JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Legendarne seks-skandale rockowych gigantów

104 413  
266   52  
Dragi, seks i rock'n'roll! - główni wyznawcy tej dewizy albo przećpali, albo zmarli na AIDS, a w najlepszym przypadku lata scenicznych i pozascenicznych ekscesów zamieniły ich w półprzytomne mumie niepamiętające połowy swojego życia.


Od zawsze bowiem brukowce rozpisywały się o seksualno-narkotycznych skandalach, w których specjalizowały się największe gwiazdy muzyki rockowej. Niektóre z tych doniesień urosły do rangi najprawdziwszych (!) miejskich legend. Dziś przypomnimy kilka z nich.

Rod Stewart i wiadro nasienia

W latach 70. autor przeboju „Da Ya think I'm sexy?”, podobnie jak i większość ówczesnych gwiazd rockowej estrady, dość mocno poniesiony był przez melanż. Artysta wciągał do swej kichawy tak duże ilości kokainy, że w pewnym momencie zaczął się bać, że narkotyk nie tylko przeżre mu przegrodę nosową, ale i poważnie wpłynie na struny głosowe, sprawiając, że ich właściciel nie wyda już z siebie innego dźwięku niż żałosny charkot. Dlatego artysta zaczął kupować żelatynowe kapsułki. Wypełniał je narkotykiem, a następnie wpychał głęboko w zad. W ten sposób Rod mógł się cieszyć działaniem kokainy i być spokojnym o swój głos.


O ile ta historia została potwierdzona przez samego zainteresowanego, to już nie można tego powiedzieć o krążącej od lat legendzie dotyczącej Stewarta i gangu jurnych ludzi morza. Muzyk, gdzieś w połowie lat 70., miał balować w gejowskim barze w San Diego w towarzystwie wygłodniałych marynarzy. Artysta miał wówczas odkryć w sobie swoją mniej męską stronę i oralnie obsłużyć wszystkich gości lokalu. Po wszystkim wylądował na pogotowiu, gdzie sanitariusze wypompować mu mieli z żołądka ok. 4 litrów nasienia.
Ta legenda przypisywana jest zarówno Mickowi Jaggerowi, jak i Eltonowi Johnowi, czy nawet Britney Spears, jednak najczęściej łączy się ją ze Stewartem. I to na tyle mocno wgryzła się ona w jego biografię, że sam jej bohater musiał ja w mediach zdementować, tłumacząc, że nigdy, nawet raz, nie dane mu było robić loda żadnemu marynarzowi.

Jim Morrison i jego inspiracje

Wokalista The Doors jeszcze za swojego życia słynął z dość rozwiązłego podejścia do spraw seksu. Mówiono na przykład, że artysta lubił obnażać się w miejscach publicznych. Plotka pozostałaby plotką, gdyby nie incydent, który miał miejsce w 1970 roku. Na koncert The Doors w Miami Jim przyjechał zalany w trupa, wyszedł na scenę i po krótkiej chwili rozpoczął dość nieprzyzwoity pokaz. Najpierw symulował oralny seks na nieco zażenowanym gitarzyście Robbym Kriegerze, a następnie ściągnął spodnie i przed 12-tysięcznym tłumem zaczął paradować z przyrodzeniem na wolności.


Za ten wybryk Morrison został skazany na pół roku więzienia i przymusowych prac oraz miał zapłacić 500 dolców w ramach przeprosin. Jim najwyraźniej miał ten wyrok w najgłębszym poważaniu, bo postanowił wyzionąć ducha zanim odbył swoją karę. Tu możecie zobaczyć ostatnie jego zdjęcia.


Inną historią związaną z ekscesami autora „The End” jest ta dotycząca pracy nad albumem „Strange Days”. Muzycy postanowili wówczas zastosować cały szereg niekonwencjonalnych zabiegów, wliczając w to nagrywanie całych ścieżek od tyłu. Atmosferę eksperymentu podłapała też ówczesna dziewczyna Morrisona – Pam Courson, która zapragnęła „wycisnąć” z wokalisty jak najwięcej emocji, podczas gdy ten nagrywał „You're lost little girl”. W tym celu dziewczyna wlazła do kabiny nagraniowej i dyskretnie zrobiła Jimowi loda, nie przerywając jego występu przed mikrofonem. Tak w każdym razie twierdził klawiszowiec grupy i autor biografii The Doors pt. "Light my fire" .


Taśmy Chucka Berry'ego

Chuck Berry, zwany też pionierem muzyki rockowej, stał się bohaterem skandalu w 1989 roku, kiedy to w damskiej ubikacji jego restauracji odkryto kamery, za pomocą których artysta rejestrował panie korzystające ze świątyni dumania. Policja, która odwiedziła dom muzyka znalazła tam cały zestaw nagrań, a także ok. 60 gramów marihuany. Żeby tego było mało, okazało się, że jedna z uwiecznionych na taśmie kobiet była nieletnia, więc Berry usłyszał całkiem poważne zarzuty posiadania dziecięcej pornografii. A i tak mu się upiekło – wyrok to zaledwie pół roku więzienia w zawieszeniu, nadzór kuratora i kara pieniężna rzędu 5000 dolców, którą to sumkę muzyk musiał wpłacić na rzecz jednego ze szpitali.


To nie pierwsza taka wpadka Chucka. W 1959 roku artysta musiał odpowiedzieć za stosunek seksualny z czternastoletnią przedstawicielką plemienia Apaczów! Za ten czyn muzyk trafił za kratki na półtora roku!

Mötley Crüe i sekstaśma

Szary obywatel może bać się, że jakiś niewdzięczny rzezimieszek ukradnie mu rower z piwnicy, natomiast wielkie gwiazdy cierpią na bezsenność obawiając się, że niecny złodziej, na drodze rozboju, wejdzie w posiadanie zawartości ich twardych dysków. Czemu? Ano temu, że na tych nośnikach udokumentowane są szczegóły celebryckiego życia intymnego z ostatnich dwóch lat. No bo przecież każdy normalny człek regularnie nagrywa swoje łóżkowe wygibasy, prawda?


Historia „wykradzionych” gwiazdorskich seks-nagrań prawdopodobnie zaczęła się w chwili, gdy ktoś patrząc na ponętną aktorkę zaczął zastanawiać się, jak by ta wyglądała na planie filmu porno. Popyt jest, więc i podaż za tym iść musi.
Tommy Lee, gwiazdor kapeli Mötley Crüe przyłożył emmm… rękę do masowego szału na zrabowane seks-nagrania. To jego amatorski film zarejestrowany z Pamelą Anderson, która w chwili „kradzieży” taśmy (1995 rok) była jego żoną, stał się pierwszym tego typu materiałem, co to rozpowszechnił się w Internecie, z miejsca stając się wielkim hitem. Prawdopodobnie sami zassaliście go za pomocą programu zwanego Kazaa.;)


Sprośny Jagger

Pod koniec lat 60. policja zorganizowała obławę na balującego w swoim domu Keitha Richardsa. Przypuszczano, że ma tam miejsce impreza, podczas której znani muzycy wcale nie raczą się oranżadą, a w ilościach znacznych konsumują wszelkiego rodzaju narkotyki. Zamiast dragów, stróże prawa natknęli się na orgię, w której pierwsze skrzypce grał Mick Jagger. Artysta miał być zajęty wyjadaniem batonika Mars z waginy swojej ówczesnej narzeczonej – Marianne Faithfull.


Ta historia jest równie prawdziwa, co wspomniane doniesienia o nasieniu w żołądku Roda Stewarta, natomiast dużo wskazuje na to, że inna, nie mniej pikantna legenda o Jaggerze jest prawdą. W latach 70. wokalista ten bardzo zaprzyjaźnił się z Davidem Bowie – artystą słynącym z częstego zmieniania swoich scenicznych wizerunków oraz z tego, że limity dotyczące seksualnych norm były mu obce. Najwyraźniej Jagger też był skory do eksperymentów, skoro został przyłapany z Davidem w łóżku przez żonę tego ostatniego – Angie Bowie.


Incydent ten miał być powodem, dla którego Stonesi nagrali kawałek pt. „Angie”. Wieść niesie, że w ten sposób Jagger chciał udobruchać nieco żonę swojego kochanka. Prawda jest jednak taka, że niezależnie od tego, czy artyści faktycznie mieli romans, czy też tylko jednorazowo wylądowali w barłogu, doniesienia o rodowodzie tej kompozycji są nieprawdziwe głównie dlatego, że autorem tekstu do „Angie” jest Keith Richards… A sam kawałek miał być prawdopodobnie hołdem dla jego córki – Angeli.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 104413x | Komentarzy: 52 | Okejek: 266 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało