JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Wielki przekręt Charlesa Ponziego, czyli jak działają piramidy finansowe

64 772  
292   60  
Właśnie ruszył proces gdańskiego przedsiębiorstwa finansowego, które to proponowało swoim klientom zaskakująco korzystne lokaty, zapewniając ich, że pieniądze inwestowane były w srebro i złoto.


W rzeczywistości cenny kruszec miał jedynie kusić kolejnych interesantów, a cały ten biznes okazał się jednym wielkim szwindlem.

Afera Amber Gold bardzo przypomina numer, który na początku ubiegłego wieku wykonał pewien włoski imigrant – Charles Ponzi, zwany też „twórcą piramidy finansowej”.

Kim był Ponzi?

Pewnie nieraz słyszeliście określenie „amerykański sen”. Najczęściej używa się go podczas przywoływania historii biedaków, którzy dzięki możliwościom kapitalizmu robią zawrotną karierę, zbijają kokosy i w podzięce, czwartego lipca każdego roku, biją pokłony gwieździstej fladze.
Charles Ponzi to jeden z najlepszych przykładów takiego właśnie szczęśliwego losu. Kiedy ten włoski imigrant w 1903 roku, po długiej podróży statkiem, postawił nogę w bostońskim porcie, w kieszeni jego obdartych spodni znajdowało się zaledwie kilka monet. Później w wywiadzie dla „Timesa” Ponzi miał rzec: „Wylądowałem w tym kraju mając dwa i pół dolara w gotówce oraz jeden milion w nadziejach. I nadzieje nigdy mnie nie opuściły”.


Młody Włoch początkowo pracował jako pomywacz w restauracji. Jako że Charles był wtedy osobą bezdomną, właściciel knajpy pozwalał mu, po zamknięciu knajpy, spać na jej podłodze. Ponzi okazał się lojalnym pracownikiem i wkrótce awansował na stanowisko kelnera. Wówczas odezwał się prawdziwy „talent” włoskiego imigranta. Chłopak notorycznie wykorzystywał swoją pozycję do okradania klientów i wydawania im pomniejszonej o „napiwek” reszty. Za ten proceder Ponzi na kopach opuścił swoje dotychczasowe miejsce pracy.

Charles spakował walizki i przeprowadził się do Kanady, gdzie szybko zdobył pracę w banku Zarossi oferującym wysoko oprocentowane lokaty pochodzącym z Włoch mieszkańcom Montrealu. Ponzi szybko zorientował się, że bank ma spore kłopoty finansowe – wypłacane procenty wcale nie pochodziły z udanych inwestycji w nieruchomości, a z kieszeni nowych, skuszonych ofertą firmy, klientów. Oczywiście, prawda musiała w końcu wyjść na jaw. Na swoje szczęście, właściciel banku w porę dał dyla do Meksyku z lwią częścią zrabowanych pieniędzy.

Ponzi, zamiast wziąć przykład z zapobiegawczego biznesmena, nie tylko pozostał w Montrealu, ale i zrobił jeden z najbardziej naiwnych przekrętów, jakie można było sobie wyobrazić. Będący bez grosza przy duszy Charles odwiedził jednego z klientów banku. Zobaczywszy, że nikogo nie ma w biurze, Ponzi, podrobiwszy podpis biznesmena, sam sobie wypisał czek na sumę 423 dolarów. Za ten numer młody Włoch przez kolejne trzy lata codziennie budził się w więziennej celi…
Z pierdla wyszedł tylko na chwilę – głównie po to, aby wrócić do Stanów Zjednoczonych i wkręcić się w proceder przemytu włoskich imigrantów. Szybko wpadł w ręce policji i znów trafił za kratki. Tym razem na dwa lata.

Znaczkowy przekręt

Po odzyskaniu wolności Ponzi zatrudnił się w firmie wyspecjalizowanej w marketingu listowym (jakie to ładne określenie dla papierowego spamu…). Typowe dla takich przedsiębiorstw jest załączanie do korespondencji specjalnych, międzynarodowych kuponów (IRC), które można wymienić na znaczek pocztowy. Ponzi odkrył pewną słabość takiego systemu – okazało się, że ceny tych kuponów różnią się w zależności od kraju. I tak też wystarczyło masowo je skupować w krajach europejskich i wymieniać na znaczki o wyższej wartości w USA! Na ich sprzedaży Ponzi zarabiał ok. 40% wartości każdego kuponu.


Nieszczęsne znaczki IRC stały się podstawą stworzenia przez Charlesa pierwszej poważnej piramidy finansowej. Włoch założył firmę, zatrudnił agentów i zaczął szukać inwestorów, którym obiecywał zysk rzędu 50% w 45 dni. Ci bardzo szybko łapali przynętę. I początkowo system wymyślony przez Ponziego faktycznie działał. Jednak to nie wymieniane na znaczki pocztowe kupony przynosiły zysk, ale pieniądze kolejnych klientów firmy włoskiego spryciarza. W praktyce – jedni klienci płacili drugim, a najlepiej wychodził na tym Charles, który w pewnym momencie zgarniał 250 tysięcy dolców dziennie!


Sielanka nie trwała jednak zbyt długo – system ten na dłuższą metę nie miał prawa działać! – trąbili w gazetach ekonomiści. Te niepokojące informacje mocno stresowały klientów Ponziego. Ten jednak zawsze ich uprzedzał i zapraszał do swojej rezydencji na kawę i pączki... Przy okazji takich spotkań wypłacał należne im pieniądze. W rzeczywistości Charles obracał wówczas kasą z zaciągniętych przez siebie kredytów.

Ostatecznie jednak Ponzi został pogrążony przez Williama McMastersa – swojego nowego agenta, który to bez skrupułów opublikował w jednej z gazet artykuł demaskujący cały system działania firmy. Oczywiście zdrajca nie zrobił tego z czystej przyzwoitości. Za upublicznienie dowodów pogrążających Ponziego McMasters zgarnął okrąglutkie 5 tysięcy dolarów. Tak czy inaczej, dzięki niewdzięcznemu „Judaszowi”, co to za garść srebrników podkablował własnego szefa, wyszło na jaw, że Ponzi nie tylko nie posiadał deklarowanych przez siebie 7 milionów dolarów w depozytach, ale i był zadłużony na minimum 2 miliony baksów!


Inwestorzy, którzy dali się złapać na numer włoskiego oszusta stracili łącznie 20 milionów dolarów, a sam winowajca trafił za kratki na trzy i pół roku.
Charles nie byłby sobą, gdyby kolejny raz nie spróbował tego samego skoku na kasę. Po odzyskaniu wolności Ponzi znów usiłował wkręcić inwestorów w zawierzanie mu kasy, która to miała w ciągu dwóch miesięcy trzykrotnie zwiększyć swoją wartość. Tym razem jednak szwindel nawet nie zdążył się dobrze rozkręcić i cwaniak szybko wrócił za kratki.

Czemu to nie mogło się udać?


Pomysł Ponziego był z jednej strony genialny, ale z drugiej najzwyczajniej w świecie idiotyczny. Aby piramida finansowa w ogóle mogła działać, potrzebny by był regularny dopływ nowych inwestorów. Zgodnie z założeniami tego typu struktur – osobami odpowiedzialnymi za ściąganie kolejnych jej członków są sami klienci firmy.


Jeśli więc na każdego uczestnika takiego przedsięwzięcia przypadałoby sześciu nowych inwestorów, to już na dziesiątym poziomie liczba ludzi, którzy weszli w ten interes przekroczyłaby o 160% ilość mieszkańców Polski, na poziomie jedenastym – przewyższyłaby ilość obywateli USA, a na trzynastym – całą populację naszego globu!
Najczęściej więc piramida upada, a jej założyciele albo trafiają za kratki, albo zawczasu dają dyla w bliżej nieokreślonym kierunku.

Nie tylko Ponzi

Mimo że system ten jest dobrze znany i każdy, nawet najmniej doświadczony ekonomista wie, że z tego typu „operacji” nigdy nie wyjdzie nic dobrego, ludzie ciągle nabierają się na tę starą sztuczkę.


W 2005 roku przekręt tego typu, wręcz popisowo, wykonał pewien pakistański nauczyciel przedmiotów ścisłych. Syed Sibtul Hassan Shah, bo tak się oszust nazywał, oznajmił swoim sąsiadom, że będąc w Dubaju poznał wiedzę na temat metody pozwalającej podwojenie inwestycji w ciągu tygodnia. Wieść o genialnej recepcie na sukces rozniosła się szybko i w ciągu 18 miesięcy Syed zgarnął 880 milionów dolarów powierzonych mu przez blisko 3 tysiące osób!


Wynik pakistańskiego krętacza to jednak nic w porównaniu z osiągnięciem Siergieja Mawrodiego. Ten Rosjanin w 1993 roku stworzył piramidę, która pozyskała 2 miliony inwestorów! Szacuje się, że Mawrodi wydymał ich na półtora miliarda dolarów! Kiedy policja przyczepiła się do biznesmena o unikanie płacenia podatków, ten odwrócił kota ogonem i zrzucił winę na rosyjski rząd. Inwestorzy uwierzyli w zapewnienia Siergieja i… poparli jego kandydaturę w wyborze do Dumy, gdzie to miał walczyć o odszkodowania dla swych oszukanych klientów. Udało się – twórca piramidalnego szwindlu trafił do rosyjskiego parlamentu, gdzie przez rok w najlepsze sobie urzędował (aż do czasu, kiedy uchylono mu immunitet).


Najbogatszym jak dotąd twórcą piramidy finansowej jest Bernie Madoff – Amerykanin, który stworzył strukturę, w której prawie 14 tysięcy zamożnych inwestorów wpłaciło mu zawrotną sumę prawie 50 miliardów dolarów! Biznes Madoffa był też najdłużej działającą piramidą finansową – początki działalności Berniego sięgają lat 70. Swoje pieniądze zawierzyli mu znani amerykańscy bogacze ze Stevenem Spielbergiem na czele! Za swój wyczyn Madoff trafił do kicia na 150 lat!

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 64772x | Komentarzy: 60 | Okejek: 292 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało