmiany swojej jasności). Mimo że planeta, aby została wykryta tą metodą, musi mieć orbitę dokładnie tak pochyloną, by z naszej perspektywy przelatywała na tle swojej gwiazdy, to Kepler wykrył już ich aż 2325.


[2] Przelot planety na tle tarczy gwiazdy (zwany również tranzytem) zmniejsza jej jasność, co umożliwia teleskopowi Keplera wykrywanie planet w odległych układach gwiezdnych. [Kaseton]

Jedna z gwiazd badanych przez Keplera przykuła wyjątkową uwagę mediów, a jest nią wcześniej wspomniana KIC 8462852. Planeta wielkości Jowisza zmniejszyłaby jasność tej gwiazdy o 1%, podczas gdy to, co przesłoniło gwiazdę Tobby'ego, przyciemniło ją aż o 15% w 2011 roku, by ponownie tego dokonać w 2013, tym razem o 22%; To wszystko sugeruje, że nie jest to planeta, lecz coś, co wielkością może dorównywać wręcz połowie wielkości gwiazdy.

Żeby było ciekawiej, sposób w jaki obiekt(y) ten ściemnia gwiazdę KIC 8462852, sugeruje, że nie jest on sferą, a ma nieregularne kształty.

W związku z brakiem przekonujących hipotez, przez media przebija się również teoria, że może ją przysłaniać ogromna budowla obcych – strefa Dysona. Hiperkonstrukcja będącą siecią paneli słonecznych otaczających gwiazdę, by pobierać dzięki niej ogromne ilości mocy.


[3] Jowisz w porównaniu do Ziemi jest ogromny. To jednak nic w porównaniu do monstrum, które orbituje wokół gwiazdy KIC 8462852. [NASA & Kaseton]

Nic na co byśmy jednak do tej pory natrafili nie jest na tyle przekonujące, by środowisko naukowe zgodnie przyznało, iż natrafiliśmy na życie inteligentne, a wszystko to w związku z panującym w nauce przekonaniem – gdybyśmy tłumaczyli każde dziwne, nowo napotkane zjawisko obcymi lub wiarą w boga, prawdopodobnie nigdzie byśmy w astronomii nigdy nie zaszli. Tłumaczenie dziwnych zjawisk obcymi to ostatnia deska ratunku, gdy już wiemy, że nie ma innej możliwości i zbadaliśmy wszystkie pozostałe.

Jakie jest w ogóle prawdopodobieństwo, że napotkamy kiedykolwiek na życie pozaziemskie?

Ziemia uformowała się około 4,54 miliarda lat temu; Około 4,1 miliarda lat temu pojawiły się pierwsze znane nam ślady życia. Pojawiło się więc ono, gdy tylko pojawiły się na niej sprzyjające warunki, a skoro tak, to najprawdopodobniej powstanie samego życia wydaje się być czymś, co w kosmosie przychodzi z łatwością.
Szacuje się, że w naszej galaktyce mieści się ok. 300 miliardów planet, powinna więc ona tętnić życiem. A jednak brak jest jakichkolwiek pewnych dowodów na istnienie jakiegokolwiek życia pozaziemskiego.


[4] Domniemane skamieniały formy życia na meteorycie Hills 84001 prawdopodobnie pochodzącym z Marsa. Do dziś nie ma pewności, czy faktycznie są to szczątki organiczne. [Autor: NASA]

Sprawę utrudnia fakt, że życie generalnie ciężko jest definitywnie wykryć, chyba że nadaje jakieś sygnały, a żeby nadawało sygnały, to musi znajdować się ono na pewnym etapie technologicznym.

Sęk w tym, że mimo iż samo powstanie życia wydaje się czymś łatwym, to powstanie inteligencji nie jest już takie oczywiste. Przez 4 miliardy lat ewolucji przez Ziemię przewinęła się cała masa gatunków. Obecnie istniejących, udokumentowanych gatunków jest 1,2 miliarda. Z czego tylko jeden stworzył cywilizację.

Swoją drogą mamy przecież wiele szczęścia, że nie wyginęliśmy razem z neandertalczykami. Niewiele brakowało, a na Ziemi nie pojawiłaby się żadna cywilizacja przez możliwe kolejne miliony bądź miliardy lat. To, że my mieliśmy tyle szczęścia, nie oznacza, że inne pozaziemskie kolebki inteligencji również.

Możemy być pierwszą rozwinięta cywilizacją w naszej okolicy, galaktyce czy nawet we Wszechświecie. Czy ludzkość będzie odpowiedzialna za rozsianie życia w Drodze Mlecznej? Te wszystkie hipotezy o obcych cywilizacjach, które rzekomo pomogły nam się rozwinąć – może w rzeczywistości to my będziemy odpowiedzialni za to, by wspomóc inteligentne gatunki na innych planetach w stanięciu na własne nogi?

Cywilizacje jednak nie muszą być aż tak rzadkim zjawiskiem, by tłumaczyć brak odbieranych przez nas sygnałów. Wystarczy, że będą na tyle rzadkie, że żadna nie istnieje w naszej okolicy akurat na tę chwilę. Możliwe, że już jakieś tutaj istniały, kolejne dopiero się pojawią, ale akurat trafiliśmy w cichy moment w naszych okolicach i żadnej po prostu w tym momencie nie ma. Nasza cywilizacja trwa w końcu niesłychanie krótko w skali astronomicznej. Czym są tysiące lat w stosunku do miliardów, czy choćby nawet i milionów? A przecież wyszukujemy sygnałów od innych form życia znacznie krócej.

Nasza technologia i nauka w skali kosmicznej dopiero raczkuje, możliwe jest, że sposoby jakimi próbujemy wyszukać sygnał od innych cywilizacji są zbyt prymitywne. Nasze próby mogą być jak przeszukiwanie Księżyca w poszukiwaniu sygnałów dźwiękowych od innej cywilizacji, podczas gdy ona wysyła nam sygnały świetlne alfabetem Morse'a.

Wśród wielu możliwości istnieją też takie, które powiewają grozą. Co jeśli inteligentne życie ma tendencję do samozagłady? Podczas zimnej wojny ludzkość zbliżyła się nie raz do wojny nuklearnej. Może to nie być nawet wina inteligentnego życia samego w sobie - co jeśli wielkie wymierania gatunków (które zdarzały się już wielokrotnie w historii naszej planety) po prostu za każdym razem pozbywają się inteligentnych form życia ze swoich planet, zanim będą w stanie skolonizować inne światy?

Zagrożenie mogłoby też wynikać z innych powodów. Jak sondy obcej cywilizacji, które zostały wysłane w paranoidalnej próbie wyczyszczenia wszystkich form życia innych niż ich konstruktorzy. Inne cywilizacje mogą o tym wiedzieć i się nie wychylać, o ironio, my możemy robić to aż za nadto.

Nawet przy hipotetycznym kontakcie z obcą cywilizacją będzie ona najprawdopodobniej wyglądała zupełnie inaczej niż te przedstawiane w filmach. Wachlarz możliwości jest po prostu przeogromny.

Nie ma żadnego powodu, by mieli oni humanoidalne kształty, do jakich przyzwyczaiły nas filmy o obcych oraz teorie spiskowe o reptilianach.
Ze wszystkich gatunków na Ziemi tylko my mamy wyprostowaną sylwetkę. Jest pełno gatunków, które mimo inteligencji nie mają rąk, nóg czy nawet odosobnionych głów (np. delfiny), nie mówiąc o tym, że mózg w takim sensie w jakim my go rozumiemy, nie musi powstać na innych planetach. Życie też nie musi istnieć w oparciu o węgiel ani używać mechanizmów znanych na Ziemi do funkcjonowania czy myślenia.

Co jeśli zamiast posiadania mózgu ich całe ciało jest jedną wielką podejmującą decyzje biomasą? A każdy osobnik w społeczeństwie jest połączony z pozostałymi i wspólnie działają jak jeden wielki mózg?


[5] W książce "Solaris" autorstwa Stanisława Lema, autor opisuje planetę pokrytą "inteligentną" formą niby-życia okalającą tytułową planetę. Nie wiadomo, czy ma jakiekolwiek intencje, ale tworzy bez znanych przyczyn na swojej powierzchni różnego rodzaju struktury. Badacze próbują pobudzać ten ocean różnymi wiązkami cząsteczek, by zbadać jego reakcje i lepiej go zrozumieć. On natomiast potrafi reagować z ich umysłami poprzez wywoływanie u nich halucynacji i tworzyć kopie badaczy. Zdaje się on eksperymentować na ludziach i próbować ich zrozumieć, tak jak i badacze próbują zrozumieć jego samego. Dzięki tego typu popychaniu naszej kreatywności jesteśmy w stanie sobie uświadomić, jak odmienne mogą być obce formy życia od tych, których się spodziewamy. [Autor: D Signoret]

Ich procesy myślowe mogą wyglądać zupełnie inaczej niż nasze. Takie pojęcia jak ciekawość, empatia, miłość, złość czy cierpienie mogą być dla nich obce.

Kosmos to coś, co zmuszało do refleksji wiele pokoleń ludzi. Jego ogrom jest tak przytłaczający, że nasze życia i cały otaczający nas świat przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie w jego obliczu. Nic dziwnego, że doszukujemy się innego życia wśród tej otchłani, pobratymców w podróży przez kosmos, którzy sprawią, że nasze życie nabierze odrobinę większego sensu i przestaniemy być samotną skałką pośrodku ogromnego kosmosu. Carl Sagan, amerykański astronom, nie raz próbował uświadomić światowej publice, jak wielki jest Wszechświat, a jak śmiesznie nieznaczący wydają się być w jego obliczu ludzie...


[6] Ziemia widoczna z 6 miliardów kilometrów, uchwycona w 1990 roku przez sondę Voyager 1.
Z tego odległego punktu Ziemia może nie wyglądać zbyt ciekawie. Dla nas jednak jest zupełnie inaczej. Przyjrzyj się dokładnie tej kropce. To tu. To jest dom. To my. Wszyscy, których kochasz, wszyscy, których znasz, wszyscy, o których kiedykolwiek dane ci było usłyszeć, każda ludzka istota, która kiedykolwiek istniała, właśnie tutaj wiodła całe swoje życie. Kumulacja szczęścia i cierpień, tysiące pewnych siebie religii, ideologii i doktryn ekonomicznych, każdy łowca i zbieracz, każdy bohater i tchórz, każdy kreator i niszczyciel cywilizacji, każdy król i chłop, każda kochająca się para, każda matka i ojciec, pełne nadziei dziecko, wynalazca i odkrywca, mentor prawd moralnych, każdy skorumpowany polityk, każda „gwiazda”, każdy „wielki dowódca”, każdy święty i grzesznik w naszej historii tutaj właśnie wiódł swoje życie – na niczym więcej, tylko grudce pyłu skąpanej w słonecznym promieniu światła.

Carl Sagan 1994, na uniwersytecie Cornwell [tłumaczenie bojownik Kaseton]

Zdjęcia:
[1] Źródło sygnału "WOW!" [grafika wykonana z pomocą programu yoursky, Benjamin Crowell]
[2] Tranzyt planety na tle gwiazdy [grafika 2D, bojownik Kaseton 2016]
[3] Ziemia w porównaniu do Jowisza NASA [kolarz dwóch zdjęć NASA, bojownik Kaseton 2016]
[4] Domniemane skamieniałe formy życia na meteorycie Hills 84001. [Skan mikroskopem elektronowym, NASA]
[5] Longusy z książki S. Lema [Grafika 3D, Dominique Signoret 2007] Kliknij aby przejść do galerii autora
[6] "Pale blue dot" [NASA/Voyager 1 1990]

Oglądany: 63965x | Komentarzy: 118 | Okejek: 513 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało