JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Uwaga na Cerebrofallozę! Nowy, tajemniczy wirus siejący spustoszenie w mózgach i portfelach

90 518  
550   195  
Dowiedz się, jak jej uniknąć, inaczej umrzesz w pięć minut, a z tobą twój kot i ciocia Stefa.

cerebro2

W Polsce odkryto nową przypadłość chorobową, cerebrofallozę. Prowadzi do obumierania i śmierci mózgu, jest też niesamowicie kosztowna. Jedne z objawów można sprawdzić w następującym teście:

Test na wirusa CF

– budzisz się rano bez sił?
– zamiast pracować, często siedzisz przed komputerem i przeglądasz śmieszne strony
– „zawieszasz” się w ciągu dnia?
– zapominasz o czym przed chwilą myślałaś/eś?
– momentalnie zapominasz co przed chwilą robiłeś/aś

Nie bagatelizuj tego!

To mogą być objawy cerebrofallozy. Mój przyjaciel walczył z tą chorobą, ale nie dane mu było z nią wygrać, zmarł po długiej walce. Niestety cerebrofalloza to mało znana choroba i jej wykrywalność w Polsce jest niemal zerowa. Sam zacząłem dostrzegać u siebie objawy już kilka lat temu, byłem załamany. Odkryłem jednak bardzo skuteczne lekarstwo. Pomyśl sobie: „jak wiele mogę stracić…” zdaj sobie sprawę, że całe twoje życie, że to wszystko może nagle zgasnąć, a przecież żeby walczyć z chorobą wystarczy tak niewiele. Zadbaj o siebie. Lekarstwo które dla ciebie mam działa też jako profilaktyka. Zrób to, zanim będzie za późno.

Zaraz dowiesz się, jak uniknąć cerebrofallozy. Wiem, że podejmiesz dobrą decyzję!
Co więcej, jeśli zadzwonisz w ciągu piętnastu minut, dostaniesz super prezent: szczotkę do mimośrodów łożyskowych! Dzwoń już teraz! 665 443…

No to przejdźmy do sedna:

Znacie to? Jasne, że znacie! Tak się robi ludzi w duże farmaceutyczne bambuko, sprzedając im rzeczy, których wcale nie potrzebują. Przeczytajcie sobie tylko pogrubione słowa w powyższym akapicie – to jest sygnał, który ma dotrzeć do mózgu odbiorcy przeciętnej reklamy „lekarstwa”. Lekarstwa, które nie leczy choroby, która tak naprawdę nie istnieje. A dlaczego ktoś miałby chcieć się leczyć na coś, czego nie ma?
To proste, wystarczy bardzo sugestywnie zapewnić odbiorcę, że jest chory. Robi się to tak jak widać w naszym „teście”. Ja sam nie jestem specjalistą od takich rzeczy, ale wymienione w teście „dolegliwości” odczuwam niemal codziennie i z każdym kolejnym odczytywanym objawem mój mózg zaznaczałby sobie:

Tak, zgadza się, tak, o kurczę, wszystko się zgadza, następne już się nie może zgadzać, małe prawdopodobieństwo… O kurczę, jednak się zgadza… No to nie może tak być, już teraz to prawdopodobieństwo jest tak malutkie, że… No nie… Wszystko się zgadza.

To się nie odbywa w pełnej świadomości, ale to siedzi gdzieś głęboko w głowie i ten mechanizm właśnie tak działa. W pierwszej linijce pogrubiłem „jedne z objawów” - to znak, że nawet jeśli któraś z pozycji się nie zgadza, to i tak masz duże prawdopodobieństwo posiadania tej wyimaginowanej, ale jakże piekielnej choroby. Ty nie musisz tego rejestrować. Twój mózg zrobi to bez twojego udziału. Co jeszcze pogrubiłem?

Groźna nazwa

„Cerebrofalloza” – tajemnicza nazwa – nikt o niej nigdy nie słyszał, brzmi groźnie i trudno się wymawia, można użyć dobrego skrótu „Wirus CF” – to już brzmi tak strasznie, że aż się rajtuzy filcują.

Odniesienie do rozsądku

„Nie bagatelizuj tego!” – na takie hasło od razu stawiamy się w pozycji „Nie, no ja? Ja przecież jestem odpowiedzialnym człowiekiem, zdrowie przede wszystkim” – to przecież musi być poważna sprawa, tu nie ma żartów.

Zastraszenie

„Zmarł po długiej walce” – jak straszyć, to najlepiej od razu śmiercią. Budujemy napięcie, odbiorca ma być maksymalnie skupiony! Ma czuć smak ziemi sypanej na trumnę i jednocześnie otwierać sobie furtkę do tego, żeby samemu nie umrzeć!

Choroba nieznana

„Mało znana jednostka chorobowa i jej wykrywalność w Polsce jest niemal zerowa” – tutaj reklamodawca zapewnia nas, że nawet nie warto szukać wiedzy w internecie – bo przypadek nie jest opisany, a jeszcze lepiej, w wersji spiskowej: „koncerny farmaceutyczne utrzymują to w tajemnicy”. Nie pytajcie lekarza o cerebrofallozę, bo w Polsce o niej nikt nie słyszał. Zrób prosty test, spytaj internistę o tę albo o jakąś inną reklamowaną w telewizji chorobę, zapewne nic o niej nie wie, albo będzie cię zapewniał, że taka choroba nie istnieje – bo przecież lekarze w Polsce są beznadziejni.

Zaufanie

„Sam zacząłem dostrzegać u siebie objawy” – w ten sposób wzbudza się zaufanie do mówcy. Musi sam cierpieć albo ktoś bliski musi cierpieć, albo musi być światowej klasy specjalistą od Wirusa CF. To przecież jasne jak słońce, taka osoba musi wiedzieć co mówi, zna się na rzeczy.

Zapewnienie

„Skuteczne lekarstwo” – a najlepiej jak jeszcze „potwierdzają to badania” – a jeszcze lepiej „badania światowej klasy specjalistów” – jeszcze lepiej będzie, jak powiemy jakieś trudne słowo „badania laboratoryjne…” hmm… „…wykonywane na grupie reprezentatywnej metodą analizy kohortowej”. Nieźle, co?
Dalej w tekście mamy już typową karuzelę z huśtawką nastrojów – zastraszenie – odniesienie do rozsądku – zastraszenie – zapewnienie – zaufanie itd…

Grande Finale

Ja wiem, że pewnie w większości zdajecie sobie sprawę z tego, że tak to właśnie działa, ale sam po sobie wiem, że to często jest po prostu skuteczne. Robią to tak doskonale, że nie jestem w stanie się sprzeciwić kolejnym argumentom.

Tak w ostatnim czasie sprzedaje się środki na Zespół Niespokojnych Stóp – słyszeliście coś głupszego? Proszę was! Sam kopytkuję w trakcie spania i nie uważam, żeby było to coś nadzwyczajnego. Niedługo będą reklamować środki na Zespół Porannego Drągala, tylko wtedy retoryka będzie skierowana do kobiet „Kochasz swojego męża? A czy twój mąż cierpi na zespół porannego drągala? Jeśli zauważyłaś objawy, to pomóż mu! Kup dedrągalon 1200”.

Kilka miesięcy temu bez przerwy reklamowano wszelakie środki na potencję, podniesienie libido itd. To straszne, bo w ten sposób wprowadza się ludzi w poczucie winy. Ludzie mają czuć się winni tego, że im się nie chciało wczoraj wieczorem brombrać, a jak wiadomo, seksualność odgrywa ogromną rolę dla emocjonalnej stabilizacji człowieka. Tylko… nie zawsze i nie wszystkim musi się chcieć. To jest natura, ona się sama reguluje. Jeśli natomiast z pociągiem jest rzeczywiście coś nie tak, to trzeba iść do specjalisty, a nie brać wyciągu z passiflorażeńszenia o skuteczności potwierdzonej naukowo przez profesora Maliniaka i gąskę Balbinkę.

Tak samo pakuje się w ludzi żelazo (czujesz się słabo?), wapń (podrapałeś się w łokieć dwa tygodnie temu?), zestawy witamin (zadbaj o swoją rodzinę), a najgorsze, że intensywnie reklamuje się też różne środki i syropki dla dzieci, bo przecież każda matka powinna być najlepszą, najbardziej troskliwą i przezorną matką na świecie.

Rzućmy sobie jednym fajnym przykładem:


rekomendowany
Producent jednoznacznie daje do zrozumienia, że każdy powinien brać ten lek na co dzień (na materiałach promocyjnych dowiadujemy się też, że jest świetny w profilaktyce „lepiej zapobiegać, niż leczyć” no i dla twojego dziecka jest to wręcz zbawienne), a nawet pilot samolotu na antybiotykach może latać sobie samolotem, kiedy bierze ten probiotyk (fajne słowo, dobrze wygląda na ulotkach).

W ogóle lek wygląda na taki przydatny, wszechstronny, potrzebny i skuteczny, a tymczasem z ulotki dołączonej do opakowania dowiecie się, że to jest zwykła pigułka na sranie.

A jak sprawdzić, czy cierpimy na owo sranie? Producent śpieszy z pomocą:

biegunka
Dalszy komentarz chyba nie będzie potrzebny.

Wróćmy do cerebrofallozy

 

Bo byłbym zapomniał… Cerebrofalloza istnieje naprawdę. Jest mało zbadana, ale występuje powszechnie. Dość tłumaczyć, że Cerebrum to mózg, a fallus… Tak więc bądźcie odporni na mózgoch*jozę, bo mózg może och*jeć każdemu z nas od słuchania tych wszystkich pseudomedycznych bredni owiniętych w złoty papierek.

No i pamiętajmy: to lekarz decyduje, czy powinniśmy coś brać i co to powinno być. Myślę, że warto o tym przypominać i należy też przestrzegać innych przed zgubnym wpływem cukierkowych reklam leków i suplementów. Wśród naszych znajomych z pewnością są osoby, które w aptece proszą o "ten lek z reklamy".

A dlaczego reklamy lekarstw są w ogóle legalne? Nie wiem, ale się domyślam...

Udostępnij to ostrzeżenie swoim znajomym, zanim będzie za późno!


Oglądany: 90518x | Komentarzy: 195 | Okejek: 550 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze w tym tygodniu
Newsy z kategorii
Jak to drzewiej bywało